Ranking

PIĘĆ NAJLEPSZYCH (DOTYCHCZAS) ODCINKÓW RICKA I MORTY’EGO. Ranking subiektywny

Autor: Łukasz Budnik
opublikowano

TEKST ZAWIERA SPOILERY.

Na początku był Powrót do przyszłości (1985). To właśnie ten klasyk zainspirował Justina Roilanda do stworzenia krótkometrażówki The Real Animated Adventures of Doc and Mharti. Kilkuminutowy film przedstawiający karykaturalną wersję duetu z trylogii Roberta Zemeckisa nie jest – mówiąc delikatnie – szczególnie wysmakowany. Szokuje bezpośredniością oraz naruszeniem pewnej świętości, bo oto Marty McFly oralnie zaspokaja Doca Browna (sic!). Mogłoby się wydawać, że podobny pomysł utonie w głębokim morzu abstraktu, ale takie czasy, że zamiast tego po latach stał się kanwą na jeden z najpopularniejszych seriali ostatnich lat. Na szczęście.

Pomimo szalonego tonu całości refleksje na rodzinne tematy zawsze uderzają swoim realizmem.

Stworzony przez Roilanda wraz z Danem Harmonem Rick i Morty opowiada o perypetiach szalonego naukowca Ricka Sancheza, który podróżuje po różnych wymiarach i rzeczywistościach wraz ze swoim rozchwianym emocjonalnie wnukiem Mortym. Obaj mieszkają w domu rodzinnym Morty’ego wraz z rodzicami i siostrą chłopaka. Beth i Jerry Smith to małżeństwo zmagające się z ciągłymi kryzysami i kłótniami, dodatkowo podsycanymi obecnością Ricka, ojca kobiety. Summer, ich pierwsze dziecko, ma cechy stereotypowej amerykańskiej nastolatki, ale bardzo dba o rodzinę i czuje się zazdrosna, że to Morty przeżywa z Rickiem wszystkie szalone przygody. Sam Rick jest samolubnym, wiecznie pijącym, narcystycznym i nihilistycznym dziwakiem, kryjącym jakiekolwiek ciepłe uczucie pod grubą warstwą sarkazmu i obojętności.

Konstrukcja większości odcinków opiera się na dwóch wątkach, głównym i pobocznym. Ten pierwszy to najczęściej kosmiczne przygody tytułowych bohaterów, zachwycające kreatywnością, humorem i projektami postaci i lokacji. Drugi, bardziej przyziemny – skupia się na relacjach rodziny Morty’ego. Poruszane są delikatne tematy kłopotów w małżeństwie, rodzicielstwa i osobistych problemów każdego ze Smithów. Pomimo szalonego tonu całości refleksje na te rodzinne tematy zawsze uderzają swoim realizmem.

Przejdźmy do meritum tego tekstu: oto subiektywne zestawienie pięciu odcinków, które łączą ze sobą najlepsze cechy z tych powyżej wymienionych i na przestrzeni trzech sezonów urzekły mnie najbardziej.

 5. Vindicators 3: The Return of Worldender (sezon trzeci, odcinek czwarty)

Odcinek dający mnóstwo radości ze względu na wyraźne inspiracje widoczne w scenariuszu. Tytułowi Vindicators to drużyna superbohaterów w stylu Strażników Galaktyki lub Avengers. Ich logo jest zresztą parafrazą symbolu tej drugiej wymienionej grupy. Wbrew tytułowi jest to ich pierwszy występ w serialu – cyfra nawiązuje jedynie do trzeciego starcia z Worldenderem (ach, ten subtelny przydomek!) i jednocześnie drugiego, w którym biorą udział Rick i Morty. Poprzednia przygoda odbyła się bez ich udziału. Oczywiście nie podoba się to Rickowi – do tego stopnia, że ten upija się do nieprzytomności z katastrofalnymi skutkami. Wystarczy rzec, że drugą przywoływaną w tym odcinku wprost serią filmową jest… Piła. Superbohaterowie i śmiertelne pułapki zastawione przez pijanego naukowca – takie rzeczy tylko w Ricku i Mortym. Nietrudno przewidzieć, jak dalej rozwija się fabuła, wszak każdy zaznajomiony z przynajmniej jedną częścią Piły wie, jak najczęściej kończą ofiary Jigsawa. Na końcu otrzymujemy obowiązkowy twist, cholernie zabawny zresztą. Frajda na całego.

4. A Rickle in Time (sezon drugi, odcinek pierwszy)

Fabuła rozwija się w sposób szalony i błyskotliwy.

Otwarcie drugiej odsłony serialu bezpośrednio kontynuuje finał poprzedniej i przedstawia konsekwencje wynikające z zatrzymania czasu przez Ricka. Te, oczywiście, są poważne i skomplikowane. Rick, Morty i Summer doprowadzają bowiem do stworzenia dwóch równoległych linii czasowych, które należy ze sobą poskładać, aby nie utknąć na zawsze w limbo pomiędzy nimi. Co najlepsze, obie te linie oglądamy na ekranie jednocześnie. Mnóstwo zabawy daje ogarnianie wzrokiem tego, co dzieje się na ekranie, a sama fabuła rozwija się w sposób szalony i błyskotliwy (koty!), z każdą minutą zwiększając natężenie akcji i humoru. Wciąga jak diabli! Drugi wątek odcinka to kolejne perypetie Jerry’ego i Beth, podczas których rozważają kondycję swojego małżeństwa i przeżywają przygodę pozwalającą im wysnuć nowe wnioski na swój temat, a nam pokazującą, że więcej między nimi ciepła i partnerstwa, niż mogłoby się wydawać.

Ostatnio dodane