Publicystyka filmowa
BLUE VELVET. Wszystko jest drastyczne
W niepozornym miasteczku Lumberton Jeffrey odkrywa mroczne sekrety, gdy jedno ludzkie ucho zmienia jego życie w dramatyczny koszmar. BLUE VELVET.
W gąszczu pięknego wystrzyżonego trawnika kryje się bezwzględny świat owadów. Powiększ obraz, a trawnik spowije ohyda.
Jeffrey znajduje ludzkie ucho. Nie wie, że to ucho przeniesie go do całkiem innego świata, odkryje przed nim tajemnicę, wciągnie do niebezpiecznej gry. Nigdy nie wiesz, gdzie czai się niebezpieczeństwo, kiedy zaatakuje. Pozory mylą. Widząc wierzchnią warstwę, nie dostrzegasz tej ukrytej, przesłoniętej. W gąszczu pięknego wystrzyżonego trawnika kryje się bezwzględny świat owadów. Powiększ obraz, a trawnik spowije ohyda. Ale my tego nie dostrzegamy. Jedynie błękitne niebo, żółte maki i czerwone róże. Dźwięk upadającego drzewa wita nas w Lumberton, na pierwszy rzut oka sielskim miasteczku, spokojnym i poukładanym. W Lumberton czujemy się naprawdę pozytywnie – niebo tętniące żywym błękitem, bujne słodkie ogrody, uśmiechnięci i normalni mieszkańcy. Nastrój usypiającej normalności. Do czasu znalezienia ucha.
Jeffrey to bohater bardzo adekwatny do przedstawionego obrazu. Jest prosty, wrażliwy, dobrze ułożony, z chwilą odnalezienia ucha budzi się w nim ciekawość, żyłka detektywistyczna. Ucho jest katalizatorem nowych wrażeń i pragnień. To element chaosu wprowadzony do struktury całkowicie normalnej i wręcz cukierkowej. Jeffrey postanawia przeprowadzić śledztwo. W swoje działanie angażuje także Sandy, dziewczynę z sąsiedztwa, która staje się jego informatorką. To uosobienie niewinności i później także czystej miłości. Ta dwójka przedstawicieli świata „Lumberton” nieświadomie wkracza do świata skrajnie innego, irracjonalnego, zdewaluowanego i ohydnego.
Umiejscowionego jednak tu i teraz, w tym samym miejscu, niewidocznego ludziom pędzącym poczciwy małomiasteczkowy i szczęśliwy żywot. Jeffreya ogarnia pasja, tajemnica go intryguje. Każdy jego krok będzie krokiem dalej w głąb drugiego świata, będzie się zapadał coraz bardziej i bardziej, odkrywając kolejne nowe makabryczne oblicza swojego miasta. Tajemnica pociąga, jest odskocznią od monotonności, jest ryzykiem i adrenaliną, ale też wciąga i nie wypuszcza. Jeffrey staje się w końcu jej stałym elementem, coraz częściej jest bezbronny i zależny od toku nieoczekiwanych wydarzeń. Traci kontrolę nad swoimi poczynaniami, zaczyna igrać z szaleństwem i ze śmiercią.
Ucho prowadzi do śpiewaczki Dorothy Vallens. Zabawa trwa. Pierwsze spotkanie odbywa się w nocnym klubie. Dorothy wyśpiewuje sentymentalną piosenkę o niebieskim aksamicie, a w Jeffreyu rodzi się fascynacja. Drugie spotkanie dostarcza wielu nowych faktów i śladów. Pomiędzy Dorothy i Jeffreyem rodzi się chora, perwersyjna więź. Chłopak wkracza w nowy, gwałtowny i brutalny świat uczuć. Dorothy staje się od tej chwili skrajną alternatywą dla więzi zrodzonej pomiędzy nim a Sandy. Ta druga oparta jest na romantycznej miłości i partnerstwie, jest czysta i normalna. Związek z Dorothy jest upadły i wypaczony, miłość zostaje zastąpiona perwersyjnym seksem, chorymi zależnościami, sadyzmem.
Ten dualizm jest bardzo mocno zarysowany. Jeffrey funkcjonuje emocjonalnie na dwóch antagonistycznych płaszczyznach uczuć. Poznaje drugą stronę, której istnienia nawet nie podejrzewał. Dwie kobiety. Dwa skrajne światy istnieją równolegle i zwalczają się nawzajem. Kotara zostaje powoli odsłonięta, na światło dzienne wypełza antyLumberton.
Podczas drugiego spotkania Jeffrey poznaje także Franka. Dennis Hopper kreuje jednego z najznamienitszych psycholi w dziejach kina. Frank reprezentuje całkowite wynaturzenie i zło. O ile Dorothy może funkcjonować jako opozycja wobec niewinności i normalności Sandy, tak Frank jest tym samym wobec Jeffreya, wobec racjonalności w ogóle. To człowiek opętany piosenką o cukierkowatego koloru klaunie, zwanym Piaskowym Dziadkiem i niebieskim aksamitem, żywiący się i oddychający cierpieniem, sadyzmem, po prostu złem.
Swoisty demon ciemnej strony świata, reprezentujący wszystko to, co najohydniejsze i najpodlejsze. Nawet przez chwilę nie dostrzegamy w nim człowieka. To czyste zło budujące swój bezwzględny dziwaczny świat na bólu i cierpieniu Dorothy. Podczas drugiego spotkania wiele enigmatycznych wątków się rozjaśnia. Jeffrey poznaje prawdę i bohaterów tego piekła. Podąża dalej, głębiej, angażuje się emocjonalnie. Drugie spotkanie z Frankiem kończy się szaleńczą jazdą z demonem, otarciem się o śmierć i poznaniem zasad gry nowo odkrytego świata.
Oglądając film, stajemy się po części głównym bohaterem, odczuwamy go. Reżyser stosunkowo ułatwia nam taki odbiór. Jeffrey jest bardzo prosty i szablonowy, bo normalny. Determinuje go ciekawość. Enigmatyczne ucho. Drastyczne. Sam widz zostaje zainfekowany tą samą ciekawością. Intrygujące. Film ogólnie rządzi się prawami kryminału, w którym Jeffrey rozwiązuje tajemniczą kwestię porzuconego ucha. Razem z nim podążamy danymi nam tropami. W scenach, w których Jeffrey chowa się do szafy, chowamy się razem z nim, obserwujemy przez szpary w drzwiach w napięciu. Następnie razem z nim poznajemy nieznane.
To katalizuje traumę, szok. Następuje drastyczne zderzenie światów. Zostajemy wyrwani ze środowiska normalności i nagle przeskakujemy w noc obłędu i bestialstwa. Wszystko, cały świat, zostaje stopniowo weryfikowane, naświetlane i bezwzgędnie wyciągane na zewnątrz. Razem z bohaterem poznajemy najgłębsze padoły piekła na ziemi. Jeffrey jest poszukiwaczem, chce rozwiązać tajemnicę, jest gotów na ryzyko. W przeciwieństwie do przedstawionego świata, uśpionego w swojej spokojności, szczęściu i niewiedzy. Pragnie poznać wszystkie oblicza świata, zderza się z jego brutalnością i obłędem. Poznaje drugą stronę.
Jest bohaterem dającym faktyczny wgląd w status świata. Tutaj jednak jego oblicza nie są ze sobą wymieszane. Nakreślone są ostro i skrajnie, nie ma neutralności. Jeffrey nie ma zamiaru zamykać się w domu i żyć dalej monotonnym i szczęśliwym życiem. Przebywa egzystencjalną drogę, schodzi do piekła, aby móc stać się odbiorcą świata, aby móc go poznać. Pragnie prawdy, ale ona jest dziwna, straszna i nie do przyjęcia.
Lynch kreuje świat niewinności i umownej normalności. Jeffrey, odnajdując ucho, odkrywa nowy świat, który go wchłania. Morderstwa, porwania, porachunki narkotykowe, korupcja, szantaż, gwałt. To nie figuruje w normach. Ale także, co Lynchowi właściwe, nowy świat rządzi się także swoją osobliwą irracjonalnością i wynaturzeniem. Ludzie go zamieszkujący są przejaskrawieni, chorzy, zdziwaczali, demoniczni. Doznajemy tego w klubie Bena, podczas szaleńczej nocnej przejażdżki, czy podczas upadłej chorej orgii, oglądanej przez szparę w drzwiach szafy. Zauważalne jest, że Lynch dzieli także tok wydarzeń na dzienny i nocny.
Dzienny jest normalny, koszmar chwilowo znika, jest czas na chłodną refleksję. To wtedy funkcjonuje wymiar prawa, to wtedy Jeffrey rozmawia z Sandy. Nocą dochodzi do kolejnych spotkań z Dorothy i Frankiem, do kolejnych starć z wynaturzoną demoniczną siłą, do wnikania w intrygującą tajemnicę, z czasem stającą się pułapką.
Dualizm cały czas trwa, jest jaskrawy i widoczny, dopiero z chwilą rozwiązania wszystkich tajemnic w domu Dorothy koszmar zostaje pokonany. Doznajemy czegoś na kształt powrotu do świata sprzed wstrząsających wydarzeń. Świat, jego twórca i tajemnica zostają unicestwione i zamknięte. Bohaterowie powracają do swojej normalności. Symboliczny drozd oznajmuje nadejście czystej miłości. We śnie Sandy wszystkie ptaki miłości zostały zamknięte, teraz powróciły. Powróciła normalność. Znowu możemy delektować się sielską powierzchnią, kotara znowu została zasłonięta. My jednak widzieliśmy, co się za nią kryło.
Jesteśmy świadomi dualizmu świata, jego miraży i jego prawdziwych obliczy. Lynch przeskakuje ze skrajności w skrajność, uzmysławia, że wszystko ma swoje przeciwieństwo, że oprócz piękna figuruje także ohyda, oprócz dobra także bestialstwo, oprócz normalności obłęd i wynaturzenie. Że wszystko jest drastyczne, że wszystko jest tajemnicą, że jest nieszczęście, i że nigdy nie wiadomo, co się może dziać w naszym sąsiedztwie.
Tekst z archiwum film.org.pl.
