Publicystyka filmowa
Najlepsze SCENY z filmów o SPIDER-MANIE
Spider-Man gości na wielkim ekranie od prawie 20 lat. Które sceny z poszczególnych filmów są najlepsze?
W piątek premierę miała nowa odsłona marki Spider-Man. Z tej okazji chciałbym zaprosić was do mojego subiektywnego wyboru najlepszych scen w jej historii. Aby oddać sprawiedliwość całej historii Spider-Mana na wielkim ekranie, zdecydowałem się na wyróżnienie jednej sceny z każdego filmu aktorskiego. Był to zatem wybór szalenie trudny i z pewnością nie znajdziecie poniżej wszystkich waszych ulubionych momentów.
UWAGA! ZESTAWIENIE ZAWIERA NAJLEPSZĄ SCENĘ Z FILMU SPIDER-MAN: BEZ DROGI DO DOMU. JEJ WYBÓR ORAZ OPIS STANOWIĄ POTĘŻNE SPOILERY DO NAJNOWSZEJ ODSŁONY MARKI! WYBÓR ZOBACZYCIE DOPIERO PO PRZEJŚCIU NA DRUGĄ STRONĘ ARTYKUŁU.
Pocałunek (Spider-Man)
Zaczynamy oczywiście od kultowego już Spider-Mana Sama Raimiego. Postanowiłem wyróżnić scenę, która kończy się pierwszym pocałunkiem Mary Jane i Spider-Mana. Sekwencja zaczyna się naprawdę mrocznie, w skąpanym w mroku i deszczu Nowy Jorku, który jawi się tu niczym Gotham City z konkurencyjnego Batmana, Mary Jane zaatakowana jest przez grupę napastników, zapewne seksualnych drapieżców. Ratuje ją jednak Spider-Man, który brutalnie rozprawia się z oprawcami. Po wszystkim dziewczyna chce podziękować swojemu wybawcy, ściąga mu z ust maskę i namiętnie całuje, kiedy bohater wisi koło niej do góry nogami.
Ekscytujący i iście ikoniczny moment, cytowany m.in. w Spider-Manie 3 i Spider-Manie Uniwersum.
Operacja (Spider-Man 2)
Jeśli ktoś stwierdziłby w moim towarzystwie, że Spider-Man 2 to najlepiej wyreżyserowany film o tej postaci, to nie miałbym argumentów, żeby się z nim nie zgodzić. Przykładem tego niech będzie znakomita scena operacji (a raczej tejże próby) Otto Octaviusa po jego nieudanym eksperymencie, podczas której mechaniczne macki bohatera dokonują rzezi na grupie chirurgów. Nagle z przyjaznego całym rodzinom filmu Sam Raimi zabiera nas w istny środek kina grozy. Pomysł, klimat, montaż, praca kamery, brak muzyki. Wszystko to tworzy niezapomnianą sekwencję, na której adepci sztuki filmowej mogliby uczyć się swojego fachu.
Fakt, że reżyser Sam Raimi wywodzi się z horroru, tylko dodaje smaczku opisanej tu scenie.
Wejście Harry’ego (Spider-Man 3)
Trudna przyjaźń Petera i Harry’ego to mój zdecydowanie ulubiony wątek trylogii Sama Raimiego. Ulubioną sceną trzeciej części pozostaje zatem ta, kiedy na pomoc mierzącemu się z Venomem i Sandmanem Spider-Manowi nadciąga właśnie młody Osborn. To świetnie zainscenizowana scena, w której obecność bohatera granego przez Jamesa Franco zapowiedziana jest pojawiającą się w kadrze bombą Goblina, a dopiero potem triumfalnym lotem i obroną przyjaciela. Krótka wymiana zdań miedzy Peterem a Harrym zawsze łapie mnie za serce, a początek ich finałowej współpracy wywołuje szczere wzruszenie.
Pocałunek (Niesamowity Spider-Man)
Reboot serii w postaci Niesamowitego Spider-Mana Marca Webba przyniósł widzom doskonałe kino z nurtu coming of age z bardzo silnie zarysowanym wątkiem romantycznym. To właśnie relacja Petera i Gwen (znakomita chemia między Andrew Garfieldem a Emmą Stone!) stanowi serce produkcji twórcy 500 dni miłości. Dlatego też wybierając najlepszą scenę z filmu, nie mogłem postawić na inną niż pierwszy pocałunek tej pary. Peter i Gwen próbują rozmawiać o swoich uczuciach, a dodatkowo chłopak stara się powiedzieć dziewczynie, że jest Spider-Manem. Wszystko to niezręczne i trudne, jak przystało na zagubionych nastolatków.
W końcu Peter stawia wszystko na jedną kartę. Pajęczą siecią przyciąga do siebie ukochaną i namiętnie ją całuje. Świetna scena i mocne zerwanie z najnudniejszym wątkiem kina superbohaterskiego: ukrywaniem przed bliskimi swojej tożsamości.
Śmierć Gwen (Niesamowity Spider-Man 2)
Niesamowity Spider-Man 2 do dziś pozostaje najsurowiej ocenianym przez krytyków filmem o Spider-Manie. Na tytuł ten twórcy zapracowali w pocie czoła, bo rzeczywiście film stanowi istny bałagan, ale też nie należy nie docenić jego znaczących plusów. Jednym z nich bez wątpienia jest przeniesienie na ekran jednego z najbardziej mitologicznych, ale też tragicznych momentów z komiksu, tj. śmierci Gwen Stacy. W filmie Marca Webba to znakomicie zrealizowana i poruszająca scena, która każdorazowo chwyta mnie za serce, a gdziekolwiek trafię na temat Niesamowitego Spider-Mana 2, czytam zachwyty nad tą sekwencją.
Spotkanie z tatą Liz (Spider-Man: Homecoming)
Mój zdecydowanie ulubiony moment filmu Spider-Man: Homecoming to scena, w której Peter uświadamia sobie, że ojcem dziewczyny, z którą wybiera się na tytułowy bal (homecoming), jest jego antagonista, Vulture. Scena doskonale wpisuje się w młodzieżowy klimat produkcji i podkreśla trudny moment, z którym mierzył się w tym okresie prawie każdy z nas – poznanie rodziców partnerki czy partnera. Kawał rewelacyjnej roboty robi tu oczywiście Michael Keaton, który charyzmą i komediowym wyczuciem idealnie odnajduje się w konwencji. Spójrzcie tylko na te miny powyżej.
Przemowa Quentina (Spider-Man: Daleko od domu)
Główny twist filmu. Oto Quentin Beck, znany też jako Mysterio, okazuje się impostorem i widz odkrywa, że nie jest międzywymiarowym wojownikiem, lecz byłym współpracownikiem Tony’ego Starka, który wykorzystuje komputerowe iluzje do własnych celów. Właśnie dzięki manipulacji dostał się w posiadanie technologii Starka i świętuje to ze swoją ekipą. Ta namawia go na przemowę i nagle przechodzimy do sceny niezwykle zabawnej, znakomicie zagranej przez nieludzko charyzmatycznego Jake’a Gyllenhaala, w której Beck rysuje się jako typowy korposzczur i właśnie w korporacyjnej stylistyce – jakby dziękował zespołowi na LinkedInie – gratyfikuje swoich pomocników za udział w spisku przeciwko Nickowi Fury’emu, Peterowi i reszcie świata. Dodatkowo całość świetnie łączy się z poprzednimi filmami z Kinowego Uniwersum Marvela i ironicznie (jak cały film) podchodzi do gatunku kina superbohaterskiego.
NA KOLEJNEJ STRONIE NAJLEPSZA SCENA Z FILMU SPIDER-MAN: BEZ DROGI DO DOMU. JEJ WYBÓR ORAZ OPIS STANOWIĄ POTĘŻNE SPOILERY DO NAJNOWSZEJ ODSŁONY MARKI!
Pierwsze spotkanie trzech Peterów (Spider-Man: Bez drogi do domu)
Tak! Po miesiącach marzeń, spekulacji i przecieków: Tobey Maguire, Andrew Garfield i Tom Holland spotkali się na jednym ekranie, każdy odgrywając swoją wersję Spider-Mana. Ich pierwsze spotkanie jest niezwykle emocjonalne. Oto Peter o twarzy Hollanda stracił ukochaną ciocię. Pozostałe wersje Petera pocieszają go, mówią o swoich stratach (wujka Bena i Gwen Stacy), a także przestrzegają młodszy wariant, by nie wszedł na mroczną ścieżkę zemsty. To znakomite otwarcie tej nietypowej relacji, piękny list miłosny do poprzednich odsłon marki oraz oczywiście spełnienie marzeń fanów na całym świecie. Łzy w oczach gwarantowane.
