Publicystyka filmowa
Fakty z życia STEPHENA KINGA straszne jak jego HORRORY
Odkryj życie STEPHENA KINGA, pełne mrocznych faktów, które przerażają tak, jak jego HORRORY. Fascynująca podróż w świat literackiego mistrza!
W 1982 roku światło dzienne ujrzał pierwszy komiks autorstwa Stephena Kinga, Creepshow, w Polsce wydany pod tytułem Opowieści makabryczne. Wcześniej w tym samym roku King napisał scenariusz do antologicznego filmu George’a Romero pod tym samym tytułem. Natomiast po blisko 40 latach, na antenie AMC Polska miała miejsce premiera serialowej antologii utrzymanej w klimacie horroru oraz bazującej również na komiksie Kinga i oczywiście kultowym filmie Romero.
To świetny pretekst do przyjrzenia się życiorysowi jednego z najbardziej poczytnych twórców literatury na świecie i faktom z jego życia, które są tak straszne jak napisane przez niego horrory.
Zanim przejdę do strasznych faktów z życia autora Carrie, warto zaznaczyć, że pierwszy epizod serialu Creepshow to adaptacja opowiadania Kinga – Szare komórki, opublikowanego po raz pierwszy w 1973 roku. Pierwszy odcinek nowej serii jest zresztą doskonałą zabawą dla wszystkich fanów książek mistrza makabry ze względu na ukryte w nim easter eggi – powtarzająca się liczba 19, ogłoszenie o zaginionym psie Cujo lub informacja o zaginionych bliźniaczkach Grady. Poza Kingiem zachętą do obejrzenia serialu dla wszystkich miłośników horroru powinny być także inne nazwiska twórców Creepshow.
Oto przecież producentem wykonawczym serialu jest Greg Nicotero, czyli współtwórca serii Fear the Walking Dead, wśród aktorów występujących w serialu pojawiają się takie gwiazdy horroru i kina science fiction jak: David Arquette (seria Krzyk), Adrienne Barbeau (Mgła), Tobin Bell (Piła) i Jeffrey Combs (Reanimator, Star Trek: Enterprise), natomiast autorami adaptowanych opowiadań są m.in. Joe Hill (NOS4A2), Joe R. Lansdale (Bubba Ho-Tep) oraz Josh Malerman (Nie otwieraj oczu). Wróćmy jednak do fascynujących i strasznych faktów z życia Stephena Kinga.
Na wstępie musicie wiedzieć, że mistrz horroru nie był właścicielem morderczego samochodu ani też nigdy nie gonił go pogrążony w szaleństwie bernardyn. Przerażających potworów w rodzaju krwiożerczych wilkołaków, morderczych goblinów i wielu innych zrealizowanych przez Studio KNB EFX GROUP należące do Nicotero szukajcie w Creepshow. Autor Lśnienia jest natomiast niezwykle zwyczajnym facetem. Poza wyjątkowym talentem, zamiłowaniem do ciężkiej pracy oraz szczodrością Stephen ma słabości, wady i problemy każdego z nas. Czasami są one jednak bardziej przerażające od wizji duchów nawiedzających hotele i strasznych klaunów.
Tata i papierosy
Zarówno biografowie, jak i fani mistrza literackiego horroru zastanawiający się nad źródłem pomysłów jego twórczości zwracają uwagę na dzieciństwo Kinga. To w nim przede wszystkim upatrują się źródeł pewnych elementów powtarzających się w jego powieściach i opowiadaniach. Największy wpływ na Stephena miał więc ojciec pisarza, a właściwie jego brak. Donald Edwin King odszedł od rodziny pod pretekstem pójścia do sklepu po papierosy, gdy Steve (pisarz woli, kiedy tak się na niego mówi) miał zaledwie dwa lata. Od tamtego wieczoru roku 1949 (lub 1950) aż po dziś dzień autor powieści To wciąż czuje się jak półsierota.
Nieobecność taty nigdy nie przestała go dręczyć i nawiedzać, czego wyrazem są postaci ojców w jego twórczości.
Śmierć na torach
Ruth King była na szczęście osobą niezwykle ambitną i silną. To właśnie dzięki jej wytrwałości i optymizmowi Steve wraz ze starszym bratem zostali wychowani na dobrych i mądrych ludzi. Niestety przy okazji ciągłego oddawania dzieci pod opiekę cioć, wujków oraz znajomych najmłodszy King miał rzekomo bliski kontakt z tragiczną śmiercią kolegi. Chociaż sam Stephen uznał po latach, że w ogóle nie pamięta tego zdarzenia, bo po prostu je wyparł, to niewątpliwie mogło ono mieć wpływ na jego psychikę.
Oto podczas czekania na mamę przyszły pisarz bawił się wraz z kolegą przy torach kolejowych. Przejeżdżający pociąg towarowy rozjechał kompana Steve’a, rozczłonkowując jego ciało. Podobno członki kolegi małego Kinga zbierano do wiklinowego kosza. Przerażony bohater niniejszego tekstu przybiegł do mamy z twarzą bladą jak ściana, nie mogąc wykrztusić z siebie słowa.
Fobie i fascynacje małego Steve’a
Stephen King był dzieckiem dość chorowitym, co często zmuszało go do opuszczania zajęć szkolnych. Z jednej strony choroby doprowadziły go do konieczności repetowania pierwszej klasy, z drugiej zaś spowodowały, że mały King zaczął pochłaniać, a nawet pisać opowiadania. Dorastanie w rodzinie, w której każdy dzień był walką o przetrwanie, miało ogromny wpływ na psychikę Steve’a. Codzienne zmartwienia, którymi karmiła synów matka, doprowadziły do pojawienia się u najmłodszego Kinga lęków.
Stephen najpierw bał się przede wszystkim o to, co wraz z bratem zrobią, gdy ich rodzicielka umrze, a potem zaczął lękać się właściwie wszystkiego – pająków, klaunów, starszych dzieci, a nawet tego, że wpadnie do toalety.
Uzależnienie
Jeśli studiowało się w Stanach Zjednoczonych pod koniec lat 60. XX wieku, najprawdopodobniej niemożliwe było niewypróbowanie działania któregoś z popularnych wówczas narkotyków. Dla niektórych było to jednorazowe doświadczenie, jednak innych doprowadziło do uzależnienia. W przypadku Stephena skończyło się tym drugim. W czasie studiów w Orono na University of Maine brał LSD, pejotl, meskalinę i w rezultacie zaliczył mnóstwo odjazdów. Narkotyki podobno pozwalały mu zatopić się w pisaniu oraz lekturze, tym samym zupełnie odcinając go od rzeczywistości.
Szczęśliwie słabość do twardych używek nie przeszkodziła Kingowi w osiągnięciu rozpoznawalności w uniwersyteckim kampusie, a także w poznaniu przyszłej żony – Tabithy Spruce. Poczytność jego felietonów w studenckiej gazecie uczyniły ze Steve’a prawdziwą gwiazdę. Po uzyskaniu tytułu na University of Maine Stephenowi i Tabicie urodziło się dziecko. King niczym jego matka musiał imać się przeróżnych zajęć, aby rodzinę stać było na jedzenie i rachunki. Po całych dniach pracy na stacji benzynowej, w szkole lub w pralni wracał do domu i relaksował się, pisząc opowiadania i pijąc alkohol. Alkoholizm Steve’a trwał ponad 10 lat.
Pisarz przepuszczał ciężko zarobione pieniądze w barach i kasynach. Myślał na tyle nietrzeźwo, że tylko dzięki jego żonie pierwsza powieść Kinga, Carrie, w ogóle ujrzała światło dzienne.
Opowiadanie Szare komórki, które zaadaptowano na język filmowy w pierwszym odcinku antologii najnowszego Creepshow dotyczy właśnie uzależnienia. Personifikacją alkoholizmu Kinga stała się jednak wiele lat później Annie Wilkes, bohaterka jego powieści z 1987 roku pod tytułem Misery. Dopiero wówczas autor zaczął uświadamiać sobie, że ma poważny problem.
Śmierć matki
18 grudnia 1973 roku przy okazji śmierci Ruth roku miało miejsce wydarzenie, które bardziej niż cokolwiek innego przypomina fragmenty horrorów mistrza. Podobno bowiem w tej samej chwili, w której Ruth King wydała swój ostatni oddech, urodzony w 1972 roku Joe – syn Steve’a i Tabithy – zadławił się czymś, leżąc w łóżeczku. W ostatniej chwili uratowała go Tabby. Od tamtego momentu do kolekcji fobii Stephena Kinga doszedł strach przed zadławieniem.
Wazektomia i kokaina
Alkoholizm Kinga miał ogromny wpływ na to, jak pisarz traktował swoje dzieci. Nie ma tu oczywiście mowy o znęcaniu się nad nimi ani nawet klapsach, jednak nierzadko do głowy Steve’a przychodziły myśli o skarceniu dzieci za ich drobne wygłupy. Czy nie przypomina wam to postaci Jacka Torrance’a z Lśnienia? Po narodzinach trzeciego dziecka Kingów, Owena, Stephen postanowił poddać się wazektomii. Po powrocie z zabiegu od razu zabrał się do pisania powieści Podpalaczka. Chociaż zauważył, że siedzi w kałuży krwi, praca nad tekstem szła mu na tyle dobrze, iż postanowił najpierw skończyć i dopiero potem udać się do szpitala. Dopiero interwencja przerażonej Tabby odciągnęła go od klawiatury. Wpływ na taki stan rzeczy mogła mieć zapewne również słabość pisarza do kokainy.
Nawiedzona willa w Bangor
Coraz większa popularność Kinga zmuszała jego rodzinę do częstych podróży po kraju. W związku z tym, że przyszłego autora Cujo rozpoznawało już mnóstwo ludzi, a on potrzebował spokoju dla dalszego tworzenia, wraz z Tabby podjął decyzję o zakupie domu w miejscowości Bangor w stanie Maine. Dom Kingów to willa w stylu włoskim wybudowana w połowie XIX wieku. Wydaje się wręcz idealna dla autora horrorów – zwłaszcza że jest nawiedzona. Poza rodziną Kingów mieszka w niej rzekomo duch zmarłego tam generała Webbera. Chociaż zjawa nigdy się Stephenowi nie objawiła, to pisarz utrzymuje, że często czuje jej obecność. Z kolei Tabby wierzy w ducha Webbera, ponieważ co jakiś czas słyszy dziwne jęki oraz czasami niespodziewanie wyczuwa zapach dymu cygara.
Jestem twoim największym fanem
8 grudnia 1980 roku niejaki Mark Chapman zamordował Johna Lennona. Jaki ma to związek z bohaterem tego tekstu? Otóż przy okazji majowej promocji Lśnienia w Nowym Jorku do Kinga podbiegł człowiek przedstawiający się jako jego największy fan. Poprosił podobno pisarza o autograf na kartce papieru. Gdy Stephen zapytał o imię mężczyzny, ten odparł: Mark Chapman. Chociaż według późniejszych ustaleń Steve’a jego Chapman nie mógł być tym samym Chapmanem, który zamordował Lennona, to w umyśle mistrza literackiej grozy zakiełkował niepokój przed szalonymi wielbicielami.
Kolejna fobia Stephena okazała się niebezpodstawna. W kwietniu 1991 roku do willi państwa Kingów włamał się Erik Keene, który stanął twarzą w twarz z Tabby, trzymając w dłoni brązową paczuszkę i mówiąc, że znajduje się w niej bomba. Twierdził również, że ją zdetonuje, jeśli pan domu nie przyzna, że Misery to plagiat tekstu jego ciotki. Żonie Stephena udało się szczęśliwie zbiec z domu i wezwać policję. Okazało się, że włamywacz był na zwolnieniu warunkowym, a paczka, którą dzierżył w dłoni, wypełniona była ołówkami i spinaczami.
Odwyk
Wróćmy do kwestii alkoholizmu i uzależnienia od kokainy Stephena Kinga. Wraz z uświadomieniem sobie wagi problemu i po odbyciu poważnej rozmowy z Tabby pisarz poprzysiągł sobie, że już nigdy nie sięgnie ani po kieliszek, ani po kreskę. Niestety w głowie Steve’a pojawiła się wątpliwość, czy to właśnie nie używki uczyniły z niego uwielbianego na świecie autora. Można przecież stwierdzić, że Carrie, Lśnienie, To i wiele innych powieści mistrza horroru powstały, gdy King był na wiecznym haju. Wraz z chęcią napisania pierwszych stron tekstu zupełnie na trzeźwo ziściły się najczarniejsze wizje autora.
Steve nie potrafił przelać na papier jednego słowa. Z pomocą przyszła mu żona, która obiecała mężowi, że ten znów nauczy się pisać.
Rage
Zanim opublikowano Carrie, Stephen King, ukrywający się pod pseudonimem Richard Bachman, napisał Rage. Książka opowiada o Charlesie Deckerze, uczniu jednej ze szkół w Maine, który pewnego dnia przychodzi na lekcje z bronią. Zabija dwójkę nauczycieli i bierze 24 uczniów jako zakładników. W 1996 roku 15-latek ze szkoły średniej w Moses Lake zabił dwójkę kolegów i nauczycielkę, której przed śmiercią zacytował fragment pierwszej powieści Bachmana. W 1997 roku pewien 14-latek zastrzelił trzech uczniów w liceum w Kentucky.
Po ujęciu sprawcy w jego szafce znaleziono kopię powieści Rage. Wymienione wydarzenia, jak również masakra w Columbine z kwietnia 1999 roku skłoniły Kinga do podjęcia natychmiastowej decyzji o wycofaniu całego nakładu książki Bachmana z księgarń oraz braku zgody na wznowienie jej publikacji.
Niebieski van
Chociaż w czerwcu 1999 roku Stephen King był już czysty od używek od ponad dekady, a wszelkie znaki na niebie i na ziemi wskazywały na to, że resztę życia wieść będzie w spokoju, to alkoholowo-narkotykowe fatum dosięgło pisarza z innej strony. Podczas tradycyjnego spaceru z książką Steve’a potrącił niebieski van. Okazało się, że jego kierowcą był lokalny półgłówek, pijak i narkoman – Bryan Smith. Wypadek był bardzo poważny. King miał pęknięte prawe kolano i kręgosłup w ośmiu miejscach, dodatkowo złamane biodro oraz cztery żebra.
Lekarze zastanawiali się podobno przez chwilę, czy nie amputować Steve’owi nogi. Na szczęście skończyło się tylko na wstawieniu specjalnych drutów.
Interesujące jest, że w kilka miesięcy po potrąceniu King postanowił wykupić od sprawcy wypadku niebieskiego vana za 1500 dolarów. Decyzja uwarunkowana była tym, że pisarz nie chciał, aby samochód trafił w ręce jakiegoś psychofana zbierającego przedmioty powiązane z mistrzem. Stephen miał nawet pomysł, aby wystawić auto na aukcję dobroczynną, gdzie każdy mógłby za pięć dolców uderzyć w karoserię vana młotem. Tabby wybiła mu tę szaloną ideę z głowy, a pojazd Smitha po wykupieniu został natychmiast zezłomowany.
72-letni dziś Stephen King to spokojny, wzorowy mąż, ojciec i dziadek, który najbardziej burzliwe czasy swojego życia ma już zapewne za sobą. Otwarcie mówi jednak, że wciąż pozostaje człowiekiem uzależnionym. Na szczęście jego jedynym narkotykiem pozostało pisanie.
