search
REKLAMA
Plebiscyt

Najlepsze FILMY 2019 roku według czytelników Film.org.pl

REDAKCJA

6 stycznia 2020

REKLAMA

Tradycją staje się, że do wyboru najlepszych filmów roku zapraszamy również naszych czytelników. To wy w głosowaniu zdecydowaliście, który film otrzyma specjalnego Złotego Kraba. Zwycięzca wyklarował się dość szybko i ostatecznie zdeklasował konkurencję. Na kolejnych miejscach różnice były jednak znacznie mniejsze. W waszym top 20 znalazły się superprodukcje, kino ambitne, filmy amerykańskie i europejskie, kinowe i netfliksowe. To naprawdę ciekawy, różnorodny zestaw. Jesteście ciekawi, jak ułożyły się wyniki? Nie przedłużajmy.

20.

Portret kobiety w ogniu

Film Céline Sciammy to bodaj najpiękniejszy pod względem estetycznym obraz tego roku. Słowo „obraz” akurat tu pasuje wyjątkowo dobrze, ze względu na unikalny aspekt malarski Portretu kobiety w ogniu. Nie chodzi tylko o fakt, że narracja budowana jest tu wokół wątku potajemnego tworzenia portretu młodej dziewczyny przez zawodową portrecistkę, lecz także o przesycone plastyczną wrażliwością kadry, które budują niepowtarzalną, uduchowioną atmosferę filmu. W delikatnej formie, raz czule podkreślającej emocje bohaterek, a kiedy indziej wypuszczającej się w rejony wizyjnych introspekcji, prosta historia o przyjaźni i miłości wybrzmiewa z zaskakującą mocą. [Tomasz Raczkowski]

19.

Ból i blask

Może nie tak czasowo zapętlony jak wcześniejsze filmy Almodóvara. Może nie tak krzykliwy kolorystycznie. Może obyczajowo dużo bardziej stonowany. Ból i blask to Almodóvar w zupełnie nowej odsłonie i z nowym pomysłem na kino. Nad estetyczny eksces hiszpańskiego reżysera jeszcze bardziej interesuje powolne wnikanie w głąb głównego bohatera – przechodzącego przez twórczy kryzys i zdrowotne załamanie reżysera Salvadora (niezwykłego, fenomenalnego, nieziemsko dobrego w tej roli Antonia Banderasa). Kolejne kadry, sytuacje i długie segmenty rozmów przepełnione są melancholią, roztacza się w nich idealizująca wszystko aura wspomnień. Salvador jednak nie sięga w przeszłość (do młodości, do nieudanych związków, do relacji z matką), by dojść do konkretnych wniosków i odnaleźć przyczynę swojego aktualnego marazmu. To jedynie nostalgiczne powroty do kilku konstytutywnych dla jego charakteru momentów. Myślę, że każdy widz dopowie sobie, co z nich Salvador dla siebie wyciągnął. Dla Almodóvara kino nie ma leczniczej siły. Jest natomiast najskuteczniejszym na świecie placebo. [Maciej Niedźwiedzki]

(ex aequo) 17.

Spider-Man: Daleko od domu

Druga część Spider-Mana o twarzy Toma Hollanda zamyka tak zwaną trzecią fazę Kinowego Uniwersum Marvela i stanowi swoisty epilog do Avengers: Końca gry. W tej roli spisuje się naprawdę znakomicie, bo dopiero tu znajdziemy moment na niespieszne przyjrzenie się temu, jak działania grupy bohaterów wpłynęły na codzienne życie mieszkańców Ziemi, a bardziej osobiście – jak Peter radzi sobie ze śmiercią swojego mentora. Poza tym dostajemy świetne teen comedy z cudownie wyświechtanym motywem podróży po Europie i emocjonujący blockbuster z zaskakującym metakomentarzem dla całej tej gałęzi amerykańskiego przemysłu filmowego. Jest zabawnie, wzruszająco i emocjonująco, a przy tym z potrzebnym raz na jakiś czas tej marce dystansem i luzem. Całość ogląda się z prawdziwą przyjemnością także dzięki obsadzie. Tom Holland jest idealnym Peterem Parkerem, towarzysząca mu Zendaya moją ulubioną ekranową partnerką tego bohatera, a Jake Gyllenhaal wyraźnie doskonale bawił się na planie filmowym. [Filip Pęziński]

(ex aequo) 17.

Le Mans ’66

Trzeba powiedzieć jasno: z punktu widzenia struktury Le Mans ’66 nie jest niczym szczególnym. Typowe amerykańskie kino biograficzne, w tym wypadku opowiadające o ważnym wycinku w historii motoryzacji rodem z US and A. Prawdziwa siła filmu Jamesa Mangolda tkwi jednak w jego realizacyjnej jakości, dzięki której kinowy fotel niemal zamienia się w fotel samochodu rajdowego. Le Mans ’66 pozwala nam poznać historię powstawania legendarnych wyścigowych bolidów GT marki Ford, a także wczuć się w magię jednego z największych wydarzeń w świecie wyścigów – tytułowego Le Mans. Matt Damon i Christian Bale tworzą tu świetny ekranowy duet, ale to drugi z nich daje tu prawdziwy aktorski koncert. Jeśli zastanawialiście się, jak wyglądało kino motoryzacyjne przed Szybkimi i wściekłymi, film Mangolda da wam odpowiedź na to pytanie. [Dawid Myśliwiec]

16.

Dom, który zbudował Jack

Bezczelny, okrutny, przerażający i przeraźliwie zabawny – najnowszy film Larsa von Triera to coś na kształt brawurowego autoepitafium dla własnej artystycznej drogi i filozofii. Von Trier nie szczędzi w Domu… prowokacji, odniesień do własnych filmów i klasyki kina oraz literatury, filozoficznych tyrad i ironicznych szyderstw skierowanych zarówno w stronę społeczeństwa, swoich krytyków, jak i samego siebie. Historia seryjnego mordercy uważającego się za artystę to z jednej strony rozliczenie, a z drugiej strony list miłosny do własnego artystycznego ego von Triera, i dlatego jest to film tak doskonały. Reżyser nie idzie w nim bowiem na żadne kompromisy i tworzy porywającą, rozbuchaną narrację na pograniczu intelektualnego traktatu i absurdalnego thrillera. Do tego grający tytułowego Jacka Matt Dillon gra tu rolę życia, bezbłędnie interpretując przerysowanego von trierowskiego protagonistę i wirtuozersko dopełniając perwersyjnego geniuszu filmu. [Tomasz Raczkowski]

15.

To my

Jordan Peele staje się powoli prawdziwym królem amerykańskiego horroru. Po głośnym i nagradzanym Uciekaj! nie zwalnia tempa i zaskakuje, przeraża, śmieszy, ale przede wszystkim bezgranicznie wciąga tegorocznym To my. Wątki rasowych tarć – podobnie jak w debiucie sprzed dwóch lat – są tu co prawda obecne, ale tym razem obszar zainteresowania Peele’a jest dużo bardziej uniwersalny. W swoim najnowszym dziele reżyser opowiada o społecznych nierównościach i chorobliwej chęci awansu klasowego. Peele bawi się ukochanym kinem grozy, a w podwójnej roli głównej obsadza fenomenalną Lupitę Nyong’o. Perfekcyjnej całości dopełnia znakomita ścieżka dźwiękowa autorstwa Michaela Abelsa. [Filip Pęziński]

14.

Rocketman

Myśląc o Rocketmanie, trudno uniknąć porównań z Bohemian Rhapsody, wszak oba filmy to biografie słynnych muzyków, którzy grali w tym samym czasie i w dodatku się znali. Pozostaje mi wyrazić żal, że to właśnie biografia Mercury’ego okazała się takim fenomenem wśród widzów, bo jako film to Rocketman jest lepszą historią. Strzałem w dziesiątkę okazało się postawienie na stylistykę musicalową, bo dzięki temu twórcy mogli poszaleć z formą i dać się wykazać KAPITALNEMU aktorsko i wokalnie Taronowi Egertonowi (zasłużony Złoty Glob!), który ma tu wiele wspaniałych momentów, będących prawdziwą emocjonalną bombą. [Łukasz Budnik]

13.

Dwóch papieży

Można się było spodziewać, że ktoś taki jak Fernando Meirelles znowu zapewni jakość. Temat był wdzięczny, wystarczyło go dobrze poprowadzić. Ale Dwóch papieży pozostanie dla mnie jednym z tych zaskakujących seansów 2019 roku, chociażby z uwagi na sposób, z jakim reżyser opowiedział historię abdykacji Benedykta XVI. Wydarzenia, które, wydawać by się mogło, powinny znaleźć swoje rozwinięcie, przedstawione są w telegraficznym skrócie. Esencję od początku stanowić ma rozmowa dwóch osobistości kościoła oraz emocje jej towarzyszące. Ujęło mnie, że film Meirellesa zdołał skupić moją uwagę na dwie godziny, opierając się głównie na dialogu. Nie radzę jednak nikomu patrzeć na film jak na historyczną prawdę. Dwójka bohaterów to nic innego jak metafora dwóch porządków w Kościele katolickim – konserwatyzmu i liberalizmu. Przekonajcie się, czy stanowią one przeciwieństwo, czy też mogą się uzupełniać. [Jakub Piwoński]

12.

Midsommar. W biały dzień

Wnioskując z jego wypowiedzi, Ari Aster tworzył swoje horrory, działając raczej intuicyjnie niż według jasnego planu. Mówił o tym, że intencja i obrazy przyszły pierwsze, a szczegóły struktury, historii i świata przedstawionego klarowały się w ich następstwie. Dzięki temu te filmy to przebiegłe koszmary. Groza podpełza w nich w postaci rzeczy znanych i prozaicznych, niepozornych, które z czasem ulegają zohydzeniu. Motywy wizualne i dźwiękowe powtarzają się niczym tresura dla podświadomości, ale kontekst, a co za tym idzie – konotacje, ulegają zmianie. Bodźce stopniowo i niepostrzeżenie przechodzą od neutralności do potworności. Klaśnięcie językiem? Mocny wydech? Zawiedziona twarz matki? Liście drzew tańczące na gałęziach w pełnym słońcu? Według Astera wszystko może być horrorem. O ile wobec Dziedzictwa. Hereditary mam mieszane uczucia – brakowało mi w nim spójności, o tyle Midsommar jest dla mnie dziełem dojrzalszym, zdecydowanym, pewnym i pełnym. Mimo że reżyser ponownie (zdaje się, że celowo) pozostawia widza trochę zdezorientowanym, zręcznie eksploatuje dość powszechną prawidłowość, że boimy się tego, co nieznane lub niezrozumiałe. Temat żałoby pełni tym razem funkcję wspierającą dla historii głównie o rozkładzie relacji romantycznej i uzyskaniu autonomii przez jedną ze stron, a trochę o kondycji mentalnej człowieka nowoczesnego. Zgodnie z gatunkiem rozstanie odbywa się przemocą, a konsekwencje wycieczki grupy przyjaciół z Ameryki na szczególny festiwal letniego przesilenia w Szwecji są wstrząsające i makabryczne, pomimo odrobiny czarnego humoru. Znakomity przedstawiciel folk horroru, który doprowadził mnie aż do dyskomfortu psychosomatycznego. [Weronika Lipińska]

11.

Na noże

„Klasyczny kryminał. Reaktywacja” mógłby brzmieć alternatywny tytuł filmu Riana Johnsona. Gwiazdorsko obsadzona (od lektury listy płac może się zakręcić w głowie) produkcja przywraca do życia konwencję detektywistyczną spod znaku Herculesa Poirota, lecz na tym nie poprzestaje. Tak jak Johnson bawił się konwencją Gwiezdnych wojen, tak prowadząc narrację skoncentrowaną na zagadce tajemniczej śmierci słynnego pisarza powieści kryminalnych, gra z gatunkowymi konwencjami, z wdziękiem je przerysowując i czyniąc z kryminalnej intrygi ironiczną zabawę. Sercem tej zabawy jest Benoit Blanc, charyzmatyczny i przenikliwy detektyw, grany ze swadą przez Daniela Craiga, a gdzieś w tle czeka całkiem poważna już refleksja na temat klasy i amerykańskiego stosunku do imigrantów. Na noże to piękny przykład świetnego filmowego rzemiosła oraz ambitnej rozrywki, cieszącej oko i umysł. [Tomasz Raczkowski]

REKLAMA