Publicystyka filmowa
XAVIER DOLAN. Cudowny chłopiec z Kanady
XAVIER DOLAN, cudowny chłopiec z Kanady, zdobył światowe uznanie dzięki talentowi, niezwykłym debiutom i… złotym dotykowi w kinie.
Swój pierwszy film pełnometrażowy zrealizował w wieku niespełna dwudziestu lat. Udało mu się trafić z nim do Cannes, gdzie jego debiut otrzymał dwie pozakonkursowe nagrody oraz kilkuminutowe owacje na stojąco. Ogromny sukces Zabiłem moją matkę okazał się jednak dopiero początkiem wspaniałej kariery. Kolejne udane projekty artystyczne nie tylko przyniosły mu szereg prestiżowych nagród na europejskich festiwalach filmowych, ale przede wszystkim ugruntowały jego status międzynarodowej gwiazdy – cudownie utalentowanego chłopca, który zamienia w złoto wszystko, czego tylko się podejmie.
Xavier Dolan urodził się 20 marca 1989 roku w Montrealu. Małżeństwo jego rodziców, nauczycielki i artysty, rozleciało się już dwa lata później. Samotna matka nie potrafiła pogodzić wychowania nadpobudliwego Xaviera z pracą, dlatego mały Dolan już w wieku ośmiu lat zmuszony był do opuszczenia rodzinnego Montrealu i przeniesienia się do szkoły z internatem, która znajdowała się w Quebecu – kanadyjskiej stolicy dziesiątej muzy.
Filmami zafascynował się jeszcze we wczesnej młodości. Dzięki znajomości z krytyczką Odile Tremblay Xavier miał możliwość uczęszczania na przedpremierowe pokazy prasowe. Kobieta wspomina owe wyjścia, jak i samego młodego Dolana, bardzo pozytywnie: „Kiedy chodził ze mną na pokazy, zapamiętywał każde ujęcie. Tego nikt nie potrafił, nawet najwybitniejsi filmowcy. Jest samoukiem, uczył się, oglądając filmy”. Pod tym względem Dolan przypomina więc inną wielką osobistość dziesiątej muzy – Quentina Tarantino.
Amerykanin również uczył się rzemiosła poprzez jak najczęstszy i jak najbliższy kontakt z filmami (niezapomniana praca w wypożyczalni kaset wideo). W przypadku twórcy Pulp Fiction było to jednak kiczowate kino klasy B, chociażby spod znaku wytwórni Troma. Xavier szczerą miłością pokochał zdecydowanie bardziej mainstreamowe produkcje. Wszak jednym z jego ulubionych filmów jest… Titanic. W dokumencie Benoîta Puichauda zatytułowanym Xavier Dolan: Niemożliwe nie istnieje młody reżyser wspomina film Jamesa Camerona z ogromną nostalgią i rozrzewnieniem:
Titanic… oglądałem go w kinie. Zapamiętałem atmosferę, pojedyncze sceny. Pamiętam, że w pewnym momencie przyjrzałem się sąsiadkom – starszym paniom we łzach – i uświadomiłem sobie, że ja też płaczę. To było dla mnie zupełnie nowe doświadczenie. Na tym właśnie polega film doskonały. (…) Reżyser całkowicie panował nad materiałem.
Titanic tak bardzo spodobał się ośmioletniemu wówczas Dolanowi, że chłopak postanowił napisać list do odtwórcy głównej roli, Leonardo DiCaprio, z prośbą o zdjęcie:
Nazywam się Xavier Dolan-Tadros. Chodzę do szkoły, kocham szkołę. Mam osiem lat. Dwudziestego marca skończę dziewięć. Jestem jednym z twoich fanów. Oglądałem Titanica (5 razy). Zagrałeś świetnie. Jesteś wspaniałym aktorem i naprawdę cię podziwiam. Też jestem aktorem. Wystąpiłem w kilku reklamach popularnych drogerii oraz zagrałem dobre role w czterech francuskich filmach. Chciałbym wystąpić kiedyś w jednym z twoich filmów. Wiem, że jednego dnia przyjedziesz do Montrealu. W Montrealu kręci się bardzo dużo filmów. W zeszłym roku powstało tutaj aż 100 amerykańskich filmów (Szakal, Oczy węża itd. ). Postaram się wtedy z tobą spotkać. Kiedy przyjedziesz do Montrealu kręcić film, na pewno będę próbował dostać się na casting, gdybyś potrzebował małego chłopca w obsadzie.
Drogi Leonardo, mam nadzieję, że odpowiesz na mój list i wyślesz mi jedno ze swoich zdjęć.
Xavier odczytał swój list publicznie, zapowiadając seans Śmierci i życia Johna F. Donovana podczas Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Toronto. Jego treść odnaleźć można na oficjalnym koncie festiwalu na Twitterze.
Zanim Dolan zrealizował swój pierwszy film, próbował sił w branży jako aktor, występując nie tylko w reklamach popularnych drogerii. Zagrał drugoplanową rolę między innymi w Martyrs. Skazanych na strach, czyli pełnometrażowym obrazie Pascala Laugiera – jednego z czołowych twórców nowej francuskiej ekstremy. Poza tym Xavier dał się poznać jako świetny aktor głosowy – od 2001 roku z dużym powodzeniem wcielał się w rolę Rona Weasleya na potrzeby serii filmów o Harrym Potterze. Część zarobionych przez lata pieniędzy młody Kanadyjczyk przeznaczył na realizację swojego marzenia – pełnometrażowego debiutu reżyserskiego.
Jako twórca lub też, posługując się terminologią francuskich nowofalowców, autor Dolan objawił się światu w roku 2009 za sprawą Zabiłem moją matkę. Jego reżyserski debiut miał swoją premierę na festiwalu w Cannes, gdzie spotkał się z niezwykle ciepłym przyjęciem. Xaviera chóralnie okrzyknięto ogromnym talentem, wszem i wobec zachwycając się brawurową, teledyskową estetyką pierwszego filmu jego autorstwa. Warto jednak pamiętać, że droga do realizacji Zabiłem moją matkę wcale nie była usłana różami.
Dolan rozpoczął pracę nad swoim debiutem reżyserskim w wieku zaledwie siedemnastu lat. Napisał scenariusz, w myślach kompletując już obsadę. W głównego bohatera postanowił wcielić się on sam, co było posunięciem nie tyle śmiałym i egocentrycznym, ile zwyczajnie pragmatycznym – w ten sposób Xavier sporo zaoszczędził na płacach dla aktorów i jednocześnie mógł sprawować pełną kontrolę nad dziełem niejako od wewnątrz, ani na moment nie znikając z ekranu. Do obsadzenia pozostała jeszcze druga najważniejsza rola, czyli matka protagonisty – postać wybitnie ambiwalentna, pełna sprzecznych uczuć względem jedynaka-homoseksualisty.
Dolan upatrzył sobie do tej roli Anne Dorval, cenioną już wówczas aktorkę telewizyjną. Udało mu się nakłonić kobietę do współpracy, która niespodziewanie nie skończyła się na jednym, ale aż na czterech wspólnych projektach.

Kadr z filmu Zabiłem moją matkę (2009)
Wydawać by się mogło, że od tego momentu wszystko powinno pójść jak z płatka. Dolan zebrał ekipę na planie i rozpoczął pracę nad realizacją swojego pełnometrażowego marzenia. Niestety, nad Zabiłem moja matkę szybko zaczęły zbierać się czarne chmury. Niels Schneider, odtwórca jednej z ważnych ról w debiucie Dolana, a jeszcze ważniejszej w jego kolejnym obrazie – Wyśnionych miłościach – wspomina, że kanadyjski odpowiednik Instytutu Filmowego odmówił Xavierowi dofinansowania. Młody reżyser zmuszony był więc sięgnąć do własnej kieszeni. „Sprzedał mieszkanie, wykorzystał wszystkie oszczędności i pod koniec zdjęć został bez grosza” – opowiada, z perspektywy ponad siedmiu lat, Schneider. Jakby tego było mało, ni stąd, ni zowąd pojawiły się problemy z dystrybutorem, który po obejrzeniu wersji roboczej Zabiłem moją matkę postanowił wycofać się ze współpracy z Dolanem. Beznadziejną, na pierwszy rzut oka, sytuację Xaviera uratował festiwal w Cannes.
Jego debiut został podczas święta kina na Lazurowym Wybrzeżu dostrzeżony oraz wyróżniony aż trzema różnymi nagrodami, co pozwoliło Kanadyjczykowi uniknąć bankructwa i dalej oddawać się pasji tworzenia.
