Publicystyka filmowa
NIEOMYLNI. Reżyserzy, którzy NIGDY nie nakręcili ZŁEGO FILMU
Odkryj NIESAMOWITYCH twórców w „NIEOMYLNI”. Poznaj reżyserów, którzy nigdy nie zawiedli widzów swoimi filmami!
Nie tak dawno temu mój redakcyjny kolega Mikołaj Lewalski popełnił tekst o reżyserach, którzy nigdy nie nakręcili dobrego filmu. To skłoniło mnie do rozmyślań nad filmowcami, którzy nie zaliczyli ani jednej poważnej wpadki. Okazuje się, że takich nieomylnych twórców jest niemało, a kilku z nich ma w dorobku wyłącznie dzieła z najwyższej półki. Oto złota dwunastka reżyserów, którzy nigdy nie nakręcili złego filmu*.
J.J. Abrams
Listę otwiera człowiek, który co prawda nie ma zbyt obszernego dorobku reżyserskiego na polu filmów kinowych, ale odpowiada za kilka bardzo popularnych seriali (Felicity, Lost, Alias), a na dodatek jego producencka wizja objawiła się w niezliczonej liczbie udanych projektów kinowych i telewizyjnych.
Abrams reżyser odpowiada za 5 niezwykle widowiskowych produkcji, które zarobiły na całym świecie ponad 3,5 miliarda dolarów – całkiem przyzwoita średnia, prawda? Średnia ocen filmów kinowych wyreżyserowanych przez J.J. Abramsa – a są to
Paul Thomas Anderson
Gdy ten facet wypuszcza nowy film, świat kina na moment zamiera. Jego kolejne dokonania są dziełami sztuki, a krytycy i teoretycy filmu pod każdą szerokością geograficzną zacierają ręce na samą myśl o analizowaniu jego obrazów. Od premiery jego debiutanckiego filmu Ryzykant z 1996 roku Paul Thomas Anderson należy do grona najbardziej wielbionych filmowców, a kolejne jego dzieła osiągają poziom niedostępny dla większości reżyserów. P.T.A. nakręcił jak dotąd 8 filmów i zdobył tyleż nominacji do Oscara i wydaje się wręcz nieprawdopodobne, że żadnej z nich nie zamienił na statuetkę.
Wes Anderson
Kolejny pan Anderson tworzy kino całkowicie odmienne od P.T.A., ale chyba jeszcze bardziej autorskie – zwłaszcza na poziomie formy. O ile Paul Thomas poświęca mnóstwo uwagi warstwie tekstualnej i narracji, o tyle Wes tworzy historie dość proste, ale zaludniane przez szalenie interesujące postacie i zobrazowane najpiękniejszymi wizualiami. Ma na koncie 9 filmów pełnometrażowych – zarówno aktorskich, jak i animowanych – a średnia ocena każdego z nich w portalu IMDb to minimum 7/10. Podobnie jak drugi z panów Andersonów, nie dostąpił jeszcze zaszczytu otrzymania Oscara, choć zgromadził zaledwie jedną nominację mniej od P. T.A.
Joon-ho Bong
Urodzony w Daegu reżyser należy do nowej fali południowokoreańskich reżyserów, która objawiła się światu na początku XXI wieku. Jednak podczas gdy kolegom po fachu zdarzały się wpadki, Bong konsekwentnie utrzymuje wysoki poziom filmowy. Jego Zagadka zbrodni (2003) od lat znajduje się na liście IMDb Top 250 (aktualnie jest to miejsce nr 195), ale i pozostałe jego dokonania oceniane są bardzo pozytywnie.
Południowokoreański reżyser żongluje gatunkami, równie dobrze czując się w horrorze (
David Fincher
W dorobku Davida Finchera znajduje się 10 filmów pełnometrażowych, a każdy z nich prezentuje wysoki poziom. Choć nie wszystkie nazwałbym arcydziełami (Ciekawy przypadek Benjamina Buttona), to współczesny mistrz thrillera nigdy nie schodzi poniżej poziomu, którego niektórzy reżyserzy nigdy zapewne nie osiągną.
Zarówno starsze filmy Finchera ( Wypada żałować, że od 5 lat nie nakręcił żadnego nowego dzieła, racząc nas tylko serialem
Wojciech Jerzy Has
Rodzimy przykład reżysera nieomylnego, dostarczającego bogactwa filmowych doznań każdym swoim dziełem. Bez względu na to, czy sięgniemy po wczesnego, romantyczno-realistycznego Hasa, który objawił się m.in. w Pożegnaniach i Rozstaniu, czy też poetyczno-filozoficznego z okresu Sanatorium pod Klepsydrą, zawsze obcować będziemy z kinem najwyższej próby.
Nie bez przyczyny nazwisko Hasa pojawia się na wielu listach najlepszych filmów w historii – tych przygotowywanych przez krytyków kina światowego. Polacy mogliby być zdecydowanie bardziej świadomi Hasa i tego, jak wielkim skarbem był dla naszej kinematografii.
Stanley Kubrick
Sam Stanley Kubrick nie cierpiał swojego pierwszego pełnometrażowego filmu, Strachu i pożądania z 1953 roku, i starał się go zniszczyć, ale nawet najsłabsze dzieło Kubricka jest bardzo dobrym filmem. Choć istotnie widać, że w swych pierwszych pełnych metrażach twórca Lśnienia wciąż szukał odpowiedniej formy wyrazu, nawet Pocałunek mordercy i Zabójstwo to wciąż znakomite tytuły. Od Ścieżek chwały z 1957 roku Kubrick regularnie dopisywał swoje dzieła do listy skarbów światowego kina, a dziś uznawany jest za jednego z największych – jeśli nie największego – wizjonerów X muzy.
Sergio Leone
W ciągu blisko 30 lat reżyserskiej kariery Leone zrealizował tylko 7 filmów, ale każdy z nich zasługuje na uwagę. Począwszy od debiutanckiego Kolosa z Rodos, który w kategorii kina sandałowego wciąż robi wrażenie, przez trylogię dolarową z Clintem Eastwoodem, aż po Dawno temu w Ameryce, prawdziwe magnum opus, które z miejsca zdobyło wyznawców na całym świecie. Zapewne wydałby na świat jeszcze kilka arcydzieł kina, gdyby nie zmarł w wieku zaledwie 60 lat…
Hayao Miyazaki
Studio Ghibli to dziś ceniona na całym świecie wytwórnia filmów animowanych, które podbijają serca widzów w każdym wieku. Pełne wyobraźni i zachwycające wizualnie, filmy Miyazakiego stały się prawdziwymi klasykami animacji – wystarczy wymienić tu Mojego sąsiada Totoro, Księżniczkę Mononoke czy Spirited Away: W krainie bogów. Jakiś czas temu ogłosił swoją emeryturę, ale niedawno okazało się, że Miyazaki długo poza światem animacji nie wytrzymał i przygotowuje nowy film studia Ghibli. Pozostaje nam tylko zacierać ręce – o jakość nie musimy się martwić, bo mistrz Hayao jeszcze nigdy nas nie zawiódł.
Christopher Nolan
Wybór być może kontrowersyjny, bo choćby Nolanowski Prestiż nie cieszy się uniwersalnym uwielbieniem, a Mroczny Rycerz powstaje ma zagorzałych przeciwników. Trzeba jednak obiektywnie przyznać, że filmy Christophera Nolana zawsze charakteryzują się najwyższym kunsztem realizacyjnym, a listą jego dokonań można by obdarować kilku przyzwoitych reżyserów.
Nolan znany jest z perfekcjonizmu i widać to w jego dziełach wyraźnie: oglądając
Quentin Tarantino
Nie boję się go nazwać najbardziej wielbionym reżyserem mojego pokolenia – uznany za czołowego postmodernistę amerykańskiego kina, Quentin Tarantino jest bożyszczem kinofilskich tłumów, zapewne dlatego, że sam jest największym z kinofilów. Niemal każdy z dziewięciu (ośmiu, jeśli dwie części Kill Bill potraktować jako jedno dzieło) filmów nakręconych przez Q.
T. doczekał się statusu dzieła kultowego, a żaden nie zniżył się nawet do poziomu produkcji poprawnej. Całość dorobku Tarantino to kino najwyższej próby, a nadchodzące
Denis Villeneuve
Od Maelströmu przez Politechnikę i Pogorzelisko aż po Blade Runnera 2049 – kariera Denisa Villeneuve’a to przykład bardzo konsekwentnie prowadzonej ścieżki rozwoju, która przywiodła ambitnego, docenianego na festiwalach Kanadyjczyka na hollywoodzkie salony. Mimo dużo większych budżetów i możliwości Villeneuve nie stracił nic ze swojego autorskiego ducha i wciąż poszukuje w materii filmowej odpowiedzi na nurtujące go pytania: o naturę człowieczeństwa, o specyfikę międzyludzkich relacji, o strukturę kruchej ludzkiej tożsamości. Podobnie jak Nolan, Kanadyjczyk mierzy się z różnymi gatunkami i z każdej takiej próby wychodzi zwycięsko. Wprost nie mogę doczekać się Villeneuve’owskiej wersji Diuny, a wy?
* Pod uwagę zostały wzięte wyłącznie pełnometrażowe filmy fabularne z dorobku wymienionych twórców.
