Connect with us

News

POZOSTAWIENI, świetna seria SCI-FI i adaptacja lepsza niż oryginał (z 91% pozytywów)

Powieść sci-fi Pozostawieni została doceniona za dojrzałe spojrzenie na żałobę i wiarę. Adaptacja początkowo wiernie podążała za literackim pierwowzorem.

Published

on

POZOSTAWIENI, świetna seria SCI-FI i adaptacja lepsza niż oryginał (z 91% pozytywów)

Powieść science fiction Toma Perrotty Pozostawieni została doceniona za dojrzałe spojrzenie na żałobę, wiarę i próbę odnalezienia sensu życia po niewyjaśnionym wydarzeniu, w którym nagle znika około 2% populacji świata. Adaptacja telewizyjna początkowo bardzo wiernie podążała za literackim pierwowzorem. Pierwszy sezon odtwarzał niemal wszystkie najważniejsze wydarzenia z książki, zachowując jej ciężki, melancholijny klimat. Jednak showrunner Damon Lindelof zamiast zamknąć historię wraz z zakończeniem powieści, postanowił rozwinąć ją we własnym kierunku, o czym przypomniał Collider.

Advertisement

Choć tajemnicze zjawisko nazwane Sudden Departure dotknęło cały świat, serial skupia się przede wszystkim na mieszkańcach fikcyjnego miasteczka Mapleton. To właśnie tam obserwujemy, jak zwykli ludzie próbują poradzić sobie z tą stratą. Szef policji Kevin Garvey zmaga się z rozpadem rodziny i własnymi problemami psychicznymi, podczas gdy jego żona Laurie dołącza do fanatycznej sekty Guilty Remnants. Równolegle poznajemy Norę Durst, kobietę, która podczas Zniknięcia straciła męża i dwoje dzieci. Ich relacja staje się emocjonalnym centrum całej opowieści.

Pierwszy sezon jest niezwykle przygnębiający. Dominuje w nim poczucie pustki, bezradności i niewyjaśnionej straty. Bohaterowie próbują znaleźć odpowiedzi, których nikt nie potrafi udzielić. Wraz z rozwojem historii zmienia się jednak perspektywa. Serial rozbudowuje obsadę i przedstawia nowych bohaterów, dzięki czemu świat staje się bardziej wiarygodny i różnorodny. Szczególnie interesująco rozwinięto postać Patti Levin, przywódczyni Remnants. Początkowo wydaje się jedynie fanatyczką, lecz z czasem widz poznaje motywy jej działania i zaczyna rozumieć, dlaczego tak wielu ludzi znalazło ukojenie właśnie w tej radykalnej wspólnocie.

Advertisement

Największą zmianę widać jednak w tonie serialu. Kolejne sezony nie rezygnują z dramatyzmu, ale coraz częściej przełamują go humorem, surrealizmem i symboliką. Sen miesza się z rzeczywistością, a metafory stają się równie ważne jak fabuła. Dzięki temu serial zyskuje wymiar filozoficzny i zachęca do własnych interpretacji zamiast podawania gotowych odpowiedzi. Docenili to zarówno krytycy, jak i widzowie, a cała seria ma fantastyczne 91% na Rotten Tomatoes.

Damian Halik na naszych łamach podjął temat zmian dokonanych przez Lindelofa: Oglądałem serial, czytałem książkę (w tej kolejności, co może zaważyć na mojej ocenie) i nie potrafię oprzeć się wrażeniu, że choć powieść jest naprawdę dobra, nie umywa się do adaptacji![…]

Advertisement

Pomijając nieścisłości, serial znacznie bardziej uwydatnił historie poboczne, inne postaci nagle dostały dużo więcej czasu, niż miało to miejsce w książce – co z kolei oznaczało, że ich rola także się zmieniła. Tak czy inaczej, wszystko działo się pod bacznym okiem autora pierwowzoru. I właśnie dlatego sądzę, że trzeba mieć jaja, by zrobić to, co Tom Perrotta. Przecież mógł sprzedać prawa i mieć w nosie, co się z tym stanie – ale nie. On postanowił uczestniczyć w pracach nad serialem, godząc się jednocześnie z tym, że Damon Lindelof robi to lepiej. Wynosi książkową historię na wyżyny.[…]

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *