Connect with us

News

STARMAN, niesłusznie zapomniane SCI-FI Johna Carpentera

Starman (znany u nas jako Gwiezdny przybysz), obsadza Jeffa Bridgesa w roli tytułowego podróżnika kosmicznego, który poznaje zarówno życie na naszej planecie…

Published

on

Composite image of a man's face overlaid with orange vertical bars and a silhouetted rescuer carrying someone amid a fiery explosion, implying disaster and urgency.

Jest mocno już dziś zapomniany film science fiction Johna Carpentera z 1984 roku. Starman, (znany u nas jako Gwiezdny przybysz), o którym przypomniał SlashFilm, obsadza Jeffa Bridgesa w roli tytułowego podróżnika kosmicznego, który poznaje zarówno życie na naszej planecie, jak i posiadanie czegoś takiego jak fizyczna forma. Rola ta przyniosła aktorowi pierwszą nominację do Oscara dla najlepszego aktora pierwszoplanowego. Bridges tworzy postać wykorzystującą DNA niejakiego Scotta Haydena, niedawno zmarłego mężczyzny, na podstawie którego konstruuje swoje ciało.

Advertisement

Z jednej strony film dostarcza wielu dosyć zabawnych momentów rodem z komedii, np. gdy pozaziemski bohater odkrywa szkodliwość palenia czy uczy się zasad ruchu drogowego (czerwone światło – stop, zielone światło – jedź, żółte światło – jedź bardzo szybko). Bridges subtelnie rozwija emocjonalnie swoją postać, pokazując proces poznawania ludzkiej natury. Ta wyjątkowa rola różni się znacząco od jego najbardziej ikonicznego występu jako The Dude w Big Lebowski braci Coen, demonstrując wszechstronność tego znakomitego aktora.

Carpenter zachowuje w filmie charakterystyczny dla siebie sceptycyzm wobec instytucji władzy. Historia zaczyna się od zestrzelenia statku Starmana przez rząd USA, co stawia bohatera twarzą w twarz z przerażoną wdową Jenny (Karen Allen). Ich dziwne pierwsze spotkanie ewoluuje w niezwykłą historię miłosną. Film odwraca też klasyczną formułę – to Allen wciela się w cyniczną bohaterkę, podczas gdy Starman stopniowo rozbraja jej mechanizmy obronne.

Advertisement

Starman miał być próbą Carpentera odejścia od wizerunku twórcy thrillerów exploitation i stworzenia baśni dla dorosłych w przebraniu science fiction. Film spotkał się z przychylnością krytyków i pomógł karierze Bridgesa, lecz poniósł porażkę w box office, zarabiając zaledwie 28,7 miliona dolarów przy budżecie 25 milionów. Krytykowano go za wtórność wobec E.T. czy Dnia, w którym zatrzymała się Ziemia.

My zawsze byliśmy łaskawi dla Starmana, a Odys Korczyński na naszych łamach pisał o nim tak: […] produkcja Carpentera jest niedoścignionym wzorem, lecz w tym stylu jako coś, co ma swoje źródło w telewizji, nie było niczego lepszego i bardziej klimatycznego. Dobrze się wraca do tego tytułu po latach […], a Jakub Piwoński tak: Trudno odmówić Gwiezdnemu przybyszowi bycia wyjątkowo oryginalnym przykładem realizacji założeń fantastyki kontaktowej, w tym wypadku kładącej nacisk nie tyle na chęć straszenia kosmitami, co ukazanie ich w świetle społecznego zagubienia.

Advertisement
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *