Satyryczne science fiction niekoniecznie muszą być śmieszne.
„Obcy z Los Angeles” jest jednym z najambitniejszych filmów Alberta Pyuna.
Na kino science fiction trzeba patrzeć z odpowiednim dystansem.
Od 1908 roku minęło już ponad 100 lat, więc nazbierało się przez ten czas wystarczająco dużo tytułów science fiction, by można zrobić chociaż jedno takie zestawienie...
A może ona skończyła się już wcześniej, gdzieś w okolicach „Krwi bohaterów”?
Mam wątpliwości, czy dobrze, że je zmieniono – przynajmniej w większości przypadków.
„Więzień hologramu” to tani film akcji z elementami SF w tle, niemniej stara się nawiązywać do tematyki zapoczątkowanej kiedyś przez „Trona”.
Niektóre konstrukcje są prawdziwymi perełkami, jednak zniknęły gdzieś w gąszczu fabularnych wydarzeń.
Lata 70. w kinie wydają się tak odległe, że aż trudno mówić o jakiejś ich żywej kultowości.
W latach 90. zdarzało się równie dużo klap finansowych, co w poprzedni dziesięcioleciu.