Connect with us

Plebiscyt

Najlepsze FILMY o WAMPIRACH wszech czasów

Odkryj NAJLEPSZE FILMY O WAMPIRACH wszech czasów, które łączą grozę z romantyzmem i humorem, tworząc niezapomniane kino!

Published

on

Najlepsze FILMY o WAMPIRACH wszech czasów

Krwiożerca, potwór, bestia, monstrum, nieumarły, wampir, Nosferatu. Postać przeklętego krwiopijcy istnieje w zbiorowej świadomości chyba od zarania ludzkich opowieści. Występuje w każdej mitologii i w ludowych podaniach z całego świata – np. u nas m.in. jako upiór, strzyga czy wampierz. Do literatury zaczął wkradać się na dobre w epoce romantyzmu, a wampir Stokera był pierwszym, którego zaliczamy do dziedzictwa kultury popularnej i tym, któremu zawdzięczamy pierwszego wampira ekranu.

Advertisement

Już za dwa lata Nosferatu – symfonia grozy będzie obchodzić 100-lecie premiery, a tym samym upłynie cały wiek obecności wampirów w kinie. Przez ten czas klasyczne monstrum ewoluowało – od bezdusznego potwora, poprzez uwodzicielskiego gentlemana, po udręczonego faceta i idola nastolatków. Postać wampira przestała być kojarzona wyłącznie z ikonografią kina grozy i wypełnia też swój potencjał komediowy, przygodowy i romantyczny. 

Zapraszamy was do zapoznania się z wynikami plebiscytu na najlepsze filmy o wampirach, jakie kiedykolwiek powstały. Poniżej znajdziecie 25 tytułów, które zdobyły najwięcej waszych głosów. Jak się przekonacie, walka o poszczególne miejsca była zaciekła i czeka was niejedna niespodzianka. Koniecznie podzielcie się w komentarzach swoimi typami!

Advertisement

24. Cień wampira (ex aequo)

Cień wampira to bez dwóch zdań najbardziej nikczemny film o tym, jak kręcono kultową produkcję Nosferatu. Twórcy jako podstawę produkcji biorą miejską legendę o tym, że odtwórca głównej roli Max Schreck był wampirem, i wykorzystują ten motyw od początku do końca. Do dzisiaj wielu osobom łatwiej jest uwierzyć w to, że był on wampirem, a nie aktorem. To, co totalnie zaskakuje, to fakt, iż reżyser E. Elias Merhige i jego scenarzysta Steven Katz robią dwie rzeczy jednocześnie. Tworzą własny film o wampirach, a za kulisami opowiadają o środkach, jakie reżyser jest w stanie podjąć, by zrealizować swoją wizję.

Murnau w tej produkcji to człowiek mający obsesję na punkcie swojego dziedzictwa; tłumaczy swojej ekipie, że „nasza poezja, nasza muzyka będzie miała kontekst równie pewny jak grób”. W tamtym momencie większość z osób uczestniczących w powstawaniu filmu w filmie nie wie, że pójdzie do grobu w służbie jego poezji. [Gracja Grzegorczyk]

Advertisement

24. Mroczne cienie (ex aequo)

Mroczne cienie to w filmografii Tima Burtona specyficzna pozycja. O ile większość jego filmów można ocenić dość jednoznacznie pozytywnie lub negatywnie, o tyle w tym właśnie elementy udane mieszają się z zupełnie chybionymi. Świetna obsada, udany humor, ciekawy koncept wciąż mierzyć się musiały z chaotycznym, koślawym i obciążonym zbyt dużą liczbą wątków scenariuszem. Jeśli wierzyć tym, którzy znają oryginalny serial, to Burton stworzył dla niego piękną, pełną nawiązań laurkę. I może taki przyświecał mu cel – zawsze to coś ciekawszego niż jego bezduszne produkcje dla Disneya. [Filip Pęziński]

23. Buffy: Postrach wampirów

Można śmiało powiedzieć, że niewielu ludzi wysoko ceni oryginalny film Buffy: Postrach wampirów. Jest zbyt kampowy, by traktować go poważnie, ale też niewystarczająco kampowy, by przyjąć go jako całkowicie ironiczny. Produkcja balansuje w dość niezręczny sposób na granicy horroru i komedii. A kiedy musi wybierać pomiędzy mrokiem a głupotą… zawsze wybiera głupotę. Film jest daleki od ideału, jednak mimo wszystko dalej można go obejrzeć bez większego wstydu. Historia jest oryginalna i dość dobrze poprowadzona, występy aktorskie są naprawdę na przyzwoitym poziomie, a miejscami pojawiają się zamierzone zabawne momenty.

