News
JEDYNA: seria SCI-FI z absurdalnym punktem wyjścia i 99% pozytywów
Jedyna (Pluribus), najnowsze dzieło Vince’a Gilligana, twórcy Breaking Bad, stał się najchętniej oglądanym serialem w historii platformy Apple.
Jedyna (Pluribus), najnowsze dzieło Vince’a Gilligana, twórcy Breaking Bad i Better Call Saul i współtwórcy Z Archiwum X, stał się najchętniej oglądanym serialem w historii platformy Apple, o czym przypomina ScreenRant. Produkcja zdobyła niemal jednogłośne uznanie krytyków i może się pochwalić imponującym wynikiem 99% na Rotten Tomatoes. Świat zostaje zainfekowany wirusem sprawiającym, że niemal każda osoba staje się bezpodstawnie szczęśliwa. Główna bohaterka Carol, grana przez Rheę Seehorn, jest jedną z garstki osób odpornych na zakażenie, co popycha ją, żeby znaleźć sposob na uratowanie ludzkości przed jej wymuszonym optymizmem.
Większość seriali postapokaliptycznych przedstawia ponure światy zdewastowane przez pandemie lub kataklizmy. Jedyna idzie kompletnie pod prąd ukazując postapokaliptyczny świat obiektywnie lepszy od tego, jaki ludzkość znała wcześniej. Zamiast zmieniać się w wrogie zombie, zainfekowani stają się mili i pokojowo nastawieni. Tymczasem ocalali, wręcz przeciwnie – wydają się nieszczęśliwi i głupi, bo odrzucają nową normalność. Niepoważny charakter pandemii sprawia, że serial ma mocno komediowy wydźwięk. Jednak – budując na tym absurdalnym założeniu –Jedyna dostarcza sprytnego komentarza na temat konformizmu i szczęścia na siłę. Brak indywidualności to utracone człowieczeństwo.

Jędrzej Paczkowki o pierwszym sezonie pisał tak: Cały serial to popis najwyższej próby wizualnego storytellingu – nawet najdrobniejszy szczegół mówi coś o bohaterce czy świecie przedstawionym. […] Już można jednak śmiało powiedzieć, że Pluribus to jedna z najciekawszych telewizyjnych premier ostatnich lat. Serial Gilligana ładnie wpisuje się w dyskurs na temat sztucznej inteligencji (każdy odcinek kończy się zresztą planszą o treści: „Ten serial został stworzony przez ludzi”), przywołuje też wspomnienia z okresu lockdownu, nie idzie jednak przy tym w tanią publicystykę.
Sukces Jedynej to przede wszystkim zasługa umiejętności Vince’a Gilligana do równoważenia absurdu z osobliwą eksploracją ludzkiej moralności. Podobnie jak w Breaking Bad i Better Call Saul, serial nie kreśli wyraźnej linii między dobrymi i złymi bohaterami. Moralność jest ukazywana jako spektrum, na którym wszystkie postaci znajdują się raz na jednym, raz na drugim krańcu skali. Część widzów narzekała na zbyt wolne tempo serialu, ale znów za Jędrzejem: Dla mnie to pozorne „niedzianie się” jest jednak jednym z jego największych plusów. […] Nawet jeśli w kolejnych sezonach akcja utrzyma dotychczasowe, niespieszne tempo, wciąż chętnie do tego świata wrócę.

