Publicystyka filmowa
Filmy, po których ODECHCE ci się SEKSU
ODECHCE CI SIĘ SEKSU po seansie, gdy odkryjesz, jakie niebezpieczeństwa kryją się za romantycznymi uniesieniami.
Istnieje wiele filmów, które nie tylko stanowią wspaniałą rozrywkę, ale jednocześnie nastrajają do dalszych uniesień z naszą drugą połówką. Zdarzają się jednak produkcje, po których dwa razy się zastanowimy, zanim będziemy uprawiali seks z kimkolwiek, a tym bardziej z osobą, która nie jest naszą/naszym dziewczyną/chłopakiem.
PS Tekst nie ma zamiaru nikogo obrażać ani wyśmiewać określonych światopoglądów.
Fatalne zauroczenie (1987)
Kto nie chciałby uprawiać seksu z Glenn Close? Okazuje się, że jest ona nie tylko piękna, ale i na tyle pokręcona, że w akcie zemsty jest w stanie zabić bogu ducha winnego króliczka.
O ile chyba każdy marzy o tym, by mieć romans z kobietą taką jak Alex, o tyle nikt nie spodziewa się konsekwencji. Antagonistka bowiem odmowy nie znosi dobrze. To jeden z tych klasycznych filmów, które od samego początku krzyczą, jak poznać, że twoja kochanka jest psychopatką. Produkcja Adriana Lyne’a dobitnie pokazuje, że nie zawsze kilka upojnych nocy jest wartych koszmaru, z jakim trzeba się zmierzyć potem. A nasza antybohaterka nie cofnie się przed niczym, by zrealizować swoją wypaczoną wizję bycia w związku… Jak to mówią, po trupach do celu. I to dosłownie. Reżyser pokazuje ciekawe studium przypadku, jak jedno spojrzenie prowadzi do romansu, który jest w stanie zniszczyć życie nie tylko niewiernym mężczyznom.
Coś za mną chodzi (2014)
Główna bohaterka dowiaduje się, że ciąży na niej klątwa i teraz już zawsze „coś” będzie za nią podążało, chyba że bohaterka przeniesie tę klątwę na inną osobę. Pozornie to kolejny film z elementami nadprzyrodzonymi, ale nic bardziej mylnego. Jak naszej bohaterce udaje się złapać owo „coś”? Poprzez stosunek seksualny.
Seks nie jest obcy horrorowi jako gatunkowi. W większości filmów grozy pojawia się przynajmniej jedna para uprawiająca seks, co prowadzi do ich śmierci, jednak w TYM filmie seks staje się prawem, w ramach którego funkcjonuje klątwa. To główny powód, przez który po obejrzeniu właśnie tego filmu odechce się wam uprawiania seksu, bo nigdy nie wiadomo, czy zbliżenie z nowo poznanym chłopakiem czy dziewczyną nie będzie tragiczne w skutkach.
Gra wstępna (1999)
Reżyser Takashi Miike już od pierwszych minut stara się w filmie pełnometrażowym odtworzyć ekstremalną przemoc i seksualność stojącą dotychczas za gatunkiem, jakim jest manga. Mamy więc makabrę i gwałty, które nie nastrajają pozytywnie do niczego, a tym bardziej seksu. W tym przypadku wykorzystano klasyczne już japońskie tropy, co dla widza oznacza ni mniej, ni więcej, tylko przerażenie i szok. Ma to na celu sprawienie, aby poczuł się nieswojo bez epatowania klasyczną przemocą. Wynika to ze sposobu, w jaki Miike zaciera granicę między fantazją a rzeczywistością, a także czerpie pełnymi garściami z tego, co publiczność już wie o kobiecych i męskich rolach w japońskim społeczeństwie. Grając tymi tematami w tak subtelny sposób, Miike tworzy świat, który sprawia, że widza przechodzą ciarki na plecach oraz odechciewa mu się seksu.
Midsommar. W biały dzień (2019)
Midsommar to dla mnie prawdziwe ubiegłoroczne objawienie. To film, który dał nam jedną z dziwniejszych scen seksu. Seksualność zawsze była obecna w pogańskich rytuałach, więc dziwne byłoby, gdyby ten aspekt się nie pojawił.
Pytacie, dlaczego po obejrzeniu tego filmu odechce wam się seksu? Otóż reżyser Ari Aster pokazuje, że mężczyzna, czy tego chce, czy nie, może zostać pochłonięty przez „mistyczną naturę kobiety”. Jednak nie kończy się to wspomnianą sceną, bo z drugiej strony zostaje on surowo ukarany za niewierność. W filmie mamy do czynienia z zastraszaniem przy pomocy kobiecej seksualności. Poganie są skoncentrowani na kulcie dziewictwa, więzów krwi oraz fetyszyzacji. Moim zdaniem Midsommar to przede wszystkim opowieść o konflikcie siły między mężczyznami i kobietami, która oparta jest głównie na traumie i która kończy się oczyszczeniem.
Dziecko Rosemary (1968)
PArafrazując klasycznego już trenera Carr z Wrednych dziewczyn: nie uprawiajcie seksu, bo zajdziecie w ciążę i umrzecie albo wydacie na świat Antychrysta, a wcześniej przez dziewięć miesięcy tajemniczy satanistyczny kult będzie śledził wasz każdy krok, by nic się nie stało Księciu Ciemności.
Jeszcze gorszy jest chyba fakt, iż w przypadku Mii Farrow nie może ona ufać nikomu, nawet własnemu mężowi. Patrząc na popkulturę, możliwe jest zaobserwowanie wielu przypadków, kiedy to w różnych dziełach seks w trakcie satanistycznych obrzędów wydaje się całkiem fajny. Spójrzmy chociażby na Dziewiąte wrota. W przypadku Dziecka Rosemary lepiej się wstrzymać, biorąc pod uwagę, że Antychryst ma zamiar wyssać wszelkie siły witalne z matki. Jest także inny powód, od którego odechce się wam seksu.
Toksyczny związek, o którym mowa wcześniej. Mąż Rosemary nie tylko nie widzi nic złego w gwałcie, ale także w swoim zachowaniu. Film jest na tyle subtelny, że pozwala na to, abyśmy przez większość czasu uznawali Guya za całkiem w porządku gościa, podczas gdy większość przejawianych przez niego zachowań jest nieakceptowalna w związkach, szczególnie gdy zmusza on żonę do tego, by robiła wszystko tak jak on chce.
Nekromantik (1987)
Nekromantik to połączenie horroru i romansu. Z ekranu aż wylewają się emocje w miłosnym trójkącie łączącym dwójkę ludzi ze zwłokami. Film, który kiedyś szokował, dziś coraz częściej rozpatrywany jest w kategorii ciekawostki. Powtórny seans udowadnia, że poza sentymentem nie pozostało prawie nic. Razi niezwykle tandetna realizacja, która znajdzie uznanie wyłącznie wśród hardcorowych fanów, gra aktorska zaś absolutnie nie istnieje.
Produkcja bez wątpienia może natchnąć do tego, by podziękować ukochanemu, że nie przynosi do domu ludzkich zwłok. Film pełen jest obrzydliwych dla przeciętnego widza scen seksu, które zdecydowanie odstręczają od uprawiania go. W większości przypadków przedstawione sceny będą bardziej budziły mdłości i chęć odwrócenia wzroku, niż stanowiły swoistego rodzaju grę wstępną.
American Psycho (2000)
Patrick Bateman za dnia jest odnoszącym sukcesy yuppie, zaś w nocy morduje bogu ducha winne kobiety, które urzeczone jego czarem, bogactwem i urokiem osobistym wpadają w pułapkę bez wyjścia. Niestety, ale nasz bohater to mizoginistyczny świr, który kobiety sprowadza do roli przedmiotów i z lubością zabija.
To nie tylko ofiary jego erotycznych pragnień, ale i tych dużo mroczniejszych – morderczych. Mało której z nich udaje się wyjść ze spotkania z nim bez ran, czy to psychicznych, czy też tych fizycznych. Dlaczego po tym filmie odechce się wam seksu? Bo nigdy nie wiecie, czy dożyjecie końca nocy, ale to nie jedyny powód. Bateman, wkraczając w spiralę przemocy, staje się całkowicie odczłowieczony. Spójrzmy chociażby na prostytutkę Christine, która zanim zostanie zamordowana, będzie wielokrotnie wykorzystywana. Opatrzona fałszywy nazwiskiem i kupiona za pieniądze, dodatkowo odczłowieczona i uprzedmiotowiona. Bateman jest przedstawiany jako mający pełną kontrolę przez cały czas, dominujący nad każdym spotkaniem i kontrolujący tom czy kobieta umrze, czy przeżyje.
Dreszcze (1975)
Po Cronenbergu nie można się spodziewać niczego innego niż pokręconej wizji świata. Nie inaczej jest w przypadku jego debiutanckiego dzieła z 1975 roku, po którego obejrzeniu dwa razy zastanowimy się, czy faktycznie chcemy uprawiać seks z przypadkową osobą. Nie wiadomo bowiem, czy nasz partner seksualny faktycznie się nami interesuje, czy może sprawia to tkwiący w nim pasożyt.
Najgorsze jest jednak to, że seks z zarażoną osobą kończy się przejęciem pasożyta. Sprawia on, że nosiciel całkowicie wyzbywa się myślenia i kieruje się wyłącznie pierwotnymi instynktami. Brak hamulców, amok, chęć zaspokojenia żądzy, nawet mimo oporów drugiej strony. W tym przypadku lepiej się zastanowić dwa razy. Dzięki Dreszczom Cronenberg demonizuje i satyryzuje rewolucję seksualną i nasz przerażający lęk przed seksem. Pasożyty często przełamują bariery, powodując, że ich ofiary angażują się we wszystkie formy przemocy seksualnej, z których wszystkie były i nadal są społecznie potępiane. Tym, którzy jeszcze nie wiedzieli filmu, gwarantuję, że po seansie z pewnością odechce się seksu.
Opętanie (1981)
Andrzej Żuławski Opętaniem na zawsze wpisał się do kanonu najbardziej kontrowersyjnych reżyserów wszech czasów. W filmie poznajemy historię mężczyzny, którego żona ma romans z wielką ośmiornicą z Kosmosu, a wszystko to jest wpisane w dzieje podzielonego na dwie części Berlina. Jeśli to jeszcze nie sprawiło, że odechciało się wam seksu, to idźmy dalej. Reżyser bowiem nie poprzestaje na tym. Opętanie to przede wszystkim wykrzywione w konwulsjach ciało Isabelle Adjani, które z jednej strony wyraża emocje i ekspresyjną seksualność, podczas gdy z drugiej widzimy, jak jest okaleczane.
Żuławski, podobnie jak przed nim szwedzki dramatopisarz August Strindberg, wykorzystał w tym przypadku swoje prawdziwe doświadczenia związane z niemile zakończonym rozwodem. Reżyser pokazuje relacje między kobietą a mężczyzną jako emocjonalne załamanie z elementami histerii i zjawisk psychicznych oraz paranormalnych.
Zaginiona dziewczyna (2014)
Film Davida Finchera musiał znaleźć się na tej liście z jednego powodu: Rosamund Pike. Podobnie jak w przypadku Fatalnego zauroczenia, to historia przebiegłej, zgorzkniałej żony, która używa takich „sztuczek” jak seks, ciąża, gwałt, oskarżenia o przemoc domową, by ukarać swojego męża, który ją zdradza.
To historia jednej socjopatycznej, potwornie egocentrycznej, wściekłej, oburzonej kobiety i ogromnej publiczności podobnie wściekłych i oburzonych kobiet, które bardzo chętnie zostają przez nią zmanipulowane. Trzeba jednak pamiętać, że film stawia feministycznego psychopatę przeciwko mizoginistycznemu palantowi w najbardziej zakręconym małżeństwie na świecie. Obie te postacie walczą o współczucie czytelnika, kłamią i manipulują sobą, aby przetrwać. Oglądając wyczyny obu stron, na długo odechce się wam seksu.
A jakie są wasze typy?