Advertisement

Każdy, kto spodziewa się horroru, będzie bardzo rozczarowany, ponieważ niewiele z tego gatunku można tu uświadczyć. Ale jeśli macie ochotę na lekką komedię z przyjemnym zakończeniem, to jest to propozycja idealna. No i koniecznie trzeba odrzucić wszelkie myśli związane z dużo lepszym serialem pod tym samym tytułem. [Gracja Grzegorczyk]

21. Dracula: Historia nieznana (ex aequo)

Tytuł nie kłamie. Faktycznie jest to historia nieznana, skoro Dracula najpierw przedstawiony jest jako kochający mąż i ojciec, sprawiedliwy władca i wielki wojownik, a po przemianie w wampira mroczny superbohater. Tym samym filmowi Gary’ego Shore’a bliżej do fantastycznego kina akcji niż horroru, choć grający tytułową rolę Luke Evans potrafi oddać udrękę swojej postaci, łaknącej krwi, wyklętej przez swój lud, skazanej na samotność. Są tu rewelacyjne pomysły inscenizacyjne oraz wystawne i efektowne wizualia, brakuje jednak lepszego tekstu – obecne tu tematy są potraktowane powierzchownie, a potworność krwiopijcy jest niepotrzebnie łagodzona. Mimo to Draculi: Historii nieznanej udaje się obudzić w widzu chęć spojrzenia na najsłynniejszego wampira z całkiem innej strony. [Krzysztof Walecki]

Advertisement

21. Postrach nocy (1985) (ex aequo)

W latach 80. kino postawiło na współczesny, daleki od gotyckiego i potwornego, wizerunek wampira, co zaowocowało takimi filmami jak Zagadka nieśmiertelności czy Straceni chłopcy. Również w Postrachu nocy, reżyserskim debiucie Toma Hollanda (Laleczka Chucky), krwiopijca jest – przynajmniej na pierwszy rzut oka – daleki od łysego Nosferatu czy ubranych w peleryny kolejnych inkarnacji Draculi. W swej zwierzęcej formie przypomina gigantycznego nietoperza, ale jako człowiek, z twarzą Chrisa Sarandona, jest uosobieniem tego, czym jego nastoletni sąsiad nie jest, a może chciałby być – przystojnym, czarującym i emanującym seksualnym ładunkiem mężczyzną.

Film Hollanda pewnie kroczy między horrorem i komedią, ukazując wampira jako bestię, ale i tego, który łatwo może odbić głównemu bohaterowi dziewczynę. Po 35 latach od premiery oraz całkiem udanych sequelu i remake’u Postrach nocy wciąż zaskakuje fabularną oryginalnością i bezbłędnym wykonaniem. [Krzysztof Walecki]

Advertisement

20. 30 dni mroku

Alaska to lokalizacja wprost stworzona do kina grozy – a już koncept 30-dniowej nocy i bandy wampirów opanowującej najbardziej wysunięte na północ amerykańskie miasteczko to czyste horrorowe złoto. 30 dni mroku podobać się może zwłaszcza dlatego, że wampiry są tutaj naprawdę godnymi przeciwnikami ludzi – nie są bezmyślnymi krwiopijcami, lecz przebiegłymi złoczyńcami, którzy knują i planują, by wybić w pień niewielką społeczność miasteczka Barrow (fun fact: nazwa tego rzeczywistego miasteczka została zmieniona w 2016 roku na Utqiaġvik, nazwę pochodzącą z języka Innuitów).

Film Davida Slade’a, który później wrócił do tematu wampirów w Sadze „Zmierzch”: Zaćmieniu, ma co prawda kilka dziur scenariuszowych (dlaczego krwiopijcy raz są superszybcy, a innym razem powolni?), ale jest zrealizowany na bardzo wysokim poziomie i porządnie trzyma w napięciu. A Danny Huston w roli herszta wampirzej bandy to czarny charakter, którego naprawdę można się bać. [Dawid Myśliwiec]

Advertisement

19. Miasteczko Salem

Miasteczko Salem w pierwotnym zamyśle nie miało być miniserialem, ale pełnoprawnym filmem długometrażowym. Problem pojawił się w momencie, kiedy okazało się, iż główny bohater Ben dość wolno zaczyna rozumieć zło wpływające na miasto. Nie było możliwości, by skompresować długą, pełną napięcia powieść mistrza grozy Stephena Kinga do formatu kinowego. Ostatecznie Paul Monash (który wcześniej był producentem Carrie) dostał szansę napisania miniserialu dla telewizyjnego działu Warner Bros., a reżyserem został nie kto inny, jak Tobe Hooper (czyli twórca Teksańskiej masakry piłą mechaniczną). Hooper w swojej adaptacji skupił się na subtelnym, upiornym stylu, który doskonale pasuje do historii Kinga. Widz cały czas ma poczucie ciągłego zagrożenia, a atmosfera horroru unosi się praktycznie od pierwszych do ostatnich minut. Nic dziwnego, że dziś Miasteczko Salem uznawane jest za jedną z lepszych adaptacji Kinga. [Gracja Grzegorczyk]

18. Dracula (1931)

Gdy rozpoczęła się produkcja Draculi, nikt nie spodziewał się, że tytułowa rola przypadnie tajemniczemu 49-letniemu Węgrowi, który zagrał tę samą postać 4 lata wcześniej na Broadwayu. Legenda głosi, że Bela Lugosi pracował w Stanach już dekadę przed tym, jak został zatrudniony do roli. I podobnie jak Dracula miał mnóstwo czasu na naukę angielskiego, ale niewiele na jego praktykę. Sam wygląd Draculi w filmie Browninga został zainspirowany ponurymi gotyckimi wizualizacjami Murnaua. Trzeba pamiętać, że wiele klasycznych tropów, takich jak chociażby ręka wysuwająca się powoli z trumny, zostały zainspirowane właśnie Nosferatu. Produkcja zrobiła z Lugosiego gwiazdę, a z Draculi ikonę popkultury, zaś sama po dzień dzisiejszy pozostaje niedoścignionym klasykiem, na którym wzorowały się kolejne pokolenia reżyserów. A trzeba pamiętać, że film odniósł nie tylko sukces kasowy, ale i artystyczny, który pozwolił studiu Universal na stworzenie całego uniwersum. [Gracja Grzegorczyk]

Advertisement

16. Dracula – wampiry bez zębów (ex aequo)

Film Mela Brooksa to dzieło jakże przemyślane i co ważniejsze – staromodne. Wiele scen wygląda jakby żywcem została wyjęta z zapomnianego planu zdjęciowego Rogera Cormana. W obsadzie parodii znalazły się takie gwiazdy tamtych lat jak sam Books, Leslie Nielsen i Harvey Korman; w pozostałych rolach wystąpili głównie aktorzy znani ówcześnie z telewizji, tacy jak Steven Weber, Amy Yasbeck i Peter MacNicol. Żarty w tej komedii są w przewidywalny sposób banalne. Trzeba jednak pamiętać, że banalność nie oznacza, że są choć trochę nieśmieszne.

Reżyser doskonale wiedział, co robi, werbując Nielsena do roli Draculi. Ten spisał się doskonale i czasami można odnieść wrażenie, że to kolejna „nieumarła” odsłona Nagiej broni. Aktor idealnie sprawdza się zarówno w roli czarującego Hrabiego, jak i totalnej fajtłapy, który przypadkiem spada ze schodów czy wpada w zamknięte okno. [Gracja Grzegorczyk]

Advertisement

16. Zagadka nieśmiertelności (ex aequo)

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że Zagadka nieśmiertelności to historia miłosna ciągnąca się przez wieki. Jednak nic bardziej mylnego. To przede wszystkim historia o przemijaniu. Widzimy bowiem, jak 200-letni John, w którego wciela się jak zawsze niezawodny David Bowie, zaczyna się starzeć z dnia na dzień. Jego towarzyszka, zjawiskowa Catherine Deneuve, próbuje znaleźć lekarstwo na jego przypadłość. To, co wyróżnia film na tle innych wampirycznych produkcji, to bez wątpienia styl zaproponowany przez reżysera, Tony’ego Scotta, który nabył go w trakcie kręcenia reklam oraz dokumentów.

Mamy więc szybkie cięcia, nakładające się na siebie dialogi, krzykliwą pracę kamery, szalenie modne ubrania i dekoracje tak eleganckie, że tylko mityczne stworzenia mogły się w nie ubierać i w nich przebywać. [Gracja Grzegorczyk]

Advertisement

15. Hotel Transylwania

Wobec duopolu Pixara i DreamWorks w świecie animacji nieczęsto można spotkać udaną produkcję innego studia. Tymczasem Hotel Transylwania od Sony to świetna rozrywkowa propozycja dla całej rodziny – wampiry są tu oczywiście obecne (w końcu głównym bohaterem jest sam hrabia Dracula, świetnie dubbingowany przez Adama Sandlera), ale prawdziwą siłą tego filmu (a także całej serii) jest przekrojowy portret świata potworów i straszydeł. Dzieciaki na filmie Genndy’ego Tartakovsky’ego (twórcy takich kreskówkowych hitów jak Laboratorium Dextera czy Samuraj Jack) ubawią się po pachy, a i rodzice nie będą narzekać na brak humoru – zapewne najbardziej rozbawią ich problemy wychowawcze państwa Wilkołaków.

Hotel Transylwania to jednak przede wszystkim wspaniałe kino familijne, z cennymi morałami na temat rodziny, ale i niezależności czy wchodzenia w dorosłość. Nie wiem jak wy, ale ja z niecierpliwością czekam na 4. część serii (premiera w 2021 roku)! [Dawid Myśliwiec]

Advertisement

13. Pozwól mi wejść (2008) (ex aequo)

Pozwól mi wejść to bez wątpienia film o wampirach. Jednak wyraźnie różni się od pozostałych produkcji, w których występuje motyw wampiryzmu. To produkcja w 100 procentach na serio i niezwykle ponura. Traktuje wampiry i wampiryzm równie poważnie, jak klasyczne już wersje Nosferatu, przedstawione przez Murnaua i Herzoga, a momentami już bardziej poważniej tematu nie dało się potraktować. Jest to również bolesny obraz nagłego związku między dwójką dwunastolatków u progu dojrzewania. Jeśli z produkcji usuniemy element wampiryzmu, otrzymamy przejmującą historię dwojga samotnych i zdesperowanych dzieciaków, zdolnych do wykonywania mrocznych czynów bez widocznych emocji. Dzieciaków wyrzuconych na brzeg rozpaczy. [Gracja Grzegorczyk]

13. Straceni chłopcy (ex aequo)

To jeden z tych filmów, gdzie są wampiry, nastoletnie wampiry i oczywiście zaginiona dziewczyna. Wampiry w dzień zwisają z sufitów swojego legowiska, znajdującego się w ruinach starego hotelu, by nocami przechadzać się po promenadzie Santa Cruz, światowej stolicy masowych morderstw. Kiedy do miasta wprowadza się nowy dzieciak, nasi straceni chłopcy co prawda na pierwszy rzut oka wyglądają groźnie, ale w momencie, gdy na horyzoncie pojawia się wspomniana zagubiona dziewczyna, cała historia zaczyna wyglądać na ekranie naprawdę dobrze. Reżyser Joel Schumacher przygotował niezwykle ambitną rozrywkę.

Advertisement

Widać, iż miał on nie tylko kontrolę nad bohaterami, ale co ważniejsze – nad światem po zmroku, w którym funkcjonują nastolatkowie. Zakończenie filmu zaś to jeden z tych klasycznych przykładów kina akcji, gdzie fabuła kończy się w momencie, gdy wszyscy źli ludzie zginą. [Gracja Grzegorczyk]

12. Nosferatu wampir

Werner Herzog czerpie pełnymi garściami z klasycznego dzieła Murnaua, ale zamiast Schrecka ma własnego ulubieńca, który straszy na ekranie: Klausa Kinskiego. W filmie jest coś, co przenika widza aż po same kości. Jest bogaty, ciężki, głęboki. Ziemia wygląda na zimną, brudną i mokrą. Góry są skaliste, szare, o ostrych krawędziach. Wnętrza są filmowane w odważnych czerwieniach i brązach oraz bieli – zwłaszcza gdy chodzi o twarze, w tym tę najważniejszą – hrabiego Draculi. Jest to film o niezwykłej urodzie, który jednak nie przyciąga ani nie rozpieszcza widza wizualnie.

Advertisement

To spektakularna podróż, której nie można ograniczyć wyłącznie do bycia horrorem. Tu bowiem nie chodzi wyłącznie o strach, ale o to, jak jednostka może wpaść w szpony zła przez zwykłą nieostrożność. [Gracja Grzegorczyk]

10. Tylko kochankowie przeżyją (ex aequo)

Edward Cullen i wampiry ze Zmierzchu nie mają nawet szans, konkurując z bajecznie powściągliwymi i niezwykłymi stworzeniami nocy czającymi się w filmie Jima Jarmuscha. Te są jak najwyższe istoty, zbyt dobre dla przyziemnego i tandetnie jednorazowego chaosu XXI wieku. Domowe fortece, w których drzemią w ciągu dnia, są pełne rzadkich książek, przedmiotów sztuki, kolekcjonerskich instrumentów muzycznych, egzotycznych tkanin, starożytnych gadżetów i innych zabytków zebranych przez wiele stuleci. Jak w większość filmów Jarmuscha nacisk położony jest nie na akcję, ale interakcję – zwłaszcza werbalną – oraz niesamowitą atmosferę.

Advertisement

A film pełen jest tego typu smaczków, niesamowitych dźwięków oraz niesamowitych napisów początkowych, które stworzone zostały ze szkarłatnych gotyckich liter. Jak zwykle u Jarmuscha, tempo produkcji jest zdecydowanie niespieszne – dla osób niezaznajomionych z jego twórczością nawet zbyt powolne – ale ogląda się to mimo wszystko niesamowicie dzięki obecności niezwykle atrakcyjnych i utalentowanych aktorów. [Gracja Grzegorczyk]

10. Van Helsing (ex aequo)

Nie da się zaprzeczyć, że Van Helsing często bywa filmem po prostu kiczowatym, w którym efekty specjalne zdążyły się dość mocno zestarzeć. Niemniej dzieło Stephena Sommersa potrafi znakomicie zaintrygować fabułą (oczywiście niepozbawioną scenariuszowych dziur), a przede wszystkim kapitalnym klimatem dziewiętnastowiecznej Transylwanii. Nad Van Helsingiem nieustannie unosi się atmosfera grozy i niepewności połączonej z atrakcyjnym, przygodowym pazurem. I nawet jeśli opowieść o tytułowym bohaterze nie jest mistrzostwem kina wampirycznego, to film Sommersa wciąga tymi ponurymi rumuńskimi krajobrazami, gotyckimi zamczyskami, przerysowanymi wampirzycami, Draculą à la emerytowany frontman zespołu heavymetalowego z lat 70. i intrygującą tajemnicą. [Dawid Konieczka]

Advertisement

9. Underworld

Underworld to debiut reżyserski Lena Wisemana, dyrektora artystycznego zajmującego się takimi produkcjami jak Gwiezdne wrota czy Dzień Niepodległości. Już na tej podstawie widać, że potrafi on zainscenizować na ekranie wspaniale wyglądające sytuacje. Jeżeli chodzi o sam Underworld, widać, iż reżyser ma wiele pomysłów nie tylko na samą fabułę, ale i postacie.

Wielokrotnie złapałam się na tym, że faktycznie przejmowałam się, jak to się wszystko skończy. Underworld ma tak naprawdę wszystko, co sprawiło, że produkcja stała się hitem. Jest więc różnorodność postaci, kostiumy niczym żywcem wyjęte z Matrixa (w przypadku kobiecych postaci obciskające to i owo), udane dekoracje, efekty specjalne i oprawa graficzna. Wszystko to sprawia, że mamy do czynienia z wampirycznym blockbusterem na miarę początku XXI wieku. No i niewątpliwym plusem jest Michael Sheen, który aktorsko nie ma sobie równych. [Gracja Grzegorczyk]

Advertisement

8. Nieustraszeni pogromcy wampirów

Prawie zapomniana, ale mimo wszystko zachwycająca pozycja w filmografii Romana Polańskiego, która jest w mojej pierwszej piątce ulubionych filmów z dzieciństwa. To pięknie zaprojektowana, subtelnie wywrotowa parodia filmów Hammera z lat 60., w której – ku uciesze widza – odhaczane są kolejne klisze gatunkowe. Sam Polański gra tu gorliwego ucznia szalonego starego łowcy wampirów (Jack MacGowan), który wyrusza, by zniszczyć dostojnego hrabiego von Krolocka (Freddy Mayne).

Reżyser funduje nam emocjonalną jazdę bez trzymanki, gdzie kibicujemy to naszym bohaterom, to wampirom, a przepiękna Sharon Tate na zawsze wpisała się do historii kinematografii sceną w wannie. Punkt kulminacyjny zaś to niesamowity bal kostiumowy, gdzie nieumarli rozkoszują się swoją zgnilizną, tak dosłownie, jak i w przenośni. [Gracja Grzegorczyk]

Advertisement

6. Co robimy w ukryciu (ex aequo)

Kino wampiryczne według Taiki Waititiego i Jemaine’a Clementa. Film, który kipi humorem i absurdem (wzmocnionym dodatkowo formą mockumentu – skojarzenia z Biurem będą nieprzypadkowe) i jednocześnie w interesujący sposób podchodzi do tematu wampirów. Zamiast Transylwanii i zamku – mieszkanie na przedmieściach jednego z miast Nowej Zelandii, a w zamian za jednego, groźnego wampira – czwórka delikwentów, którym nieszczególnie blisko do archetypu wampira. Solidny ubaw gwarantowany – ci, którzy lubią kino w wykonaniu Waititego, z pewnością będą usatysfakcjonowani. [Łukasz Budnik]

6. Zmierzch (ex aequo)

Wysokie miejsce w tymże rankingu świadczyć mogłoby o tym, że obecna w okolicach premiery wszechobecna krytyka i kpina z ekranizacji książki Stephenie Meyer była przesadzona lub – co wydaje mi się bardziej prawdopodobne – prawdziwe jest powiedzenie, że nieważne jak mówią, byleby mówili. Bo rzeczywiście Zmierzch był ponad dekadę temu (jak ten czas leci!) na ustach wszystkich. I chociaż był to moim zdaniem film jednoznacznie nieudany, to trudno mi było dołączyć to fali hejtu, z którą twórcy musieli się zmierzyć – widzowie zawsze lubili historie miłosne ubrane w szaty fantastyki, więc zupełnie nie dziwiło mnie, że film znalazł tak szeroką grupę fanek i fanów. Z perspektywy czasu wspominam go jednak jedynie jako początek światowej kariery Kristen Stewart i Roberta Pattinsona, a zatem kojarzy mi się bardzo dobrze. [Filip Pęziński]

Advertisement

 5. Nosferatu – symfonia grozy

Jedno z najwybitniejszych dzieł kinowego ekspresjonizmu niemieckiego, jeden z pierwszych horrorów i nieoficjalna adaptacja powieści Brama Stokera, której zawdzięczamy pierwszego wampira ekranu. F.W. Murnau nie miał praw do postaci Draculi, więc zastosował prosty fortel, zmieniając niektóre wątki i imiona postaci. Choć reżyser bezceremonialnie ukradł historię Stokera, to ciężko jest przecenić wpływ dzieła Murnaua na dalszy rozwój gatunku i kina w ogóle. Wizerunek Nosferatu zdeterminował wygląd krwiopijcy w całej wampirzej (pop)kulturze i po blisko 100 latach od premiery wciąż jeszcze inspiruje kolejnych filmowców (jak choćby niedawno Taikę Waititiego).

Pomimo naturalnej archaiczności większości rozwiązań technicznych grozy podczas seansu przydaje znakomita kreacja Maxa Schrecka, który tak dobrze wcielił się w rolę hrabigo Orloka, że ówczesna widownia uwierzyła, iż aktor jest prawdziwym wampirem. To się nazywa występ! [Weronika Lipińska]

Advertisement

4. Blade: Wieczny łowca 

Tuż przed podium znalazło się miejsce dla przedstawiciela komiksowego giganta w postaci ekranizacji jednego z bohaterów Marvel Comics. Zresztą jednej z dwóch – obok X-Men Bryana Singera – która nie przyniosła w XX wieku wstydu wydawnictwu. Blade udał się bowiem na każdym poziomie – miał charyzmatycznego głównego bohatera, oferował ciekawą historię osadzoną w fascynującym i rozbudowanym świecie oraz efektowne i zróżnicowane sceny akcji. Urzekł mnie od pierwszego seansu datowanego na końcówkę ery VHS i do dziś lubię do niego wracać, chociaż oczywiście kino akcji przyzwyczaiło nas współcześnie do zupełnie innego podejścia i standardów.

W najbliższej przyszłości mamy zresztą doczekać się nowej ekranizacji przygód Blade’a. W roli tytułowej zobaczymy Mahershalę Aliego. Jak wypadnie? Tego nie wiemy, ale poprzeczka jest zawieszona całkiem wysoko. [Filip Pęziński]

Advertisement

3. Od zmierzchu do świtu

Dzieło Roberta Rodrigueza to przykład połączenia gatunków, o których łączeniu nikt nigdy wcześniej nie myślał. W tym przypadku otrzymujemy połowę filmu z zakładnikami w tle i połowę wampirzego festiwalu gore, gdzie krew leje się strumieniami, a trup ściele się gęsto. Przez pierwszą godzinę filmu śledzimy losy dwójki zabójców, których drogi przecinają się z rodziną po przejściach. Cała piątka trafia w Meksyku do baru ze striptizem, gdzie wszyscy goście oraz pracownicy to wampiry.

I wtedy dostajemy totalną jazdę bez trzymanki. Wszystko, co tak naprawdę można powiedzieć o finale, to to, że jeżeli podobał się wam Świt żywych trupów, na pewno go docenicie. To także szereg nawiązań do Nocy żywych trupów czy Ataku na 13 posterunek. Od zmierzchu do świtu to zręczna, ekstrawagancka historia pełna akcji, wampirów i zgrabnych mrugnięć oka do widza. [Gracja Grzegorczyk]

Advertisement

2. Dracula (1992)

Dracula Coppoli to nie jest zwykły horror, więcej – można by nawet powiedzieć, że to w ogóle nie horror, a jedyną rzeczą, która go łączy z tym szlachetnym, choć nielubianym przez krytyków gatunkiem, jest postać owego wampira. Ale jakiż to jest wampir! W genialnym wydaniu Gary’ego Oldmana to postać przekraczająca granice czasu: tak samo charyzmatyczny jako książę średniowiecznej Wołoszczyzny, jak i jako dandys w wiktoriańskim Londynie przełomu wieków. Ze swoimi nienagannymi manierami i lekko anachronicznym wyglądem jest tyleż egzotyczny, co fascynujący i… groźny.

Pod ciemnymi okularami czai się zarówno wulkan namiętności, jak i bestia zdolna karmić się życiem innych. Dracula w interpretacji Coppoli to ucieleśniony splot Erosa i Tanatosa: hipnotyzujący, pobudzający wyobraźnię i niepowstrzymanie pociągający, jak spacer po krawędzi przepaści – niebezpieczeństwo, któremu ciężko się oprzeć. Coppola stworzył ekranizację Brama Stokera nieporównywalną z żadną z wcześniejszych (a powstało ich do tego czasu sto kilkadziesiąt) nie tylko dlatego, że Dracula bodaj po raz pierwszy stał się postacią, z którą można się było utożsamić, ale również dlatego, że zaczerpnął najlepsze rzeczy ze wszystkich źródeł, z których mógł: powieści, sztuki, która na jej podstawie powstała, wcześniejszych ekranizacji.

Advertisement

Film stał się amalgamatem doskonałym. Zatrudnił znakomitego Michaela Ballhausa, który sfotografował go tak, że nie sposób od niego oderwać oczu, a technicznie każdy element robi wrażenie: scenografia, kostiumy, światło i niepodrabialna atmosfera wiktoriańskiego Londynu. W dziedzinie kina wampirycznego to dzieło epokowe, które prześcignęło wszystkie wcześniejsze, a po nim nie stworzono dotąd nic, co by mu dorównywało. [Edward Kelley]

1. Wywiad z wampirem

Zanim Edward zaprezentował kuriozalne właściwości swojej wampirzej skóry, bycie krwiożerczym dandysem coś znaczyło. Niedawno po latach od pierwszego seansu nabrałam apetytu, żeby odświeżyć sobie Wywiad z wampirem. Z niemałym zaskoczeniem odkryłam, że Luis już nie jest dla mnie głównym protagonistą tego filmu. Lestat okazuje się zdecydowanie bliższy memu sercu. Przemieniony przemocą (jak wynika z kontekstu), skrzywdzony, zrobił to, co mu pozostało – zaadaptował się do nowych warunków egzystencji, żeby przetrwać. Przemieniony przez niego Louis jest melancholikiem, który nie radzi sobie z moralnymi wyzwaniami wampiryzmu, ale to nie jego dotyka największa tragedia i to nie z nim się identyfikuję.

Advertisement

Louis przeżywa kryzys tożsamości i stosuje na sobie, otoczeniu i widzach moralną opresję – jeżeli nie może wyrzec się swojej natury, musi ją potępiać. Natomiast Lestat jest prawdziwie samotny – udręczony długą egzystencją, wyalienowany, nierozumiany i odrzucany nawet przez swoich. Szuka jedynie kompana, który go zrozumie i zaakceptuje tak, jak on rozumie i akceptuje własny imperatyw. Szuka wzajemności. Ba – próbuje stworzyć rodzinę. Niestety uniemożliwiają to brak zrozumienia i hipokryzja jego wybranków – nie zapominajmy, że Louis przystał na przemianę, a Claudia czerpała dziką rozkosz z bycia wampirzycą, dopóki nie zapragnęła kobiecych przymiotów.

Wywiad z wampirem to wzruszająca opowieść o samotności, wykluczeniu, odrzuceniu i stygmatyzacji, a nie o ludziach i potworach. Ten film był przełomowy ze względu na pogłębioną psychologię postaci, ale to nie werteryzmy Loiusa nas uwiodły, tylko charyzma i pragnienie życia Lestata. Czas akcji rozpięty na kilka stuleci, w tym lata 90. XX wieku, symbolicznie wprowadził wampira w czasy współczesne, a czasom współczesnym przedstawił wampira nowoczesnego, przecierając szlaki, żeby Edward mógł być… sobą. [Weronika Lipińska]

Advertisement

film.org.pl - strona dla pasjonatów kina tworzona z miłości do filmu. Recenzje, artykuły, zestawienia, rankingi, felietony, biografie, newsy. Kino klasy Z, lata osiemdziesiąte, VHS, efekty specjalne, klasyki i seriale.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *