Recenzje
KRWAWY OBÓZ: zakazany w Anglii HORROR, który dał początek Piątkowi trzynastego i Krzykowi
Krwawy obóz Mario Bavy to prekursor gatunku, który dał początek takim seriom jak Piątek trzynastego, Krzyk czy Koszmar minionego lata.
Krwawy obóz Mario Bavy to prekursor gatunku, który dał początek takim seriom jak Piątek trzynastego, Krzyk czy Koszmar minionego lata.
Przebiegły hrabia Donati morduje swoją wiekową żonę i próbuje upozorować samobójstwo, ale po chwili sam ponosi śmierć z rąk nieznanego sprawcy, który topi jego ciało w pobliskiej zatoce. Na wieść o tragedii do posiadłości hrabiostwa przybywają ich krewni, córka Renata i jej mąż Alberto, a także potencjalny nabywca nieruchomości, który chciałby zbudować nad zatoką luksusowe osiedle mieszkaniowe. Po okolicy kręcą się także: ekscentryczny entomolog, jego żona wróżka, nieślubny syn hrabiny i czwórka nastolatków. Podczas gdy konflikt o majątek po zmarłych przybiera na sile, na terenie posiadłości dochodzi do serii brutalnych zabójstw.

Mario Bava to jeden z najbardziej wpływowych filmowców wszech czasów – jego dzieła współtworzyły podwaliny między innymi pod gotycki film grozy (Maska szatana, 1960), giallo (Sześć kobiet dla zabójcy, 1964) oraz horror science fiction w duchu Obcego (1979) Ridleya Scotta (Planeta wampirów, 1965). Włoch był swego rodzaju człowiekiem-orkiestrą: pisał scenariusze, reżyserował i opracowywał efekty specjalne, a kiedy zachodziła taka potrzeba – obsługiwał kamerę jako operator. Po części wynikało to z niskich budżetów, jakimi dysponował, ale to pozwoliło Bavie na tworzenie kina prawdziwie autorskiego.
Krwawy obóz uchodzi za najbardzie krwawy i brutalny utwór Bavy. Premierze towarzyszyła atmosfera skandalu obyczajowego i moralnej paniki – twórcy zarzucano nieuzasadnione epatowanie makabrą i wręcz pornograficzne ukazywanie zabójstw, co doprowadziło do wieloletniego zakazu dystrybucji filmu w Niemczech, Wielkiej Brytanii i RPA. Bava nigdy nie należał do reżyserów stroniących od eksploracji przemocy, ale jego wcześniejsze filmy zdają się powściągliwe w porównaniu do Krwawego obozu (swoją drogą polskie tłumaczenie tytułu ma niewiele sensu, bo w filmie nikt przecież nie biwakuje).

To, czy podobna krytyka gatunku takiego jak horror – z definicji celującego w wywołanie strachu, obrzydzenia i innych niekomfortowych uczuć – jest w ogóle zasadna, to osobna kwestia, ale w całym tym oburzeniu wokół Krwawego obozu umknęły gdzieś walory czysto realizacyjne: operowanie barwami, pomysłowe kadrowanie, kreatywny montaż, efekty specjalne Carlo Rambaldiego itd. Scena zabójstwa starszej pani to majstersztyk rzemiosła filmowego, a takich sekwencji jest tutaj więcej, choć oczywiście film to nie tylko ruchome obrazki; dla kontrastu scenariusz jest zagmatwany i zasadniczo niedorzeczny.
Z czasem Krwawy obóz stał się wzorem do naśladowania dla twórców slasherów. Najbardziej oczywiste przykłady to Piątek, trzynastego (1980) Seana S. Cunninghama i Piątek, trzynastego II (1981) Steve’a Minera. Ich autorzy zapożyczyli od Bavy jeden wątek (grupa ludzi w odosobnionym miejscu pada ofiarą zabójcy) i rozwinęli go w pełnometrażowe fabuły. Ich śladem poszli kolejni: David Paulsen (Schizoid, 1980), Wes Craven (Krzyk, 1996), Jim Gillespie (Koszmar minionego lata, 1997) i inni. Bava tego nie doczekał. Zmarł w 1980 roku, tuż przed nastaniem ery popularności slasherów.