Głodny dalszych sukcesów Dolan nie spoczął na laurach i praktycznie od razu zabrał się za realizację kolejnego obrazu. Wyśnione miłości miały swoją premierę już na następnym festiwalu w Cannes, czyli zaledwie rok po Zabiłem moją matkę. Xavier narzucił sobie więc tempo iście ekspresowe, co według niektórych krytyków odcisnęło swe piętno na jego kolejnym dziele. Zarzucano Kanadyjczykowi zbyt duże skupienie się na formie kosztem fabuły filmu – manieryczne wręcz nadużywanie slow motion oraz pompatyczne, określane przez część widzów jako pretensjonalne, dialogi traktujące o miłości i sztuce, w żadnym wypadku niepopychające akcji do przodu.

Kadr z filmu Wyśnione miłości (2010)
To, co kilku odbiorców oburzyło i poirytowało, całe grono innych osób uznało za artystycznie spełnione i wysmakowane. Dopatrywano się w Wyśnionych miłościach śladów francuskiej nowej fali. Nic w tym zresztą dziwnego, wszak znaczna część filmu została nakręcona przez Dolana w kawiarniach lub na ulicach. Kanadyjczyk nie stronił przy tym od przeróżnych eksperymentów formalnych, tak przecież uwielbianych przez legendarnego już dziś Jeana Luca-Godarda. Monia Chokri wspomina nawet, że jej bohaterka była z premedytacją stylizowana na Annę Kareninę, czyli jedną z najważniejszych aktorek francuskiej nowej fali, wieloletnią muzę twórcy Do utraty tchu. Dolan połączył więc niejako w Wyśnionych miłościach tematykę miłosną dobrze znaną z filmów chociażby François Truffauta (trójkąt miłosny momentalnie narzuca skojarzenia z Jules’em i Jimem oraz Dwiema angielkami i kontynentem) z zamiłowaniem do formalnych ekscesów rodem z ekstrawaganckich dzieł Godarda. I choć drugi film młodego Kanadyjczyka z całą pewnością nie spotkał się z tak jednoznacznie afirmatywnym przyjęciem, jak jego debiut, to i tak udało mu się powtórzyć sukces Zabiłem moją matkę na festiwalu w Cannes i nie powrócić z Lazurowego Wybrzeża z pustymi rękoma.
Pracę nad swoimi dwoma pierwszymi filmami z perspektywy lat oraz w kontekście dalszej kariery Dolan podsumował znamiennymi słowami:
Filmy zacząłem kręcić bardzo wcześnie. Dwa pierwszy były dla mnie odpowiednikiem krótkometrażowych etiud, które robi się w szkołach filmowych. Ja nie miałem tego szczęścia, żeby skończyć filmówkę. W tych dwóch filmach szukałem swojego głosu i drogi. Znalazłem, odkryłem, kim jestem i jak wyrazić siebie.
Nad kolejnym, trzecim już filmem Dolan pracował znacznie dłużej. Gdyby odwołać się do przywołanych przez reżysera analogii związanych ze szkołą filmową, byłby to jego pełnometrażowy projekt zaliczeniowy. Scenariusz Na zawsze Laurence Xavier miał gotowy już od dawna. W teorii miał być to jego drugi film, ale z uwagi na niesprzyjające okoliczności związane z finansowaniem i producentami Dolan zrealizował wcześniej, napisane ponoć w dwa tygodnie, Wyśnione miłości. Pod pewnymi względami Na zawsze Laurence okazało się dla młodego reżysera punktem przełomowym.
Przede wszystkim był to pierwszy film Dolana, w którym głównej roli nie grał wątek homoseksualny (w Zabiłem moją matkę i Wyśnionych miłościach homoseksualizm bohatera lub bohaterów jest bowiem wyeksponowany i istotny dla rozwoju fabuły). Jego miejsce zajęła równie kontrowersyjna tematyka transseksualna – Kanadyjczyka zainteresowała tutaj przede wszystkim reakcja najbliższego otoczenia Laurence’a, czyli ukochanej kobiety, rodziny i znajomych z pracy, na ogromne zmiany zachodzące w życiu protagonisty.

Kadr z filmu Na zawsze Laurence (2012)
Na zawsze Laurence jest wyjątkowe i przełomowe jeszcze z jednego względu – Dolan nie zdecydował się zagrać w tym filmie żadnej większej roli. Owszem, nie odmówił sobie, niczym Alfred Hitchcock, kilkusekundowego pojawienia się na ekranie w ramach niespodzianki dla spostrzegawczych widzów, niemniej tym razem to nie on znajdował się w centrum filmowego wszechświata. Realizując trzecią pełnometrażową fabułę, Xavier skoncentrował się jedynie na pracy za, a nie przed kamerą. Na zawsze Laurence przypieczętowało znakomitą europejską renomę Dolana, zdobywając kolejne dwie nagrody na zdecydowanie ulubionym festiwalu Kanadyjczyka, czyli oczywiście tym odbywającym się co roku w Cannes.
Czwartym filmem Xaviera okazał się Tom – projekt rozpięty gatunkowo gdzieś pomiędzy dramatem psychologicznym a thrillerem. Dolan postanowił wcielić się w tytułową rolę, powracając tym samym do praktyki, którą stosował przy realizacji Zabiłem moją matkę i Wyśnionych miłości. Scenariusz oparty został na sztuce teatralnej autorstwa Michela Marca Boucharda. Głównym bohaterem Toma jest młody homoseksualista odwiedzający rodzinne strony zmarłego kochanka. Z czasem chłopak zaczyna nawiązywać przedziwną, podszytą erotyzmem i przemocą relację z wulgarnym bratem nieboszczyka.

Kadr z filmu Tom (2013)
Tom zdecydowanie wyróżnia się na tle filmografii Dolana. Młody reżyser zrezygnował w nim ze swojej ulubionej konwencji melodramatu na rzecz elementów związanych stricte z gatunkiem thrillera. Xavier pokazał się w swoim czwartym projekcie przede wszystkim jako sprawny rzemieślnik – udowodnił sobie oraz widzom, że potrafi dobrze zbudować napięcie, a także wykreować duszną, przytłaczającą atmosferę.
Tom jest wyjątkowy z jeszcze co najmniej jednego powodu – jest pierwszym wyreżyserowanym przez Dolana filmem, który nie był pokazywany na festiwalu w Cannes, lecz w Wenecji. Na całe szczęście okazało się, że Xavier potrafi zbierać laury także we Włoszech, gdzie jego czwarty pełnometrażowy obraz wyróżniony został nagrodą FIPRESCI.
Rok 2014 okazał się być może najpracowitszym w karierze Dolana. Do kin trafiły aż dwa filmy, w których Kanadyjczyk zagrał znaczącą rolę, a jednocześnie premierę na festiwalu w Cannes miał piąty wyreżyserowany przez niego obraz – Mama.
Wraz z osiągnięciem sukcesu związanego z reżyserią Dolan zaczął liczyć się w branży również jako aktor. Projekty, w których zdecydował się uczestniczyć, reklamowano teraz jego nazwiskiem – znalazł się na plakacie zarówno Cudu Daniela Grou, jak i Pieśni słonia Charles’a Binamé. Szczególnie interesująca wydaje się rola w drugim z tych obrazów. Dolan wcielił się na jego potrzeby w chorego psychicznie człowieka, który rozpoczyna z doktorem granym przez Bruce’a Greenwooda tajemniczą grę. Po raz pierwszy Xavier miał okazję w pełni zaprezentować swój niebywały talent aktorski, występując w roli pierwszoplanowej w filmie reżyserowanym przez kogoś innego niż on sam.
Otrzymaną szansę Kanadyjczyk wykorzystał w stu procentach. I choć Pieśń słonia z pewnością nie wszystkim przypadła do gustu (obrazowi Binamé zarzucano przede wszystkim banalne rozwiązanie skrzętnie budowanej przez cały film intrygi), to nieomal wszędzie chwalono brawurową kreację Dolana.

Kadr z filmu Pieśń słonia (2014)
Pieśń słonia pierwszy raz pokazana została we wrześniu 2014 roku podczas festiwalu filmowego w Toronto. Najważniejsze wydarzenie w karierze Dolana miało jednak miejsce kilka miesięcy wcześniej – w maju. To właśnie wtedy na festiwalu w Cannes odbyła się premiera piątego pełnometrażowego filmu zrealizowanego przez Xaviera – Mamy. Po raz pierwszy obraz Dolana znalazł się w konkursie głównym, walcząc tym samym o prestiżową Złotą Palmę.
Mama z całą pewnością stanowi swego rodzaju punkt kulminacyjny dotychczasowej kariery Dolana. Jest najdojrzalszym, a według wielu (w tym także piszącego te słowa) najlepszym filmem, który wyszedł spod ręki młodego Kanadyjczyka. Xavier udowodnił swoim piątym pełnym metrażem, że stał się tym, kim zawsze pragnął się stać – reżyserem doskonale panującym nad nakręconym materiałem. Aby ukazać emocjonalną duchotę relacji matki oraz jej zbuntowanego, nastoletniego syna, wybrał bardzo oryginalny format 4:4. Nie stawiał jednak wszystkiego na jedną kartę, doskonale wiedział, jaki osiągnie efekt.
Zastosował kwadratowe kadrowanie już wcześniej, realizując w 2013 roku klip do piosenki College Boy zespołu Indiochine. Co ciekawe, w głównego bohatera pierwszego z dwóch wyreżyserowanych przez Dolana jak dotąd teledysków wcielił się Antoine-Olivier Pilon – chłopak, któremu Xavier powierzył niecały rok później rolę niepokornego Steve’a w Mamie.

Kadr z filmu Mama (2014)
Sam reżyser wspomina swój piąty projekt bardzo emocjonalnie. Rozprawiając o bohaterach Mamy, zaczyna nagle opowiadać również o własnej, niezwykle radykalnej wizji kina, o tym, jak powinny według niego wyglądać współczesne filmy:
Życie daje im w kość, ale dzięki swojej sile, odwadze, by marzyć, to oni w końcu okazują się zwycięzcami. Czy tacy ludzie istnieją naprawdę? Nieważne! Nie chciałem nakręcić brzydkiego, szarego, ponurego filmu. Guzik mnie obchodzi, jak wygląda prawdziwe życie. To nie rzeczywistość, to kino! Ludzie nie po to kupują bilet, żeby zobaczyć, jak wyglądałoby ich życie, gdyby dostali od losu po głowach. Bez nadziei, bez śmiechu, bez poczucia humoru. Nie chcemy kina, które byłoby emocjonalną, artystyczną podróżą w inny świat, pokażcie nam czystą rzeczywistość, solidny dokument o przerąbanym życiu – odpada.
Mama zmieniła na moment rzeczywistość Dolana w piękny, hollywoodzki film z obowiązkowym happy endem. Kanadyjczyk odebrał w Cannes Nagrodę Specjalną Jury, wygłaszając z tej okazji wspaniałe, wzruszające przemówienie, w którym zachęcał wszystkich młodych artystów do nieporzucania swoich dziecięcych marzeń:
Chciałbym wam tylko powiedzieć, że pomimo wszystkich ludzi, którzy nie lubią tego, co robicie, i innych, którzy nie lubią tego, kim jesteście, trzymajcie się swoich marzeń, bo wspólnie możemy zmieniać świat, a świat potrzebuje tej zmiany. Wzruszanie ludzi, zmuszanie ich do płaczu lub do śmiechu, może zmieniać myślenie. A zmiana myślenia powoli zmienia życie, a zmienianie życia powoli zmienia świat. Nie tylko politycy i naukowcy mogą go zmieniać, ale również artyści. Robili to od zawsze. Nie ma granic dla naszych ambicji, z wyjątkiem tych, które sami zbudujemy dla siebie i tych, które społeczeństwo zbuduje dla nas. W skrócie, wierzę, że wszystko jest możliwe dla tych, którzy marzą, próbują, pracują i nigdy się nie poddają.
Po stworzeniu swojego opus magnum Dolan potrzebował chwili oddechu. Kolejny film jego autorstwa ukazał się dopiero dwa lata po Mamie, w 2016 roku (wcześniej dwuletnia przerwa miała miejsce jedynie pomiędzy premierą Wyśnionych miłości a monumentalnym Na zawsze Laurence). W międzyczasie Xavier zdążył zrealizować swój drugi teledysk, tym razem był to klip do piosenki Adele – Hello. Klip wyreżyserowany przez Dolana obejrzało na YouTubie do tej pory niemalże dwa i pół miliarda osób.
Szósty pełnometrażowy projekt Xaviera okazał się kolejną w jego karierze adaptacją sztuki teatralnej. Kanadyjczyk przeniósł na ekran To tylko koniec świata pióra Jeana-Luca Lagarce’a – historię śmiertelnie chorego homoseksualisty, który powraca do rodzinnego domu po latach nieobecności, aby oznajmić bliskim, że umiera. Dolan skompletował znakomitą obsadę, pełną naprawdę głośnych francuskich nazwisk. Zrezygnował z mniej znanych, aczkolwiek sprawdzonych już wcześniej aktorów, z którymi współpracował, kręcąc poprzednie filmy.
Miejsca Anne Dorval, Suzanne Clément, Monii Chokri i Nielsa Schneidera zajęli Gaspard Ulliel, Vincent Cassel, Marion Cotillard i Léa Seydoux. Dolan po raz drugi (pierwszy raz miało to miejsce w Mamie) postanowił ani na sekundę nie pojawić się na ekranie. Stanął za kamerą, całe show oddając w ręce swojej niesamowicie utalentowanej obsady.

Kadr z filmu To tylko koniec świata (2016)
To tylko koniec świata spotkało się z bardzo mieszanymi recenzjami. Obraz podzielił zarówno krytyków, jak i widzów. Wytykano Dolanowi, że zmarnował potencjał drzemiący w utalentowanych francuskich aktorach, zamieniając ambitną sztukę Lagarce’a w tani, rodzinny melodramat. Głosy krytyki nie powstrzymały jednak Xaviera przed kolejnym triumfem w Cannes.
To tylko koniec świata zakwalifikowało się do konkursu głównego, ostatecznie zdobywając dwie poboczne nagrody (Grand Prix Festiwalu oraz Nagrodę Jury Ekumenicznego). Film Dolana doceniono również podczas rozdania Cezarów przyznawanych przez Francuską Akademię Sztuki i Techniki Filmowej. To tylko koniec świata zostało wyróżnione aż trzema statuetkami, w tym m.in. dla najlepszego reżysera oraz najlepszego aktora.
Po adaptacji sztuki Lagarce’a nastąpiła kolejna, trzecia już, dwuletnia przerwa w karierze Kanadyjczyka. Świat ujrzał jego kolejne dzieło, anglojęzyczny debiut, dopiero pod koniec 2018 roku, podczas festiwalu filmowego w Toronto. Zanim to jednak nastąpiło, do kin trafiły aż dwa filmy, w których Xavier wystąpił jako aktor. Były to kolejno Źle się dzieje w El Royale Drew Goddarda (mała rola epizodyczna) oraz Wymazać siebie Joela Edgertona (ważna, dobra rola drugoplanowa).

Kit Harington na planie filmu Śmierć i życie Johna F. Donovana (2018)
Po festiwalu w Toronto zaczęły ukazywać się pierwsze recenzje dotyczące anglojęzycznego debiutu Dolana – Śmierci i życia Johna F.
Donovana
Zawsze byłam pod wrażeniem Twojego zaangażowania w opowiadanie historii. Żeby pozostać artystą, jesteś w stanie zrezygnować z wcześniejszych pomysłów oraz iść wbrew oczekiwaniom. Szczerzę cię kocham i czekam na kolejne okazje do współpracy, zarówno w sztuce, jak i w życiu.
Chastain nie musiała długo czekać na kolejną okazję do współpracy z Dolanem. Oboje znaleźli się bowiem w obsadzie drugiej części filmu To – adaptacji bestsellerowej powieści Stephena Kinga. Swego czasu Xavier wypowiadał się na temat obrazu Andresa Muschiettiego bardzo pozytywnie, nazywając go nawet na Twitterze „nowym ulubionym filmem ostatniej dekady”. Premiera kontynuacji zmagań Klubu Frajerów z klaunem Pennywise’em zapowiedziana jest na wrzesień 2019 roku.
Wiele wskazuje na to, że Śmierć i życie Johna F. Donovana okaże się po prostu nieudanym filmem. Nie powinno się jednak ferować wyroku zawczasu. Najnowszy obraz Dolana miał premierę we Francji zaledwie kilka dni temu, co oznacza, że istnieje realna szansa na tegoroczną dystrybucję w pozostałej części Europy, a więc i w Polsce. Na razie w sieci możemy podziwiać jedynie oficjalny zwiastun Śmierci i życia Johna F. Donovana.
Xavier Dolan kończy dziś, 20 marca, trzydzieści lat. Powoli więc wkracza w czwartą dekadę swojego życia. Wkracza w nią, mając na koncie liczne nagrody i wyróżnienia, którymi poszczycić się może niewielu reżyserów w podobnym wieku (jeśli w ogóle ktoś taki istnieje). I choć w serii filmów o Harrym Potterze Dolan użyczył swojego głosu Ronowi Weasley’owi, to w życiu zdecydowanie bliżej mu do tytułowego bohatera prozy J.K. Rowling – cudownego chłopca przeznaczonego już za młodu do osiągania niemożliwego, realizowania najwyższych celów.
