Connect with us

Publicystyka filmowa

DOWODY na to, że LOGIKA W BAJKACH nie istnieje

„DOWODY NA TO, ŻE LOGIKA W BAJKACH NIE ISTNIEJE” odkrywają absurdy animacji, które wyśmiewają naukę, zapewniając nam ucieczkę od szarej rzeczywistości.

Published

on

DOWODY na to, że LOGIKA W BAJKACH nie istnieje

Ten sam zarzut można postawić generalnie całej sztuce filmowej, tylko że brak logiki w produkcjach aktorskich jest znacznie lepiej ukryty przed oczami widza. To znaczy np. w znakomitej większości filmów grawitacja działa mniej więcej tak, jak ma działać, no może za wyjątkiem absurdalnych komedii lub chińskich filmów kung-fu. Natomiast jeśli już nie działa jak należy, trzeba nieraz dobrze rozumieć zasady fizyki, żeby to rozpoznać. W bajkach natomiast nie jest to konieczne. Postaci, zanim spadną z przepaści, mają jeszcze kilka sekund, gdy unoszą się w powietrzu i wykonują dziwne wygibasy.
Advertisement

W bajkach jawnie kpi się z praw nauki i logiki, stąd też to one są tematem tego zestawienia. Mimo wypunktowania, jak bardzo przeznaczone głównie dla dzieci animacje naginają rzeczywistość, warto się jednak zastanowić, czym byłyby bajki bez tych absurdalnych wybryków. Czy nie zostały przecież wymyślone, żebyśmy mogli uciec od znanej, czasami nudnej i nieakceptowanej realności świata?

Kopciuszek

Zacznijmy od klasyki, która prócz różnego rodzaju niepasujących do nowoczesnego świata stereotypów płciowych i społecznych zawiera taką dawkę braku logiki, że dziwią się jej nawet same dzieci.

Jeżeli one spostrzegają, że coś jest nie tak, to znaczy, że twórcy poszli za daleko w naginaniu praw rządzących światem. Klasyka w rozumieniu tego zestawienia to głównie bajki wymyślone lub zaadaptowane przez wytwórnię Walta Disneya. Każdy z nas je zna, bo z nimi się wychował. Kopciuszek jest wśród nich jedną z najważniejszych pozycji. Tej animacji dotyczą również jedne z pierwszych wątpliwości, jakie miałem jako małe dziecko, które wiedziało, że pewne zdarzenia w historii Kopciuszka są tak nielogiczne, że aż niebajkowe.

Advertisement
  • pantofelek Kopciuszka

Dziwi mnie to od zawsze. Przypomnę, że Kopciuszek wedle różnych koncepcji zgubił pantofelek a to z powodu pościgu, a to na schodach oblepionych smołą. Koncepcji jest sporo. Jedno natomiast zgadza się we wszystkich wersjach – żadna kobieta nie mogła wepchnąć stopy w bucik Kopciuszka. Pytałem, jak to możliwe, ale dorośli zwykle kwitują takie problemy stwierdzeniem: bucik był magiczny. Mało mnie zadowalała taka odpowiedź. Wykoncypowałem więc jeszcze za dziecka, że skoro żaden z domniemanych Kopciuszków nie jest w stanie włożyć bucika, to sam Kopciuszek w czasie akcji opowieści – a więc w wieku przynajmniej 18 lat, żeby wszystko było zgodne z prawem – musiał mieć opóźniony rozwój stóp i rozmiar mniej więcej 10-latki. Tylko chorobą można wytłumaczyć brak logiki w tym pomyśle, że wszystkie dziewczyny w królestwie mają większe stopy niż Kopciuszek.

  • rozpoznanie Kopciuszka

Ciągnąć dalej temat, jako dziecko problem miałem również z tym, że na balu nie rozpoznały Kopciuszka ani siostry, ani macocha – i to nie jeden raz. Podobnie miałem z Supermanem, gdy przeistaczał się w Clarka Kenta za pomocą włożenia okularów. Za dużo tu bajki w bajce, abstrakcji w abstrakcji i braku logiki zasłaniającego się dziecięcą widownią oraz jej sposobem patrzenia na świat. No i jak bardzo musiał być ślepy zakochany w Kopciuszku książę, że jej nie poznał tuż przed przymiarką buta?

Advertisement
Sknerus McKwacz

Nie wiem, jak to się stało, że do dzisiaj nie przetrwał żaden z moich „Komiksów Gigantów”. Mimo że w latach 90. drukowane były na wyjątkowo podłym papierze, dzisiaj ich składające się w większy obrazek grzbiety świetnie by wyglądały na półce wśród innych kultowych komiksów. Sknerus był jedną z głównych występujących w nich postaci. Wraz z siostrzeńcami Kaczora Donalda rozwiązywali zagadki na miarę Indiany Jonesa i innych znanych bohaterów kina przygodowego. Disney czerpał tu pełnymi garściami zarówno ze swoich animacji, jak i z historii kina w ogóle.

„Komiks Gigant” i filmowe Kacze opowieści były zatem dziełami wybitnie synkretycznymi. W tym tkwiła ich siła – w przyciąganiu, przetwarzaniu i oddawaniu dziecięcym umysłom różnorakich wizji przygód, od których nocą bolała wypełniona snami głowa. Co więc było takiego nielogicznego w przygodach Sknerusa? Wszystko, ale pewne rzeczy zastanawiały bardziej niż inne, gdyż były powtarzalne i stanowiły niejako ramę opowieści.

Advertisement
  • skarbiec Sknerusa

Był wielki, zamykany na grube na ponad metr pancerne drzwi i wyglądał dość tajemniczo. Znajdowały się w nim głównie monety. Banknoty, wystające gdzieniegdzie z hałd złota, stanowiły jedynie wystrój tła. Jedyny podobny skarbiec zobaczyłem wiele lat później w Pustkowiu Smauga.

Sknerus McKwacz nie byłby sobą – a więc postacią, która zapożyczyła wiele cech od Ebenezera Scrooge’a – gdyby nie uwielbiał fizycznego dotyku gotówki, złota i wszelkich cennych przedmiotów. Jego skok z wysokości wprost na setki tysięcy, a może nawet miliony złotych monet zawsze wydawał się karkołomny. McKwacz nie powinien z takiej eskapady wyjść cało. Mało tego, on przedzierał się przez te monety jak jakiś świder. Nurkował w nich, jakby był zrobiony z najtwardszej stali. Nieprawdopodobne i nielogiczne, nawet na standardy bajek. Przecież całość Kaczych opowieści była utrzymana raczej w znacznie mniej abstrakcyjnym klimacie.

Advertisement
  • ubranka kaczek

Pozostańmy jeszcze na chwilę przy disneyowskich kaczkach, chociaż problem ten pojawia się w wielu innych bajkach – zwierzęca nagość. Otóż wyobraźmy sobie scenę, gdy Kaczor Donald, wujek Hyzia, Dyzia i Zyzia wychodzi spod prysznica i ma na kuprze ręcznik, jak to człowiek, którym zakrywa się poniżej pasa, kiedy nie ma na sobie majtek.

Obok niego stoją jego siostrzeńcy ubrani jedynie w koszulki i czapeczki. Na kuprach nic nie mają. Donald za to zaczyna się ubierać, więc zamienia ręcznik na marynarkę, koszulę i krawat, ale spodni już nie zakłada. Tak wychodzi wraz ze swoimi siostrzeńcami na ulicę. Gdzie tu sens? Podobnie stroi się Sknerus (chociaż nie zawsze), ale już np. Śmigacz McKwak zawsze nosi spodnie. Od czego to zależy? Pytałem o to jako dziecko i pytam dzisiaj.

Advertisement
Wzrost Kubusia Puchatka

Już w momencie czytania książek A.A. Milne’a zastanawiałem się, ile Kubuś Puchatek ma lat. Najpierw wydawało mi się, że nie jest dorosły. Następnie stwierdziłem, że jednak to niemożliwe. Mały miś nie mógłby przecież sam mieszkać. Jedynym rozwiązaniem była choroba umysłowa. Ten pomysł jednak również upadł z powodu radykalnego sprzeciwu rodziców.

Mimo wszystko pozostało wrażenie, że z Puchatkiem nie wszystko jest w porządku zarówno psychicznie, jak i fizycznie. W tym zestawieniu akurat na jego fizyczności chciałbym się bardziej skupić, gdyż braki intelektualne powinny być jednak na stałe zarezerwowane dla Prosiaczka, względnie Kłapouchego. W niewielkim wzroście Puchatka nie byłoby nic podejrzanego, gdyby nie pojawiały się wokół niego inne postaci, zwłaszcza człowiek. Również spojrzenie na takiego na przykład Królika powoduje, że dziecko zaczyna rozpoznawać jakąś głębszą mistyfikację. Chciałbym przypomnieć, że w wieku, w którym zaczyna się oglądać Nowe przygody Kubusia Puchatka, nasze pociechy doskonale już zdają sobie sprawę z różnic w rozmiarach pomiędzy istotami żywymi.

Advertisement

Gigantyczny Królik oraz Sowa dają poczucie nonsensu, czasem niezbyt składnie artykułowane słownie z powodu braków w umiejętności abstrakcyjnego myślenia i przekładania go na werbalne stwierdzenia. Tygrysek również wydaje się gigantyczny przy Puchatku. Tę niekonsekwencję w formie prezentacji graficznej zwierzęcych bohaterów pamiętam już przez tyle lat. Jest to więc idealnie sprawdzony przez czas dowód na brak uzasadnienia tego zabiegu bajkową fabułą.

Tom i Jerry, Kojot, Pan Jinks i inni masochiści
  • przemoc

Większość dzieci nie zna znaczenia słowa „masochista”, chociaż w bajkach oglądają setki zdarzeń związanych z niekończącym się dręczeniem, biciem, łamaniem, podpalaniem, szatkowaniem i wszelkich innych zabiegach prowadzących w rzeczywistości do nagłej i efektownej śmierci. Ofiarami są prawie zawsze bajkowi antagoniści. Najbardziej emblematycznym przykładem absurdalnego przedstawiania przemocy jest zrzucanie na nich różnych ciężkich przedmiotów. Wtedy najczęściej ich ciała przybierają formę cienkich placków, idealnie przy tym dopasowując się do podłoża, jakiekolwiek by ono nie było.

Advertisement

A więc np. ciało Pana Jinksa przybiera kształt framug, dziur w ziemi, schodów czy sprzętów użytku domowego. Obejrzeć takie wyczyny kilka razy to może i śmieszne, ale zrobić z nich powtarzający się motyw w bajce dla dzieci – chyba już nie. Od niepamiętnych czasów dopytywałem rodziców, jak to możliwe, że w bajkach negatywne postaci tyle potrafią znieść, a potem wstać, dmuchnąć w palec i przybrać na nowo przestrzenną formę zaraz po tym jak ich grubość nie przekraczała minimetra. Uważałem to za całkowity bezsens, zresztą nie tylko ja. Rozmawialiśmy o bajkach z kolegami w początkowych klasach szkoły podstawowej i wcale nie byłem osamotniony w tej opinii.

  • siła ciążenia

Podobnie jest z grawitacją. Generalnie siła ciążenia działa, ale niezbyt konsekwentnie. Kiedy jakaś postać znajdzie się w sytuacji, gdy ma spaść ze skarpy, zdąży jeszcze kilka razy wierzgnąć nogami, zamachać rękami, krzyknąć, spojrzeć w dół, przestraszyć się odległością do ziemi, wybałuszyć oczy, puścić dym z uszu, ponownie krzyknąć, spróbować chwycić się czegoś, a dopiero po tej nieudanej próbie spaść w dół. Ani to śmieszne, ani potrzebne, ani logiczne.

Advertisement
Kajko i Kokosz

Po głębszą analizę pierwszej polskiej animacji Netflixa na podstawie kultowego komiksu Janusza Christy zapraszam do swojej recenzji. Film animowany pozwolił mi jednak zauważyć pewne cechy postaci i zdarzeń, które nie były wcześniej widoczne na statycznych kadrach komiksu. Ciekawe, czy zauważyliście podobnie nieprawdopodobne elementy.

