search
REKLAMA
Szybka piątka

Najlepsze oryginalne SERIALE NETFLIXA

Które seriale Netflixa polecamy wam najbardziej? Sprawdźcie!

REDAKCJA

27 września 2021

REKLAMA

Właściwie co tydzień na platformie Netflix pojawia się kolejna oryginalna serialowa produkcja – dziś są już ich dziesiątki. My tymczasem w nowej odsłonie „Szybkiej piątki” wymieniamy naszych dotychczasowych faworytów. Sprawdźcie, jakie tytuły warto według nas obejrzeć. 

Filip Pęziński

  1. Sense8 – w moim odczuciu nie tylko najlepsza produkcja Netflixa, ale też jeden z najlepszych seriali XXI wieku. W znakomitym formacie wymyślonym przez siostry Wachowskie spotkały się ze sobą rewelacyjny pomysł wyjściowy, znakomita realizacja i świetne scenopisarstwo, które czyni serial tak samo emocjonującym, wzruszającym, co i zabawnym. Wszystko dopełnione charyzmatyczną obsadą i pięknym manifestem na rzecz społeczności LGBT. Wybitna rzecz. 
  2. Stranger Things – kolejny serial ze stajni amerykańskiego króla streamingu, który zadaje kłam teorii, że produkcje Netflixa nie potrafią wejść na określony poziom. Stranger Things to rzecz o tyle wyjątkowa, że stanowi po prostu idealny blockbuster, ale zamknięty w formule kilkuodcinkowych sezonów.
  3. Wiedźmin – dużo hejtu spotkało ten tytuł, w moim odczuciu zupełnie niesłusznie. Może wynika to z mojej niewielkiej znajomości zarówno świata Sapkowskiego (oprócz serialu znam polski film, pierwszy zbiór opowiadań i odrobinę trzeciej części popularnej serii gier), jak i gatunku fantasy, ale nie mam problemu z nazwaniem Wiedźmina najbardziej intrygującym, ciekawym i wciągającym hard fantasy od czasu Władcy Pierścieni Jacksona i pierwszych sezonów Gry o tron.
  4. Sex Education – zabawny, mądry, wciągający i przede wszystkim potrzebny serial. Jeden z hitów Netflixa, który bez wątpienia na to miano zasłużył. Po trzecim sezonie pokochałem ten serial całym sercem, ale już dwa pierwsze to rozrywka na bardzo wysokim poziomie.
  5. Atypowy – gdybyście mieli wytłumaczyć komuś, co oznacza popularne angielskie słowo wholesome, to wystarczy pokazać kilka odcinków Atypowego. Absolutnie uwielbiam ten ciepły, mądry i wzruszający format, który zachował wysoki poziom do samego końca produkcji.

Łukasz Budnik

  1. Gambit królowej  ależ mnie zachwyciła ta historia, zdjęcia, oddanie realiów dawnych lat i przede wszystkim Anya Taylor-Joy w roli głównej. Mam nadzieję, że zapewnienia Scotta Franka, że pierwszy sezon stanowił zamkniętą całość, okażą się prawdą, bo Gambit królowej to serial świetnie dopięty, od A do Z opowiadający historię Beth Harmon, jednej z najciekawszych bohaterek ostatnich lat. Szkoda byłoby zatrzeć dobre wrażenie.
  2. After Life – autorskie dzieło Ricky’ego Gervaisa to perfekcyjna mieszanka komedii i dramatu, wypełniona świetnym humorem, wieloma celnymi spostrzeżeniami i miejscami emocjonalnie rozkładająca na łopatki. Z niecierpliwością czekam na trzeci sezon.
  3. Sex Education – trzeci sezon, który w tym miesiącu zadebiutował na Netfliksie, przypomniał mi, jak wielką radość czerpię z oglądania przygód uczniów z Moordale. Znakomicie obsadzony, zabawny, wzruszający, poruszający niezmiernie ważne kwestie i mówiący o nich w lekki, przystępny sposób. Cieszę się, że już zamówiono czwarty sezon!
  4. Dark – jeden z najlepiej napisanych i dopiętych seriali, z jakimi miałem styczność. Zmuszający do ciągłego myślenia, do maksimum wykorzystujący koncept podróży w czasie, wręcz absurdalnie dobrze obsadzony. Każdy odcinek pochłaniał całą uwagę.
  5. Nawiedzony dom na wzgórzu – myślałem, czy umieścić tu Mindhuntera, czy może Stranger Things, ostatecznie postawiłem na serial Mike’a Flanagana. Z wierzchu horror, tak naprawdę poruszająca opowieść o rodzinie, gdzie największą przyjemność czerpie się z oglądania relacji między rodzeństwem a rodzicem i przepracowywania traumy. Bardzo dobra rzecz.

Marcin Kempisty

  1. Dark – nie dość, że włodarze Netflixa nie ciągnęli tej produkcji w nieskończoność, tylko pozwolili twórcom zakończyć ją w najlepszym momencie, to jeszcze otrzymaliśmy fenomenalne, poruszające emocjonalnie widowisko o zmaganiach z potęgą czasu i nieuchronnego przeznaczenia. A za casting to już w ogóle należą się brawa na stojąco!
  2. BoJack Horseman – koń, jaki jest, każdy widzi. Długimi fragmentami depresyjny, niemalże nihilistyczny, a przy tym piekielnie inteligentny i zabawny tak, jak mogą być zabawne żarty, gdy stoi się na skraju życiowej przepaści. Fenomenalne dzieło, które przy okazji przywróciło serialom animacje i chęć do opowiadania o świecie przy pomocy kreski i koloru.
  3. Mindhunter  mroczna opowieść o ciemności w ludzkich duszach. Mówi o zwyrodniałych seryjnych mordercach, a jednocześnie próbuje w nich dostrzec iskry człowieczeństwa. A tak już na poważnie: Fincher, dawaj ten trzeci sezon.
  4. GLOW – oczywiście można się zachwycać stroną realizacyjną tego serialu, ale mnie przede wszystkim kupił on świetnie napisanymi kobiecymi bohaterkami. Widać w nich pasję, zaangażowanie, wolę walki, ale jednocześnie dojmujący smutek, że przyszło im funkcjonować w tak niesprawiedliwie zbudowanym systemie. Szkoda, że zakończono ten serial przed finałowym sezonem.
  5. American Vandal – czyli jak zrobić głupi żart z modnych dokumentów, a jednocześnie opowiedzieć o naprawdę poważnych kłopotach, z jakimi przyszło się zmagać młodszej części widowni.
REKLAMA