Publicystyka filmowa
OBCY – ÓSMY PASAŻER „Nostromo”. Seksualna symbolika w budowaniu grozy
Nie ma nic bardziej pierwotnego, aniżeli seks i przemoc.
Uwielbiamy się bać – to oczywiste stwierdzenie. Od zarania dziejów pociągają nas aktywności, które pozwalają doświadczyć niepewności, obaw i zastrzyku adrenaliny. Od opowieści przy ognisku w sercu mrocznego lasu przez odwiedzanie domów strachów i nawiedzonych miejsc aż po horrory.
Te ostatnie cieszą się nieprzerwaną popularnością w kinie od ponad stu lat. Gatunek zapoczątkowany w dużej mierze przez dzieła niemieckiego ekspresjonizmu nieustannie ewoluuje i gromadzi niezwykle licznych wyznawców. Razem z rozwojem formy horroru pojawiają się również nowe środki wpływu na widza. Niektórzy przedstawiciele gatunku szokują przemocą, inni straszą nas tym, czego nie widzimy, a jeszcze inni operują prostymi jump scares (gwałtowna zmiana obrazu czy sytuacji, zazwyczaj przy akompaniamencie głośnego dźwięku). Choć wspomniane techniki pojawiają się także w Obcym, to nie one sprawiły, że niepokój odczuwany przez widzów był tak silny. Reżyser Ridley Scott, scenarzysta Dan O’Bannon oraz artysta H.R. Giger zdecydowali się wykorzystać przeciwko nam nasze najbardziej intymne lęki. Myślę, że słowa O’Bannona nie pozostawiają wątpliwości co do zasadności tej tezy:
Jedną z rzeczy, które niepokoją ludzi, jest seks. Powiedziałem: właśnie tak zaatakuję widzów; zaatakuję ich seksualnie. I moim celem nie będą kobiety, zamierzam zaatakować mężczyzn. Zamieszczę w filmie każdy obraz, który przyjdzie mi do głowy, żeby sprawić, że mężczyźni na widowni skrzyżują swoje nogi. Homoseksualny oralny gwałt, męski poród. Stworzenie składa jaja do twojego gardła, cały numer.
Żeby zrozumieć istotę grozy Obcego, należy dokładnie przeanalizować stronę wizualną filmu. Reżyser tworzy obrazy, które niepokoją i nasuwają skojarzenia z seksem, nawet przy braku refleksji na ten temat. Dostrzeżenie ich perwersyjnej symboliki dodatkowo potęguje odczuwane zniesmaczenie. Okazuje się wówczas, że praktycznie każdy element świata przedstawionego jest spaczony aluzjami do seksu i ludzkiej anatomii – kwestii wzbudzających zakłopotanie u wielu i będących tematem tabu w różnych środowiskach. W połączeniu z krwawą, obrazowo ukazaną przemocą oraz klaustrofobicznymi przestrzeniami otrzymujemy prawdziwy koszmar dla ludzkiej wyobraźni. Bezlitosną eksploatację podstawowych lęków.
Grupka bohaterów ląduje na planetoidzie LV-426 w celu sprawdzenia odebranego sygnału. Niegościnny, jałowy krajobraz kryje niesamowite znalezisko: pojazd kosmiczny obcej cywilizacji. Kształtem przypomina rogal – już tutaj można dopatrzyć się fallicznych kształtów. Znacznie bardziej dosadne jest wejście do pojazdu, które wygląda jak wagina o iście monstrualnych rozmiarach. Postaci przekraczające takie wejście w wyobraźni widza stają się intruzami na więcej niż jednej płaszczyźnie skojarzeniowej.
Na pokładzie statku bohaterowie znajdują skamieniałego przedstawiciela obcej rasy, spoczywającego przy ogromnym, podłużnym urządzeniu, które nasuwa oczywiste skojarzenia; zresztą nawet przedziwna obca istota posiada swego rodzaju pomiętą trąbę zwisającą z twarzy. To wszystko to jednak zaledwie przedsmak tego, co nastąpi. Jeden z bohaterów, Kane, po odłączeniu się od grupy trafia do ogromnej, wypełnionej jajami sali. Jaja to kolejny element scenografii, który ma prowokować widza. Skórzana powierzchnia, rozwierające się płaty i mięsiste wnętrze, jest nawet błona.
.
Co ciekawe, początkowy projekt Gigera był jeszcze bardziej dosadny – górna część jaja wyglądała dokładnie jak wargi sromowe. Producenci obawiali się jednak reakcji dystrybutorów w krajach katolickich i nakazali zmianę projektu. Niepocieszony Giger podwoił więc liczbę płatów jaja i skomentował to następująco:
(…) widziane z góry płaty formują kształt krzyża, na który ludzie w krajach katolickich tak bardzo lubią patrzeć.
Wracając jednak do Kane’a – wiedziony ciekawością astronauta dotyka jaja, które sugestywnie się otwiera, ukazując wnętrze, z którego wyskakuje pająkopodobny facehugger. Stworzenie wypala dziurę w hełmie naszego bohatera i przywiera do jego twarzy, oplatając przy tym głowę ofiary swoimi odnóżami i owijając jej szyję długim ogonem. Wygląd i zachowanie kreatury atakują na kilku polach. Ukazane później podbrzusze stworzenia – ponownie bardzo silne waginalne skojarzenia. Osiem odnóży i sposób poruszania się – to coś dla arachnofobów. Naruszenie przestrzeni osobistej, jaką jest twarz, oraz podduszenie – to wzbudza powszechny dyskomfort. Prawdziwie przerażająca symbolika pojawia się jednak w następstwie tych wydarzeń.
Kane zostaje bowiem oralnie zgwałcony. Facehugger pozbawia go przytomności i penetruje jego gardło, umieszczając embrion Obcego w oskrzelach nieszczęśnika. Mężczyzna jest zapłodniony; jakiś czas po jego przebudzeniu ma miejsce najbardziej ikoniczna scena filmu: poród. Podczas posiłku w kantynie Kane dostaje ataku kaszlu i zaczyna miotać się w nieopisanym bólu. Jego męka zostaje zakończona przez Obcego, który przebija jego klatkę piersiową od wewnątrz. Nie zaskoczę chyba nikogo, wyznając, iż nowo narodzona kreatura ma sztywne i podłużne ciało o gładkiej główce.
Podsumujmy więc los Kane’a. Po wspomnianym gwałcie następuje zdecydowanie niepożądana ciąża. Mężczyzna nie ma nawet możliwości jej przerwania, android Ash pozbawił go tego wyboru poprzez utrzymanie ciąży w tajemnicy. Efektem tego jest poród rodem z najgorszych koszmarów. Mężczyzna, dla którego wydanie na świat dziecka jest czystą abstrakcją, zostaje do tego brutalnie zmuszony. Przy czym zarówno forma połogu, jak i sam noworodek stanowią kompletną degenerację tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni w tej kwestii.
Wreszcie dotarliśmy do kwestii antagonistów. W filmie tak przesiąkniętym seksualnymi aluzjami całkiem słusznie można się spodziewać ich szczególnego natężenia przy oprawcach naszych bohaterów. Zacznę od mniej istotnego przeciwnika, jakim jest android Ash. Przez większość czasu nie wiemy, że jest androidem, sprawia on bowiem wrażenie zwyczajnego, mało energicznego człowieka. Po konfrontacji z protagonistką jego oprogramowanie zawodzi; maszyna porzuca swoje ograniczenia i próbuje zabić bohaterkę. Robi to w bardzo zagadkowy i niepokojący sposób – zwija magazyn pornograficzny w rulon, po czym próbuje wepchnąć go bezbronnej kobiecie do gardła.
Jest to bardziej zrodzona z frustracji próba oralnego gwałtu niż skuteczne usiłowanie zabójstwa. Ridley Scott sam przyznał, że Ash, będący androidem o powierzchowności mężczyzny, w taki sposób wyładowuje napięcie spowodowane niedoskonałościami jego anatomii. Warto też zwrócić uwagę na scenę walki załogi z wadliwym androidem, a konkretnie na bryzgającą białą, półprzezroczystą substancję, która zastępuje maszynie krew, a przywodzi na myśl przede wszystkim nasienie. Wiemy, że to zepsuty android, jednak mniej lub bardziej podświadomie widzimy mężczyznę dławiącego się spermą.
.
Dewiacje Asha bledną jednak w porównaniu z tytułowym Obcym. Po narodzinach stworzenie znika na jakiś czas z ekranu, a kiedy zostaje znalezione, okazuje się, że zdążyło w pełni urosnąć (znaleziona przez Bretta zrzucona skóra wygląda jak zużyta prezerwatywa). Jego wygląd łączy elementy mechaniczne z ludzką fizjonomią, typowymi atrybutami filmowego monstrum oraz, oczywiście, seksualnymi podtekstami. Jego podłużna, pozbawiona oczu głowa oglądana z boku wygląda jak penis w stanie spoczynku. Potwór zabija swoje swoje ofiary, używając do tego drugiej pary szczęk schowanej w paszczy niczym język.
Podłużna, sztywna część ciała, która zostaje wręcz wystrzelona, by spenetrować czaszkę zdobyczy Obcego. Co ciekawe, wargi stwora zostały zrobione z naciągniętych prezerwatyw, a płyn ściekający z paszczy to w rzeczywistości nawilżacz intymny.
Przerażający jest również fakt, że oprócz elementów wyglądu (wyprostowana poza i sposób poruszania się) monstrum dzieli z człowiekiem również pewne cechy charakteru. Śmierci poszczególnych bohaterów wskazują na sadystyczne upodobanie do napawania się strachem swoich ofiar i zwlekania z zabijaniem ich. Niezwykle konfundujący pozostaje też los Lambert, której śmierć nie zostaje w pełni pokazana. Po rozprawieniu się z Parkerem Obcy sunie ku Lambert niczym senna mara, po czym zatrzymuje się. Nie przegryza jednak jej czaszki jak w przypadku pozostałych ofiar. Kamera zjeżdża na dół ukazując ogon potwora, który przesuwa się po podłodze między nogami kobiety, a następnie wędruje do góry.
Ujęcie zostaje przerwane, a my słyszymy dziwaczne, groteskowe wręcz wrzaski. Kiedy Ripley dociera na miejsce tragedii, widzimy nagie nogi zabitej Lambert. Implikowana sodomia dokłada cegiełkę do panującego w filmie motywu lęku przed gwałtem.
Nie inaczej jest zresztą z finałem, w którym Ripley opuszcza „Nostromo” statkiem ewakuacyjnym. Kiedy wydaje się, że niebezpieczeństwo zostało wyeliminowane, bohaterka rozbiera się w przygotowaniu do hipersnu. Okazuje się jednak, że na pokładzie jest pasażer na gapę – Obcy. W tym momencie przesłanie jest wręcz oczywiste. Półnaga, bezbronna kobieta (o czym nieustannie przypomina nam praca kamery i eksponowanie krocza) zamknięta na małej przestrzeni sam na sam z intruzem, który sugestywnie wysuwa swoją zesztywniałą wewnętrzną szczękę, obserwując ofiarę. Siła charakteru i zaradność Ripley zostają jednak wynagrodzone i to napastnik ginie w tym starciu.
Obcy w istocie atakuje ze szczególnym upodobaniem męską część widowni. Choć w filmie nie tylko mężczyźni doświadczają dwuznacznej przemocy, to jednak to ich podświadome obawy są najokrutniej wykorzystywane. Scott z Gigerem w dość przewrotny sposób obracają przeciwko nim także ich żądze i przyzwyczajenia. Warto w tym miejscu odnieść się do dorobku naukowego Freuda i nawiązującej do niego Laury Mulvey. Oboje rozprawiali na temat zjawiska skopofilii, czyli przyjemności z podglądania. Według Mulvey, w kinie zdominowanym przez mężczyzn króluje estetyka, która pozytywnie oddziałuje na ich zmysły.
Obcy stara się zrobić coś dokładnie odwrotnego. Protagonistą jest kobieta o surowej urodzie, mężczyźni są słabi albo nierozważni. Rozchwiana Lambert nieco burzy kobiecą dominację, ale i tu znajdzie się prztyczek w nos dla widza, kiedy to Parker podejmuje tragicznie nieudaną próbę uratowania kobiety przed Obcym. Cała ta scena jawi się jako kpina z męskich marzeń o brawurze i ratunku bezbronnych niewiast.
Jeśli chodzi zaś o kwestię scenografii, to każdy jej element krzyczy „penis” albo „wagina”. Los Kane’a to dokładnie ten atak, o którym mówił scenarzysta w przytoczonym wcześniej cytacie. Nawet mechaniczny i zaprogramowany android wyładowuje swoje seksualne frustracje, a pokonany bryzga nasieniopodobnym płynem. Poszukujący fetyszyzmu i obrazu erotycznego mężczyzna znajduje w Obcym ich zdegenerowaną, groteskową formę. Odnoszącą się nie do pragnień seksualnych, do ale lęków i obaw. Oczywiście tyczy się to również kobiet mających styczność z filmem, ale opierając się na tezach wspomnianych przeze mnie uczonych (a także pamiętając o płci nieszczęsnego rodziciela), można dojść do konkluzji, że intencje twórców zostały zrealizowane, a konkretna część widowni odczuwa większy dyskomfort niż ta druga.
korekta: Kornelia Farynowska
