search
REKLAMA
Zestawienie

Kto zgarnie OSCARA 2022, a kto powinien wygrać? Typujemy sercem i rozumiem

Kto wygra Oscara w tym roku? Oto nasze typy.

REDAKCJA

27 marca 2022

REKLAMA

Już dziś w nocy poznamy zwycięzców Oscarów. Jak co roku, kilkoro członków naszej redakcji zabawiło się w typowanie, kto prawdopodobnie wygra najważniejszą statuetkę, jednocześnie wskazując, kto powinien zostać zwycięzcą. 

Filip Pęziński

Kto wygra?

Psie pazury

Nie mam żadnych wątpliwości, że Psie pazury są absolutnym faworytem tegorocznych Oscarów. Nie tylko dzięki zebranym już nagrodom, ale dlatego, że to bardzo, ale to bardzo dobry film o świetnym scenariuszu, rzetelnej realizacji i z brawurową ekipą aktorską, a przy tym też nakręcony przez kobietę i opowiadający o toksycznej męskości, zahaczając ponadto o tłumioną homoseksualność, a zatem wpisujący się idealnie w obecne nastroje Hollywood. I nie piszę tego cynicznie czy z niechęcią. To też narracja, którą we współczesnym kinie cenię. Psie pazury po prostu działają na każdym poziomie i to wystarczy.

Kto powinien wygrać?

Belfast

Belfast zabiera nas do świata, w którym niewinność i beztroska dzieciństwa zderzają się z brutalnością i bezsensem konfliktu etnicznego. To ujmująca każdą sceną i zachwycająca każdym kadrem opowieść o byciu dzieckiem, o byciu rodzicem, o utracie świata, który nas otacza. Film Kennetha Branagha to absolutny filmowy triumf na każdym poziomie – scenopisarskim, reżyserskim, realizacyjnym, aktorskim. To produkcja, na której można klaskać z radości i płakać ze smutku. Wielkie kino, chociaż intymne, czarno-białe, kameralne. Nie mogło być to oczywiście intencją twórcy, a jednak tragicznie, ale też oczyszczająco Belfast koresponduje dziś z wojną w Ukrainie.

 

Jan Brzozowski

Kto wygra?

Psie pazury

Trudno stawiać w głównej kategorii na jakikolwiek inny film – Psie pazury idą w tym roku jak burza, zgarniając wszystkie najważniejsze statuetki (Złote Globy, BAFTY, Critics Choice Awards). Niczego nie robią sobie najwyraźniej ze zgryźliwych uwag odklejonego od rzeczywistości Sama Elliotta. Zresztą, muszę przyznać, że wygrana filmu Jane Campion nie byłaby dla mnie jakimś szczególnym rozczarowaniem czy wołającą o pomstę do nieba niesprawiedliwością – to bardzo udany film, poszerzający gatunkowe horyzonty westernu, z niezwykle precyzyjnym scenariuszem i znakomitymi kreacjami aktorskimi, zarówno na pierwszym, jak i drugim planie.

Kto powinien wygrać?

Drive My Car

Gdybym to ja miał jednak przyznawać Oscary, to w głównej kategorii nagrodziłbym najprawdopodobniej Drive My Car (dobrze, że nie pokuszono się o polskie tłumaczenie tego tytułu) Ryûsuke Hamaguchiego. Rozpięty gdzieś pomiędzy Antonem Czechowem a Erikiem Rohmerem i Jacques’em Rivettem, powolny dramat, którego fabuła osnuta jest wokół samotności, godzenia się ze stratą oraz nieustannego przekraczania płynnej granicy między życiem a sztuką. Szansę na statuetkę w głównej kategorii Drive My Car ma raczej nieduże, ale kto wie – może Hamaguchiemu, na fali globalnego wzrostu zainteresowania kinem azjatyckim, uda się powtórzyć spektakularny sukces Bong Joon-ho sprzed dwóch lat? A nawet jeśli nie, to wygraną w kategorii najlepszego filmu międzynarodowego ma już właściwie w kieszeni.

Tomasz Raczkowski

Kto wygra?

Belfast

Nowy film Kennetha Branagh jest klasycznym hollywoodzkim tour de force. Belfast to opowiedziana z perspektywy dziecka, częściowo autobiograficzna opowieść o ludzkich dramatach w obliczu politycznego konfliktu w Irlandii Północnej, oprawiona w stylowe czarno-białe kadry i poprzetykana ujmującymi scenkami z życia rodzinnego. Bilans jest idealny – są duże stawki, jest elegancka realizacja, a wydźwięk jest słodko-gorzki. Idealny kandydat do oscarowego triumfu, zwłaszcza w obecnym kontekście geopolitycznym, prowokującym w gremiach takich jak amerykańska Akademia moralne wzmożenie. Nie chce powiedzieć, że Belfast to zły film – Branagh wykonał świetną robotę, aktorzy wykazali się talentem i choć mnie osobiście film nie powalił na kolana, nie odmawiam mu jakości. Wydaje mi się po prostu, że Belfast to klasyczny oscarowy pewniak nadrabiający momentami popowymi zagrywkami, a 2022 jest rokiem kiedy wygra właśnie taki film.

Kto powinien wygrać?

Diuna

Denis Villeneuve stworzył wspaniałe filmowe widowisko, rewelacyjnie tworząc złożony, fascynujący i wiarygodny świat. Zgubił przy tym tak niewiele z książkowego oryginału, jak to możliwe w ramach adaptacji. To taki film, który pokazuje kreatywną siłę Hollywood jednocześnie dowodząc, że efektowna oprawa nie musi iść w parze z banałem. Jako pierwsza część co najmniej dwuczęściowego projektu, Diuna ma nikłe szanse na wygranie poza kategoriami technicznymi. W tegorocznym, niezbyt skądinąd porywającym zestawieniu nominowanych do głównej statuetki, film Villeneuve’a jest dla mnie filmem najlepiej łączącym perfekcyjną formę z ogólną atrakcyjnością (w odróżnieniu od równie świetnych, ale bardziej skierowanych dla filmowych fetyszystów filmów Hamaguchiego, Andersona i Campion) i jako taki zasługiwałby na wyróżnienie, sygnalizujące docenianie przez Akademię podtrzymywania widowiskowych aspiracji kinematografii.

Michalina Peruga

Kto wygra?

Psie pazury

Nie będę odosobniona w tej opinii, bo i ja jestem przekonana, że Oscara za najlepszy film zgarną Psie pazury. Film Jane Campion zdobył większość najważniejszych amerykańskich (i nie tylko) nagród filmowych, poza tym jest filmem z największą ilością nominacji do Oscara w tym roku. Będę bardzo zaskoczona, jeśli Psie pazury nie zgarną statuetki w kategorii budzącej najwięcej emocji. Abstrahując od uznania środowiska dla tego filmu, to świetnie nakręcona produkcja.

Kto powinien wygrać?

Licorice Pizza

W tegorocznej puli nominowanych znalazło się kilka naprawdę świetnych filmów, w tym genialne Psie pazury i zupełnie nie będę rozczarowana jeśli to one wygrają. Jeśli jednak miałabym typować sercem, nagrodziłabym Licorice Pizza Paula Thomasa Andersona. Chociaż mam trochę problem z romantyczną relacją łączącą dorosłą, dwudziestoparoletnią dziewczynę i nastoletniego chłopaka, Licorice Pizza to kwintesencja magii kina i czystej, radosnej rozrywki. To film, jak zawsze u Andersona, zrealizowany na wybitnym poziomie, ze świetnym scenariuszem i genialnymi kreacjami aktorskimi. Zachwycają role drugoplanowe – Harriet Sansom Harris, Bradley Cooper i Sean Penn, ale przede wszystkim pierwszoplanowe – rewelacyjna Alana Haim i Cooper Hofman.

Przemysław Mudlaff

Kto wygra?

Psie pazury

Chociaż przez ostatnie tygodnie głośniej mówi się o produkcji Coda, Sian Heder, to mimo wszystko uważam, że po Oscara sięgnie film Psie pazury. Nie bez znaczenia jest tu przecież liczba nominacji dla ostatniego dzieła Jane Campion. 12 szans na zdobycie statuetki złotego rycerza czyni z tego niezwykłego mariażu melodramatu i westernu absolutnego faworyta oscarowego wyścigu w najważniejszej kategorii. Żeby było jasne, nie mam z tym żadnego problemu, bo Psie pazury to emocjonalne, intrygujące i niepokojące kino, które swoją jakością w przedbiegach wyprzedza 60% nominowanych w tym roku filmów.

Kto powinien wygrać?

Drive My Car

Wśród 40% nominowanych filmów, które w mojej opinii realizacyjną maestrią oraz opowiadaną historią dorównują (lub nawet wyprzedają) Psim pazurom znajduje się Drive my car Ryûsuke Hamaguchiego. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to typ obrazu, który mógłby namieszać w stawce w takim stopniu, jak Parasite w 2020 roku, ale Drive my car, to tytuł zdecydowanie najbliższy memu sercu. Pozornie zwyczajny, subtelny, odległy i delikatny film Hamaguchiego to tak naprawdę symboliczna, majestatyczna i głęboko poruszająca opowieść o stracie i samotności, a więc uczuciach, które towarzyszą lub prędzej, czy później będą towarzyszyć każdemu z nas. Przepiękne kino.

 

REKLAMA