Publicystyka filmowa
Gwiazdy kina akcji lat 90., które PRZEPADŁY
Gwiazdami kina akcji lat 90. byli bohaterowie, którzy zniknęli z ekranów. Odkryj ich zapomniane historie i nogi w akcji!
Lata 90. to dla kina akcji czas ekspansji, rozwijania idei z poprzedniej dekady i pojawienia się nowych twarzy na rynku filmowym. Era VHS wkracza w decydującą fazę, królowie gatunku w rodzaju Arnolda Schwarzeneggera i Sylvestra Stallone’a ugruntowują swoją pozycję, zaś Jean-Claude Van Damme i Steven Seagal depczą im po piętach. Z drugiej strony Chuck Norris nie powtarza sukcesu z lat 80., zaś Wesley Snipes pokazuje, że ma do zaoferowania więcej niż jedynie role fizyczne.
Herosów gatunków z tamtych lat pokryła bardzo gruba warstwa kurzu. Nie można jednak powiedzieć, że wszyscy zniknęli z obiegu – niektórzy nadal są aktywni, pojawiając się taśmowo przeważnie w filmach drugorzędnych, regularnie emitowanych w telewizji. Są jednak gwiazdy kina, którzy kojarzą się tylko z latami 90., gdyż później praktycznie słuch o nich zaginął. Nie osiągnęły tyle co wyżej wymienione, lecz w swoim okresie szczególnie się zasłużyły. O tych właśnie aktorach przeczytacie w poniższym zestawieniu.
Brandon Lee
Potomek legendarnego Bruce’a Lee to przypadek szczególny. Kto wie, jak potoczyłaby się jego kariera filmowa, gdyby nie wypadek na planie, który skończył się śmiercią nowej nadziei kina akcji. Brandon Lee zdobywał szlify w połowie lat 80., a w omawianej dekadzie był już wschodzącą gwiazdą. W Ostrym pokerze w małym Tokio stworzył zgrany duet z Dolphem Lundgrenem w starciu z yakuzą. Huragan ognia był już firmowany jego nazwiskiem jako odtwórcy głównej roli.
Prawdziwy sukces miał nadejść wraz z wykreowaniem mściciela z zaświatów w Kruku. Niestety. Los zdecydował inaczej. Niektórzy w śmiertelnym postrzale aktora wadliwą amunicją doszukiwali się spisku i zamachu. Brandon Lee podzielił los swojego słynnego ojca, nie dostając szansy, by mu dorównać.
Michael Dudikoff
Pierwszy ninja o białej skórze. Dudikoff jako nastolatek zmagał się z astmą, więc uprawiał sporty wodne, aby ją zwalczyć. Po latach zaczął występy w reklamach i epizodach. Na casting do Amerykańskiego ninja zgłosił się bez większego przekonania. Na przesłuchaniu miał pokazać kilka układów w scenach walki, lecz przyszły Joe Armstrong nie był biegły w tym temacie i już zbierał się do wyjścia. Zatrzymał go obecny na miejscu były ochroniarz Elvisa Presleya i poprosił Michaela, żeby pokazał kilka ciosów i kopnięć.
Dudikoff zasugerował, żeby ten zademonstrował pierwszy, po czym powtórzył po nim dokładnie to samo i wygrał casting. Aktor stał się gwiazdą trzech odsłon serii z naciskiem na pierwszą część. W latach 90. rozstał się z rolą, która przyniosła mu rozgłos i kontynuował karierę w serialu Cobra oraz filmach akcji klasy B zasilających wypożyczalnie wideo. Można tu wymienić takie tytuły jak Ludzka tarcza, Łańcuch poleceń, Łowcy nagród, Żywy cel czy Nuklearny szantaż. Im bliżej końca lat 90., tym bardziej Dudikoff znikał ze świadomości kinomanów. Na początku obecnego wieku miał długą, ponad 10-letnią przerwę, a jego powrót do filmu trudno nazwać spektakularnym czy nawet udanym. Nowa era nie przyjęła białego ninja z otwartymi ramionami i Dudikoff zniknął z ekranów chyba już na dobre.
Lorenzo Lamas
Droga filmowa Lorenzo Lamasa w pewnym sensie zatoczyła koło. Zaczynał od oper mydlanych w rodzaju Falcon Crest i właściwie skończył w podobnej telenoweli – Modzie na sukces. A pewnym momencie uważano, że jest w stanie zdetronizować Van Damme’a czy Seagala. Lamas ugrzązł jednak w kinie akcji z wątkami sztuk walki – ugruntował sobie w tym nurcie stabilną pozycję, lecz nie zdołał jednak wzbić się wyżej.
Pierwszych fanów zyskał jako serialowy Zjadacz węży w latach 80. Następne były role w takich tytułach jak Hycel, Miecz Aleksandra, Maska śmierci, Żmija i Uliczny gladiator. Największym powodzeniem cieszył się jednak serial Renegat, gdzie aktor na Harleyu Davidsonie, z wiatrem w długich włosach, łamał damskie serca i ścigał przestępców jako łowca nagród, samemu ukrywając się przed wymiarem sprawiedliwości. W latach 90. był jednym z najbardziej rozpoznawalnych aktorów VHS w gatunku akcja/sztuki walki. Późniejsze produkcje z jego udziałem można śmiało zaliczyć do kina klasy C.
Thomas Ian Griffith
Kolejny aktor, który teoretycznie mógł zajść znacznie dalej, lecz konkurencja okazała się zbyt mocna lub zabrakło szczęścia do przełomowych ról. Wysoki brunet, ekspert od taekwondo, zadebiutował jako czarny charakter w Karate Kid 3. Następnie pojawił się na pierwszym planie w całkiem przyzwoitym filmie sensacyjnym Niepohamowana siła, do którego współtworzył też scenariusz, zaś podobną rolę gliniarza zagrał w Szalonym Jacku, gdzie próbował połączyć cechy Martina Riggsa i Johna McClane’a.
Ian Griffith zawitał nawet do naszego kraju na plan niezbyt udanego Anioła śmierci, ponownie pod postacią policjanta, tropiącego samego Rutgera Hauera. Miał nawet sceny miłosne z Joanną Trzepiecińską, które ostatecznie nie znalazły się w filmie. Aktor miał szczęście pracować ze znanymi nazwiskami, takimi jak John Lithgow, Donald Sutherland, Christopher Plummer i Nastassja Kinski. Trafił nawet na plan obrazu Johna Carpentera Wampiry u boku Jamesa Woodsa jako przywódca krwiopijców.
To jednak nie wystarczyło, żeby przebić się do elity. Epizod w prologu xXx, gdzie gwiazdą był przecież Vin Diesel, mówi sam za siebie. Ostatnią główną rolę w pełnym metrażu Griffith zagrał w 2005 roku.
David Bradley
Miał zostać muzykiem, stał się następcą Michaela Dudikoffa w cyklu Amerykański ninja, w czym na pewno pomogło mu obycie ze wschodnimi sztukami walki. Za Bradleyem w przeciwieństwie do kolegi stały osiągnięcia sportowe, w tym czarny pas w taekwondo. Niestety dalsze części przygód zamaskowanego wojownika w wydaniu Bradleya nie cieszyły już się takim wzięciem jak wcześniejsze odcinki w duecie z Dudikoffem. Co ciekawe, w piątym epizodzie serii wystąpił jako zupełnie inny bohater – Joe Kastle.
Wcześniej Bradley omal nie trafił do serialu Santa Barbara, jednak w ostatniej chwili został „wycięty”. W międzyczasie Bradley występował w typowych filmach akcji, które od razu lądowały na półkach wypożyczalni kaset. W Amerykańskim samuraju jego przeciwnikiem był początkujący wówczas Marc Dacascos, który wypłynął na nieco szersze wody i pojawia się na ekranie po dziś dzień, podczas gdy David Bradley po 1997 roku zniknął jak kamfora. Nie miał tyle szczęścia do ról co Dudikoff, lecz na uwagę zasługuje jego udział w thrillerze Niższy poziom, w którym nie machał rękami i nogami, a wcielił się w psychopatycznego portiera.
Olivier Gruner
Francuz, za którym stoi służba w jednostkach komandosów marynarki wojennej oraz tytuł mistrza Europy i świata w kickboxingu. Po karierze sportowej zapragnął przebić się do filmu. Wyjechał do Fabryki Snów, żeby zadebiutować w Mieście Aniołów, w którym dał popis swoich umiejętności. Po dwóch latach światło dzienne ujrzało Nemezis, zaś na okładce filmu widniał opis, według którego Gruner był lepszy niż Van Damme i stanie się następnym Schwarzeneggerem.
Trik promocyjny zdecydowanie na wyrost, jednak Francuz został doceniony jako jeden z bohaterów kina akcji, po które chętnie sięgali zwolennicy filmów, gdzie treść była pretekstem do wybuchów, pościgów, strzelanin i kopaniny z rękoczynami. Zdarzały się produkcje lepsze i gorsze: Najemnik, Mars, TNT, Automatic, Na śmierć i życie. Były żołnierz i sportowiec, a obecnie filmowiec zawitał nawet do Polski, żeby zagrać i ułożyć choreografię walk w Skorumpowanych, a przy okazji nawiązać romans z pewną skandalistką znaną z niechlubnych udziałów w reality show czy programie Wojciecha Cejrowskiego. Obecnie Gruner nie zwinął żagli, gdzieś tam sporadycznie się pojawia, coś tam produkuje, choć są to na ogół praktycznie nieznane gnioty trzeciej klasy.
Don „Dragon” Wilson
Kolejny (bardzo) utytułowany kickboxer, który trafił do kina, zaczynając od filmów sztuk walki. W przeciwieństwie do Billy’ego Blanksa, Matthiasa Huesa czy Bolo Yeunga Don Wilson, pseudonim „Smok”, znalazł angaż w filmach akcji o nieco szerszym zakresie gatunkowym, co nie znaczy, że wychodzących ponad bliżej określone standardy. Najpierw były serie Pierścień ognia i Krwawa pięść, potem filmy z pogranicza SF lub horroru, lecz nadal w kostiumach drugorzędnego action movie z obowiązkowymi scenami kopanymi. Ale Wilson dostał się również na plan filmu Batman Forever Schumachera jako herszt bandy, która napada na Robina. Pół-Amerykanin (od strony ojca), pół-Japończyk (od strony matki) jako aktor oczywiście nie miał szans na takie zasługi jak w sportach walki, jednak trudno wyobrazić sobie sentymentalne czasy z plakatami na ścianach i filmami na odtwarzacz magnetowidowy bez jego udziału. W kolejnej dekadzie, kiedy kasety zastąpiły płyty, Don Wilson sporadycznie udzielał się w filmach, jednak złote czasy z lat 90. pozostały już tylko wspomnieniem.
Cynthia Rothrock
Tak, wiem, mogłem tutaj umieścić Gary’ego Danielsa, Jeffa Wincotta lub Jeffa Speakmana, ale nie sądzę, żeby opis ich sylwetek diametralnie różnił się od wyżej przedstawionych panów. Pora więc na panią, o której mówiono Bruce Lee w wersji kobiecej i która była pierwowzorem postaci Sonyi Blade z gry Mortal Kombat. Cynthię Rothrock śmiało można nazwać damską ikoną kina kopanego. Niewysoka, sympatyczna blondynka bez większych trudności potrafiła powalić dwa razy wyższego od siebie przeciwnika, czego dowodziła w każdym filmie ze swoim udziałem. Nie była to jednak żadna ściema lub oszustwo.
Odtwórczyni Chiny O’Brien naprawdę ma się czym pochwalić w dziedzinie sportów walki – ma bowiem czarne pasy aż w pięciu stylach! We współczesnej filmowej naparzance mamy Jasona Stathama i Scotta Adkinsa, zaś od strony żeńskiej Ginę Carano. Nie ma co liczyć na to, że znów ujrzymy Cynthię na ekranie dającej łupnia oprychom zwiedzionym jej niepozornym wyglądem, jednak statusu królowej kina sztuk walki z domieszką filmu akcji nikt jej już nie odbierze.
