Connect with us

Publicystyka filmowa

FILMY ŚWIĄTECZNE dla osób, które NIE LUBIĄ świąt

FILMY ŚWIĄTECZNE dla osób, które NIE LUBIĄ świąt to oryginalny zbiór alternatywnych tytułów, które umilą czas w grudniowe dni!

Published

on

FILMY ŚWIĄTECZNE dla osób, które NIE LUBIĄ świąt

Od lat świąteczna ramówka w TV bombarduje nas tym samym zestawem produkcji. Nie może zabraknąć Kevina samego w domu czy też Listów do M. Znalazłoby się również i kilka innych „stałych” pozycji, które same w sobie są całkiem niezłe, ale regularnie powtarzane mogą zbrzydnąć każdemu oraz zepsuć świąteczny klimat. Patrząc na problem z innej strony, nie każdy lubi święta. Jest tak z wielu względów – osobistych, ideologicznych itp.
Advertisement

Ta regularnie powtarzana w telewizji grupa świątecznych produkcji zapewne takim ludziom nie ułatwi przetrwania tych kilku dni pod koniec grudnia. Może więc gdyby mieli w TV coś innego, byłoby im łatwiej? Poniżej kilka propozycji.

Klaus (2019), reż. Sergio Pablos

Dziedzictwo, tradycja – tylko one się liczą, nieważne jak bardzo są irracjonalne. I o dziwo sądzić tak mogą DOROŚLI. Jak dobrze, że Klaus właściwie nie zawiera żadnych religijnych nawiązań, mimo że jest jedną z tych opowieści o ludzkiej podłości, która może zostać pokonana dzięki świątecznemu, czy też jak by woleli Amerykanie, gwiazdkowemu zjednoczeniu. Co nie oznacza, że nie ma w sobie magii i metafizyki. Ma ich bardzo wiele, a odwołanie do religii zapewne by tę głębię zniszczyło. A tak każdy, kto nie lubi tej symbolicznej, świątecznej bufonady, dostaje uniwersalną opowieść o podstawowych wartościach, które trzeba wpajać dzieciom niezależnie od kultury, w jakiej się wychowują.

Happy! (2017–2019), reż. m.in. Brian Taylor

W dzisiejszej skonfliktowanej rzeczywistości zachodzi dość mocna niespójność między jednorożcami a świętami. To jednak tylko pozory, bo owe symbole mają ze sobą więcej wspólnego niż purytanie zwykli sobie uświadamiać. Dlatego też serial sprawi niewątpliwą przyjemność wszelkim bożonarodzeniowym sceptykom.

Advertisement

Głównym bohaterem jest Nick Sax, były gliniarz, który wciąga i wypija wszystko, co jest psychoaktywne. Aż dziw, że żyje. W końcu ukazuje mu się nieco roztyty jednorożec i próbuje namówić, żeby uratował dziewczynkę z rąk niebezpiecznego psychopaty, którym jest święty Mikołaj. Film absolutnie nie ma świątecznego klimatu, aczkolwiek z powodu Mikołaja może być oglądany w święta, chociażby dla odpoczynku od tych wszystkich słodkich grubasków w czerwonych wdziankach, którzy uwielbiają wskakiwać do kominów.

Rare Export: Opowieść wigilijna (2010), reż. Jalmari Helander

Wyobraźcie sobie, że prawdziwy Mikołaj był diabłem. Mordował dzieci, a towarzyszyły mu w tym elfy. W końcu jednak ludzie wymierzyli mu sprawiedliwość tak, jak umieli. Nie mogli go zabić, więc uwięzili w ogromnej bryle lodu. Po setkach lat nam współcześni odkopali wielkiego, rogatego Mikołaja, ale na szczęście nie udało im się go obudzić.

Advertisement

Został wysadzony, jednak wraz z nim pojawiły się krwiożercze elfy. Coś trzeba było z nimi zrobić – najlepiej biznes. Elfy były dzikie i miały długie, białe brody. Po reedukacji i przebraniu w czerwone stroje można je było rozesłać po świecie. Okazało się, że mogą być oddanymi przyjaciółmi dzieci, byle przy nich nie palić i nie dawać im alkoholu, bo wtedy dzieci mogą nie być bezpieczne. Czy świątecznym malkontentom przypadnie do gustu taka wizja?

Kronika świąteczna (2018), reż. Clay Kaytis

Tak, wiem, że nie ma w tym filmie nic antyświątecznego ani tym bardziej projektującego zupełnie inną genezę świąt Bożego Narodzenia, niż jest to przyjęte w naszej popchrześcijańskiej kulturze. A mimo to znalazł się on w tym zestawieniu.

Advertisement

Pomyślałem sobie bowiem, że nie zawsze osoby nielubiące świąt chcą tym samym je wyśmiać czy też okazać im jakąś inną formę pogardy. Czasem chcą one czegoś świątecznego, ale nie nachalnego i zarazem bardziej baśniowego niż religijnego. Historia świętego Mikołaja takowa jest, a gdy gra go Kurt Russell, tym bardziej można zapomnieć o całej reszcie legend z amerykańskiego przemysłu filmowego. Kronika świąteczna jest filmem nieco sztampowym – to również dostrzegam. Ciepło, które roztaczają wokół siebie Kurt i jego Mikołajowa Goldie Hawn, potrafi zniwelować wszelkie naiwności.

Nie można inaczej (2020), reż. Detlev Buck

W tym roku świąteczny czas będzie dziwny. Ze względu na COVID-19 wiele osób nie zdecyduje się na wyjazd do rodziny. Wiele osób spędzi święta w znacznie węższym gronie niż zwykle. Warto zatem zrekompensować sobie tę covidową stagnację np. niemieckim świątecznym filmem drogi. Nie można inaczej oferuje nietuzinkową rozrywkę trochę na poziomie surrealizmu Smarzowskiego i horroru spod twórczej ręki Bartosza Kowalskiego. Robiąca za tło cukierkowa wizja świąt jeszcze potęguje nieprzystające do niej postawy ludzi. A wszystko skąpane jest dodatkowo w dowcipnym klimacie.

Advertisement
Szklana pułapka (1988), reż. John McTiernan

Jeśli coś ma radykalnie popsuć świąteczną atmosferę, w założeniu o wiele mocniej niż osobiste, świąteczne animozje widzów, muszą to być skłonni do wszystkiego terroryści. Klasyka w reżyserii McTiernana nie trzeba nikomu przedstawiać.

To, że jest on filmem świątecznym, znowu nie jest tak oczywiste, bo o samych świętach jest w nim niewiele. Niekiedy jednak szczątki specyficznego klimatu z dzwoneczkami w tle czuć gdzieś pomiędzy wystrzałami z broni maszynowej. Szklana pułapka nie może się znudzić, właściwie nigdy. Każdy seans przenosi widza w inny świat, także poza ten niekiedy smutny, realny, świąteczny.

Advertisement
Fanny i Aleksander (1982), reż. Ingmar Bergman

Cały czas zastanawiam się, czy do przekazania tego, co Bergman chciał w tym filmie, konieczna była tak monolityczna, szekspirowska i monumentalna forma? Moim zdaniem nie, ale film wtedy straciłby Bergmanowość. Co do świąt Bożego Narodzenia zaś, Bergman nadał im wyjątkowo symboliczną rolę. Czas świąt jest dla dziecięcych bohaterów filmu tym okresem, za którym będą tęsknić, właśnie nie ze względu na to, że były to święta.

Sama zaś ciężkość dzieła Bergmana i rozdzielenie go jakby na dwie części wywołują u widza nie tyle zmęczenie, co zajmujące emocje niełatwe zaangażowanie. W sam raz na przeżycie szwedzkiej wersji przygotowań do świąt i samych świąt w bogatej, nieco zakłamanej rodzinie.

Advertisement

Żywot Briana (1979), reż. Terry Jones

Produkcja dla wybitnych, świątecznych sceptyków, ale jednocześnie niekoniecznie negujących wszystkie te pozytywne wartości, które głosi Boże Narodzenie. Bo umówmy się, nie należą one w sposób konieczny do świąt. Są uniwersalne i w tym należałoby upatrywać szansy Bożego Narodzenia na sukces pośród wszystkich tych, którzy odrzucają ideologiczne podstawy tegoż święta. Tak jak zrobili to członkowie grupy Monty Python. A wszystkim tym, którym z jakichś skomplikowanych powodów będzie w te „świąteczne” dni smutno, niech przypomną sobie, jak to matka Briana została uznana za Matkę Boską.

Lśnienie (1980), reż. Stanley Kubrick

A gdyby ktoś chciał się świątecznie przestraszyć, może obejrzeć Lśnienie, zarówno wersję Kubricka, jak i Micka Garrisa, zależy, czy lubi wierniej, a taniej, czy luźniej, a artystyczniej.

Advertisement

Lśnienie to produkcja wybitnie świąteczna, a zarazem kompletnie niezawierająca świątecznej symboliki. Zamknięta w hotelu Panorama rodzina Torrance’ów nie śpiewa ochoczo słodkich kolęd ani nie organizuje świątecznej wieczerzy. Rodzina ta walczy o przetrwanie. Choinką co najwyżej może być zamarznięty Jack Torrance, gdyby znaleźć mu pasujące do jego trupiego oblicza bombki. Ale za to widzowie z powodzeniem mogą zjednoczyć się przed ekranem przy seansie Lśnienia. To jest bodaj jedna z najważniejszych ról świątecznego filmu, potrafić stworzyć wspólnotę, niekoniecznie poprzez pokazywanie wprost świątecznej symboliki.

Oczy szeroko zamknięte (1999), reż. Stanley Kubrick

Kubrickowskie arcydzieło otwiera przed widzami coraz to nowsze warstwy interpretacyjne, pod jednym warunkiem – trzeba je regularnie oglądać.

Advertisement

Zarówno seks, jak i święta są ważnymi tłami. Jedno daje poczucie niepokoju, drugie oczekiwanego, lecz w gruncie rzeczy nieosiągalnego bezpieczeństwa. Poza tym zarówno erotyka, jak i kolorystyczna mnogość bożonarodzeniowych dekoracji wyglądają estetycznie, a Oczy szeroko zamknięte są niewątpliwie filmem dbającym o wizualny klimat. Nieprzekonany do świąt widz może oddać się podglądactwu małżeńskich dziejów rodziny Harfordów, a gdy już zacznie mu się w głowie rodzić jakaś sensowna koncepcja, Kubrick urwie film. Rozpad świata Billa i Alice musi się dokonać w płytkiej i kiczowatej, świątecznej rzeczywistości, ale bez świadków.

Advertisement

Filozof, zwolennik teorii ćwiczeń Petera Sloterdijka, neomarksizmu Slavoja Žižka, krytyki psychoanalizy Jacquesa Lacana, operator DTP, fotograf, retuszer i redaktor związany z małopolskim rynkiem wydawniczym oraz drukarskim. Od lat pasjonuje się grami komputerowymi, w szczególności produkcjami RPG, filmem, medycyną, religioznawstwem, psychoanalizą, sztuczną inteligencją, fizyką, bioetyką, kulturystyką, a także mediami audiowizualnymi. Opowiadanie o filmie uznaje za środek i pretekst do mówienia o kulturze człowieka w ogóle, której kinematografia jest jednym z wielu odprysków. Mieszka w Krakowie.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *