Recenzje
SPIDER-NOIR [RECENZJA]: Zblazowany (i świetny) Nicolas Cage
Spider-Noir to opowieść o prywatnym detektywie, który prowadzi agencję w Nowym Jorku na początku lat 30. XX wieku. W roli Spidera Nicolas Cage.
Spider-Noir to postać o komiksowym rodowodzie. Po raz pierwszy pojawił na kartach zeszytu Hine’a i Sapolsky’ego z 2009 roku. Największą rozpoznawalność dał mu jednak występ w oscarowej animacji Spider-Man: Into the Spider-verse. Ben Reily był tam jednym z wariantów Spider-Mana, a użyczający mu głosu Nicolas Cage jedną z najjaśniejszych gwiazd. Duet reżyserski – Phil Lord i Christopher Miller są zresztą producentami wykonawczymi serialu. Czy, gdy Spider-Noir jest głównym bohaterem, jego postać jest równie angażująca? Sprawdziłem. Oceniam pierwsze odcinki serialu Prime Video – Spider-Noir.
Spider-Noir to opowieść o prywatnym detektywie, który prowadzi agencję w Nowym Jorku na początku lat 30. XX wieku. Przed laty chronił też miasto przed bandytami jako Spider, zamaskowany stróż prawa. Od śmierci żony porzucił jednak to zajęcie. Teraz, gdy w mieście zaczynają dziać się dziwne rzeczy, z tajemniczymi podpaleniami na czele, a znany mafioso Silvermane (niezły Brendan Gleesson) robi zakusy na (nie)zwykłych obywateli, Ben znów założy charakterystyczny strój.

Nicolas Cage. W czerni i bieli
Nicolas Cage dobrze wypada w swojej roli, która jest kontynuacją tego, w jaki sposób poznaliśmy bohatera w animacji. Ben jest pogodzony ze swoją sytuacją, opanowany i stara się podchodzić zdroworozsądkowo do otaczającej go rzeczywistości. Chwilami bywa przez to też nadmiernie zblazowany, co czasem dodaje mu uroku, a w innych momentach każe zastanawiać się nad jego inteligencją i wyborem ścieżki zawodowej.
Na swojej drodze spotyka klasycznych przeciwników Spider-Mana, a w tle historii przewija się wojenna tajemnica, związana ze sposobem uzyskania supermocy. Nieźle pokazany jest spider-sense bohatera, informujący go o zagrożeniu, a czarno-biała stylistyka umiejętnie cieszy oko*.

W pierwszych trzech odcinkach jest kilka rzeczy, które działają i zapowiadają ciekawe rozwinięcie. Niestety zarys intrygi kryminalnej jest najsłabszą stroną historii, co przy dziele które ma być kryminałem noir, stanowi znaczący problem.
Ostatnio podobny miałem z Młodym Sherlockiem – znakomite sceny i świetne pomysły mieszały się tam z tymi przeciętnymi i wtórnymi. Serial niosło świetne aktorstwo i chemia między Hero Tiffinem Finnesem a Dónalem Finnem, ale całości ciążyła dość toporna opowieść. Na tym etapie Spider-Noir ma podobny problem. Bo choć to przyjemność oglądać dobrą rolę Nicolasa Cage’a, chwilowo poza nim nic więcej nie przyciąga mnie do ekranu.

Spider-Noir: oceniam serial Prime Video
Uwielbiam rolę Cage’a w animacji. Jego Spider-Noir był świetnie napisany i wchodził w intrygujące interakcje z pozostałymi bohaterami. Z wypiekami na twarzy czekałem więc na ten serial. Szanuję, że produkcja Orena Uziela i Stephena Lightfoota próbuje innego podejścia do produkcji superhero, ale jednak musi mi dać więcej od siebie niż tylko udany sztafaż stylistyczny.
Czy więc warto obejrzeć Spider-Noir? Jeśli kochacie Nicolasa Cage’a w jego redemption era, zdecydowanie tak. Ja też pewnie obejrzę do końca, licząc, że przeciętne świetnego początki. Po seansie trzech odcinków, na razie jednak raczej ostudziłem mój entuzjazm. Wierzę jednak, że serial ma jeszcze przestrzeń, żeby się rozwinąć. Bądź, co bądżź- czarno-biały Ripley też chwilę się rozkręcał, a finalnie był moim serialem roku. Czy tu będzie podobnie? Czas pokaże.

*Co ciekawe – serial wypuszczony jest w dwóch wersjach – monochromatycznej i kolorowej, choć chyba wszyscy wiemy, która jest prawilna 😉