  • hełm Kokosza

Podobnie jak np. Kojota, Kajka niezbyt dotyczy prawo ciążenia. Zanim spadnie z drzewa, ma jeszcze kilka sekund unoszenia się w powietrzu, żeby powiedzieć coś Kokoszowi. Ale to margines braku logiki. Skupmy się na Kokoszu. Czytając komiksy, mało kto się nad tym zastanawia, ale gdy Kokosz zaczyna się ruszać, pewien element jego ubioru wydaje się być dosłownie nie z tej ziemi, a przecież Kokosz nie jest postacią magiczną jak Jaga czy w pewnym sensie Łamignat.

Advertisement

Chodzi o hełm. Kokosz ma dość dużą, łysą głowę, a jego hełm jest wyjątkowo malutki. Trzyma się w jakiś cudowny sposób na samym czubku głowy woja i nie wiedzieć czemu nie spada, mimo że Kokosz dość często spotyka się z glebą, pniami drzew oraz agresywnymi dzikimi zwierzętami. Mało tego, ów hełm często doznaje uszkodzeń, podobnie jak lico Kokosza, ale po chwili znów jest cały i nie ma śladów po żadnych urazach.

  • maczuga Łamignata

Łamignat nazywał ją pieszczotliwie bacikiem. Bacik był niezwyciężony. Nie mógł podnieść go nikt prócz uroczego rozbójnika. Raz Hegemon podsłuchał, jakim zaklęciem przemawia do maczugi Łamignat, by ta zrobiła się lekka jak piórko. Ukradł maczugę i wydawało mu się, że nareszcie będzie niezwyciężonym zdobywcą Mirmiłowa. Osadzie Mirmiła pomogła Jaga swoim niekontrolowanym zaklęciem na podlewanie grządek kwiatów.

Advertisement

Hegemona i jego zbójcerzy dosłownie wypłukano z grodu. Kajka i Kokosza przy okazji również. Kiedy próbowali się wydostać z magicznie wezbranej rzeki, nagle obok nich pojawiła się maczuga. Unosiła się na wodzie jak zwykłe drewno, a przecież powinna z powodu swojego ciężaru opaść na dno. W takim razie ile naprawdę ważyła?

SpongeBob

Wymyślona przez Stephena Hillenburga dla Nickelodeon seria opowieści o przygodach nieco uczłowieczonej morskiej gąbki, SpongeBoba Kanciastoportego, pełna jest absurdów z racji tego, że dzieje się pod wodą, a jednocześnie wykorzystuje elementy świata funkcjonującego na lądzie. Dowodów na brak logiki znajdziemy więc tu dziesiątki. Przyjrzyjmy się kilku z nich.

Advertisement
  • podwodna knajpa

Miejsce nazywa się „Pod Tłustym Krabem”, a jego właścicielem jest właśnie krab. W kuchni rezyduje SpongeBob, smażąc hamburgery z mięsa bliżej nieokreślonego pochodzenia, z których dym ulatuje przez komin. Pod wodą oczywiście. Dymu jest tak dużo, że wkrótce ogarnia całe miasteczko, przyciągając do restauracji okolicznych mieszkańców. Jakim sposobem dym może istnieć pod wodą, skoro jego cząstki mogą rozchodzić się wyłącznie w ośrodku gazowym? Oczywiście może znajdzie się ktoś, kto będzie próbował tłumaczyć dym rozpraszaniem się w wodzie jakiegoś roztworu o nieco innej niż ona gęstości – jak np.

w przypadku atramentu wydzielanego przez ośmiornicę czy gwałtownej erupcji wulkanu, ale w tym przypadku chodzi o kuchnię w podwodnej restauracji. Smażenie hamburgerów nie powoduje zmian ciśnienia czy też wydzielana roztworów koloidalnych o skomplikowanym składzie chemicznym.

Advertisement
  • córka Pana Kraba

Podwodny świat pełen jest tajemnic, mniej lub bardziej nielogicznych. Patryk Rozgwiazda jest takim czyściochem, że myje kamienie, a podwodne baseny nieraz są puste, więc chcąc się w nich wykąpać, należy wpierw nalać do nich wodę, rzecz jasna pod wodą. To jednak nic przy koligacjach rodzinnych Pana Kraba. Otóż chowa on w domu swoją ukochaną gwiazdeczkę, która jest wielorybem. Trudno nawet wyobrazić sobie, jak to się stało, a dzieci od sześciu lat w górę – przynajmniej te, o które rodzice dbają w zakresie edukacji seksualnej i ogólnej biologicznej – od razu załapią, że kraby nie mogą mieć potomstwa z wielorybami.

  • podwodne życie toaletowe

W przypadku Pana Gąbki jest ono rozwinięte niemal do absurdu. SpongeBob dysponuje więc prysznicem, pod którym dba o higienę nie tylko zewnętrzną, ale i wewnętrzną, na przykład mózgu. Używa do tego mydła, którym dokładnie się NAMYDLA (pod wodą), a następnie spłukuje, żeby przypadkiem nic nie zostało. Oczywiście nigdy nie jest pewien, czy jako gąbka nie wchłonął zbyt dużo mydlin, więc dla pewności korzysta z wyżymaczki.

Brzmi to dość karkołomnie, ale gdy tak się nad tym głębiej zastanowić, to skoro nasz bohater jest gąbką, podczas mycia rzeczywiście może się dogłębnie namydlić, tyle że to wszystko dzieje się pod wodą. No dobrze, zostawmy już absurdy produkcji SpongeBob.

Advertisement
Klatki w bajkach

Problem jest nagminny. Dotyczy klatek, więzień, kajdanek i wszelkich innych sposobów ograniczania wolności pozytywnym bohaterom. Są robione trochę na niby. Klatki mają tak rozmieszczone pręty, że z łatwością można między nimi przejść, ale więźniowie zwykle tego nie robią. Podobnie z kajdankami. Prawie zawsze wyglądają na za luźne, a niekiedy nawet nakładane są na tak zbudowane ręce (czy inne odnóża), że właściwie nie powinno być problemu z tym, by owe kajdanki ściągnąć.

Dziecko więc patrzy i dziwi się, dlaczego akurat to zwierzątko ma skute łapki, skoro wystarczy lekko potrząsnąć bransoletkami i się uwolnić. Doprawdy, mam wrażenie, że aż takie nielogiczności nie są nikomu potrzebne i wynikają w dużej mierze z niedopatrzenia rysowników oraz niedopasowania treści scenariusza do formy graficznej animacji.

Advertisement

Wyliczankę kiedyś trzeba skończyć. Zachęcam do samodzielnych poszukiwań, z zastrzeżeniem jednak, żeby nie były one spowodowane refleksją pojawiającą się teraz, w dorosłości. Żeby mieć pewność, że ten bajkowy brak logiki jest rzeczywiście na wyrost i niepotrzebny, warto sobie przypomnieć wrażenia, których doświadczało się w czasie oglądania bajek w dzieciństwie. Większość z zaprezentowanych tutaj „dowodów” na brak logiki ma średnio 30 lat, więc powstała w czasach, kiedy postrzegałem dorosłość jako okropny stan pozbawionej zabawy nudy.

Advertisement

Filozof, zwolennik teorii ćwiczeń Petera Sloterdijka, neomarksizmu Slavoja Žižka, krytyki psychoanalizy Jacquesa Lacana, operator DTP, fotograf, retuszer i redaktor związany z małopolskim rynkiem wydawniczym oraz drukarskim. Od lat pasjonuje się grami komputerowymi, w szczególności produkcjami RPG, filmem, medycyną, religioznawstwem, psychoanalizą, sztuczną inteligencją, fizyką, bioetyką, kulturystyką, a także mediami audiowizualnymi. Opowiadanie o filmie uznaje za środek i pretekst do mówienia o kulturze człowieka w ogóle, której kinematografia jest jednym z wielu odprysków. Mieszka w Krakowie.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *