Publicystyka filmowa
10 filmów tak ZŁYCH, że WYCOFANO JE Z KIN
Odkryj historię 10 filmów tak ZŁYCH, że WYCOFANO JE Z KIN! Przekonaj się, co spowodowało ich kinowy upadek.
Znacie to uczucie, gdy oczekujecie premiery jakiegoś filmu, nerwowo spoglądacie w kalendarz, obgryzacie paznokcie, bo nie możecie już wytrwać, a efektem tego jest całkowite rozczarowanie podczas kinowego seansu? Jeśli wrażenie to udzieli się większości widowni, widmo klapy staje się realne. Widz to widz, wyjdzie z kina i zapomni, ewentualnie zwróci się do kina o zwrot pieniędzy za bilet. Ale co mają w takiej sytuacji zrobić dystrybutorzy filmu i kiniarze, którzy wiedzą, że notująca klapę produkcja blokuje miejsce innym tytułom, mogącym znacznie lepiej na siebie zarobić?
Dystrybutorzy mogą w takiej sytuacji podejść do zaistniałego problemu dwojako. Wzruszyć ramionami, przyjąć porażkę do wiadomości i pozostawić film w kinach tak długo, jak było to planowane. Licząc przy tym po cichu na to, że zawód poczuła tylko część widowni, a krytycy w negatywnych opiniach się mylą, przez co być może niekorzystna sytuacja z pierwszych dni wyświetlania filmu odwróci się wkrótce (to znaczy nigdy) na jego korzyść. Ci bardziej pragmatyczni decydenci są w takich sytuacjach wyjątkowo, wręcz radykalnie, bezwzględni. Czasami zdarza się bowiem, że porażka filmu w kinie nie została przypieczętowana, i wycofują film z kin już po kilku tygodniach, a czasem nawet dniach od premiery, oszczędzając sobie tym samym prób sprzedania takiej produkcji na rynek zagraniczny.
To sytuacja oczywiście wyjęta z rynku amerykańskiego, który stał się dla mnie punktem odniesienia podczas tworzenia tego zestawienia. Filmów tak złych, tak nieudanych, że wycofano je z kin, chcąc oszczędzić widowni nieprzyjemnych emocji i ochronić wizerunek wytwórni, jest jednak stosunkowo niewiele. Dlatego warto wskazać je palcem.
Pozostaje zadać pytanie, czy wśród tych obrazów można znaleźć takie, które zostały w ten sposób potraktowane niesłusznie?
Lekarstwo na życie (2016)
Wielu liczyło, że powrót Gore’a Verbinskiego do horroru, będzie równie udany, co jego remake The Ring. Niestety, przeliczono się. Film o młodym mężczyźnie, który odkrywa tajemnice ośrodka odnowy biologicznej, nie spodobał się widowni, choć krytycy byli podzieleni. Być może publikę zniechęciła kontrowersyjna kampania promocyjna, na rzecz której stworzono kilka fałszywych serwisów internetowych, których treść została odebrana jako prawdziwa.
Film zarobił na otwarcie jedynie pięć milionów dolarów, chociaż miał czterdziestomilionowy budżet. Po dwóch tygodniach kina zaczęły ściągać film z repertuarów i z dwóch tysięcy kin, w których był wyświetlany, finalnie pozostał tylko w osiemdziesięciu ośmiu. Dzięki temu dzieło Verbinskiego utrzymało się resztkami sił przez pięć tygodni.
Pokój grozy (2016)
Oryginalny tytuł tego amerykańskiego horroru to The Disappointments Room. Jak by nie patrzeć, owo rozczarowanie udzieliło się przede wszystkim widowni, która nie dała się nabrać na ładną buzię Kate Beckinsale i w mgnieniu oka wyczuła nieświeży zapach wtórności unoszący się nad produkcją. Ile to już powstało filmów o rodzinie wprowadzającej się do nawiedzonego domu?
Gdy Rogue Pictures nabyło prawa do dystrybucji filmu po tym, jak poprzednia firma ogłosiła bankructwo, z odwagą ruszono na podbój kin. Przy budżecie piętnastu milionów zielonych film zdołał zarobić jedynie dwa i pół miliona. Po trzecim tygodniu zdecydowana większość kin zdjęła film z afiszy, przez co udało mu się funkcjonować przez siedem tygodni.
Alone in the Dark (2005)
To oczywiste, że Uwe Boll robi złe filmy, więc oszczędzę sobie bliższej prezentacji tego problemu. Alone in the Dark zdaje się jednak tym filmem z filmografii Niemca, który przypieczętował jego niesławę. Boll pokazał, jak źle potrafi operować materiałem wyjściowym, w tym wypadku popularną grą komputerową, oraz że za nic ma uczucia graczy.
Film zniknął z ekranów po trzech tygodniach od wyświetlania, notując przy okazji zatrważająco niskie noty od krytyków. W ten sposób z dwudziestomilionowego budżetu produkcji zdołała zwrócić się zaledwie połowa. Co paradoksalnie nie jest jeszcze tak złym wynikiem.
Gigli (2003)
Wiele złego napisano już na temat tego filmu, stanowiącego swego czasu zarzewie romansu Bena Afflecka i Jennifer Lopez. Historia pary zabójców na zlecenie nie przypadła do gustu ani widowni, ani krytykom. Od czci i wiary odsądzano idiotyczny scenariusz oraz aktorskie umiejętności pary zakochanych.
Porażka była bolesna, ponieważ Gigli kosztował studio niemało pieniędzy – budżet opiewał na siedemdziesiąt milionów dolarów. W pierwszy weekend film zarobił raptem trzy miliony dolarów, a w kolejnych tygodniach nie było lepiej. W sumie zgromadził siedem milionów dolarów. To gorzej niż źle. Po trzech tygodniach film wycofano z kin, by oszczędzić wstydu.
Rewolucja (1985)
Wielkie nazwiska miały przynieść wielki sukces. Obecność w obsadzie Ala Pacino, Donalda Sutherlanda, czy pięknej Nastassji Kinski nie zdołała jednak odwieść od wrażenia, że tak zaprezentowana historia wojny o niepodległość jest po prostu nudna, mało angażująca. Posypały się nieprzychylne recenzje, a zaraz potem – nominacje do Złotych Malin. O dziwo, po latach nie ocenia się jednak filmu Hugh Hudsona tak jednoznacznie negatywnie.
Rewolucja nie miała okazji zaistnieć w kinach. Film dystrybuowany był w limitowanej liczbie kopii. Na domiar złego bardzo szybko podjęto decyzję o zdjęciu go z repertuarów kinowych – widzowie mieli okazję oglądać go zaledwie przez nieco ponad dwa tygodnie. Przez ten czas film zarobił jedynie trzysta pięćdziesiąt tysięcy, tak, tysięcy, dolarów. Biorąc pod uwagę, że budżet filmu wynosił dwadzieścia osiem milionów dolarów, można w przypadku Rewolucji mówić o jednej z najdotkliwszych porażek finansowych w karierze Ala Pacino.
Zderzenie (2016)
Dynamiczne kino drogi o parze kochanków uwikłanych w konflikt z handlarzami narkotyków zadaje widzowi proste pytanie w haśle promocyjnym: „Do czego byłbyś zdolny, żeby uratować kogoś, kogo kochasz?”. Najwyraźniej nie do tego, by obejrzeć ten film, ani Anthony Hopkins, ani Ben Kingsley w obsadzie nie zdołali bowiem przyciągnąć widzów do kin.
W drugim tygodniu od premiery z wyświetlania Zderzenia zrezygnowała ponad połowa kin. Po czternastu dniach nie było go już gdzie obejrzeć. Na skutek tego film z Felicity Jones i Nicholasem Houltem w rolach głównych zdołał zarobić jedynie kilka milionów, kosztując wytwórnię ponad dwadzieścia.
Wrota niebios (1980)
To prawdopodobnie jedyny film z tej listy, który nie zasłużył sobie na los, który go spotkał. Kreowany na wielką, westernową epopeję film Michaela Cimino prawdopodobnie przytłoczył widzów swym ciężarem, a także ekranowym czasem – wersja, która trafiła do kin, trwała ponad trzy i pół godziny, a to i tak niecały materiał, jaki Cimino chciał zaprezentować. Prawda jest jednak taka, że po latach wielu krytyków, w tym także nasz redakcyjny kolega, wspomina ten film jako niedocenione arcydzieło.
Przy czterdziestu czterech milionach dolarów budżetu film zdołał zarobić jedynie trzy miliony. Dzieło to było puszczane w kinach jedynie przez tydzień. Ta porażka wiele zmieniła w podejściu producentów amerykańskich, którzy stawiając od teraz na pewne hity kinowe, mieli swe działania obarczać mniejszym ryzykiem.
Cicha noc, śmierci noc (1984)
Morderca przebrany za Świętego Mikołaja zabija rodziców małego chłopca. Konwencja slashera rządzi się swoimi prawami i zawsze zbierze swoją widownię. Nie wszyscy jednak zdołali podejść do filmu z 1984 z odpowiednim dystansem. Prasa zaczęła rozpisywać się o jego rzekomej brutalności, na skutek czego organizacja PTA (zrzeszenie rodziców i nauczycieli) zażądała ściągnięcia filmu z kin. Ten absurdalny wniosek spotkał się jednak z przychylnością dystrybutora.
Film zarobił z kin jedynie dwa miliony dolarów, ale był wyświetlany tylko przez sześć dni. Na tej liście to jedyny przypadek dzieła, które mogło zarobić więcej pieniędzy, ale mu to skutecznie uniemożliwiono. Gdy tylko ucichł szum skandalu, Cicha noc, śmierci noc stała się dziełem kultowym, dając zielone światło do powstania kontynuacji.
Asura (2018)
Tym razem przypadek z Chin, i to z tego roku. To miała być prawdziwa boxoffice’owa bomba. Najdroższy film w historii chińskiej kinematografii, wielkie widowisko fantasy, którego celem było podbicie serc widzów i zdobycie ich kieszeni. Z długiej historii uczyniono krótką, ale plan się nie powiódł.
Co ciekawe, gdzieniegdzie da się wyczytać, że twórcy jako główną przyczynę porażki wymieniają internetowy, prześmiewczy trolling, jaki rozpętał się wokół filmu jeszcze przed jego premierą. No tak, bo ta bijąca po oczach pstrokacizna nie mogła tak po prostu nikogo zniechęcić.
Przy budżecie około stu milionów dolarów (w przeliczeniu z juanów) film po pierwszym weekendzie zdołał zarobić raptem mały procent z tej kwoty, dostarczając kilka milionów dolarów. Broniąca honoru wytwórnia Ningxia Film Group nie chciała dłużej czekać i pogłębiać rozmiaru porażki. Film zszedł z ekranów już po pierwszych dniach od wyświetlania. Wystosowano nawet do widowni list z przeprosinami. Ponoć twórcy wkrótce będą wprowadzać zmiany w filmie, chcąc wypromować go ponownie.
United Passions (2014)
Okazuje się, że tworząc film o piłce nożnej, można strzelić sobie samobója. Twórcy United Passions postanowili opowiedzieć historię o początkach organizacji FIFA, całkowicie zapominając o tym, że wielu jej członków było uwikłanych w skandale korupcyjne i trafiło na celownik FBI. Widzowie i krytycy wyczuli fałsz mający na celu uczynić z działaczy FIFA bohaterów, dzięki czemu dziś film może pochwalić się okrągłym zerem w procentach pozytywnych recenzji na portalu Rotten Tomatoes.
Sam reżyser, Frédéric Auburtin, po latach uderzył się w pierś, przyznając, że film z 2014 był kompletną porażką. Przemówiły za tym także liczby. United Passions był w kinach przez zaledwie trzy dni, co czyni go jednym z najkrócej wyświetlanych filmów w historii. Przez ten czas zarobił, uwaga, sześćset siedem dolarów.
