News
Ron Perlman o Tomie Hardym na planie STAR TREK: NEMESIS: „był źle traktowany”
Film Star Trek: Nemesis z 2002 był klapą zarówno komercyjną, jak i w oczach krytyków i to obecnie najgorzej zarabiający kinowy Star Trek w historii.
Film Star Trek: Nemesis z 2002 był klapą zarówno komercyjną, jak i w oczach krytyków i to obecnie najgorzej zarabiający kinowy Star Trek w historii. Hardy wcielił się w Praetora Shinzona, złego klona kapitana Jean-Luca Picarda, granego przez Patricka Stewarta.
Ron Perlman, który w ciężkiej charakteryzacji grał Viceroya, wspominał w podcaście Dropping Names… And Other Things prowadzonym przez Jonathana Frakesa i Brenta Spinera, że zaprzyjaźnił się z Hardym na planie. Perlman opisał go jako słodkiego i pełnego szacunku aktora, który nie był dobrze traktowany przez reżysera. Żeby być fair warto wspomnieć, że wspomnienia samego Perlmana kontrastują z innymi relacjami, np. Patrick Stewart w swojej książce Making It So określił Hardy’ego jako dziwnego, samotnego młodego człowieka, który unikał towarzyskich kontaktów z obsadą.

Frakes opowiadał, jak Stuart Baird, który był (i wciąż jest) przede wszystkim montażystą, dla którego Nemesis było ostatnim reżyserskim przedsięwzięciem (wcześniej zrobił Wydział pościgowy i słynną Krytyczną decyzję) nie był szczególnie zainteresowany poznaniem uniwersum Star Treka i odrzucił nawet propozycję rozmowy z doświadczoną obsadą o ich postaciach i historii serialu. Ponoć ignorował również podstawowe zasady bezpieczeństwa – podczas realizacji niebezpiecznego kaskaderskiego ujęcia na linach dosłownie zostawił Frakesa i Perlmana wiszących w powietrzu.
Sam Hardy zyskał z czasem reputację aktorskiego fenomenu, ale i trudnego we współpracy aktora. Ostatnio pojawiły się doniesienia o jego zwolnieniu z serialu MobLand, choć Variety później częściowo zaprzeczyło tym informacjom, potwierdzając jedynie rozważanie zmian w obsadzie.

