Artykuł

Fakty z życia STEPHENA KINGA straszne jak jego HORRORY

Autor: Przemysław Mudlaff
opublikowano

W 1982 roku światło dzienne ujrzał pierwszy komiks autorstwa Stephena Kinga, Creepshow, w Polsce wydany pod tytułem Opowieści makabryczne. Wcześniej w tym samym roku King napisał scenariusz do antologicznego filmu George’a Romero pod tym samym tytułem. Natomiast teraz, po blisko 40 latach, na antenie AMC Polska będzie miała premierę serialowa antologia utrzymana w klimacie horroru oraz bazująca również na komiksie Kinga i oczywiście kultowym filmie Romero. Nowe Creepshow będziemy mogli oglądać już od 22 czerwca w każdy poniedziałek o 22:00. Dla mnie z kolei serial AMC jest świetnym pretekstem do przyjrzenia się życiorysowi jednego z najbardziej poczytnych twórców literatury na świecie i faktom z jego życia, które są tak straszne jak napisane przez niego horrory.

Zanim przejdę do strasznych faktów z życia autora Carrie, warto zaznaczyć, że pierwszy epizod serialu Creepshow to adaptacja opowiadania Kinga – Szare komórki, opublikowanego po raz pierwszy w 1973 roku. Pierwszy odcinek nowej serii jest zresztą doskonałą zabawą dla wszystkich fanów książek mistrza makabry ze względu na ukryte w nim easter eggi – powtarzająca się liczba 19, ogłoszenie o zaginionym psie Cujo lub informacja o zaginionych bliźniaczkach Grady. Poza Kingiem zachętą do obejrzenia serialu dla wszystkich miłośników horroru  powinny być także inne nazwiska twórców Creepshow. Oto przecież producentem wykonawczym serialu jest Greg Nicotero, czyli współtwórca serii Fear the Walking Dead, wśród aktorów występujących w serialu pojawią się takie gwiazdy horroru i kina science fiction jak: David Arquette (seria Krzyk), Adrienne Barbeau (Mgła), Tobin Bell (Piła) i Jeffrey Combs (Reanimator, Star Trek: Enterprise), natomiast autorami adaptowanych opowiadań są m.in. Joe Hill (NOS4A2), Joe R. Lansdale (Bubba Ho-Tep) oraz Josh Malerman (Nie otwieraj oczu). Wróćmy jednak do fascynujących i strasznych faktów z życia Stephena Kinga.

Na wstępie musicie wiedzieć, że mistrz horroru nie był właścicielem morderczego samochodu ani też nigdy nie gonił go pogrążony w szaleństwie bernardyn. Przerażających potworów w rodzaju krwiożerczych wilkołaków, morderczych goblinów i wielu innych zrealizowanych przez Studio KNB EFX GROUP należące do Nicotero szukajcie w Creepshow. Autor Lśnienia jest natomiast niezwykle zwyczajnym facetem. Poza wyjątkowym talentem, zamiłowaniem do ciężkiej pracy oraz szczodrością Stephen ma słabości, wady i problemy każdego z nas. Czasami są one jednak bardziej przerażające od wizji duchów nawiedzających hotele i strasznych klaunów.

Tata i papierosy

Stephena Kinga nigdy nie przestała dręczyć i nawiedzać nieobecność ojca, który pewnego dnia wyszedł kupić papierosy i nigdy nie wrócił.

Zarówno biografowie, jak i fani mistrza literackiego horroru zastanawiający się nad źródłem pomysłów jego twórczości zwracają uwagę na dzieciństwo Kinga. To w nim przede wszystkim upatrują się źródeł pewnych elementów powtarzających się w jego powieściach i opowiadaniach. Największy wpływ na Stephena miał więc ojciec pisarza, a właściwie jego brak. Donald Edwin King odszedł od rodziny pod pretekstem pójścia do sklepu po papierosy, gdy Steve (pisarz woli, kiedy tak się na niego mówi) miał zaledwie dwa lata. Od tamtego wieczoru roku 1949 (lub 1950) aż po dziś dzień autor powieści To wciąż czuje się jak półsierota. Nieobecność taty nigdy nie przestała go dręczyć i nawiedzać, czego wyrazem są postaci ojców w jego twórczości. Ucieczka Donalda skomplikowała życie rodziny Kingów, która od tego momentu skazana była na dokuczliwą biedę i ciągłe przeprowadzki związane z koniecznością szukania pracy przez Ruth – matkę Stephena.

Śmierć na torach

Ruth King była na szczęście osobą niezwykle ambitną i silną. To właśnie dzięki jej wytrwałości i optymizmowi Steve wraz ze starszym bratem zostali wychowani na dobrych i mądrych ludzi. Niestety przy okazji ciągłego oddawania dzieci pod opiekę cioć, wujków oraz znajomych najmłodszy King miał rzekomo bliski kontakt z tragiczną śmiercią kolegi. Chociaż sam Stephen uznał po latach, że w ogóle nie pamięta tego zdarzenia, bo po prostu je wyparł, to niewątpliwie mogło ono mieć wpływ na jego psychikę. Oto podczas czekania na mamę przyszły pisarz bawił się wraz z kolegą przy torach kolejowych. Przejeżdżający pociąg towarowy rozjechał kompana Steve’a, rozczłonkowując jego ciało. Podobno członki kolegi małego Kinga zbierano do wiklinowego kosza. Przerażony bohater niniejszego tekstu przybiegł do mamy z twarzą bladą jak ściana, nie mogąc wykrztusić z siebie słowa.

Fobie i fascynacje małego Steve’a

Stephen King był dzieckiem dość chorowitym, co często zmuszało go do opuszczania zajęć szkolnych. Z jednej strony choroby doprowadziły go do konieczności repetowania pierwszej klasy, z drugiej zaś spowodowały, że mały King zaczął pochłaniać, a nawet pisać opowiadania. Dorastanie w rodzinie, w której każdy dzień był walką o przetrwanie, miało ogromny wpływ na psychikę Steve’a. Codzienne zmartwienia, którymi karmiła synów matka, doprowadziły do pojawienia się u najmłodszego Kinga lęków. Stephen najpierw bał się przede wszystkim o to, co wraz z bratem zrobią, gdy ich rodzicielka umrze, a potem zaczął lękać się właściwie wszystkiego – pająków, klaunów, starszych dzieci, a nawet tego, że wpadnie do toalety. Nie przeszkodziło mu to jednak w fascynowaniu się mordercą 11 osób – Charlesem Starkweatherem, dla którego założył nawet specjalny album, gdzie wklejał wszelkie zdjęcia i artykuły go dotyczące. Gdy Ruth odkryła makabryczny album 11-latka i stwierdziła, że jest chory, Steve tłumaczył się, że teraz przynajmniej potrafi rozpoznać puste spojrzenie mordercy. Mroczne zainteresowania Kinga (komiksy, opowiadania, żywoty morderców) początkowo nie zyskiwały przychylności jego matki. Wkrótce jednak Ruth zauważyła, że jej najmłodszy syn ma niezwykły talent, dzięki któremu przede wszystkim jemu będzie się w życiu wiodło lepiej.

Uzależnienie

Carrie mogła nie zostać opublikowana przez pogłębiający się problem alkoholowy Stephena Kinga.

Jeśli studiowało się w Stanach Zjednoczonych pod koniec lat 60. XX wieku, najprawdopodobniej niemożliwe było niewypróbowanie działania któregoś z popularnych wówczas narkotyków. Dla niektórych było to jednorazowe doświadczenie, jednak innych doprowadziło do uzależnienia. W przypadku Stephena skończyło się tym drugim. W czasie studiów w Orono na University of Maine brał LSD, pejotl, meskalinę i w rezultacie zaliczył mnóstwo odjazdów. Narkotyki podobno pozwalały mu zatopić się w pisaniu oraz lekturze, tym samym zupełnie odcinając go od rzeczywistości. Szczęśliwie słabość do twardych używek nie przeszkodziła Kingowi w osiągnięciu rozpoznawalności w uniwersyteckim kampusie, a także w poznaniu przyszłej żony – Tabithy Spruce. Poczytność jego felietonów w studenckiej gazecie uczyniły ze Steve’a prawdziwą gwiazdę. Po uzyskaniu tytułu na University of Maine Stephenowi i Tabicie urodziło się dziecko. King niczym jego matka musiał imać się przeróżnych zajęć, aby rodzinę stać było na jedzenie i rachunki. Po całych dniach pracy na stacji benzynowej, w szkole lub w pralni wracał do domu i relaksował się, pisząc opowiadania i pijąc alkohol. Alkoholizm Steve’a trwał ponad 10 lat. Pisarz przepuszczał ciężko zarobione pieniądze w barach i kasynach. Myślał na tyle nietrzeźwo, że tylko dzięki jego żonie pierwsza powieść Kinga, Carrie, w ogóle ujrzała światło dzienne. Na krótko po sukcesie, jaki odniosła historia o dziewczynie obdarzonej paranormalnymi zdolnościami, Steve otrzymał bardzo przykrą wiadomość – jego matka przegrała walkę z rakiem. Na pogrzeb Ruth stawił się kompletnie pijany. Od tej pory piwo, whisky oraz wódka zaczęły mieszać się z depresją. Motyw alkoholizmu przedstawiany w różnych interesujących, a często również szokujących ujęciach nierzadko znajdował miejsce w ówczesnej twórczości mistrza makabry. Opowiadanie Szare komórki, które zaadaptowano na język filmowy w pierwszym odcinku antologii najnowszego Creepshow dotyczy właśnie uzależnienia. Personifikacją alkoholizmu Kinga stała się jednak wiele lat później Annie Wilkes, bohaterka jego powieści z 1987 roku pod tytułem Misery. Dopiero wówczas autor zaczął uświadamiać sobie, że ma poważny problem.

Śmierć matki

18 grudnia 1973 roku przy okazji śmierci Ruth roku miało miejsce wydarzenie, które bardziej niż cokolwiek innego przypomina fragmenty horrorów mistrza. Podobno bowiem w tej samej chwili, w której Ruth King wydała swój ostatni oddech, urodzony w 1972 roku Joe – syn Steve’a i Tabithy – zadławił się czymś, leżąc w łóżeczku. W ostatniej chwili uratowała go Tabby. Od tamtego momentu do kolekcji fobii Stephena Kinga doszedł strach przed zadławieniem.

Ostatnio dodane