Connect with us

Publicystyka filmowa

Indywidualiści w drużynie. Bohaterowie THE DEFENDERS

W NOWYM JORKU, w cieniu potężnych bitew, grupa indywidualistów, takich jak DAREDEVIL, łączy siły w walce o sprawiedliwość. Kim są ci bohaterowie?

Published

on

Indywidualiści w drużynie. Bohaterowie THE DEFENDERS

Po tym, jak Tony Stark ogłosił w 2008 roku, że jest Iron Manem, w Nowym Jorku zaczęło pojawiać się coraz więcej superbohaterów. Mieszkańcy metropolii śledzili w wiadomościach informacje o walce dwóch monstrów w dzielnicy Harlem, ekscytowali przywróceniem do życia legendarnego Kapitana Ameryki, słyszeli o bogu piorunów, który zjawił się na ziemi. Doświadczyli wreszcie inwazji najeźdźców z kosmosu, która znacznie naruszyła ich miasto. W oderwaniu od tych wydarzeń o potężnej skali istnieje też inna grupa bohaterów.

Advertisement

Tych, którzy działają nocą, w ukryciu, nie wchodząc w zasięg oczu gapiów. Obciążonych trudną przeszłością indywidualistów, z których każdy ma swoją osobistą misję. Teraz mają spotkać się w drużynie. Kim są?

DAREDEVIL

Matthew Michael Murdock ledwo skończył kilkanaście lat, a jego świat już zdążył się zawalić, kiedy obróciła się przeciwko niemu jego naturalna potrzeba pomocy innym. Gdy Matt zdecydował się uratować starszego człowieka przed śmiercią pod kołami ciężarówki przewożącej chemikalia, te dostały się do oczu chłopca i oślepiły go na zawsze. Ostatnim obrazem, jaki zarejestrował, była twarz jego ojca Jacka. Obudził się w szpitalu i odkrył, że choć tradycyjne widzenie jest już poza jego zasięgiem, to nienaturalnie mocno – do poziomu bólu – działa zmysł słuchu. Dla każdego byłby to koszmarny scenariusz, ale postawienie w takiej sytuacji dziecka zakrawa na szczególne okrucieństwo.

Advertisement

Formą pocieszenia był dla Matta kontakt ze wspomnianym już ojcem. Ukrywał przed nim swoje nowe zdolności, być może aby nie dokładać Jackowi zmartwień, których ten i tak miał już sporo, na czele z brakiem pieniędzy i notorycznym przegrywaniem bokserskich walk, w których brał udział. Nie była to ścieżka kariery, jaką widział dla swojego syna, nie w momencie, gdy jego morale było równie poturbowane, co twarz po walce. Matt wspierał go i wierzył. A potem jego świat runął po raz drugi. Jack Murdock został zamordowany, bo choć w chwili słabości przyjął pieniądze za celowe przegranie walki, to honor okazał się ważniejszy – mając przewagę nad przeciwnikiem, doprowadził do swojego zwycięstwa. Matt słuchał relacji z tej walki, a radość ze zwycięstwa taty wkrótce przerodziła się w rozpacz, gdy uklęknął nad jego martwym ciałem.

Na swojej dalszej drodze Matt poznawał kolejne osoby, która kształtowały go dosłownie i w przenośni. Najbliższą ojcowską figurą, która być może choć trochę zastąpiła mu Jacka, był Stick – niewidomy, starszy mężczyzna uczący go panować nad jego darem i wykorzystywać jako atut, a także ćwiczący z nim sztuki walki hartujące ciało i ducha, co w przyszłości miało przynieść znamienite owoce. Stick chciał osiągnąć coś jeszcze: wyzbyć Matta ze wszelkich emocji. Poniósł w tej kwestii porażkę i wycofał się. Trening został przerwany nagle, a Matt po raz kolejny został sam na świecie, co dodatkowo wstrząsnęło jego emocjami.

Advertisement

Zmiany nadeszły w momencie, gdy Murdock udał się na studia. To tam poznał Foggy’ego Nelsona, z którym później związała go serdeczna przyjaźń i współpraca zawodowa, tam też nawiązał znajomość i romans z Elektrą Natchios, co miało znacząco odbić się później na życiu jego i jemu bliskich. To właśnie ona dała mu możliwość odwetu na zabójcy jego ojca na zasadzie oko za oko. Matt nie skorzystał z tej okazji, bo to sprzeczne z jego moralnym kodeksem – zabijanie nie jest rozwiązaniem. I nigdy nie było. Inni zasługują na szansę, a pomagać można nie tylko uciśnionym, ale też i oprawcom.

Matt postanowił pomóc na dwa sposoby – po pierwsze, otwierając z Foggym ich własną kancelarię i angażując się w sprawy mieszkańców Hell’s Kitchen, po drugie – wychodząc po zmroku na ulicę i patrolując swoje ukochane miasto. W obu przypadkach na wierzch wychodzą jego wrodzona upartość i heroizm, którym przypłacił w dzieciństwie utratę wzroku. Nie odpuszcza ani na sądowej sali, ani wdając się na klatce schodowej w bójkę z kilkunastoma zbirami. Pomimo kalectwa widzi więcej niż jeden z doskonałym wzrokiem. Jego uparte działania sprawiają, że przysparza sobie coraz więcej wrogów, co odbija się zarówno na jego karierze jako Matta Murdocka, jak i Daredevila, Diabła z Hell’s Kitchen, jak nazywają go media.

Advertisement

Jego działania pod maską Daredevila dają mu tyle satysfakcji, co poczucia winy. W pokrętny sposób zwierza się księdzu, szukając porad tak, aby nie wyjawić swojej sekretnej tożsamości. Prawdziwą lekcję dostaje jednak tak naprawdę od Franka Castle’a, znanego mieszkańcom jako Punisher, gdy ten konfrontuje swoje mordercze metody z kodeksem Daredevila, próbując mu udowodnić tchórzostwo takiego działania.

Murdock nie unika błędów, zarówno w samej walce, jak i w podejmowanych przez niego decyzjach. Kosztuje go to nieraz relacje z bliskimi, a z kolei angażuje się w inne układy, toksyczne dla niego. Porywczość stawia go przed podobną groźbą zarówno w kostiumie, jak i w cywilu, szczególnie, gdy naprzeciw niego staje Wilson Fisk. Tym razem nadchodzi zagrożenie absolutne, eskalacja zła w postaci organizacji Ręka. Pytanie, czy gdy sytuacja zmusi go do zbratania się z innymi indywidualistami i tym razem zagrania drużynowo, będzie w stanie podejść do tego na zimno.

Advertisement

JESSICA JONES

PANI HENDERSON. Młodość w każdym wieku

Jedno jest pewne: pierwsze spotkanie z Jessicą Jones niekoniecznie byłoby najprzyjemniejszym doświadczeniem. Zionąca alkoholem, opryskliwa i nieprzyjemna, od zawsze zamknięta w sobie i preferująca samotność kobieta niekoniecznie okazałaby się idealną towarzyszką rozmowy. Nie czyni to jej jednak złą osobą. Pod wszystkimi tymi warstwami kryje się okrutnie skrzywdzona, dobra osoba, poturbowana przez los i doświadczenia.

Trudno wyobrazić sobie ciężar informacji, że jest się jedynym członkiem czteroosobowej rodziny, który przeżył wypadek samochodowy. Straciwszy rodziców i kochanego brata, Jessica została adoptowana przez rodzinę Walkerów, mało otrzymywała jednak współczucia i miłości, podobnie zresztą jak jej przybrana siostra Trish. Odkrycie, którego dokonała po jednej z domowych awantur – mianowicie, że dysponuje nadludzką siłą – miało potem niejednokrotnie zaowocować – po raz pierwszy Jones wykorzystała nadnaturalną moc, aby obronić Trish przed własną matką, co zaowocowało szczerą przyjaźnią z dziewczyną i relacją, w której Jessica mogła nieśmiało wyjść ze swojej szczelnej skorupy, nadal jednak pozostając nieco wycofaną i bez szans na emocjonalną więź.

