Publicystyka filmowa
SEQUELE – Krwawa pięść
W „KRWAWEJ PIĘŚCI” kickboxer Jake Raye wyrusza do Manili, by zemścić się na mordercy brata. Czekają go krwawe starcia i emocje!
|
Jake Raye, ceniony i utytułowany kickboxer, dowiaduje się, że w tajemniczych okolicznościach został zamordowany jego brat (również kickboxer).
Wstrząśnięty wyrusza do Manili, aby tam wziąć udział w turnieju, gdyż jest to jedyny sposób na odnalezienie sprawcy śmierci bliskiego. Na miejscu pomaga mu w sprawach techniczno-organizacyjnych nieoceniony Kwong. Pierwszy film z (nie chciałbym nadużywać tego słowa, ale inaczej się nie da) kultowej serii, która celowała w specyficzny gust miłośników i entuzjastów kopanego kina amerykańskiego klasy C, z autentycznym mistrzem świata w kickboxingu. Produkcji podjął się sam Roger Corman (współprodukował pierwsze 3 filmy cyklu). Samemu filmowi można wiele zarzucić, ale nie to, że nie leją się po mordach.
🙂 I o to chodzi. Aktorstwo jest na poziomie… na poziomie przedstawień z pierwszych klas podstawówki (które są o wiele bardziej urocze), ale zwinności, szybkości (podrasowanej montażem) i wściekłych oczu można „aktorom” tylko pozazdrościć. Nie można też narzekać na brutalność – jest jej sporo. Sam obraz stał się sporym sukcesem, bo zarobił w samych Stanach Zjednoczonych ponad milion dolarów. Kontynuacja była kwestią czasu.
|
Jake Raye po pomszczeniu śmierci brata postanawia odpocząć od kickboxingu. Jednak nie będzie mu to dane. W potrzebie jest jego przyjaciel Vinny, który został porwany przez tajemniczego Pana Su i wywieziony na Filipiny.
Nie bacząc na grożące niebezpieczeństwo, Jake wyrusza na pomoc. Porwanie okazuje się pułapką, gdyż prowodyr zamieszania organizuje nielegalny turniej, na którym walczyć będą najwięksi wojownicy różnych stylów walki. Fabuła oczywiście mocno przypomina klasyka Enter The Dragon, ale Don 'The Dragon’ Wilson oczywiście nie posiada tyle charyzmy, by choć przez chwilę móc się równać z Bruce’em Lee. Niemniej sam film jest… lepszy niż pierwsza część cyklu. Akcji jest więcej, choreografia jest jeszcze ciekawsza i bardziej urozmaicona, a ostatnie pół godziny to spora dawka brutalności (rozwalanie głów o mury, łamanie kości).
Poza tym na uwagę zasługuje duża różnorodność stylów. O aktorstwie nie wspomnę, chyba, że ktoś ceni sobie szczególnie „sztukę” ciągłego mrużenia oczu.
|
Jimmy Boland został niesłusznie skazany za okrutną zbrodnię, której nie popełnił.
Zgodnie z orzeczeniem sądu zostaje osadzony w więzieniu o zaostrzonym rygorze. Trafia do bloku C, a za towarzyszy niedoli ma najbrutalniejszych więźniów. Nie dość tego dwa rywalizujące ze sobą gangi białych i czarnych toczą tu nieustanną walkę i werbują do swych struktur nowoprzybyłych. Taki też los spotyka Jimmy’ego, który decyduje się pozostać bezstronny, a to może się dla niego źle skończyć. Ale od czego są sztuki walki? Kontynuacja serii wciąż trzyma równy poziom. Co prawda nazwisko bohatera się zmieniło, ale Don 'The Dragon’ Wilson to nie De Niro, który niemal na każdej kreowanej przez siebie postaci odciska charakterystyczne piętno.
Bohater Wilsona to wciąż w gruncie rzeczy ta sama postać z poprzednich części, więc przejmować się nie ma czym. Wciąż nie zostaniemy zaskoczeni choćby jakimś zwrotem akcji, czy też subtelną metaforą, tylko dostajemy cios „z karata” między oczy. Jest szybko, prosto i konkretnie. Tylko dla maniaków.
|
Zazwyczaj spokojny Danny Holt traci cierpliwość i spokój, kiedy międzynarodowa szajka porywa jego ukochaną córkę. Dzieje się to przez nietypowy zbieg okoliczności. Danny wsiadł przez przypadek do samochodu, w którym znajdowały się elementy konstrukcyjne służące do zbudowania broni nuklearnej. Zaczyna się pościg za kidnaperami, a także gra w kotka i myszkę z agentami federalnymi. Niczym, kompletnie niczym film nie zaskoczy, choć można się spodziewać jednego zwrotu akcji, co jest nowością w tym cyklu. Poza tym jest standardowo. Sporo walk na niezłym poziomie, które mniej wytrwałym mogą się wydać nużące już po 20 minutach, ale przede wszystkim po raz kolejny dają o sobie znać dialogi, których ciężko wysłuchiwać bez spożycia odpowiedniej ilości płynów wyskokowych.
|
James Stanton budzi się w szpitalnym łóżku i niczego nie pamięta.
Stracił pamięć w wyniku strzału w głowę. Cudem uniknął śmierci. Okazuje się, że poszukują go zarówno ludzie bossa o nazwisku Kwong, jak i CIA. Wciąż jest zagadką, dla kogo pracował. Cykl ewoluuje. W piątej części pojawia się dość zmyślna fabuła, która, mimo że nasuwa skojarzenia z kilkoma innymi filmami… broni się. Oczywiście realizacja i aktorstwo są wciąż na poziomie niskobudżetowego kina klasy C, jednak przy odrobinie tolerancji, która jest konieczna przy zasiadaniu do tego typu produkcji, można się znośnie bawić. Twórcy do tego stopnia skupili się na intrydze, że chyba zapomnieli jak robi się kino „kopane.
Zabrakło bowiem wprawnej ręki do ukazania niekwestionowanego talentu Dona Wilsona do wybijania przeciwnikom zębów. Jest on tutaj cieniem siebie z poprzednich „odcinków”, mimo niezłego rywala Steve’a Jamesa znanego choćby z cyklu American Ninja.
|
Kurier sił powietrznych Stanów Zjednoczonych Nick Corrigan dociera z przesyłką do celu, jakim jest baza nuklearna, która właśnie w tym czasie zostaje opanowana przez arabskich terrorystów dowodzonych przez charyzmatycznego i nieprzewidywalnego Fawkesa.
Żądają od amerykańskiego rządu 100 milionów dolarów. W przypadku odmowy zamierzają wystrzelić w kierunku największych miast rakiety z ładunkiem nuklearnym. Nie wiedzą jednego – niepozorny sierżant jest mistrzem wschodnich sztuk walki. Tym razem powrócono do korzeni cyklu i w kwestii fabuły zdecydowano się na minimalizm. Reżyser znany choćby z klasycznego serialu Baywatch postawił przede wszystkim na akcję i mimo ograniczeń budżetowych, co wiązało się z kartonową scenografią i brakiem dubli, jego praca może się podobać, ale cały czas biorąc pod uwagę fakt, że wciąż jest to kino dla widzów „wytrawnych inaczej.
Don 'The Dragon’ Wilson może imponować zręcznością, zwinnością i dynamiką, mimo coraz bardziej zaawansowanego wieku. Wciąż kopie szybko i celnie, a kończynami górnymi potrafi zadać cios śmiertelnie śmiertelny…
|
Eks-agent jednostek specjalnych Jim Trudell zostaje niesłusznie oskarżony o zamordowanie policjanta.
Nie godząc się na osadzenie, wymyka się stróżom prawa i rozpoczyna długą ucieczkę. Za uciekinierem natychmiast rusza pościg. I po raz kolejny scenariusz, który dobrze znamy, który służy tylko do napędzania tempa i prezentacji sprawności fizycznej (bo chyba nikt nie podejrzewał intelektualnej) gwiazdy serii. Całość niestety, mimo ogromnej cierpliwości widza, drażni i nie przyciąga oka mimo sporej ilości scen walki, które nie stoją na wysokim, czy nawet przyzwoitym poziomie. Zdecydowanie jedna ze słabszych części cyklu.
|
Rick Cowan, obecnie nauczyciel, żyje sobie w spokoju ze swym nastoletnim synem Chrisem. Błogi stan burzy sytuacja, w której daje o sobie znać przeszłość Nicka, lepiej znanego jako agent CIA George 'Mac’ MacReady.
Demony przeszłości w postaci byłych kolegów – agentów, porywają Chrisa. Zdeterminowany Nick zrobi wszystko, by syna odzyskać całego. Niestety ta część nie oczaruje widzów złaknionych dobrze zrealizowanych walk. Są na średnim poziomie w porównaniu do pozostałych „Krwawych Pięści”. Niestety mocno kuleje wątek familijny, fatalnie zagrany przez głównych aktorów. Na osłodę pozostają całkiem niezłe zdjęcia widoczków irlandzkich, choć to bardziej zasługa owych plenerów niźli operatora:) Dla fanów serii rzecz obowiązkowa, dla reszty myślę, że zbędna.
|
Alex Denko, zawodnik ekstremalnych sztuk walki zdeterminowany jest odnaleźć zabójcę swego brata.
Pomaga mu w tym detektyw Bobby Ramirez. Obydwaj ramię w ramię stają naprzeciw pełnego brutalności podziemnego światka Los Angeles roku 2050. Niestety, tej części nie udało mi się obejrzeć, nadmienię jedynie, że po raz pierwszy w cyklu nie pojawił się Don 'The Dragon’ Wilson, a całość została wyprodukowana na Filipinach. Film produkowany był dla telewizji. Według opinii nielicznych internautów, którzy film widzieli, obraz można nazwać „oldskulowym”.
CIEKAWOSTKI:
- Pierwsze trzy filmy z cyklu miały swoją premierę w kinach i radziły sobie całkiem dobrze w zestawieniu box-office (prócz trzeciego).
- Części 4-8 były produkowane jedynie na rynek video.
- Część 9 jest produkcją telewizyjną.
- Don 'The Dragon’ Wilson – niekwestionowana gwiazda cyklu – jest wielokrotnym mistrzem świata w kickboxingu federacji WKO.
- Trzeci film serii początkowo nosił tytuł Forced To Fight, ale po słabym żywocie kinowym podpięto go pod serię wydając już jako Bloodfist III. Forced To Fight na video.
- Catya Sassoon, pojawiła się w części 4 i 6 w dwóch różnych rolach, podobnie jak Jillian McWhirter, która zagrała dwie różne postaci w częściach 7 i 8 oraz Michael McDonald, który zagrał w 6 i 7 części.
- W niektórych krajach 8 część pojawiła się pod tytułem Bloodfist VIII: Trained To Kill.
- Żona Dona 'The Dragona’ Wilsona, Kathleen Karridene, to specjalistka od charakteryzacji, która bardzo często jest zatrudniana do filmów męża. Pracowała m.in. przy cyklu Bloodfist (części 3-8).
- Części 1-8 powstały w wytwórni New Horizons/Concorde należącej do Rogera Cormana.
- Rick Jacobson i Oley Cassone wyreżyserowali po dwie części cyklu, odpowiednio część 6 i 8 oraz 3 i 4.
CZY BĘDZIE KOLEJNA CZĘŚĆ?
To jest całkiem prawdopodobne. Don 'The Dragon’ Wilson jest wciąż aktywny aktorsko i robi filmy z coraz większym budżetem. Jednak jak pokazuje ostatnia produkcja z cyklu, wcale nie on musi pojawiać się w głównej roli, choć szczerze mówiąc, co to za „Krwawa Pięść” bez Wilsona?
Tekst z archiwum film.org.pl.
