Publicystyka filmowa
SZYBKA PIĄTKA #117. Najlepsze filmowe pocałunki
SZYBKA PIĄTKA #117 odkrywa najbardziej pamiętne filmowe pocałunki, które rozpalają serca i wywołują uśmiech. Oto magia kina!
28 listopada to według kalendarza świąt nietypowych Dzień Pocałunku. Z tej okazji prezentujemy nasze ulubione sceny pocałunków.
Michalina Peruga
- Zakochany kundel – słynna scena ze spaghetti – Scena, w której pyszczki bezpańskiego kundla Trampa i eleganckiej cocker spanielki Lady stykają się przypadkiem podczas jedzenia makaronu spaghetti z jednego talerza, jest jedną z najbardziej kultowych w historii kina.
Poza tym to uroczy, zabawny gag w starym, disneyowskim stylu, któremu towarzyszy świetna piosenka.
- Złodziej w hotelu – pocałunek Grace Kelly i Cary’ego Granta – Hitchcock zamieścił w tym filmie sporo scen i dialogów o wyraźnym podtekście seksualnym, jednak, jak zawsze, wszystko uchodziło mu na sucho pomimo czujnego oka cenzorów. Szczególne obawy budziła pełna seksualnego napięcia scena rozgrywająca się w zaciemnionym pokoju hotelowym pomiędzy Grace Kelly i Carym Grantem. Grana przez aktorkę postać, bogata Frances, powoli całuje dłoń Johna (Grant), a potem ich twarze zbliżają się do siebie, aby połączyć się w namiętnym pocałunku.
W montażu Hitchcock przeplata ze sobą ujęcia całującej się pary i strzelających na dworze fajerwerków, symbolizujących seksualne spełnienie.
- Przeminęło z wiatrem – Rhett całujący Scarlett na tle płonącego nieba – Po ucieczce z płonącej Atlanty, na drodze do Tary, Rhett Butler oznajmia Scarlett O’Harze, że opuszcza ją, bo zamierza zaciągnąć się do wojska. Na tle kolorowego, płonącego ognistymi odcieniami pomarańczy i czerwieni nieba Rhett przechyla Scarlett i całuje ją.
- Dirty Dancing – powolny taniec Baby i Johnny’ego – Ta scena to „wirujący seks” w pełnej krasie! Baby przychodzi wieczorem do domku Johnny’ego, którego, jak warto podkreślić, zastaje w półnegliżu, bez koszulki. Przeprowadzają krótką, dramatyczną rozmowę o swoich największych lękach, a potem zaczynają powoli tańczyć. Johnny rozbiera Baby, delikatnie muskając jej wargi i… sami wiecie, co było dalej.
- Dziennik Bridget Jones – pocałunek w śniegu – Nieustająca w poszukiwaniach prawdziwej miłości Bridget, przekonana, że jej ukochany Mark (Colin Firth) przeczytał w jej dzienniku niepochlebne słowa na swój temat sprzed kilku miesięcy i wyszedł z jej domu obrażony, wybiega na zaśnieżoną ulicę w swetrze, adidasach i majtkach.
Scenę poszukiwań zwieńcza piękny pocałunek pośród padających płatków śniegu z Markiem, który wyszedł tylko na chwilę, aby kupić bohaterce nowy dziennik.
Filip Pęziński
- Spider-Man – pocałunek w deszczu – Chociaż trudno 17 lat po premierze nazwać film Sama Raimiego czymś większym niż sympatyczną ramotką, to bez wątpienia scena pocałunku w deszczu Mary Jane i odwróconego do góry nogami Spider-Mana to moment niemalże ikoniczny (cytowany zresztą w nagrodzonym Oscarem Spider-Man Uniwersum) i, jak na standardy serii, wręcz erotyczny.
- Wszystko gra – pocałunek w polu – Zdecydowanie mój ulubiony film autorstwa Woody’ego Allena i przepełniona erotyzmem scena pierwszego zbliżenia bohaterów granych przez Scarlett Johansson i Jonathana Rhysa Meyersa.
Trudno wyobrazić sobie większą ekranową namiętność.
- Gwiezdne wojny: Część II – Atak klonów – wjazd na arenę – Jestem ogromnym fanem serii i jednocześnie kompletnie nie znoszę tego filmu. Jest w nim jedna, tylko jedna scena, którą uwielbiam. Anakin i Padme (Natalie Portman urokliwiej nie prezentowała się chyba nigdzie!) wyznają sobie miłość i całują się tuż przed – jak się im wydaje – śmiercią na arenie pełnej potworów. A w tle rozbrzmiewa doskonały miłosny motyw muzyczny autorstwa Johna Williamsa.
- Watchmen. Strażnicy – grzyb atomowy – Zack Snyder kradnie kadry komiksowym Strażnikom, ale w wielu wypadkach robi to tak perfekcyjnie, że trudno go winić.
Jednym z tych momentów jest zapierająca dech w piersiach sekwencja snu Dana i jego pocałunek z Laurie na tle grzyba atomowego.
- Powrót Batmana – jemioła bywa trująca – „Jemioła bywa trująca” – zauważa Batman przyciśnięty przez Kobietę-Kota do podłogi, spoglądając na jemiołę. Pocałunek bywa jeszcze bardziej, jeśli jest szczery” – odpowiada kobieta i namiętnie nawet nie całuje, ale liże mężczyznę. Niezapomniana scena.
Katarzyna Kebernik
- Imperium kontratakuje – pocałunek Hana i Lei przed zamrożeniem w karbonicie – „I love you” – „I know”. Piękne, mocne, proste. Wzrusza mnie za każdym razem. Moja ulubiona scena z Gwiezdnych wojen.
- Przeminęło z wiatrem – oświadczyny Rhetta – Najbardziej ikoniczny pocałunek w historii kina. Scarlett O’Hara niemal omdlewa w ramionach Rhetta Butlera, a on wpija się w jej usta, jakby od tego zależało jego życie. W każdym innym filmie byłoby to kiczowate, ale Przeminęło… to inny kaliber. W końcu Scarlett jest podpita i nie ukrywa, że w Rhetcie najbardziej podobają jej się jego pieniądze (na razie). Brak ckliwej muzyki w tle na plus.
- Twin Peaks – pocałunek agenta Coopera i Laury Palmer – Tajemniczy i niepokojący, podszyty tak erotyzmem, jak grozą. Kulminacja gry pomiędzy poszukującym a poszukiwaną. Scena z Czarnej Chaty została niemal jeden do jednego powtórzona w trzecim sezonie serialu, przywołując tym samym wiele wspomnień.
- Ból i blask – pocałunek Salvadora i Federico – Piękne pożegnanie dwóch mężczyzn, których przed laty połączyła wielka miłość.
Wiedzą, że nie odtworzą już dawnej magii, że ich ścieżki rozeszły się bezpowrotnie, ale przy drzwiach wyjściowych nie mogą się powstrzymać i całują się ten jeden ostatni raz.
- Amelia – pocałunek Amelii i Nino – Niesamowicie urocza scena. Dwójka nieśmiałych, niepasujących do świata osób znajduje siebie nawzajem. Ona najpierw z czułością i pewną niewinnością całuje go w różne części twarzy, on się jej odwdzięcza, a kiedy w końcu łączą się ustami, to widzimy to przez firankę.
Odys Korczyński
- Martwica mózgu – pocałunek księdza i pielęgniarki – Nie sądziłem, że między żywymi trupami może być aż tyle namiętności. Peter Jackson w charakterystycznym dla siebie stylu gore pokazał, co może się stać z ustami, jeśli wpije się w nie zbyt rozochocona kobieta. Dosłownie mogą odlecieć wraz z kawałkami policzków. Ale przecież rozgorączkowanemu seksualnie księdzu to w ogóle nie przeszkadza. Ich namiętność przetrwa każdą jatkę, nawet tę finalną, z kosiarką w roli głównej.
- Pięćdziesiąt twarzy Blacka – pocałunek w łóżku – To właśnie ten przypadek, kiedy pastisz jest lepszy od oryginału. Z dialogów wylewa się siermiężny erotyzm, a aktorzy dobrze udają, że się pragną w iście zwierzęcy sposób. Pocałunek między Christianem a Hannah (zaraz po wylizaniu tostów), kiedy on naciąga jej wargę niemal jak gumę do żucia, zwiastuje same abstrakcyjne seksualne wyczyny i mięsiste dialogi, które nastąpią później.
- Ściśle tajne – pocałunek Nicka i Hillary przed angielskim samolotem – Zuckerowie potrafią śmieszyć, chociaż napakowanie ich filmów gagami czasem już dzisiaj nuży.
To taka trochę klęska urodzaju. Zdarzają się jednak momenty, które warto zapamiętać, bo są i śmieszne, i dwuznaczne, tak jak ten pocałunek rodem z filmów porno. Trwa bardzo krótko, ale to oczywiste, co znaczy. Rzecz jasna, mam na myśli to charakterystyczne wybrzuszenie na policzku Nicka.
- Gra pozorów – zanim wszystko stało się jasne – Neil Jordan potrafi targać emocjami widzów. Najpierw niezwykle zmysłowo filmuje pocałunek Fergusa (Stephen Rea) i Dil (Jaye Davidson), by następnie sprowadzić całą namiętność tej sceny do penisa.
Odkrycie go może wszystko zmienić, ale Jordan nie po to rozgrywałby tak relację między bohaterami. Nic nie jest proste, kiedy w grę wchodzą uczucia.
- Łowca androidów – w domu Deckarda – Bardzo męska to scena. Pełna dominacji, jednoznacznej żądzy, chęci zdobycia ofiary. Wydaje się, że Rachael tego nie chce, że się przestraszy i zostanie skrzywdzona. Nic bardziej mylnego. Ona potrzebuje takiego potraktowania. Do tej pory nigdy nie była samodzielna – dosłownie nie wiedziała, kim jest.
A teraz Deckard staje na jej drodze i może wyzwolić jej samodzielność niczym demiurg. Wspaniały pocałunek i idealnie dobrane do sytuacji dialogi.
Gracja Grzegorczyk
- Hannibal – pocałunek Clarice Starling i Hannibala Lectera – Na ten pocałunek czekałam przez wiele, wiele lat, od momentu, gdy całkowicie zauroczyłam się Milczeniem owiec. I muszę przyznać, że choć jego sequel okazał się być totalnym niewypałem, to ta scena pocałunku wciąż przyprawia mnie o ciarki. Obydwoje walczący o życie, obydwoje zafascynowani sobą i obydwoje zdolni posunąć się do wszystkiego. Tej parze naprawdę kibicowałam praktycznie od samego początku. Niestety perfekcyjny finał, który może usatysfakcjonować typową fankę, dostałam dopiero w książce. Ale, jak to mówią, nie można mieć wszystkiego.
- Tamte dni, tamte noce – pocałunek Elia i Olivera – Nie powinno dziwić, iż pocałunek z Tamtych dni, tamtych nocy znalazł się na mojej liście.
Cały film to jedna wielka gra wstępna; senne marzenie, które koniec końców okazuje się być wspomnieniem. Uwielbiam scenę, w której Elio dopiero co puścił pawia, ale Oliverowi zupełnie to nie przeszkadza. Jest środek nocy, nic ani nikt ich nie ogranicza, są młodzi i wolni.
- Casablanca – pocałunek Ricka i Ilsy – Ikoniczny film, ikoniczny pocałunek. Za każdym razem, gdy oglądam Casablankę, ogarnia mnie w tym momencie wzruszenie. Chyba cały świat chce, by tych dwoje finalnie wróciło do siebie, a jednocześnie wiemy, że związek skazany jest z góry na porażkę.
Ona wyznaje mu miłość, a on obejmuje ją ramieniem i całuje, jakby więcej mieli już się nie zobaczyć. Dla mnie to jeden z perfekcyjnych pocałunków i klasyczny wyciskacz łez.
- Atomic Blonde – pocałunek Charlize Theron i Sofii Boutelli – Charlize Theron chyba nigdy nie wyglądała tak seksownie, jak w scenie, w której dekonspiruje francuską agentkę. Stroboskopowa czerwień, piękne kobiety, mierzenie do siebie z broni – czego chcieć więcej.
Niejeden facet oraz kobieta chcieliby się znaleźć w tamtym momencie na miejscu Sofii Boutelli. Pocałunek jest gorący, elektryzujący… a reszta to już historia.
- Drive – pocałunek bezimiennego głównego bohatera i Irene – Bezwzględni, samotni i poszukujący siebie wzajemnie. Drive to dla mnie przykład kina, którym Refn bez wątpienia powinien się zajmować. W przypadku sceny w windzie reżyser doskonale wiedział, jak uchwycić napięcie pomiędzy bohaterami.
Perfekcyjna gra świateł i perspektywy sprawia, iż jesteśmy nim – jako widzowie – całkowicie pochłonięci. Tylko jeden pocałunek dzieli bowiem bohaterów od totalnej masakry, która ma się za chwilę wydarzyć. I jest to naprawdę piękna scena, oczywiście w specyficzny sposób.