Advertisement

Jessica nie jest typem nieskazitelnej bohaterki, choć w skrajnych sytuacjach nie umie się powstrzymać, by nie pomóc potrzebującym. To właśnie w takich okolicznościach trafiła na tego, który wpłynął na jej życie nie mniej niż fatalny wypadek samochodowy sprzed lat – Kilgrave’a. Na początku nie była tego świadoma, ale pozornie pełen uroku mężczyzna winszujący jej uratowania drugiej osoby skrywał tak naprawdę niebezpieczną moc kontrolowania umysłów, co też wykorzystał natychmiastowo, czyniąc Jessicę de facto swoim więźniem.

Wpływ Kilgrave’a wyniszczał Jessicę stopniowo. Gwałcona, wykorzystywana, wreszcie odpowiedzialna za śmierć kobiety, kiedy w końcu uwolniła się spod jego wpływu – po tym, jak najwyraźniej został potrącony autobusem i zginął – nie odzyskała jednocześnie stabilności umysłowej. Obrazy i wspomnienia nawiedzały ją jak koszmary, a pity w ogromnych ilościach alkohol nie koił bólu wywołanego przez przeszłość. Aby zająć myśli i ciało, Jessica otworzyła prywatne biuro detektywistyczne, wybierając działanie w ukryciu i jednocześnie jak największą izolację od ludzi.

Advertisement

Pomimo traumy i bycia samotnikiem Jessica tli w sobie nie tylko negatywne emocje, ale również, gdzieś głęboko, potrzebę kontaktu z inną jednostką. Dla niej staje się nią Luke Cage, z którym dzieli podobne moce i nawiązuje więź, obarczoną jednak skrywaną tajemnicą z przeszłości, która ciąży tak mocno, jak te wszystkie bolesne wspomnienia. Gdy sekret wychodzi na jaw i negatywnie wpływa na relację z Lukiem, jedyną, która dawała jej namiastkę radości, z Jessicą jest gorzej niż zwykle. Jej krucha psychika całkowicie się sypie i wydaje się, że tylko rozliczenie się z przeszłością mogłoby posklejać te kawałki z powrotem w jedną całość.

Jessica faktycznie dostaje szansę zmierzenia się z nawiedzającymi ją demonami wraz z ponownym pojawieniem się Kilgrave’a. Pierwszy szok i strach wywołany jego powrotem przemienia się w narastającą siłę do zwalczenia zarówno jego bezpośrednio, jak i urazu na niej ciążącego. Jej pragnienie umacnia jeszcze kontakt z innymi ofiarami swojego arcywroga, z którymi empatyzuje. Jessica walczy z Kilgrave’em, ale i sama ze sobą, jednocześnie mierząc się także z rosnącą paranoją, wszak nigdy nie wiadomo, kto jest akurat pod negatywnym wpływem jej przeciwnika.

Advertisement

Słabość Jessiki może się paradoksalnie okazać jej siłą, większą nawet niż ta fizyczna. Jest szansa, że przepędzenie demonów przeszłości, rozliczenie się z samą sobą i sięgnięcie po pomocne dłonie wystawione wokół mogą jeszcze pomóc jej wynurzyć się z samego dna.

LUKE CAGE

Niezniszczalność jest, być może, marzeniem wielu, ale Carl Lucas pewnie dałby wiele, aby się jej zrzec i wrócić do życia sprzed wydarzeń, które uczyniły go pancernym i zanim jeszcze używał pseudonimu Luke Cage. Luke’a zupełnie nie ciągnie do superbohaterskiego życia – jeśli tylko może, żyje w ukryciu, nie chwaląc się nikomu ani swoją wytrzymałością, ani zdolnością powolnej regeneracji. Słowem – nie szuka guza, a przy okazji stara się wyprzeć z pamięci przykre wspomnienia z przeszłości, które ciążą na nim, jak zresztą na każdym z wymienianej tutaj czwórki bohaterów.

Advertisement

Luke nie jest szczególnie rozmowny, ktoś mógłby powiedzieć, że wręcz mało interesujący jak na człowieka o pancernej skórze. Trudno mu zdobyć się na zaufanie, ale z jakiegoś powodu jego wycofana postawa jak magnes działa na kobiety. Tą najważniejszą była przez wiele lat Reva Connors, którą poznał podczas niesłusznie odbywanego wyroku w więzieniu, gdzie pracowała jako terapeutka. Ich miłość na dobre rozkwitnąć mogła dopiero po jego ucieczce zza krat, na którą pozwoliły mu świeżo nabyte moce, ale związek ten brutalnie przerwała tragiczna śmierć Revy pod kołami autobusu. Można mieć pancerną skórę, ale nawet będąc fizycznie niezniszczalnym, nie sposób nie załamać się pod wpływem takiego wydarzenia.

Tym bardziej na okrutną ironię zakrawa fakt, że kolejna kobieta, z którą Cage pozwolił sobie na większe zbliżenie, Jessica Jones, miała ze śmiercią Revy coś wspólnego. Gdy odkrywa przytłaczającą prawdę, Cage zrywa z przeszłością w Hell’s Kitchen i przeprowadza na Harlem, gdzie chce prowadzić skromne życie jako pracownik zakładu fryzjerskiego swojego przyjaciela Popa. Nie jest mu jednak dane długo cieszyć się spokojem i rozliczyć z samym sobą, bo wkrótce na scenie pojawia się jeszcze więcej demonów przeszłości, a Luke wpada w wir, z którego nie można uciec. Pod wpływem tego, co się dzieje, jest zmuszony przestać uciekać i wykorzystać swoją moc w słusznej sprawie.

Advertisement

Jego siła jest tak duża, że Luke nie zawsze wie, jak się z nią obchodzić. Jest to niebezpieczne o tyle, że podobnie jak Daredevil Cage nie zamierza nikogo zabijać, z innych jednak powodów. Mattowi nie pozwalał na to moralny kodeks, zaś Luke najzwyczajniej na świecie nie chce trafić znowu do więzienia. Trudno mu jednak panować nad emocjami, a gniew, w który wpada, w połączeniu z nadludzką siłą okazać się może bardzo niebezpieczny dla otoczenia i przeciwników. Całe szczęście, że jest z nim ta, która wypełniła w jego życiu pustkę po Revie, pielęgniarka Claire Temple, przypadkowo uwikłana zresztą w losy całej czwórki.

Obserwując jej dokonania, pomyśleć można, że jest charakter jest równie niezniszczalny, co skóra Luke’a. Są przecież momenty, w których to nadludzie potrzebują pomocy zwykłego człowieka, a Cage może być pewny, że otrzyma ją od swojej partnerki.

Advertisement

IRON FIST

To oczywiste stwierdzenie, ale niełatwo wrócić do cywilizacji po piętnastu latach spędzonych w klasztorze z innego wymiaru. W takich właśnie okolicznościach poznajemy Danny’ego Randa, syna tragicznie zmarłych przedsiębiorców, którzy z życiem pożegnali się w katastrofie lotniczej przeżytej wyłącznie właśnie przez Danny’ego. Przygarnięty został przez mnichów z klasztoru K’un-Lun i to przez nich był dzień w dzień szkolony.

Jego trening przyniósł kilka rezultatów, nie zawsze pozytywnych – ciągłe skupienie na walce nie pozwoliło nigdy na faktyczne rozliczenie się ze śmiercią rodziców. Nie miał też szansy na nabranie dojrzałości jako takiej. Trening siłowy i duchowy to jedno, ale brak obycia w społeczeństwie jest u Danny’ego szczególnie wyraźny, wszak do Nowego Jorku wraca boso, zarośnięty i w podartych ubraniach, a pierwsze, co robi, to idzie się w takim wydaniu upomnieć o firmę należącą niegdyś do jego rodziców.

Advertisement

Dużo jest zresztą w Dannym takiej właśnie naiwności, wiary w wielkie idee, które mu wpajano przez półtorej dekady, ale bez możliwości skonfrontowania ich z rzeczywistością. Niemalże dziecięca nadzieja, że znajome mu z dzieciństwa rodzeństwo, dzieci wspólnika ojca, uwierzą w jego powrót zza grobu i z otwartymi ramionami przyjmą jako partnera biznesowego brutalnie zderza się ze stanem faktycznym, gdy uznany zostaje bardziej za niepoczytalnego wroga, a nie zaginionego przyjaciela.

Nie pomaga na pewno jego nieokrzesanie i nieumiejętność zachowania się w danej sytuacji, porywczość, która pakuje go nieraz w tarapaty. Danny pragnie rozwiązać tajemnice z przeszłości, śledzi działania organizacji zwanej Ręka, z którą miał do czynienia również Daredevil, z pomocą sprzymierzeńców odkrywa kolejne poszlaki, ale nieraz wydaje się, że – jakby był dzieckiem właśnie – prowadzą go przez ten szlak jego towarzyszki, bez których jego zbyt pochopne działania mogłyby skończyć się co najmniej niefortunnie.

Advertisement

Nie można Danny’emu odmówić, że to z natury dobry człowiek, prawdziwy altruista – w tej kwestii jego niewinność jest akurat wyłącznie zaletą, bo nieskażony przywarami życia codziennego gotowy jest pomóc każdemu, kto w jego mniemaniu na to zasługuje. Stoi zresztą przy okazji na moralnym rozdrożu, bo jest przecież przy tym wszystkim mitycznym Iron Fistem, żywą bronią mającą strzec bram klasztoru K’un-Lun. Danny wielokrotnie powtarza o swojej potędze, w praktyce jednak – jak zauważa wielu jego przeciwników – nie widać tego za dobrze. Danny myli się. Potyka. Zamiast zadawać ciosy – przyjmuje je, a jego zwycięstwo w potyczkach często stoi pod znakiem zapytania. Zawsze jednak prowadzi go jego dobroć i pewna czystość wynikająca z braku bagażu doświadczeń, czego nie można na pewno powiedzieć o pozostałej trójce opisywanych tutaj bohaterów.

Mierząc się z realnym zagrożeniem, Danny poznaje siłę odpowiedzialności i niejako ciężaru, który leży na wybranym na Żelazną Pięść. Nadal jest przed nim jeszcze długa droga, zanim nauczy się nie tylko całkowicie panować nad swoimi mocami, ale też zrozumie zagrożenia rzeczywistego świata, a już poza strefą superbohaterską – zanim nadrobi stracone lata i oswoi się z tym światem właśnie.

Advertisement

Jedno jest pewne – działanie drużynowe z innymi osobami obdarzonymi mocą może mu tylko pomóc. Myślę, że stwierdzenie to można odnieść do całej czwórki z grupy Defenders. Wszystkich nie da się ocalić w pojedynkę. Zobaczymy, czy oni też to zrozumieją.

korekta: Kornelia Farynowska

Advertisement

Elblążanin. Docenia zarówno kino nieme, jak i współczesne blockbustery oparte na komiksach. Kocha trylogię "Before" Richarda Linklatera. Syci się nostalgią, lubi fotografować. Prywatnie mąż i ojciec, który z niemałą przyjemnością wprowadza swojego syna w świat popkultury.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *