search
REKLAMA
Zestawienie

Najbardziej DOŁUJĄCE filmy. Tylko dla masochistów

Maja Budka

23 maja 2020

REKLAMA

Polskie krótkometrażowe filmy dokumentalne:

Takiego pięknego syna urodziłam, 1999, reż. Marcin Koszałka

Wielu polskim filmom dokumentalnym przyświeca strategia śmiechu przez łzy. Opowiadają o bolesnej rzeczywistości, jednak w tak prześmiewczy i groteskowy sposób, że nie sposób się nie uśmiechnąć. Do takich produkcji należy między innymi Universam Grochów. Tytuł nawiązuje do nieistniejącej już galerii handlowo-usługowej wybudowanej w latach 70. na warszawskiej Pradze. Był jednak nie tylko miejscem zakupów, ale i centrum społecznego życia prawobrzeżnej stolicy. Tomasz Knittel uwiecznia na filmie ostatnie chwile tego budynku przed jego zburzeniem w 2016 roku. Podobnie jak Iluzjonista Chometa, tak i tu opowiedziana zostaje historia nieubłaganie zmieniającego się świata oraz ludzi, którym z tą zmianą trudno się pogodzić. Jest to społeczność niezwykle mocno i sentymentalnie związana z Universamem Grochów, który w czasie rozbiórki nie był już niczym więcej jak osobliwym eklektycznym skansenem, intrygującą ciekawostką na mapie Warszawy. Choć barwni bohaterowie nadają dokumentowi komediowy sznyt, całość pozostawia po sobie ogromny smutek wywołany świadomością, że pewna ekscentryczna, ale silna społeczność wraz z rozbiórką budynku również ulega rozpadowi. 

 

Innym filmem o zepchniętej na margines zbiorowości jest Arizona Ewy Borzęckiej. To ponury, surowy obraz wykluczonej i zapomnianej społeczności wsi Zagórek jakby zaklętej w przeszłości. Reżyserka przygląda się jej bezrobotnym mieszkańcom, którzy po upadku tutejszego PGR-u zostali pozbawieni jakichkolwiek życiowych perspektyw. Żyjąc wciąż wspomnieniami o dawnej świetności jedyne pocieszenie znajdują w butelce kultowej tam Arizony, taniego wina kupowanego w tutejszym sklepie – centrum życia społecznego – na zeszyt. Film wzbudził sporo kontrowersji, a Borzęckiej zarzucano między innymi manipulację, poniżanie swoich bohaterów czy odwoływanie się do najniższych instynktów widza. Bądź co bądź Arizona prezentuje świat rzeczywistych ludzi, których niesprawiedliwy los rodzi u widza głęboko zakorzeniony żal i przygnębienie.

Innym krótkometrażowym filmem dokumentalnym, który pozostawia po sobie przygnębienie zmieszane z niedowierzaniem, jest debiutancki film Takiego pięknego syna urodziłam Marcina Koszałki. To intymna relacja z wnętrza rodzinnego domu reżysera, z której wyłania się niezwykle toksyczna relacja matki z synem. Jak to opisał Marcel Łoziński, Koszałka “strzela z kamery do własnej matki”, utrwalając na filmie jej napady agresji i złości, zawsze skierowane w stronę syna. Jego jedyną obroną jest kamera, z której celuje do matki. To zaś, co uwiecznił na filmie, pozostawia bez jakiegokolwiek komentarza, dając pod osąd wstrząśniętym widzom. Kolejnym filmem nawiązującym do relacji rodzica z dziećmi, choć na innym poziomie, jest pięknie metaforyczny Dokument Marcina Podolca. Reżyser maluje w nim portret swojego ojca, który cierpi na syndrom opuszczonego gniazda, dusząc się nadmiarem powietrza w pustym domu. Historia opowiedziana z niezwykłą czułością, wrażliwością i zrozumieniem, być może dlatego, że bohaterem filmu jest ojciec reżysera. Opowieść, która pozostawia w sercu pustkę, wywołuje ogromne wzruszenie i poczucie winy, które sprawiają, że natychmiast chce się rzucić z płaczem w ramiona rodziców. 

Grobowiec świetlików

Niech nie zwiedzie was fakt, że Grobowiec świetlików to film studia Ghibli – wytwórni, która dała światu najbardziej czarujące, baśniowe animacje. Ten film jest ich całkowitym przeciwieństwem. Stworzony został na podwalinach opowieści Akiyukiego Nosaki, japońskiego pisarza, który spisywał swoje wspomnienia z czasów II wojny światowej. To surowy dramat antywojenny, który oddaje głos być może najbardziej poszkodowanym jej ofiarom – dzieciom. Grobowiec świetlików to film kryjący w sobie niewyobrażalne pokłady smutku. Jedyną rzeczą, którą ukazuje jako piękną i dobrą, jest śmierć. “Obiecałem jej, że zawsze będę ją obronił oraz że nigdy jej nie zostawię. Ale zawiodłem”. Głównymi bohaterami dzieła Isao Takahataty są nastoletni chłopak Seita i jego rezolutna kilkuletnia siostra Setsuko. Trwa II wojna światowa. Po nalocie sił amerykańskich i zbombardowaniu miasta Kobe rodzeństwo pozostaje bez opieki, skazane wyłącznie na siebie. Zamieszkują w niewielkim bunkrze niedaleko miasta. Tworzą prowizoryczny dom, podkradając jedzenie z pobliskich domostw. Grozę wojennego dramatu potrafią przepędzić jedynie świetliki, które nocą cieszą rodzeństwo swym delikatnym światłem. Delikatnym i stopniowo słabnącym, tak jak tląca się w nich nadzieja na powrót ojca z frontu. Seita staje w nierównej walce z głodem i chorobami, by za wszelką cenę zagwarantować swojej  siostrzyczce szansę na przetrwanie. Takahata skupia się w swoim filmie przede wszystkim na relacji głównych bohaterów. Przekazuje tym samym bolesną prawdę, że nawet ogromna braterska miłość, olbrzymia determinacja, heroiczna opiekuńczość i nadludzka silna wola dzieci nie są w stanie postawić się śmierci oraz klęsce wojny. Niczym małe świetliki, oboje umierają zbyt wcześnie. 

Maja Budka

Maja Budka

Piszę o filmie i sztuce z kotem na klawiaturze. Lubię animacje i filmy podszyte delikatnym absurdem.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA