Connect with us

Publicystyka filmowa

50 prawd objawionych przez PLAN DOSKONAŁY

Film PLAN DOSKONAŁY wciąga widza w świat sprytnej rozrywki, oferując niezapomniane wrażenia oraz porcję ironii do refleksji.

Published

on

50 prawd objawionych przez PLAN DOSKONAŁY

Wstęp będzie krótki i treściwy. Film Spike’a Lee – u nas przetłumaczony na Plan doskonały – bardzo mi się podoba. W swojej klasie jest to film niemal totalny. To nic, że prawie cały czar pryska już po pierwszym seansie, a fabuła nie jest pozbawiona kilku (niewielkich w sumie) wpadek logicznych. To i tak świetne kino wielokrotnego użytku, stanowiące sprytny miks typowej, amerykańskiej rozrywki z czymś więcej (choć nazywanie tego filmem artystycznym byłoby już nadinterpretacją), która zostaje w głowie na długo po seansie. Jak na ironię, jest to jednak też taki film, który aż prosi się o szyderczo-ironiczne spojrzenie pokroju „50 Prawd”.

Advertisement

I muszę przyznać, że zabierając się za te „prawdy”, miałem sporo nieskrępowanej zabawy, dalekiej jednak od dosrywania twórcom czy nachalnego czepialstwa o każdy możliwy szczegół. Mam nadzieję, że lektura także tej zabawy dostarczy. Trzeba tylko pamiętać o odrobinie odprężenia i dystansu do sprawy. No i mam nadzieję, że nie muszę wspominać o tym, iż tekst zawiera spoilery i że bez znajomości filmu lepiej doń nie zasiadać. Aha, prawdy rozłożone są mniej więcej chronologicznie – ale tylko mniej więcej, więc proszę na mnie nie naciskać i nie krzyczeć, że coś tam było dwie minuty wcześniej niż to drugie coś, bo się wezmę i zamknę w banku.

Prawda bonusowa (tzw. artystyczna): jeśli jesteś znanym, doświadczonym reżyserem i kręcisz zawiły film kryminalny, to tytułujesz go tak, żeby każdy mógł odgadnąć sztuczkę. Dodatkowo sadzasz jeszcze głównego aktora przed kamerą, aby się wygadał w pierwszych minutach filmu – to dla pewności, żeby wszyscy załapali.

Advertisement

Słuchajcie uważnie, bo montażysta będzie powtarzał.

01. Jako złodziej i kryminalista jesteś bardzo miły dla innych – mówisz „dziękuję„, gdy ktoś otworzy ci drzwi, jesteś łagodny wobec kobiet i dzieci; ludziom, którzy pragną cię schwytać, dajesz dobre rady i częstujesz ich gumą, a bijesz tylko w ostateczności i po długim namyśle. Dobrze, że możesz sobie chociaż poprzeklinać – choć wszystko i tak w dobrej wierze i jak najlepszych intencjach.

02. Najlepiej napadać na banki, będąc ubranym na biało jak malarz – w przeciwieństwie do facetów w czerni faceci w bieli nie wzbudzają żadnych podejrzeń.

03. Ochroniarz w banku z reguły nie zwraca uwagi na podejrzane osoby (w tym malarzy), taszczące ze sobą masę sprzętu i rozstawiające w budynku dziwne lampy – w końcu płacą mu od godziny.

Advertisement

04. Ochroniarz w banku zwraca za to uwagę zbyt głośno rozmawiającym kobietom z dużym biustem. Cóż, w końcu ochroniarz też człowiek.

05. W przeciętnym amerykańskim banku XXI wieku z masą pieniędzy w środku z reguły nikt nie siedzi przy monitoringu i nie obserwuje, co dzieje się w środku. Pewnie nie płacą im od godziny.

Advertisement

Jesteśmy w salonie Peugeota.

06. W przeciętnym amerykańskim banku XXI wieku nie istnieje coś takiego, jak cichy alarm, tudzież inne zabezpieczenie na wypadek napadu. W ogóle przeciętny amerykański bank XXI wieku jest dość łatwo zdobyć – nawet sejf jest wiecznie otwarty, nie posiada dodatkowego systemu zabezpieczeń i dosłownie każdy może wejść do środka.

07. Można swobodnie palić w banku – szczególnie wewnątrz sejfu. W końcu ten bank nie ma żadnych zabezpieczeń.

08. Jeśli jesteś pracodawcą złodzieja, siedzisz w banku w dniu napadu. Sam nie wiesz czemu – scenarzysta chyba też nie.

Advertisement

09. Jeśli jesteś zadeklarowaną lesbijką z dużym biustem, to na pewno lubisz głośno rozmawiać o swoich romantycznych planach na wieczór i masz ochotę łamać innym karki bez wyraźnej przyczyny.

Łamię, bo lubię.

10. Każdy pracownik banku, który ma na karku czterdziestkę posiada komórkę z cool młodzieżowym, dynamicznym utworem hip-hopowym, dzięki któremu może się znów poczuć młodo i wyrywać laski – przypuszczalnie równie zdesperowane koleżanki z pracy.

11. Z kolei kobiety po pięćdziesiątce nie rozbierają się w ogóle – nawet jeśli tylko do bielizny i nawet gdy zależy od tego ich życie. Pewnie wstydzą się tych wszystkich tatuaży i piercingu z lat młodości…

Advertisement

12. Nie liczy się, ile masz lat, jaki masz kolor skóry i jak się nazywasz – jeśli urodziłeś się na Brooklynie, to nie znasz strachu i nie boisz się nikogo. Po prostu jesteś mastah!

You talkin’ to me.

13. Choć to Nowy Jork, w którym zawsze coś się dzieje i co chwila ktoś zostaje zabity czy postrzelony, to i tak do (niepotwierdzonego jeszcze) napadu na bank w ciągu kilku minut bez mrugnięcia okiem zjeżdża się połowa lokalnej policji z każdej możliwej jednostki i z własnym super-ekstra centrum dowodzenia. Chyba płacą im od zadania.

14. Jeśli starszy człowiek dostaje nagle zawału serca w czasie napadu, istnieje tylko jedna terapia: wypchnąć go na zewnątrz tuż pod lufy karabinów snajperskich i gotowych go zastrzelić antyterrorystów. Wtedy serce momentalnie się uspokaja, a starszy pan może nawet krzyczeć, tyle ma siły i energii.

Advertisement

15. Mimo iż podczas napadu używasz plastikowej broni, nie musisz się obawiać – żaden, nawet najlepiej wyszkolony glina nie rozpozna sztuczki, choćbyś nie wiem jak długo i jak blisko niego wymachiwał swoim gunem.

16. Zakładników przebierasz w takie same ciuchy, aby nie można ich było rozpoznać i zidentyfikować. Nie pozbawiasz ich jednak przedmiotów osobistych i pozwalasz zachować bardzo specyficzną część stroju – buty. I wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt, że najbardziej charakterystyczne kozaczki nosisz ty i twoi ludzie.

Advertisement

17. W mieście okrytym traumą po niedawnych zamachach terrorystycznych policja jest tak bierna, jak to tylko możliwe (rekordowy czas przyjazdu się nie liczy). Nie próbuje szturmować banku, w którym znajduje się tylko czterech podejrzanych, z czego dwójka z nich często wychodzi na zewnątrz i zachowuje bardzo nonszalancko; z potencjalnym Arabem-terrorystą obchodzi się bardzo ostrożnie, a o strzelaniu prawdziwymi nabojami nawet nie myśli. To pewnie ze strachu przed plastikową bronią. Albo jednak płacą im od godziny…

18. Z pamiętnika kadeta policji nowojorskiej: podejrzany przedmiot, mogący być niebezpiecznym ładunkiem wybuchowym, kładziemy od razu tuż przy osobach dowodzących całą akcją, po czym szybko oddalamy się.

Advertisement

19. Choć bank zbudowano w starym stylu i z zewnątrz jest wyraźnie proporcjonalny, jego plany przedstawiają zupełnie co innego – nowoczesne powierzchnie w kształcie diamentu. Nic dziwnego, że man zdołał zmieścić się inside.

20. Mimo iż wspomniany bank ma (przynajmniej) dwa poziomy oraz wiele różnych pomieszczeń, w tym magazyn, zaplecze i toalety, to wszyscy potencjalni zakładnicy i tak przebywają w głównym holu, przy kasach.

Advertisement

21. Potencjalni zakładnicy nie próbują uciekać, chować się, wzywać pomocy przez wszechobecne komórki, czy też próbować jakoś dogadać się między sobą i wybrnąć z sytuacji – nigdy! Za to nie mają najmniejszych problemów z kłóceniem się, pozerstwem i udawaniem, że im nie zależy. To pewnie mastahy z Brooklynu.

Pierdolę, nie robię!

22. Kiedy pierwszy raz podczas napadu rozmawiasz z gliną, udajesz niemiecki akcent, który przy następnych kontaktach momentalnie porzucasz na rzecz perfekcyjnej angielszczyzny. Nerwy, niezdecydowanie, czy sprytna, wielopoziomowa zagrywka, w której sam się gubisz?

23. Gdy policja dzwoni do ciebie, aby sprawdzić, z kim mają do czynienia i rozpocząć negocjacje, ty siedzisz wygodnie przy biurku i w milczeniu wpatrujesz się w brzęczący telefon podczas długiego najazdu kamery. Lubisz tak siedzieć wygodnie przy biurku i w milczeniu wpatrywać się w brzęczący telefon podczas długiego najazdu kamery – to cię odpręża.

Advertisement

24. Przeglądając taśmy z kamer ochrony, stwierdzasz, że nie jesteś w stanie sprawdzić, kto w przeciągu dwóch minut pomiędzy ostatnim zapisem a napadem wchodził do/wychodził z banku. Nie pytasz jednak o to ochroniarzy podczas przesłuchania. Po prostu wiesz, że gapili się wtedy na czyjeś cycki.

25. Wiesz to, bo sam też się natrętnie gapisz. Dwa razy.

Advertisement

To ten…jest pani wolna…

26. Policja kupuje swój sprzęt na Amazonie. Ciekawe, czy dostaje zniżki grupowe?

27. Sprytnie zauważasz, że twój podsłuch rejestruje obcy, prawdopodobnie wschodnioeuropejski język, którym posługują się przestępcy. Nie zauważasz jednak, że przez cały czas słychać głównie jednego faceta, a ton i pogłos charakterystyczny jest dla wielkich przemów publicznych z masą mikrofonów, a nie dla rabującej bank, dyskretnej grupy osób w maskach i ich anglojęzycznych zakładników.

28. Wszyscy funkcjonariusze poniżej stopnia sierżanta, którzy nie przebywają w super-ekstra centrum dowodzenia, mają obowiązek stać cały czas nieruchomo na ulicy i celować karabinami w główne wejście do banku, nawet jeśli nic się nie dzieje.

Advertisement

– Chce mi się lać… – Cicho, stój i udawaj, że celujesz.

29. Wprawdzie wokół banku rozmieszczone są kamery, które możesz wykorzystać do obserwacji choćby części jego pomieszczeń, ale korzystasz z nich dopiero wtedy, kiedy domaga się tego bad guy.

30. Jeśli w twojej ekipie znajduje się kobieta, która ma pozostać potem nierozpoznana, to nie tylko nie starasz się zakryć jej długich włosów i innych „atrybutów”, ale i pozwalasz jej na interakcję z zakładnikami.

31. Jeśli jesteś starszym, cholernie bogatym i wpływowym facetem, właścicielem m.in. dużej sieci banków, to całe dnie spędzasz stojąc we własnym biurze, gapiąc się przez okno. Żebyś chociaż dłubał przy tym w nosie…

Advertisement

32. Jeśli jesteś starszym, cholernie bogatym i wpływowym facetem, który perfidnie dorobił się podczas wojny na cierpieniu innych, to nie niszczysz kompromitujących cię dokumentów ani też nie pozbywasz się ich w żaden inny sposób.

33. Zamiast tego – jak każdy cholernie bogaty i wpływowy facet – kompromitujące cię dokumenty chowasz do skrytki. Nie jest to jednak tajna skrytka w podłodze twojego domu czy biura, nie jest to także ukryty schowek w jakimś sekretnym pomieszczeniu, do którego tylko ty masz dostęp. Nie, to zwykła bankowa skrytka, która znajduje się pośród setek innych zwykłych skrytek w jednej z twoich filii bankowych, która w każdej chwili może zostać obrobiona.

Advertisement

Wybacz, nie zauważyłem cię. Gapiłem się tylko przez okno.

34. Skrytkę tę pomijasz zupełnie we wszelkich dokumentach dotyczących banku, tak żeby każdy mógł przypadkowo wykryć błąd i nabrać podejrzeń – bo przecież to o wiele za trudne, aby wpisać tam jakąkolwiek bzdurę, lipne nazwisko, czy coś, co mogłoby sprawić, że skrytka faktycznie pozostanie anonimowa i niezauważona.

35. Oczywiście kompromitujące cię dokumenty umieszczasz na samym wierzchu skrytki, w kopercie z hitlerowskimi oznaczeniami, żeby było łatwiej je znaleźć. Dziwne, zważywszy, że miałeś sporo czasu na wymyślenie czegoś lepszego, kiedy tak stałeś i gapiłeś się przez okno.

36. Podobnie czynisz ze starym, wartościowym pierścionkiem, który również może cię skompromitować – to przecież oczywiste, że starsi, cholernie bogaci i wpływowi faceci mają słabość do pojedynczych błyskotek.

Advertisement

37. Jako starszy, cholernie bogaty i wpływowy facet, który chce uratować własny honor, wysyłasz po kompromitujące cię dokumenty kobietę, która jest tak zimną i perfidną suką, żyjącą z kłamstw i matactw, że zwyczajnie nie można jej ufać.

Gdzie diabeł nie może, tam Jodie pośle.

38. Jako starszy, cholernie bogaty i wpływowy facet rozmawiasz z nią bez skrępowania o swoich tajemnicach w miejscu bardzo publicznym. Dwa razy. Spójrzmy prawdzie w oczy – ty po prostu chcesz się skompromitować.

39. Będąc zimną, perfidną suką, która żyje z kłamstw i matactw, jesteś w stanie tak zakombinować, żeby uległ ci jeden z najlepszych i najuczciwszych detektywów w mieście oraz sam burmistrz. Ale gdy w końcu stajesz twarzą w twarz ze złodziejem posiadającym kompromitujące dokumenty, które masz odzyskać, to nie jesteś mu w stanie zaoferować nic lepszego, jak tylko „dasz się teraz złapać, a wyjdziesz za 3-4 lata i może dostaniesz jakieś pieniądze. A przecież nie spędzasz całych dni na gapieniu się przez okno.

Advertisement

40. Niemal każda osoba cywilna niezwiązana z napadem, która w jakiś sposób może pomóc policji, próbuje ją najpierw szantażować, np. nieopłaconymi mandatami za złe parkowanie, choć argument z tego żaden, a nawet świetny pretekst do aresztowania*.

41. Oczywiście policjanci niemal natychmiast spełniają podobne żądania, choć przedtem wielkim problemem był dla nich zwrot zarekwirowanego chwilę wcześniej turbanu, co stanowiło już naruszenie praw obywatelskich. Wniosek: zawsze miej przy sobie nieopłacone mandaty, a osiągniesz wszystko.

Advertisement

Nie ma mandatów, nie ma turbanu.

42. Kiedy gliny chwilowo milczą, a zakładnicy srają ze strachu po kątach i nikogo nie ma wokół, wtedy wreszcie masz trochę czasu dla siebie. A kiedy masz trochę czasu dla siebie, to – niezależnie od wielkiego planu, który nadal musisz wykonać w określonym czasie i w najdrobniejszych szczegółach – lubisz wejść do sejfu, zdjąć maskę i tak sobie postać. Bo tak.

43. Lubisz też zadawać policji nic nieznaczące, podchwytliwe pytania, które nie mają nic wspólnego z sytuacją i fabułą. Kiedy jednak policjant zadaje jakieś konkretne pytanie tobie, stwierdzasz, że nie macie o czym rozmawiać. Bo tak.

44. Choć kolega policjant informuje cię o odkrytym właśnie podsłuchu w super-ekstra centrum dowodzenia i twierdzi, że to wszystko podstęp, ty go nie słuchasz. A gdy w chwilę potem wydajesz rozkaz zaprzestania ognia pozostałym kolegom, oni także cię nie słuchają. Bo tak to już jest w policji, że nikt nikogo nie słucha.

Advertisement

45. Twoi towarzysze-rabusie raz przebywają wśród zakładników (siedzą nawet związani), innym razem chodzą swobodnie z bronią po budynku. Więc albo masz na zbyciu kilka klonów do poświęcenia, albo jesteście doskonałą trupą cyrkową, albo twoi zakładnicy są naprawdę ślepi i głusi.

Jeszcze pięć minut…

46. Jesteś nie tylko doskonałym złodziejem i świetnym mózgiem całej operacji, ale także zdolnym magikiem (pewnie pozostałość po miesiącach pracy w cyrku) – samodzielnie i błyskawicznie zamykasz się we wcześniej zbudowanej kryjówce, nie pozostawiając przy tym żadnych, najmniejszych nawet śladów, choć to robota dla minimum dwóch osób na dobrych parę minut. Skoro jesteś taki dobry, to czemu po prostu nie sprawiłeś wcześniej, żeby bank zniknął?

47. Zaplanowałeś napad doskonały. Obmyśliłeś wszystko, co będzie ci potrzebne do szczęścia – łącznie ze sraczem, światłem, jedzeniem, dobrą książką i materacem, na którym będziesz spał. Nie przyszło ci jednak do głowy, aby zabrać ze sobą jakiś dezodorant, który ukryłby przykry, tygodniowy zapach i pot. Jednak nie jesteś magikiem.

Advertisement

48. Twoja obietnica wyjścia głównymi drzwiami bez problemu ci się udaje – mimo iż masz na sobie dokładnie ten sam zarost, nosisz podobne okulary i czapeczkę, co w trakcie napadu, a przy tym cuchniesz jak cholera, to nikt nie zwraca na ciebie uwagi, łącznie z szukającym cię detektywem, którego potrącasz z premedytacją.

49. W tydzień po wielkim skoku zajeżdżasz całą ekipą niemal pod sam bank. Siedzicie razem w samochodzie i gapicie się wprost na główne wejście, z którego kiedyś wyjdzie wasz szef. Żeby dodatkowo nie wzbudzać niczyich podejrzeń, opuszczacie szyby w aucie i rozmawiacie o tym głośno, a gdy do banku zajeżdża szukający was wciąż detektyw, to nie próbujecie nawet odwrócić wzroku. Też jesteście mastahy z Brooklynu?

Advertisement

My, niewidzialne mastahy.

50. Pracodawca także przyjechał z wami – oczywiście w charakterystycznym dla siebie stroju. Szkoda, że nie przebraliście się znowu za malarzy i nie przyjechaliście furgonem – wtedy bylibyście po prostu niewidzialni.

PODSUMOWANIE

Nie mam zielonego pojęcia, co mogę jeszcze napisać na koniec. Może część punktów jest w jakimś stopniu dyskusyjna, w końcu nie wszystko w filmie zostało pokazane/wyjaśnione i niektóre sprawy są kwestią dopowiedzenia, tudzież odpowiedniej (nad)interpretacji. Jednakże mam nadzieję, że całość mówi sama za siebie i że spodoba się nawet najbardziej radykalnym fanom filmu / wymagającym czytelnikom / więźniom / pracownikom banku / byłym zakładnikom / policjantom i innym służbom publicznym**. Chal Chaiyya Chaiyya Chaiyya Chaiyya, Chal Chaiyya Chaiyya Chaiyya Chaiyya. ..

* – pomijając już fakt, że w świetle prawa policja może zatrzymać każdego na okres 48 godzin.
** – niepotrzebne skreślić.

Advertisement
Tekst z archiwum film.org.pl (05.08.2009).

KINO - potężne narzędzie, które pochłaniam, jem, żrę, delektuję się. Często skuszając się jeno tymi najulubieńszymi, których wszystkich wymienić nie sposób, a czasem dosłownie wszystkim. W kinie szukam przede wszystkim magii i "tego czegoś", co pozwala zapomnieć o sobie samym i szarej codzienności, a jednocześnie wyczula na pewne sprawy nas otaczające. Bo jeśli w kinie nie ma emocji, to nie ma w nim miejsca dla człowieka - zostaje półprodukt, który pożera się wraz z popcornem, a potem wydala równie gładko. Dlatego też najbardziej cenię twórców, którzy potrafią zawrzeć w swym dziele kawałek serca i pasji - takich, dla których robienie filmów to nie jest zwykły zawód, a niezwykła przygoda, która znosi wszelkie bariery, odkrywa kolejne lądy i poszerza horyzonty, dając upust wyobraźni.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *