News
SEAQUEST: super-aktualna seria SCI-FI, na której wychowało się pokolenie fanów
Tym, co dziś zaskakuje najbardziej w SeaQuest, jest jego zaskakująca aktualność. W tamtym czasie założenie serialu wydawało się cudownie ambitne.
Tym, co dziś zaskakuje najbardziej w SeaQuest, jest jego zaskakująca aktualność. Siadasz, spodziewając się wyprawy w krainę nostalgii i może futurystycznego hołdu dla poprzedników, a nagle odkrywasz, że oglądasz wątki o niszczeniu środowiska, walce o zasoby i ludziach podejmujących fatalne decyzje dla zysku.
W tamtym czasie założenie serialu wydawało się cudownie ambitne, jak przypomina Collider. Po zniszczeniu powierzchni Ziemi ludzkość przeniosła swoje stare nawyki pod wodę i kontynuowała je dokładnie tak jakby nic się nie zmieniło. Rządy walczą o zasoby, biznes goni za pieniędzmi, naukowcy ostrzegają, i tradycyjnie nikt nie myśli długoterminowo. W 1993 roku wszystko to wyglądało jak spekulatywna fikcja, czyli chleb powszedni science fiction. Dziś to wygląda jak nasze kanały informacyjne.

Założenia SeaQuest są cudownie naiwne i pewnie dlatego z taką chęcią do niego wracamy. Roy Scheider dowodzi olbrzymim okrętem podwodnym, podczas gdy nastoletni geniusz (nieodżałowany Jonathan Brandis) pomaga wszystkim zarządzać. Rządy walczą o podwodne zasoby, a naukowcy bez przerwy machają czerwonymi flagami ostrzeżeń. A do tego jeszcze jest mówiący delfin.
Jednak w jakiś sposób serial bierze te wszystkie składniki i zamienia je w coś, co wydaje się o wiele bardziej osadzone w rzeczywistości, niż ktokolwiek miałby prawo oczekiwać, szczególnie z dzisiejszej perspektywy. Wiele seriali science fiction spędza lata, prezentując przyszłość. SeaQuest dużo czasu poświęcał na pokazywanie przeszłości przebranej za naszą przyszłość.

O serii pisaliśmy wielokrotnie np. przy okazji plebiscytu na najlepsze seriale science fiction w historii (miejsce 31 z 50). Agnieszka Stasiowska pisała wtedy o nim tak: Na SeaQuest wychowała się niezła grupka współczesnych fanów seriali SF. Telewizja Polska uraczyła nas za młodu dwoma pierwszymi sezonami tej sympatycznej przygodówki, dostarczając całkiem niezłych wrażeń.
Z kolei w innym zestawieniu, Gracja Grzegorczyk-Tokarska wspominała: SeaQuest wyróżniał na tle innych produkcji z tamtego czasu tym, że nie opowiadał o przygodach w kosmosie, a o eksploracji głębin oceanu. Jako morską odpowiedź na Star Treka ogląda się go naprawdę nieźle, a przy tym oferuje on kilka całkiem świeżych pomysłów.

