search
REKLAMA
Zestawienie

Wszystkie momenty, w których bandyci z KEVINA zginęliby w rzeczywistości

Odys Korczyński

23 grudnia 2020

REKLAMA
Harry (Joe Pesci) i Marv (Daniel Stern) od zawsze przypominali mi postaci z kreskówek, na przykład takiego Kojota ze Zwariowanych melodii. Można z nimi zrobić wszystko, nawet przejechać po nich walcem czy wsadzić dynamit do spodni, a oni i tak przeżyją. Co najwyżej będą przez chwilę nieco rozwałkowani albo włosy staną im dęba z powodu fali uderzeniowej. Jednego można być pewnym – zawsze przeżyją. To jeden z klasycznych zabiegów komediowych, stosowany zwłaszcza w amerykańskich filmach, by młodsi widzowie sądzili, że ta cała przemoc wcale nie jest tak na serio. Trzeba przyznać, że całkiem zgrabnie ten zabieg wyszedł w Kevinie samym w domu, a Harry i Marv jako ofiary wymyślnych pułapek naprawdę bawią, chociaż wyraźnie cierpią. Wiele razy nawet powinni umrzeć, tylko że wtedy jeden ze sztandarowych świątecznych filmów komediowych przestałby nim być. Pamiętajcie, nie róbcie w domu tego, co Kevin zrobił z Harrym i Marvem, bo może to kogoś doprowadzić do śmierci lub przynajmniej ciężkiego wypadku.

Kevin sam w domu

Żelazko

Sporo czasu zajęło Marvowi dostanie się do piwnicy domu Kevina i kiedy już myślał, że nareszcie go dopadnie, spotkała go niemiła niespodzianka. Chciał zaświecić światło w piwnicy i pociągnął za sznurek od włącznika żarówki. Wtedy gdzieś z góry tunelem wentylacyjnym (lub czymś w rodzaju zsypu) spadło mu na twarz żelazko. Wyglądało na ciężkie i miało dość czasu, żeby się rozpędzić, zaś Marv miał po uderzeniu tylko odbity ślad na czole i wokół oka. Gdyby takie żelazko z tej wysokości naprawdę na niego spadło, z powodzeniem mogłoby pozbawić go przytomności, zmiażdżyć nos, uszkodzić kość jarzmową, łuk brwiowy, może kość czołową. Spowodować liczne obrażenia, które doprowadziłyby u nieprzytomnego do masywnego krwawienia, a nawet uduszenia się własną krwią. Przy dobrych wiatrach ciężkie żelazko dodatkowo mogłoby wybić ofierze przednie zęby, a uszkodzone fragmenty kości czołowej powinny się przemieścić, przebić opony mózgowe i doprowadzić do krwawienia podtwardówkowego, a w konsekwencji uszkodzenia mózgu i potencjalnej śmierci.

Upadek ze schodów

Zmyślnie to Kevin wymyślił. Najpierw piwniczne schody pokrył lepikiem do naprawiania dachów. Kawałek papy przebił długim gwoździem i całą tak skonstruowaną pułapkę umieścił na jednym ze stopni. Nieco zamroczony uderzeniem żelazka Marv nie zauważył lepiku, więc do początkowych stopni przykleiły mu się buty. Dalej poszedł boso i natrafił na gwóźdź, którym przebił sobie stopę. To spowodowało upadek ze schodów na twardą wylewkę piwnicy. Marv spadł na plecy z dość dużej wysokości. Powinien więc uszkodzić sobie żebra, kręgosłup i podstawę czaszki. Uderzenie tyłem głowy o ziemię powinno co najmniej pozbawić go przytomności z powodu wstrząsu oraz pęknięcia potylicy i krwotoku do mózgu. A tu nic. Właściwie nie poczuł uderzenia, tylko skupił się na zranionej stopie. Tak to można by było upadać ze schodów, jakby się było z gumy.

Podpalenie głowy

Harry jako ta bardziej inteligentna część duetu złodziei również doświadczył kilku ciekawych, potencjalnie śmiertelnych wypadków. Pierwszym z tych bardziej spektakularnych niż zwykłe upadki ze schodów było podpalenie. Płomień z palnika wydawał się na ekranie duży i intensywny. Powinien z powodzeniem podpalić całą głowę Harry’ego, a nie tylko jego czapkę. Poza tym, już po jego ugaszeniu, Harry okazał się wyjątkowo odporny na oparzenia. Stracił czapkę, włosy, ale skóra cudownie ocalała. Powinna raczej się mocno przypiec, a czapka pod wpływem temperatury stworzyć z nią wyjątkowo morderczą dla głębszych tkanek ciała i trudną do zdjęcia mieszankę. Nie będę przesadzał ze śmiercią. Harry musiałby chyba nieco dłużej poddawać się działaniu płomienia, ale ciężkie oparzenia na głowie i twarzy powinny się w tej sytuacji pojawić.

Uderzenie w mur

W tym wypadku wzięli udział Harry i Marv. Razem doświadczyli śmiercionośności pomysłów Kevina. Jego ostatnią szansą ucieczki była lina rozwieszona między oknem pokoju na piętrze domu a domkiem na drzewie oddalonym od budynku o kilkanaście metrów. Kevin za jej pomocą uciekł na drzewo, a złodzieje bezmyślnie chcieli zrobić to, co on. Kiedy byli gdzieś w połowie odległości między domem a drzewnym schronieniem Kevina, ten po prostu przeciął linę wielkimi nożycami do cięcia żywopłotów. Wtedy Harry i Marv polecieli w dół, a ucięty kawałek liny był na tyle krótki, że stworzył coś w rodzaju linowej huśtawki, która rozpędzona z wielkimi impetem uderzyła trzymającymi się jej złodziejami w mur. Łatwo się domyślić, co mogłoby się stać z ciałem człowieka, gdyby z taką siłą – i to twarzą – uderzył w ścianę. Liczne złamania, urazy, krwotoki byłyby pewnikiem. A dodatkowo po uderzeniu w mur Harry i Marv upadli na ziemię, więc mogły im się zdarzyć dodatkowo uraz miednicy i złamania nóg. Generalnie istniały duże szanse, że przynajmniej jeden z nich zakończy tę przygodę bolesną śmiercią.

Odys Korczyński

Odys Korczyński

Filozof, antyteista, zwolennik teorii ćwiczeń Petera Sloterdijka, neomarksizmu w wydaniu Slavoja Žižka, operator DTP, fotograf, retuszer i redaktor związany z małopolskim rynkiem wydawniczym oraz reklamowym. Od lat pasjonuje się grami komputerowymi, w szczególności produkcjami RPG, filmem, medycyną, religioznawstwem, psychoanalizą, sztuczną inteligencją, fizyką, bioetyką, a także mediami audiowizualnymi. Opowiadanie o filmie uznaje za środek i pretekst do mówienia o kulturze człowieka w ogóle, której kinematografia jest jednym z wielu odprysków. Mieszka w Krakowie.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA