Connect with us

Plebiscyt

Najlepsze filmy o ZOMBIE w historii. Ranking czytelników

Odkryj fascynujący świat ZOMBIE w naszym rankingu najlepszych filmów o nieumarłych. Kto zagościł w sercach widzów? Sprawdź, co fascynuje!

Published

on

Najlepsze filmy o ZOMBIE w historii. Ranking czytelników

Zombie – postać, która straszy, śmieszy i wciąż ogrzewa się w blasku swej niegasnącej sławy. Po sukcesie Nocy żywych trupów George’a Romero, który dał początek nowej epoce horroru, nieumarłe, żądne mięsa i mózgów potwory przedarły się do popkultury i wciąż cieszą się kultowym statusem wśród wielbicieli kina grozy. Ekranowa legenda tych postaci jest długa i obfitująca w wiele świetnych produkcji. Prezentujemy wam wyniki plebiscytu na najlepsze filmy o zombie wszech czasów! 

Advertisement

Poniżej znajdziecie listę 20 filmów z największą liczbą głosów. Co woleli nasi czytelnicy – klasyczne, oldschoolowe filmy o zombie czy może świeżą, nowoczesną reinterpretację kultowego motywu? Sprawdźcie sami, po czym dajcie znać w komentarzach, czy wyniki was zaskoczyły.

 

Advertisement

20. Smętarz dla zwierzaków (1989)

Powieść Stephena Kinga jest jedną z najbardziej przerażających historii, jakie udało mu się wymyślić, a zarazem wyjątkowo ponurym dramatem o istocie śmierci i umierania w naszym życiu. Pierwsza ekranizacja znajduje odpowiednio posępny ton, kreśląc opowieść o ojcu, który nie może pogodzić się ze śmiercią swego małego synka i postanawia go wskrzesić. Tym samym wykracza poza typowy horror o żywych trupach, czyniąc z nich ofiary czyjejś żałoby. Film Mary Lambert posiada kilka prawdziwie szokujących scen (zwłaszcza jedną, ze skalpelem), wziętych bezpośrednio z książki Kinga, poruszającą rolę Freda Gwynne’a jako sąsiada głównego bohatera oraz małego Miko Hughesa, który jako żywy trup naprzemiennie straszy i budzi litość. Pośród wszystkich filmów o zombie ten uderza w widza najmocniej. [Krzysztof Walecki]

19. Reanimator (1985)

Ta uwspółcześniona adaptacja Lovecraftowskiego opowiadania od lat 80. zdążyła zyskać już status kultowego filmu o ożywianiu umarłych. Zapewne swoją popularność film ten zawdzięcza poniekąd figurze „szalonego naukowca” – zapałem i dążeniami, przypominającej słynnego doktora Frankensteina, jednak w nieco skrzywionym zwierciadle. Obok czarnego humoru estetyka sztucznej krwi, zielonej tajemniczej mazi i gumowych części ciała zdecydowanie bardziej bawi niż przeraża, zwłaszcza współczesnych widzów. Tym, czym Reanimator wyróżnia się na tle pozostałych filmów wymienionych w plebiscycie, jest m. in. obecność karykaturalnej kukły zombie-kota – tej sceny nie da się zapomnieć! Pozycja wręcz obowiązkowa dla miłośników groteskowych horrorów klasy B. [Dominika Nowicka]

Advertisement

18. Zombieland: Kulki w łeb (2019)

Kontynuacja hitu, który premierę miał dziesięć lat wcześniej. Na stołku reżysera znów zasiadł Ruben Fleisher, a swoje role powtórzyły gwiazdy oryginału – Woody Harrelson, Jesse Eisenberg, Emma Stone i Abigail Breslin. Dołączyli do nich m.in. Zoey Deutch i Rosario Dawson. Tym razem bohaterowie muszą zmierzyć się z czymś więcej niż zombie – z trudnymi decyzjami w życiu prywatnym. Zombieland: Kulki w łeb podzielił fanów pierwowzoru. Na pewno warto wyrobić sobie własne zdanie. [Filip Pęziński]

16. Powrót żywych trupów (1985) ex aequo

W bezpośrednim starciu z trzecią częścią serii Romero, Dniem żywych trupów, który miał premierę miesiąc wcześniej, to właśnie prześmiewcza wizja O’Bannona przyciągnęła do amerykańskich kin więcej widzów, jak również spotkała się z zaskakująco dobrym przyjęciem ze strony krytyki. Najwyraźniej w latach 80. rozrywka była bardziej w cenie niż społeczny komentarz, nawet jeśli oba filmy mówiły praktycznie o tym samym, w podobnym, krytycznym tonie prezentując autorytet wojska. I choć żywe trupy z Powrotu… nie niosą ze sobą żadnego przekazu ani ukrytej metafory, trudno nie rozpatrywać ich w kategorii najlepszych zombie w historii filmowego horroru.

Advertisement

Myślą, mówią i bawią, nie rezygnując ze swojej jakże niebezpiecznej natury. Człowiek jest przy nich nie tylko bezbronny, ale jawi się jako głupszy. Apokaliptyczny wręcz finał nie powinien nikogo dziwić. [Krzysztof Walecki, fragment recenzji]

16. Noc żywych trupów (1990) ex aequo

Niby powtórka z rozrywki, ale wolę ją od oryginału. Remake nie tylko wygrywa użyciem koloru i bardziej profesjonalnym wykonaniem oraz dopracowaniem materiału, ale też jest o wiele… żywszy. Wszystkie akcenty również wydają się nieco lepiej rozłożone, bogatsze. Największym plusem jest natomiast główna bohaterka i stojąca za nią charyzmatyczniejsza aktorka, której łatwiej przejść od słów do czynów. Przy tych wszystkich kosmetycznych zmianach twórcom udało się zachować ducha oraz wydźwięk małego, wielkiego prekursora i bardzo zgrabnie zdołali go uwspółcześnić. Klasowa to zatem powtórka z rozrywki, nawet jeśli pozbawiona już podobnej mocy oddziaływania. [Jacek Lubiński]

Advertisement

15. 28 tygodni później (2007)

Pominąwszy kwestię scenariuszowych głupot, pozostałe elementy 28 tygodni później tworzą prawdziwie wyjątkowy horror. Inny niż pierwowzór, ale również odznaczający się własnym niesamowitym klimatem. Tę niezwykłą atmosferę kreują przede wszystkim piękne zdjęcia oraz wybitna ścieżka dźwiękowa. […] Powracający w roli kompozytora John Murphy wykorzystuje zaś najciekawsze motywy z poprzedniego filmu i dodaje sporo nowych, dzięki czemu całość jest bezbłędna w każdej scenie. Wielka szkoda, że w dalszym ciągu nie doczekaliśmy się 28 miesięcy później, choć od premiery tygodni minęło już ponad 10 lat.

Osobiście nadal żywię nadzieję, że kontynuacja powstanie i pokaże, że między ugrzecznionym World War Z a skrajnie idiotyczną serią Resident Evil wciąż jest miejsce na skromniejszy angielski horror o zombie. [Mikołaj Lewalski, fragment recenzji]

Advertisement

14. Gnijąca panna młoda (2005)

Godny przedstawiciel kina animowanego w tymże zestawieniu. I to w postaci animacji poklatkowej. Gnijąca panna młoda (uwielbiam polski tytuł!) to klasyczny już film w reżyserii Tima Burtona. Opowiada historię Victora, który przypadkiem oświadcza się nieżyjącej dziewczynie – nieboszczka, by go poślubić, zabiera młodzieńca ze sobą do świata zmarłych. Zwariowany, zabawny i oparty na czarnym humorze film Burtona to bez wątpienia produkcja warta polecenia. Nie tylko ze względu na świetną obsadę, w której znalazło się miejsce m.in. dla Johnny’ego Deppa, Heleny Bonham Carter, Emily Watson i Christophera Lee. [Filip Pęziński]

13. Świt żywych trupów (1978)

Druga, po Nocy żywych trupów, część serii George’a A. Romero o zombie jest przez wielu uważana za nie tylko jeden z najlepszych filmów o żywych trupach, ale i jeden z najważniejszych horrorów w historii kina. Reżyser poszerza swoją metaforę o krytykę konsumpcjonizmu, którego nie możemy wystrzec się nawet po śmierci, ukazując zamkniętych w wielkim centrum handlowym żywych bohaterów i napierające na budynek setki, a może i tysiące martwych. Świt żywych trupów nie rezygnuje z trzymających w napięciu sekwencji oraz hektolitrów krwi (słynny spec od charakteryzacji, Tom Savini, miał pełne ręce roboty), ale bardziej jest zainteresowany komentarzem społecznym i upiorną próbą ułożenia sobie życia w sztucznych dekoracjach, w świecie, który stanął na głowie. [Krzysztof Walecki]

Advertisement

12. Grindhouse: Planet Terror (2007)

Połowa wspólnego, zwariowanego projektu Quentina Tarantino i Roberta Rodrigueza, za którą odpowiadał ten drugi. To prosta w konstrukcji, ale szalona historia o grupie ludzi, która próbuje przeżyć w świecie opanowanym przez zombie. Całość nawiązywała oczywiście do niskobudżetowych, tandetnych filmów grozy dla dorosłych. Dziś film miło wspominam głównie dzięki obsadzie. W Planet Terror wystąpili m.in. Rose McGowan, Michael Biehn, Josh Brolin i Bruce Willis. [Filip Pęziński]

11. Wysyp żywych trupów (2004)

Wysyp żywych trupów to nowe spojrzenie na temat, który dotąd albo był traktowany śmiertelnie poważnie (nowy Świt żywych trupów, Miasto żywych trupów), albo z wielką dawką humoru i makabry (Martwica mózgu). I choć jest to naprawdę znakomita komedia, twórcy nie skupiają się jedynie na naśmiewaniu się z poszczególnych elementów filmów o zombie. W pewnym momencie pojawia się prawdziwy, horrorowy klimat, a wszystko jest bardziej „na poważnie”, ale to nie zmienia faktu, że film wciąż ogląda się naprawdę świetnie.

Advertisement

Oczywiście chwile powagi autorzy filmu rekompensują fantastycznym, szokującym i zabawnym zakończeniem, które przypomina, że Wysyp… to przede wszystkim mocna komedia gore. [Karol Baluta, fragment recenzji]

10. Świt żywych trupów (2004)

Zack Snyder debiutuje remakiem filmu George’a A. Romero, porzucając społeczny komentarz na rzecz pełnego energii horroru, w którym żywe trupy nie są już powolnymi i anemicznymi upiorami, tylko szybkimi bestiami. Tym samym w obrazowaniu zombie Świt… AD 2004 idzie śladem rok wcześniejszych 28 dni później. Wpływa to na styl filmu – dynamiczny montaż, silnie nasycona kolorystyka oraz efektowność kadru staną się, na dobre i na złe, znakiem rozpoznawczym Snydera, choć należy przyznać, że w tym przypadku decydują o atrakcyjności dzieła, które porywa widza już od pierwszych scen. Jeśli ktoś gustuje w horrorach podporządkowanych akcji, remake Świtu żywych trupów jest jednym z najlepszych tego przykładów. [Krzysztof Walecki]

Advertisement

9. Resident Evil (2002)

Film jest adaptacją kultowej gry pod tym samym tytułem. Obraz zaskakuje pod wieloma względami. Nie wywołuje uczucia strachu, co z powodzeniem udawało się trylogii żywych trupów Romero, kilka sekwencji przyspiesza tętno, ale całość jest raczej dynamicznym filmem grozy i to zadanie spełnia znakomicie. Scenariusz nie opiera się na żadnej z gier, ale wręcz pęka od nawiązań i motywów wyciągniętych prosto z pierwowzoru (ucieczka pociągiem, motyw czerwonej królowej itd.). Zresztą jest on nawet ciekawie skonstruowany, pojawiające się co jakiś czas retrospekcje powodują, że widz wraz z bohaterami układa tę makabryczną układankę.

Całość dopełnia rewelacyjna muzyka skomponowana przez Marylina Mansona. Znakomite zakończenie, które jak rzadko każe czekać z niecierpliwością na sequel. [Dawid Karpiński, fragment artykułu]

Advertisement

8. Martwica mózgu (1992)

Już pierwsze minuty filmu i plansza z tytułem nie pozostawiają złudzeń – to będzie najczarniejsze poczucie humoru, jakie można sobie wyobrazić i tylko z takim podejściem seans Martwicy mózgu ma sens. Dla laików nieświadomych bliskich konotacji horroru i komedii pomysł Jacksona może wydawać się trudny w odbiorze. Nie spowoduje, że w nocy ze strachem będziecie przemierzać niekończące się mroki własnych korytarzy w poszukiwaniu toalety. Nie ma tu się czego bać, scenariusz przypomina American Pie, w którym irytujący, gastryczno-erotyczny humor został zastąpiony radosnymi okrucieństwami.

Innymi słowy, postacie zamiast wypuszczać gazy, upuszczają krew. Hektolitry krwi. […] Postać księdza/karateki masakrującego hordę zombie po wykrzyknięciu „Skopię wam tyłki w imieniu Pana naszego!” sprawia wręcz wrażenie wymyślonej przez obydwu panów po burzy bardzo żywych mózgów. Z kolei próby okiełznania zombie-dziecka na placu zabaw to wręcz Jaś Fasola w wersji gore. [Jarosław Kowal, fragment recenzji]

Advertisement

7. World War Z (2013)

Katastroficzne kino akcji, które uchodzi za horror tylko i wyłącznie przez obecność żywych trupów. Tym samym jest to najdroższy film z tego gatunku w historii kina, co widać na ekranie, kiedy przetacza się przez niego istne zombie tsunami, niszcząc świat, a ludzi spychając o co najmniej jedną pozycję w łańcuchu pokarmowym. Podoba mi się u Marca Forstera agresywność sytuacji, szybkość, z jaką cywilizacja traci grunt pod nogami; tylko od inteligencji Brada Pitta zależy, czy przeżyjemy chociaż dzień dłużej. Przeszkadza bezkrwawość całego procesu (przynajmniej w wersji kinowej), jakaś dziwna niechęć twórców do przyznania się, że kręcą film o żywych trupach. Mimo to skala widowiska jest tak duża, a chaos tego, co dzieje się na ekranie, tak namacalny, że nietrudno znaleźć podziw dla World War Z. [Krzysztof Walecki]

6. Zombie express (Train to Busan) (2016)

Zombie express to film, który oprócz beztroskiej rozrywki krwawymi obrazami serwuje widzowi kawał ambitnej historii. Reżyser Yeon Sang-ho ukazuje apokalipsę zombie widzianą z perspektywy niczego nieświadomych podróżnych pociągu do Busan. Kiedy jeden z pasażerów okazuje się zarażonym mięsożercą, rozpoczyna się brutalna walka o przetrwanie, a klaustrofobiczność pociągu jeszcze bardziej podsyca dramaturgię. Trzymająca w napięciu historia garstki ludzi przeciwstawiających się masie krwiożerczych bestii wzbogacona zostaje o dramat rodzinny głównych bohaterów, a także dramat o zabarwieniu społeczno-politycznym.

Advertisement

Motyw apokalipsy zombie został tu wykorzystany jako błyskotliwa i dająca do myślenia metafora, która piętnuje wciąż pogłębiające się podziały społeczne w Korei Południowej. Na podobnym koncepcja bazuje inny koreański film o zombie, animacja Stacja Seul z 2016 roku. [Maja Budka]

5. Noc żywych trupów (1968)

Klasyk, który w dużej mierze uczynił zombie takim, jakim je dzisiaj popkulturowo znamy. Choć ząb czasu nadgryzł nieco warstwę realizacyjną, to przełomowe dzieło George’a A. Romero nie przestało ani trochę niepokoić – może nawet tym większe wrażenie robi po latach, gdy ta nieco sztywna konwencja realizacji zdaje się jeszcze podkreślać przenikającą każdy czarno-biały kadr grozę i potęguje dysonans, wywołujący w trakcie seansu ciarki. Przede wszystkim jednak Noc żywych trupów to do dziś jeden z najwybitniejszych przykładów wykorzystania horroru do krytyki społecznej – Romero interesują nie tyle zombie, co ludzie, którzy stają się tytułowymi żywymi trupami, wyprutymi z empatii, drapieżnymi egoistami, koniec końców równie groźnymi, co zakażeni. [Tomasz Raczkowski]

Advertisement

4. Jestem legendą (2007)

Jeden z tych remaków, które nie bolą. Jeden z tych filmów, które ogląda się bez większych problemów, nawet przy pełnej świadomości doświadczanej sztampy. Taki jest właśnie Jestem legendą. Poprawny, solidny i ciekawie polemizujący z poprzednikami. Wizja postapokalipsy może i jest mało oryginalna, ale jest w niej też coś godnego zatracenia. Will Smith poradził sobie z rolą ostatniego człowieka na Ziemi – nic w tej kreacji brawurowego, ale za to udało się mu oddać dramatyzm przeżywanej sytuacji. [Jakub Piwoński]

3. [REC] (2007)

Found footage jeszcze nigdy nie było tak dynamiczne, tak zaskakujące. Twórcy hiszpańskiego horroru do perfekcji opanowali technikę zdjęć „z ręki”, dodając absolutnie nową jakość. Strach wchodzić po tych schodach razem z bohaterami, strach otwierać kolejne pomieszczenia. Najlepsze w [Rec] jest jednak to, że nawet jeśli przez niemal cały seans nie pozwala zaczerpnąć tchu, nawet jeśli dostarcza widzowi sporą ilość wrażeń, to jeszcze na samym końcu tej historii dodaje do całości ogromne zaskoczenie, wywracając sposób postrzegania głównego zagrożenia. Tak powinno robić się tanie horrory. [Jakub Piwoński]

Advertisement

1. 28 dni później (2002) ex aequo

W swoim mrocznym i niepokojącym filmie Danny Boyle na przemian intryguje i przeraża. Garstka ocalałych ludzi zdeterminowanych, by się uratować, a – być może – poznać prawdę. I choć od 2002 roku nakręcono filmy oparte na podobnych schematach (choćby Jestem legendą czy Droga), 28 dni później nie przestało oddziaływać na widza. Pozbawiony zbędnych efektów, chwilami wręcz kameralny film o tajemniczym wirusie i następstwach jego działania nadal potrafi wciągnąć. Duża w tym zasługa aktorstwa – Cillian Murphy, Brendan Gleeson, Christopher Eccleston i Naomie Harris tworzą bohaterów względnie wiarygodnych i sami w sobie są interesujący.

Osadzenie ich w realiach niemal spełnionej apokalipsy i obserwacja ich zachowań to dobra rozrywka z lekkim dreszczykiem. Lekka patyna dodaje temu filmowi uroku. [Jan Dąbrowski, fragment recenzji]

Advertisement

1. Zombieland (2009) ex aequo

Zwykliśmy pisać w naszych plebiscytach, że zwycięzca może być tylko jeden. Reguła ta okazała się nie mieć zastosowania w tym przypadku, bowiem tym razem dwa filmy zebrały tyle samo waszych głosów. Obok 28 dni później na podium stanął zatem film będący na przeciwnym jego biegunie – Zombieland Rubena Fleishera z 2009 roku. To świetna komedia akcji, która w doskonały sposób bawi się konwencją gatunku. Dużą siłą produkcji jest też kapitalna obsada – Woody Harrelson, Jesse Eisenberg, Emma Stone i Abigail Breslin. Co za chemia! No i TO (kto widział, ten wie) cameo! Zdecydowanie warto wybrać się do tytułowego Zombielandu. [Filip Pęziński]

Advertisement

film.org.pl - strona dla pasjonatów kina tworzona z miłości do filmu. Recenzje, artykuły, zestawienia, rankingi, felietony, biografie, newsy. Kino klasy Z, lata osiemdziesiąte, VHS, efekty specjalne, klasyki i seriale.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *