search
REKLAMA
Seriale TV

SERIALE W 2017 ROKU. Redakcyjne podsumowanie

REDAKCJA

4 stycznia 2018

REKLAMA

W duchu podsumowań wieńczących 2017 rok nasi redakcyjni maniacy serialowi przyjrzeli się temu, co działo się w produkcjach telewizyjnych przez ostatnie kilkanaście miesięcy. Są tu żelazne pozycje, których można się spodziewać na każdej tego typu liście, ale również mniej znane produkcje i tegoroczne zaskoczenia, z którymi warto się zapoznać. Kolejność przypadkowa. Zapraszamy do dzielenia się waszymi serialowymi odkryciami w komentarzach.

Gra o tron – sezon siódmy

Parafrazując fragment własnej recenzji: dobrym podsumowaniem zeszłorocznej odsłony Gry o tron był finał kumulujący jej wady i zalety. Fantastyczna strona audiowizualna poszła w parze z wyraźną chęcią scenarzystów do pospiesznego zamykania wątków tak, aby w finałowej serii zostało już wyłącznie samo mięso. Stąd też bohaterowie zdają się teleportować pomiędzy kolejnymi krainami i miastami, nagle okazuje się, że przypadkowe spotkania to rzecz na porządku dziennym, a część bohaterów bez większego powodu traci swój animusz i ustępuje miejsca tym, którzy ostatecznie naprawdę liczą się w tej opowieści. W teorii brzmi to nie najlepiej, ale moja sympatia do bohaterów i tego świata jest tak duża, że – świadom wad – jednocześnie nie mogę się doczekać zakończenia i jest mi żal, że wkrótce do niego dojdzie. Przymykam oko na skrótowość i chęć pójścia na łatwiznę, bo widowiskowość jest tu na poziomie niebotycznym, a dzięki realizacji i właśnie przywiązaniu do postaci siódmy sezon potrafi naprawdę solidnie zaangażować i wciągnąć. [Łukasz Budnik]

Rick i Morty – sezon trzeci

Perypetie tytułowych bohaterów całkowicie skradły moje serce i szturmem wdarły się do czołówki ulubionych seriali. Twórcy w trzecim sezonie utrzymują poziom swoich poprzedników, a czasem nawet go przewyższają, rozwijając postaci i nadając całości poważniejszy ton. Siłą Ricka i Morty’ego jest ponadprzeciętna kreatywność scenarzystów przy opracowywaniu historii i dynamika między bohaterami – w serii trzeciej najlepszą wypadkową tych dwóch aspektów jest odcinek The Ricklantis Mixup, przez wielu uważanego za najlepszy epizod całego serialu (z czym się zresztą zgadzam). To fantastyczny mariaż kilku gatunków wyrażonych w poszczególnych wątkach odcinka – naprawdę trudno nie docenić tego, z jakim powodzeniem zdołano rozwinąć kilka różnych historii w czasie zaledwie dwudziestu minut. Jest to też znakomity przykład wspomnianego już poważniejszego tonu trzeciej serii. Uwielbiam przedstawione w Ricku i Mortym poczucie humoru (którego oczywiście i w tym sezonie nie braknie), ale to talent twórców do przemycania porażająco życiowych scen jest tym, co ostatecznie wynosi ich serial ponad przeciętność, a trzeci sezon oferuje na tym polu naprawdę wiele. [Łukasz Budnik]

Twin Peaks

Powrót tego tytułu na ekrany od samego początku wzbudzał ogromne emocje i nie ma w tym zupełnie nic dziwnego. Sam z ekscytacją obserwowałem kolejne wiadomości dotyczące produkcji i zapoznawałem się z bardzo oszczędnymi zwiastunami, po których zupełnie nie było wiadomo, czego się spodziewać po całości. Jak się okazało, naiwni byli ci, którzy nastawiali się na tradycyjną kontynuację oryginału i kilkanaście odcinków spędzonych w tytułowym miasteczku wraz z agentem Cooperem zachwycającym się kawą i plackiem z wiśniami. David Lynch i Mark Frost obrali zgoła odmienny kierunek, który w pierwszej chwili rzeczywiście mógł wzbudzić zwątpienie i wymóc sporo cierpliwości. O ile jednak pewne rozwiązania są faktycznie dyskusyjne, tak zeszłoroczne Twin Peaks jest jako całość niezwykłą podróżą w rozbudowany lynchowski świat, zachwycającą, zagadkową i absolutnie wciągającą. Brak tu żerowania na sentymencie, choć Lynch pięknie oddaje hołd postaciom i aktorom – to nowa, świetnie pomyślana historia, w najlepszy sposób rozwijająca mitologię zarysowaną w oryginalnej serii. Zakończenie siedzi w głowie do dziś, podobnie jak fenomenalny występ Kyle’a MacLachlana. [Łukasz Budnik]

Santa Clarita Diet

Czarna komedia od stacji Netflix. Produkcja w konwencji horroru, a raczej jego parodii. W roli głównej Drew Barrymore kreująca postać Sheili, kobiety sukcesu, której przyszłość – za sprawą tajemniczego zbiegu okoliczności – zaczyna malować się w krwawych barwach. Santa Clarita Diet to jedyna komediowa produkcja minionego roku, która mnie porwała i szczerze rozbawiła. Nie tylko dla miłośników ekranowych zombie. Sezon drugi w przygotowaniu. [Karolina Nos-Cybelius]

Stranger Things – sezon drugi

Drugi sezon Stranger Things mocno podzielił miłośników serialu. Dla jednych lepszy od pierwowzoru, dla innych kiepska kontynuacja, której brakuje oryginalności i czynnika zaskoczenia. Sama jestem gdzieś po środku. Drugi sezon miał słabsze i lepsze momenty, nie był tak nowatorski jak pierwsza odsłona serii, ale i tak jest to jedna z najlepszych serialowych produkcji minionego roku. Ewolucja postaci Jedenastki, mierzenie się z mrokiem ukrytym wewnątrz i na zewnątrz, klimatyczny finał drugiego sezonu… Nie wiem jak wy, ale ja znów połknęłam wszystkie odcinki w kilka dni, znów to poczułam i czekam na kolejną odsłonę Stranger Things. [Karolina Nos-Cybelius]

REKLAMA