Connect with us

Publicystyka filmowa

Największe KLAPY FINANSOWE 2018 ROKU. Miało być pięknie, a wyszło jak zawsze

Największe KLAPY FINANSOWE 2018 ROKU zabierają nas w podróż po spektakularnych porażkach kina, które mogły być hitami, lecz zawiodły.

Published

on

Największe KLAPY FINANSOWE 2018 ROKU. Miało być pięknie, a wyszło jak zawsze

Kino, jak każdy biznes, powinno na siebie zarabiać, żeby mogło dalej funkcjonować. Jeśli marzy nam się sequel (albo najlepiej całe filmowe uniwersum, to ostatnio modne) i propozycje interesujących projektów w przyszłości, ważne jest, żeby produkcja, przy której pracowaliśmy, zarobiła przynajmniej tyle, żebyśmy wyszli na zero. Sukces komercyjny filmu to składowa wielu czynników: daty premiery, atrakcyjnych nazwisk w obsadzie, zainteresowania tematem dzieła, kampanii marketingowej, recenzji po premierze, konkurencji w kinach… to tylko te najważniejsze, a ich mnogość sprawia, że nierzadko naprawdę trudno przewidzieć, jak poradzą sobie poszczególne produkcje.

Advertisement

Na chwilę obecną pewne jest przede wszystkim to, że widzowie będą tłumnie walić do kin na filmy superbohaterskie, nawet na zjechane przez krytykę szroty pokroju Venoma. Cierpią na tym tytuły niepowiązane z komiksowym światem, a ich porażki bywają niesłychanie spektakularne. Oto wybrana przeze mnie dziesiątka największych klap finansowych 2018 roku – niektóre z tych dzieł zasłużyły na swój nędzny los, inne niekoniecznie.

(Przypominam, że jeśli film ma zarobić na siebie, to jego przychód z kina musi być dwukrotnie wyższy niż budżet, a dodatkowo potrzebne jest jeszcze kilkanaście/kilkadziesiąt mln dolarów, jako że marketing nie jest wliczany w budżet.)

Advertisement

Dziewczyna w sieci pająka

„Ciiii, zapomnijmy o tej całej sprawie.”

Jest w tym ambarasie jakaś sprawiedliwość. Kilka lat temu Sony nie było zadowolone wynikami finansowymi Dziewczyny z tatuażem w reżyserii Finchera (90 milionów dolarów budżetu kontra 233 miliony przychodu), więc postanowiło pogrzebać serię na lata, tylko po to, by wrócić do niej z inną obsadą i reżyserem.

Claire Foy to niezaprzeczalnie uzdolniona aktorka, ale dla wielu widzów amerykańska wersja Lisbeth powinna być grana wyłącznie przez Rooney Marę. Brak Daniela Craiga i efekciarskie trailery, nijak niepasujące do klimatu znanego z poprzednich ekranizacji, z pewnością nie pomogły. Trudno się było oprzeć wrażeniu, że ktoś tu próbuje zrobić superbohaterkę-mścicielkę z głębokiej i niejednoznacznej postaci. Brak znanych nazwisk w obsadzie oraz przeciętne recenzje ostatecznie pogrzebały ten film. Trochę tu szkoda Claire Foy, która włożyła w tę rolę dużo serca, ale trudno mi ukrywać satysfakcję z nauczki, którą dostało Sony – może jednak trzeba było dać zielone światło kontynuacji filmu Finchera?

Wynik: 43 mln dolarów budżetu kontra 34 mln dolarów przychodu z kin.

Advertisement

Dziadek do orzechów i cztery królestwa

Jak mogła tu być mowa o zysku, skoro same kostiumy i charakteryzacja kosztowały więcej niż zapowiedziane na przyszłe stulecie 15 części Avatara?

Do dziś pamiętam swoją konsternację podczas oglądania w kinie zwiastuna tej produkcji.

Skąd to się wzięło? Co to w ogóle jest? Czy to jakiś spin-off Alicji w Krainie Czarów? Podobne pytania zadawałem sobie za drugim i za trzecim razem, kompletnie nie pamiętając, że widziałem już rzeczony trailer. Na jego podstawie można było nadać temu filmowi tytuł Epickie fantasy dla najmłodszych #29: Morze CGI nieprzerwanie zalewa kino. Mało który film Disneya wchodził do kin tak dyskretnie, no i nic dziwnego – 34% na Rotten Tomatoes to wyjątkowo fatalny wynik jak na produkcję tego rozrywkowego giganta. Powiedziałbym, że ludzie momentalnie zapomnieli o tym dziele, ale to by znaczyło, że wcześniej ktoś o nim w ogóle pamiętał.

Wynik: 120 mln dolarów budżetu kontra 166 mln dolarów przychodu z kin.

Advertisement

Klub miliarderów

Ta mina, kiedy w całej Ameryce twój film wyświetla aż 10 kin.

To nie mogło skończyć się inaczej. Po skandalach związanych z najgłośniejszym nazwiskiem w obsadzie ten film stał się towarem niechcianym przez nikogo.

W Stanach Zjednoczonych początkowo wyświetlało go raptem 10 kin położonych na jakiś wygwizdowach (później ta liczba wzrosła do… 11), a pokazy miały miejsce wcześnie rano albo bardzo późnym wieczorem. Fatalne recenzje (jestem jednak ciekaw, jaki wpływ na nie mogła mieć niechęć do Spaceya) były ostatecznym gwoździem do trumny, a weekend otwarcia przyniósł produkcji zawrotne 618 dolarów przychodu (fun fact: Avengers: Wojna bez granic podczas swojego weekendu otwarcia tylko w sekundę i tylko w Stanach zarabiał ponad 914 dolarów).

Reszta świata obdarzyła film nieco większym zainteresowaniem, ale nie na tyle, by uchronić go przed dużymi stratami. Trudno się jednak dziwić, że kampania marketingowa tego dzieła nie istniała: Kevin Spacey jako antagonista w produkcji zatytułowanej Billionaire Boy’s Club to obecnie niezbyt fortunne połączenie.

Advertisement

Wynik: 15 mln dolarów budżetu kontra 2,2 mln dolarów przychodu z kin.

Robin Hood. Początek

„Dlaczego ja w ogóle podpisałem ten kontrakt?”

Kolejny Robin Hood i kolejna próba małpowania kina superbohaterskiego. Był duży budżet, była dobra obsada, ale co z tego, skoro widzowie czują przesyt przygodami księcia złodziei? Trudno zrozumieć śmiałą decyzję o przeznaczeniu tak dużej kwoty na tę produkcję, biorąc pod uwagę to, że poprzednia inkarnacja Robin Hooda (z Russellem Crowe’em i Ridleyem Scottem na pokładzie) przyniosła duże straty. Wypakowane wygenerowaną komputerowo akcją zwiastuny nie zapowiadały niczego, co choć trochę przykuwałoby uwagę, a o filmie zrobiło się głośno dopiero po pierwszych, miażdżąco negatywnych, recenzjach. Z pewnością nie był to jednak rozgłos, na który mogli liczyć twórcy, co boleśnie odbiło się na frekwencji w kinach.

Wynik: 100 mln dolarów budżetu kontra 82,2 mln dolarów przychodu z kin.

Advertisement

Han Solo: Gwiezdne wojny – historie

„Staraliśmy się i co nam z tego przyszło?”

Porażka finansowa tego filmu to przykra sprawa i efekt bardzo głupich decyzji. Pierwszą z nich było zatrudnienie Phila Lorda i Christophera Millera i/albo zwolnienie ich dopiero po nakręceniu większości materiału. Nie twierdzę, że duet reżyserów nie miał dobrego pomysłu na film (tego nie wiemy), ale ewidentnie nie byli oni kompatybilni z wizją zwierzchnictwa, które powinno wiedzieć, czego się spodziewać od ludzi, których zatrudniło. Wybrany na miejsce komediowego duetu Ron Howard musiał nakręcić ponownie 3/4 całego filmu, co niemal podwoiło planowany budżet. Prawdopodobnie i pomimo tego Han Solo mógłby zarobić na siebie, gdyby nie słaby marketing (wiele osób nie miało pojęcia, że do kin wchodzą nowe Gwiezdne wojny!) i fatalna data premiery.

Jasne, maj określano miesiącem Gwiezdnych wojen przez dekady, ale tym razem był to naprawdę kiepski czas na próbę zawojowania kin. Nie minęło nawet pół roku od premiery Ostatniego Jedi, który wzbudził wiele toksycznych kontrowersji, a ludzie nie zdążyli się stęsknić za kosmiczną sagą na wielkim ekranie. W tym samym czasie sukcesy świętowały wspomniana Wojna bez granic oraz Deadpool 2, a biedny Han po prostu nie dał sobie rady.

A szkoda, bo to naprawdę fajny kosmiczny western i heist movie w jednym, a do tego udane pogłębienie uwielbianej od dekad postaci. Świetnie spisał się też odtwórca tytułowej roli i bardzo ubolewam nad tym, że możemy już go nie zobaczyć w tym wydaniu.

Advertisement

Wynik: 275-300 mln dolarów budżetu kontra 392 mln dolarów przychodu z kin.

Pułapka czasu

Za dużo pstrokacizny, nawet jak na polskie kina.

Disney zaliczył kilka poważnych wtop w tym roku. W przypadku Pułapki czasu zawiódł marketing – o filmie nie było zbyt głośno, a zwiastuny straszyły kiczowatą charakteryzacją i nadmiarem CGI nie najwyższych lotów. Może jeszcze coś by z tego było, gdyby nie kiepskie recenzje, które skutecznie zniechęciły widzów do dania szansy temu dziwactwu.

Chłodne przyjęcie filmu w Stanach poskutkowało odwołaniem premiery między innymi w Polsce, co w przypadku filmów Disneya jest wydarzeniem bezprecedensowym. Mimo wszystko szkoda, bo w przeciwieństwie do Dziadka do orzechów rzeczony film można przynajmniej określić mianem odważnego.

Advertisement

Wynik: 100-130 mln dolarów kontra 132,7 mln dolarów przychodu z kin.

London Fields

„Ale że śliczna buzia to za mało, żeby sprzedać film?”

O tym potworku nie warto by było w ogóle pisać, gdyby nie kilka faktów. Po pierwsze, film ten został wycofany z festiwalu w Toronto (i to w 2015 roku!) po tym, jak reżyser pozwał producentów za podpisanie jego nazwiskiem wersji dzieła, wobec której był bardzo krytyczny. Nawiasem mówiąc, wspomniany reżyser kręcił wcześniej wyłącznie teledyski.

W 2017 gwiazda produkcji, Amber Heard, pozwała twórców za dokręcenie scen pornograficznych z udziałem jej dublerki i zmontowanie ich w taki sposób, że wyglądało to, jakby to Heard w nich występowała. Miało to mieć miejsce bez wiedzy aktorki, która nie zgodziłaby się na przyjęcie roli, gdyby poinformowano ją na temat tych scen. Film pojawił się w kinach dopiero w 2018 roku i może się pochwalić zaszczytnym 0% na Rotten Tomatoes (tym samym dołączając do gniotów, o których już pisałem). Efekt? Jeden z najgorszych wyników finansowych w historii amerykańskich premier.

Advertisement

Wynik: 8 mln dolarów budżetu kontra 431 tysięcy dolarów przychodu z kin.

Zabójcze maszyny

Jeśli zasłonię twarz, to nikt nie będzie pamiętał, że grałam w tym filmie!

NOWY FILM PETERA JACKSONA, REŻYSERA HOBBITA WŁADCY PIERŚCIENI! KONIECZNIE PÓJDŹCIE DO KINA PRZEKONAĆ SIĘ, CO TYM RAZEM WYCZAROWAŁ PETER JACKSON.

 ZABÓJCZE MASZYNY TO EPICKIE FANTASY PROSTO OD PETERA JACKSONA. PETER JACKSON! W taki sposób można streścić sprytną kampanię marketingową, która miała zmylić cały świat co do nazwiska reżysera tego filmu. Okazało się to całkiem skuteczne – przez długi czas byłem przekonany, że to właśnie Jackson stał za kamerą, znam też trochę osób, które również dały się nabrać. Prawda jednak jest taka, że na reżyserskim stołku zasiadał Christian Rivers, dla którego był to pełnometrażowy debiut. Rivers miał jednak okazję współpracować z Jacksonem przy wielu filmach i być może to nie jego należy obarczyć winą za rozczarowanie, jakim okazały się Zabójcze maszyny.

Advertisement

Odpowiedzialność za to powinna być przypisana właśnie Jacksonowi i dwójce pozostałych scenarzystów, którzy kompletnie nie poradzili sobie z sensownym przełożeniem materiału źródłowego na dobry scenariusz. Dość słabe recenzje wynikają głównie z tych problemów i niewątpliwie znacząco przyczyniły się do katastrofalnie słabych wyników finansowych i pogrzebania szans na sequele.

Wynik: 100-150 mln dolarów budżetu kontra 75 mln dolarów przychodu z kin.

Advertisement

Rozpruci na śmierć

Nawet dla Melissy humor w tym filmie był zbyt żenujący.

Muppety też się ruchają, hahaha – w dużej mierze na tym polega humor, który oferują nam Rozpruci na śmierć. Pomysł na ten film nie jest jednak tak zły, jak mogłoby się wydawać.

Świat, w którym muppety żyją obok ludzi i mają swoje dorosłe problemy, to interesujący koncept, zwłaszcza w połączeniu z historią kryminalną. Problem w tym, że wulgarność nie jest jedną z rzeczy, które to dzieło ma do zaoferowania, tylko jedyną. Krytycy niemal jednogłośnie kazali się wypchać tym wyuzdanym kukłom, a widzowie zgodnie do nich dołączyli.

Wynik: 40-47 mln dolarów kontra 27,5 mln dolarów przychodu z kin.

Advertisement

Witajcie w Marwen

„I czym ja teraz zapłacę te rachunki?”

Smutek. Robert Zemeckis i uwielbiany Steve Carell w filmie o mężczyźnie, który buduje fikcyjną wioskę w ramach walki z traumą po osobistej tragedii? To mogła być przepiękna i ujmująca historia pełna interesującej wizualnej zabawy. Niestety, według krytyków problemy ze scenariuszem i tonacją filmu pogrążają go tak bardzo, że nawet dobry występ Carella to za mało. Słabe recenzje i niemalże nieistniejąca kampania marketingowa również w tym przypadku zebrały żniwo. Dla zainteresowanych filmem – są opinie, według których to bardzo ekscentryczna produkcja o niemałym uroku. Może jednak warto dać jej szansę?

Wynik: 39-50 mln dolarów kontra 12,5 mln dolarów przychodu z kin (niby film wciąż jest wyświetlany, ale ten wynik wzrośnie minimalnie).

Advertisement
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *