search
REKLAMA
Zestawienie

RESTARTY serii, które okazały się NIEPOTRZEBNE

Filip Pęziński

26 listopada 2019

REKLAMA

Wojownicze Żółwie Ninja

wojownicze-żółwie-ninja

Historia Wojowniczych Żółwi Ninja zaczęła się w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych, kiedy Kevinowi Eastmanowi i Peterowi Lairdowi, dwóm niezależnym twórcom, udało się wydać pierwszy, czarno-biały komiks o tych bohaterach. Mimo niezależnego, undergroundowego charakteru komiksu twórcy podjęli się rozmów z Playmates Toys, których to celem miało być podpisanie umowy na stworzenie linii zabawek nawiązującej do wykreowanych przez nich postaci. Korporacja była jednak zaniepokojona niską rozpoznawalnością marki i postanowiła stworzyć najpierw serial animowany, który pozwoli dotrzeć postaciom do szerokiej publiczności. To właśnie ten serial uczynił żółwie kolorowymi, kochającymi pizzę postaciami, które do dziś funkcjonują w zbiorowej świadomości, i to serial był podstawą do stworzenia serii kultowych dziś filmów aktorskich – liczącego trzy odsłony reliktu swoich czasów.

Na początku drugiej dekady XXI wieku Hollywood przypomniało sobie o postaciach Eastmana i Lairda (chociaż już telewizja nigdy o nich nie zapomniała, wciąż produkując kolejne seriale) i powierzając projekt rebootu serii Michaelowi Bayowi. Początkowe plany, by uczynić tytułowe postaci przybyszami z kosmosu, spełzły na niczym, gdyż spotkały się z dużą krytyką fanów. Podobnie próba uczynienia Shreddera (kultowego antagonisty Żółwi Ninja) zachodnim biznesmenem. Powstał zatem film pisany na szybko od nowa, odrzucający komputerowymi projektami tytułowych postaci oraz stawiający w centrum historii postać graną przez wprawdzie niezwykle urodziwą, ale pozbawioną jakiejkolwiek charyzmy i talentu Megan Fox. Wojownicze Żółwie Ninja z 2014 roku doczekały się sequela, który trochę bardziej korzystał z mitologii świata zmutowanych żółwi, ale też reprezentował sobą jeszcze niższy poziom. Filmy przemknęły przez kina, fani raczej niechętnie do nich wracają, a Hollywood planuje kolejny reboot marki.

Fantastyczna Czwórka

fantastyczna-czwórka

Na fali popularności ekranizacji komiksów Marvela w 2005 roku na ekranach kin pojawiła się Fantastyczna Czwórka z Chrisem Evansem i Jessicą Albą. Infantylny, kiepsko zagrany i fatalnie napisany film został jednak przyjęty przez nierozpieszczonych wtedy jeszcze fanów całkiem ciepło, a studio postanowiło przygotować sequel. Fantastyczna Czwórka: Narodziny Srebrnego Surfera została już jednogłośnie skrytykowana – głównie za kiepskie przedstawienie kultowego dla czytelników komiksów Galactusa i tytułowego Surfera, co ostudziło zakusy Hollywood na dalszą przygodę z pierwszą rodziną Marvela.

Sytuacja zmieniła się kilka lat później. Studio rozochocone modą na dojrzałe i mroczne ekranizacje komiksów postanowiło dać Fantastycznej Czwórce jeszcze jedną szansę. Reżyserię powierzono obiecującemu Joshowi Trankowi, udało się też skompletować całkiem niezłą obsadę w postaci Milesa Tellera, Micheala B. Jordana i Kate Mary. Niestety, ogromny chaos produkcyjny i problemy praktycznie wszystkich współpracowników z reżyserem sprawiły, że do kin trafił nieskończony, pozbawiony środkowego aktu produkt filmopodobny. A Fantastyczna Czwórka z 2015 roku pozostaje chyba najbardziej zapomnianą ekranizacją komiksu Marvela XXI wieku.

Filip Pęziński

Filip Pęziński

Wychowany na "Batmanie" Burtona, "RoboCopie" Verhoevena i "Komando" Lestera. Miłośnik filmów superbohaterskich, Gwiezdnych wojen i twórczości sióstr Wachowskich. Najlepszy film, jaki widział w życiu, to "Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj".

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA