Connect with us

Publicystyka filmowa

WIDMOWA FILMOTEKA. Filmy, których nie było – część IV

Co by było, gdyby…?

Published

on

WIDMOWA FILMOTEKA. Filmy, których nie było – część IV

Historię kina tworzą zarówno filmy, które powstały, jak i te, których realizacja nigdy nie doszła do skutku. Oto kolejna odsłona zestawienia niedoszłych produkcji filmowych. Zobacz też: część pierwsza, druga i trzecia.

„Aryan Papers”

Niedługo po premierze Barry’ego Lyndona (1975) Stanley Kubrick przystąpił do pracy nad filmem o Holokauście. Reżyser próbował przekonać Isaaca Bashevisa Singera do napisania scenariusza, ale pisarz odmówił, usprawiedliwiając się brakiem wiedzy na ten temat – i projekt został odłożony na półkę. Kubrick wrócił do niego dopiero na początku lat 90. po lekturze książki Wojenne kłamstwa Louisa Begleya, na poły autobiograficznej powieści o żydowskim chłopcu ukrywającym się przed nazistami w trawionej wojną Polsce. Kubrick napisał szkic scenariusza, obsadził w głównych rolach Johannę ter Steege i Josepha Mazzello, zatrudnił operatora Eleméra Ragályiego i nawet wybrał się do czeskiego Brna w poszukiwaniu odpowiednich plenerów.

Advertisement

Aryan Papers jednak nigdy nie zrobił, a powody były co najmniej dwa: uznał, że film o takiej tematyce przekracza możliwości kina, poza tym nie chciał dublować powstałej w międzyczasie Listy Schindlera (1993) Stevena Spielberga.

„Catcher in the Rye”

O ekranizację Buszującego w zbożu J.D. Salingera przez wiele dekad bezskutecznie zabiegało wielu aktorów i reżyserów, m.in. Billy Wilder, Terrence Malick, Marlon Brando, Jack Nicholson, Tobey Maguire, Leonardo DiCaprio, John Cusack, Ralph Bakshi i Jerry Lewis. Najbardziej niedorzeczny był pomysł kompanii Disneya, która chciała stworzyć animowaną adaptację w stylu Olivera i spółki (1988) George’a Scribnera, tyle że z owczarkami niemieckimi jako głównymi bohaterami. Salinger jednak od początku był nieugięty: gdy Elia Kazan chciał wystawić na Broadwayu sztukę na kanwie Buszującego w zbożu, pisarz zagroził mu procesem sądowym; kiedy Steven Spielberg wysłał jego przedstawicielom lukratywną ofertę finansową za prawa do powieści, ci nawet nie przekazali listu swojemu pracodawcy, bo dobrze znali jego stanowisko (podobny los spotkał Harveya Weinsteina). Spadkobiercy zmarłego w 2010 roku Salingera z powodzeniem kontynuują tę taktykę uników.

Advertisement

„Crisis in the Hot Zone”

U podstaw Strefy skażenia Richarda Prestona – bestsellerowej książki o afrykańskich gorączkach krwotocznych – legł napisany przez tego samego autora artykuł Crisis in the Hot Zone, który ukazał się w październiku 1992 roku na łamach „New Yorkera”. Zaledwie trzy miesiące po jego publikacji wytwórnia 20th Century Fox podpisała z Ridleyem Scottem umowę na ekranizację tekstu Prestona. Projekt wzbudził zainteresowanie Jodie Foster, która miała zagrać rządową badaczkę zajmującą się epidemią wirusa Ebola, jednak producenci chcieli także silnej postaci męskiej, toteż zaangażowali Roberta Redforda.

Jego rola została rozbudowana kosztem roli Foster, aktorka zażądała więc zmian w scenariuszu, które z kolei nie spodobały się Redfordowi. W efekcie oboje zrezygnowali z udziału w Crisis in the Hot Zone i projekt upadł. Scott wskrzesił go dopiero w 2019 roku, produkując serial Strefa zakażenia Jamesa V. Harta dla National Geographic, jednak już z zupełnie inną obsadą.

Advertisement

„King Shot”

Najsłynniejszym „widmowym” filmem w dorobku Alejandro Jodorowsky’ego pozostaje ekranizacja Diuny Franka Herberta, nie jest to jednak jedyna niezrealizowana produkcja chilijskiego filmowca. W pierwszej dekadzie XXI wieku Jodorowsky chciał nakręcić King Shot – swą pierwszą fabułę od czasu Złodzieja tęczy (1990). W zależności od źródła miał być to „metafizyczny film gangsterski” lub „metafizyczny spaghetti western”. Szczegóły dotyczące fabuły były owiane tajemnicą, pewnym jest natomiast, że producentem King Shot miał być David Lynch, a w obsadzie znaleźliby się m.

in. Nick Nolte, Asia Argento, Udo Kier i Marilyn Manson. Jodorowsky stworzył kilka koncepcyjnych szkiców i zaplanował początek zdjęć na jesień 2008 roku, jednocześnie intensywnie zabiegając o wsparcie finansowe u różnych producentów. Ostatecznie zebrał tylko niewielką część planowanego budżetu, więc zrezygnował z King Shot i skupił się na realizacji Tańca rzeczywistości (2013).

Advertisement

„Kongres futurologiczny”

W 1968 roku Andrzej Wajda zrealizował krótkometrażowy film Przekładaniec według scenariusza Stanisława Lema, który na potrzeby ekranu zaadaptował swoje opowiadanie Czy pan istnieje, Mr. Johns?. W kolejnej dekadzie reżyserowi zamarzyła się ekranizacja innego utworu Lema: Kongresu futurologicznego – fantastycznonaukowej groteski o cywilizacji przyszłości wegetującej bezwolnie w chemicznie indukowanym złudzeniu świata dobrobytu i szczęścia, który maskuje wszelką nędzę, ohydę i nieszczęście. Lem wspominał, że Wajda miał „świetny pomysł na tę adaptację.

Chciał, żeby akcja Kongresu rozgrywała się w wielkim hotelu, gdzie wspaniały świat zaczyna przenikać w drugi, mroczny świat koszmaru”. Reżyserowi udało się znaleźć taki hotel w Niemczech, powstał też szkic scenariusza autorstwa Edwarda Żebrowskiego, ale przedsięwzięcie upadło z przyczyn finansowych. Więcej szczęścia miał Ari Folman, który w 2013 roku nakręcił na kanwie Lema swój Kongres.

Advertisement

„Le Tigre”

Dolph Lundgren w filmie Andrzeja Żuławskiego brzmi trochę jak artystyczny mezalians – i właśnie dlatego efekty mogły być bardzo interesujące. W drugiej połowie lat 80. Żuławski wpadł na pomysł dramatu wojennego o przygodach trzech mężczyzn w trakcie pierwszej wojny indochińskiej: młody rekrut, amerykański szpieg i francuski oficer uciekają z wietnamskiej niewoli i trafiają do ukrytej w dżungli wioski terroryzowanej przez tygrysa ludojada, którego zobowiązują się zgładzić. Scenariusz według wskazówek Żuławskiego napisał Peter Cohn, zdjęcia miały powstawać na terenie Tajlandii i Filipin, a finansowaniem filmu zajęło się studio Cannon.

Kiedy jednak wytwórnia Yorama Globusa i Menahema Golana wpadła w finansowe tarapaty uniemożliwiające realizację Le Tigre, film został wykupiony przez firmę Abba Entertainment, która jednak zbankrutowała, zanim zdołała zrealizować projekt Żuławskiego. „Szkoda, bo bardzo chciałem z nim pracować” – mówił później Lundgren.

Advertisement

„Lord Greystoke”

W 1974 roku wytwórnia Warner Bros. kupiła prawa do utworów Edgara Rice’a Burroughsa od jego spadkobierców z zamiarem stworzenia nowego filmu o Tarzanie. Napisanie scenariusza powierzono Robertowi Towne’owi, przyszłemu zdobywcy Oscara za Chinatown (1974) Romana Polańskiego. W trakcie pracy nad skryptem pod roboczym tytułem Lord Greystoke Towne zaoferował wytwórni, że samodzielnie go wyreżyseruje, ale te plany przekreśliła komercyjna katastrofa jego reżyserskiego debiutu pt. Życiowy rekord (1982).

Scenariusz został następnie przerobiony przez Michaela Austina i zrealizowany przez nowego reżysera Hugh Hudsona pod tytułem Greystoke: Legenda Tarzana, władcy małp (1984). Towne był tak niezadowolony, że kazał zastąpić swoje nazwisko w czołówce imieniem należącego doń psa (P.H. Vazak). Mimo kolejnej nominacji do Oscara scenarzysta jeszcze wiele lat później żałował, że jego autorska wizja Tarzana nigdy nie została urzeczywistniona.

Advertisement

„The Big Steal”

Gary DeVore był scenarzystą i script doctorem, który pracował m.in. przy Psach wojny (1980) i Jak to się robi w Chicago (1986) Johna Irvina, Ostrym pokerze w małym Tokio (1991) Marka L. Lestera i Pasażerze 57 (1992) Kevina Hooksa. W latach 90. DeVore chciał wyreżyserować swój scenariusz pt. The Big Steal o „niepokojących szczegółach” dotyczących amerykańskiej inwazji na Panamę w 1989 roku.

W czerwcu 1997 roku DeVore zniknął bez śladu podczas podróży z Santa Fe do Santa Barbara. Rok później znaleziono jego zwłoki w aucie zatopionym w cieku wodnym w okolicach Palmdale. Ciało było pozbawione dłoni, zniknął też laptop DeVore’a ze scenariuszem The Big Steal. Zagadka jego śmierci do dziś nie została rozwiązana, co przyczyniło się do powstania wielu teorii, także spiskowych. Według jednej z nich DeVore był tajnym współpracownikiem wywiadu i został zamordowany przez CIA w obawie przed ujawnieniem informacji kompromitujących rząd USA.

Advertisement

„The Diary of Jack the Ripper”

Produkcji o Kubie Rozpruwaczu powstało bez liku, a kolejną mogła być ekranizacja pamiętników przypisywanych Jamesowi Maybrickowi, kupcowi z Liverpoolu, który miał stać za morderstwami londyńskich prostytutek w 1888 roku. The Diary of Jack the Ripper uznaje się dziś za mistyfikację, ale jej popularność skłoniła studio New Line Cinema do działania. Wiosną 1995 roku ogłoszono, że film na podstawie książki nakręci William Friedkin, w Maybricka wcieli się zaś Anthony Hopkins. Początek zdjęć zaplanowano na koniec tego samego roku, włodarze New Line Cinema mieli jednak zastrzeżenia do scenariusza Christophera De Vore’a i późniejszych przeróbek autorstwa Friedkina.

W końcu wyszło na jaw, że zamiast jego filmu wytwórnia zamierza zekranizować Prosto z piekła, powieść graficzną Alana Moore’a o Kubie Rozpruwaczu. Tak też się stało: bracia Hughes nakręcili Z piekła rodem (2001), podczas gdy The Diary of Jack the Ripper przepadł w otchłani niebytu.

Advertisement

„The Tourist”

Na nowojorskim Manhattanie ukrywa się grupa kosmitów – banitów i uchodźców z innych planet, którzy przybrali ludzką postać, aby potajemnie funkcjonować w amerykańskim społeczeństwie. To nie jest, wbrew pozorom, streszczenie Facetów w czerni (1997) Barry’ego Sonnenfelda, lecz zarys scenariusza napisanego przez Clair Noto na przełomie lat 70. i 80. Projekt przechodził z rąk do rąk: film miał powstać w barwach studia Universal, później przejęła go wytwórnia American Zoetrope, która w obliczu problemów finansowych odsprzedała go z powrotem Universalowi. Mówiło się o Brianie Gibsonie i Francu Roddamie na stołku reżysera, główną rolę miała dostać Kim Basinger, Michelle Pfeiffer lub Madonna (Noto proponowała Hannę Schygullę), a projekt obcych powierzono H.

R. Gigerowi. Noto nie mogła jednak porozumieć się z włodarzami wytwórni i The Tourist nigdy nie powstał, a jedynymi pozostałościami po filmie są niewykorzystane szkice Gigera i skrypt.

Advertisement

Autor książek „Bóg w sprayu. Filozofia według Philipa K. Dicka” (2012) i „SoundLab. Rozmowy” (2017) oraz opowiadań zamieszczanych w magazynach literackich „Czas Kultury” i „Akcent”. Publikował m.in. na łamach „Gazety Wyborczej”, „Trans/wizji” i „Gazety Magnetofonowej” oraz na portalach Czaskultury.pl i Dwutygodnik.com.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *