search
REKLAMA
Zestawienie

Filmy, które POWINIENEŚ OBEJRZEĆ, jeśli podobało ci się “TO MY”

Szymon Skowroński

11 kwietnia 2019

REKLAMA

Drugi film Jordana Peele’a, To my, bije właśnie frekwencyjne rekordy, zbiera niemal same pozytywne recenzje i cementuje pozycję twórcy jako jednego z najciekawiej zapowiadających się reżyserów kina gatunkowego. Jeśli po wyjściu z kina czuliście niedosyt i wciąż było wam mało, to nie musicie czekać na wydanie DVD – wystarczy, że sięgniecie po poniższe tytuły. Wszystkie propozycje w jakimś stopniu przypominają brawurowy horror Peele’a. 

Horror z podtekstem: Inwazja łowców ciał

To my aż kipi od politycznych i społecznych odniesień. Mur oddzielający lepszych od gorszych, wartość człowieka mierzona w ilości posiadanych dóbr, czarna rodzina porównująca się do białych przyjaciół – to tylko niektóre z motywów, które Peele przemycił w mniej lub bardziej oczywisty sposób do swojego dzieła. Jeśli podobało wam się wyłapywanie tych odniesień i czujecie, że wszystkie te smaczki mają głębszy sens, to sięgnijcie po Inwazję łowców ciał z 1956 i jej trzy kolejne wersje z lat 1978, 1993 i 2007. Filmy te oparto na powieści Jacka Finneya. Pierwsza adaptacja powstała u zarania zimnej wojny, w czasach, kiedy Amerykanie najbardziej bali się nie potworów, wampirów czy zombie, lecz komunistów zza żelaznej kurtyny. Od razu po premierze książki, a potem filmu, upatrywano się w ich fabule nawiązania i aluzji do wszechobecnej paranoi. Co ciekawe, sami twórcy nigdy nie przyznali oficjalnie, że podtekstem historii jest właśnie strach przed komunizmem, jednak krytycy, analitycy i sami widzowie wiedzieli swoje. Główni bohaterowie zauważają, że wokół nich zaczynają dziać się dziwne rzeczy – ich najbliżsi zostają podmienieni na pozbawione emocji klony przez tajemniczych najeźdźców z kosmosu. To wystarczyło, by w kosmitach widzieć ZSRR, w klonach lewicujących Amerykanów, zindoktrynowanych przez obcą ideologię, a w głównym bohaterze – alter-ego senatora McCarthy’ego, walczącego z socjalistycznym przeciwnikiem. Naciągane? Niekoniecznie. Na pewno – nieoficjalne. Natomiast Peele nie kryje się z faktem, że w swoich filmach politykuje, a wręcz się z tym faktem obnosi.

Home Invasion: Nieznajomi

Sytuacja wyjściowa To my nie należy do oryginalnych: rodzin lub grup bliskich osób chroniących się w domu przed nachodzącymi ich napastnikami były już dziesiątki. Jedną z najbardziej przerażających wizyt tego typu widzieliśmy w Nieznajomych w reżyserii Bryana Bertino. Kluczowy jest tutaj niepokój oparty na dziwnym, ale początkowo nieagresywnym zachowaniu przybyszy. Smaczku filmowi dodaje fakt, że scenarzysta-reżyser osnuł historię na kanwie prawdziwego wydarzenia ze swojego życia. Nieznajomi rozgrywają się na niewielkiej powierzchni w bardzo krótkim czasie, a o sile obrazu stanowi rosnące z minuty na minutę napięcie. Bertino stosował “sztuczkę” wymyśloną przez Williama Friedkina na planie Egzorcysty: straszył swoich aktorów naprawdę – w efekcie, większość emocjonalnych reakcji odtwórców głównych ról jest nieudawana. Jeżeli na samą myśl o tajemniczym nieznajomym pukającym do waszych drzwi w środku nocy robi wam się słabo ze strachu – przygotujcie koc i poduszkę do zasłaniania twarzy podczas seansu tego filmu.

Zabawa z widzem: Krzyk

Krzyk

Nie da się ukryć, że Peele co jakiś czas puszcza oko do widza i bawi się przyzwyczajeniami publiczności. Co chwilę myli tropy w poszukiwaniu gatunkowej transgresji. W horrorze potrafi znaleźć elementy komizmu, w narrację wplata teksty-symbole, np. wykorzystując słowa popularnych piosenek do wytworzenia nowego znaczenia sceny, w konstrukcji obrazu nawiązuje do klasyków gatunku. Nie zbliża się, co prawda, co pastiszu, ale w kontekście żonglerki kliszami i autotematyczności bardzo blisko mu do Krzyku Wesa Cravena. Kultowy horror również w mistrzowski sposób bawi się oczekiwaniami widza. Ale gdy dochodzi do samego crème de la crème tego typu filmów: scen agresji, morderstw i okaleczeń, w obu przypadkach robi się bardzo poważnie i szokująco, choć nadal – nie bez mrugnięcia okiem.

Avatar

Szymon Skowroński

REKLAMA