search
REKLAMA
Sztuczne światy

Sztuczne światy – TITO i PTAKI

Maciej Niedźwiedzki

3 grudnia 2019

REKLAMA

Animowane kino apokalipsy ma bardzo różne oblicza. Na pewno wszyscy znacie amerykańskiego Wall-E, dla którego punktem wyjściowym była katastrofa ekologiczna, zmuszająca człowieka do opuszczenia Ziemi. Pixar w planie totalnym podszedł do tematu z typowym dla siebie rozmachem a w planie bliskim z ujmującą delikatnością. Niedawno w Sztucznych światach pisałem o hiszpańskich Psychonautach. Zapomnianych dzieciach. To z kolei ekspresyjna i sięgająca po metaforykę bajki wizja świata po nuklearnej zagładzie. Obraz wyjątkowo brutalny, szorstki i bezkompromisowy w wykorzystaniu filmowych środków wyrazu.

Natomiast brazylijskie Tito i ptaki opowiadają o innej grożącej nam alternatywie: globalnej epidemii. Animacja Bits Productions proponuje jeszcze odmienne podejście. To Kino Nowej Przygody, łączące elementy naukowej fantastyki i dramatu rodzinnego. Dodatkowo jest to ujęte w niezwykle oryginalną malarską formę. Jawną do tego stopnia, że niejednokrotnie możemy zobaczyć w kadrach ślady po pędzlu, którym malowano tło. Tito i ptaki to kino mające swój język, charakter i własną fakturę.

tito i ptaki

Znacznie ciekawsze od szukania podobieństw między wymienionymi filmami jest wskazywanie różnic. Animacje z trzech różnych kontynentów, od studiów dysponujących nieprzystawalnymi zapleczami finansowymi, a także trzy różne przyczyny ziemskich katastrof i zupełnie inne skutki. Odmienne problemy, z jakimi mierzą się bohaterowie, prowadzą do wyciągnięcia na wierzch różnych tematów: lenistwa i uzależnienia od technologii w przypadku Wall-E, moralnej degeneracji i zepsucia w Psychonautach oraz strachu i bezradności w Tito i ptakach. Jeśli chcecie zobaczyć, jak kreatywnie i różnorodnie kino animowane może opowiadać o sprawach ostatecznych, sięgnijcie po wszystkie trzy. Naprawdę trudno wskazać wśród nich produkcję najlepszą.

Tytułowym bohaterem Tito i ptaków jest nastolatek mieszkający z rodzicami w jednym z brazylijskich miast. Szczególnie silna więź łączy Tito z ojcem, ambitnym naukowcem pracującym nad maszyną, która ma rozszyfrowywać język ptaków. W prologu chłopak właśnie od ojca słyszy nośne motto – „Strach nie bierze się z powietrza, ale z idei” – którego znaczenie spaja cały film i pięknie wybrzmiewa w finale. Otwarcie Tito i ptaków zarysowuje silne relacje między postaciami i wprowadza dwa najważniejsze konteksty. Pierwszym jest nieszczęśliwy wypadek w trakcie prac nad wynalazkiem. Po nim ojciec będzie musiał opuścić Tito, ale chłopak usilnie będzie starał się ponownie nawiązać z nim kontakt. Drugim jest przybierająca na sile zaraza, przemieniająca ludzi w kamienie. Przeciągające się poszukiwanie antidotum sprawia, że coraz więcej mieszkańców zamykanych jest w szpitalach.

Bezradność miejskich władz wywołuje wszechobecną panikę, rozpacz i defetyzm. Słoneczne miasto w ciągu kilku dni przemienia się w ponure, brudne i spowite mrokiem burtonowskie Gotham City. Oczywiście nie wszyscy z przerażeniem obserwują pogarszającą się sytuację. Pewien biznesmen chce na niej zarabiać, sprzedając luksusowe dzielnice okryte nieprzepuszczalną powłoką. Nie warto tu zagłębiać się w tę czytelną alegorię. Twórcy z całą sugestywnością (i wszystkimi jej dobrymi i złymi naleciałościami) na naszych oczach wznoszą bańkę dla najzamożniejszej społecznej grupy, skutecznie oddzielającą ich od chorób, niebezpieczeństw i katastrof.

tito i ptaki

To rzecz jasna czarno-biała wizja świata, ale konsekwentnie oddana w obu kierunkach. Obrazy z niechronionych części miasta równie mocno zapadają w pamięć. Wymarłe kamienice, ulice przypominające wysypiska śmieci i zniszczone wnętrza mają plastyczną siłę wyrazu. To przygnębiające otoczenie przemierzają ubrani w żółte kombinezony wojskowi, dezynfekujący okolicę z pomocą środka o toksycznym, zielonym kolorze. To niezwykle przekonujące i immersyjne graficzne osiągnięcie.

Przy tak wielu wątkach i tematach – poszukiwaniu ojca, zbierającej żniwo epidemii, społecznym rozwarstwieniu, klasowych napięciach oraz utrzymanej w spielbergowskich duchu przygodzie – Tito i ptaki pozostają przede wszystkim opowieścią o strachu. Diagnozowanych jako indywidualny, uzasadniony lęk, ale także jako generalna ludzka przypadłość czy model życia. Strachu, na którym się zarabia. Strachu irracjonalnym, strachu wynikającym z niewiedzy. Odchodząc jednak od katastroficznego tonu brazylijskiej animacji oraz jej niewątpliwej alegoryczności, socjologiczna puenta filmu jest bardzo bliska naszej codzienności. Choć historyczny zasięg Tito i ptaków jest znacznie większy: to bowiem kino o wczoraj, teraz i (oby nie) jutrze.

Maciej Niedźwiedzki

Maciej Niedźwiedzki

Kino potrzebowało sporo czasu, by dać nam swoje największe arcydzieło, czyli Tajemnicę Brokeback Mountain. Na bezludną wyspę zabrałbym jednak ze sobą serię Toy Story. Najwięcej uwagi poświęcam animacjom i festiwalowi w Cannes. Z kinem może równać się tylko jedna sztuka: futbol.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA