Publicystyka filmowa
Filmy, które POWINIENEŚ zobaczyć, jeśli podobało ci się WSZYSCY MOI PRZYJACIELE NIE ŻYJĄ
Odkryj filmy, które zachwycą po seansie WSZYSCY MOI PRZYJACIELE NIE ŻYJĄ. Komedia, młodzieżowe przygody i odrobina szaleństwa w kinie!
Wszyscy moi przyjaciele nie żyją spotkało się ze skrajnym odbiorem publiki, ale pośród głosów ludzi, delikatnie mówiąc, zawiedzionych poziomem filmu znajdziemy także opinie bardzo przychylne. Ten artykuł kieruję przede wszystkim do osób zadowolonych z seansu, które pozytywnie zaskoczone polską produkcją chciałyby zobaczyć podobne do niej tytuły. W większości skupię się na wyróżnieniu komedii dla nastolatków, sekskomedii i filmów o imprezach, gdyż wydaje mi się, że te najlepiej oddają ducha wspomnianej pozycji.
Cofnijmy się więc do tych przedstawicieli kinematografii, którzy niezależnie od rzeczywistego wieku odbiorcy pozwalają znowu poczuć się młodo i razem z bohaterami śmiać ze spotykających ich przygód (choć głównie z tego, jak żałośnie podczas nich wypadają). Niech zabawa trwa wiecznie!
Ryzykowny interes
Na początek wróćmy do czasów, gdy Tom Cruise zamiast skakać między wieżowcami w coraz bardziej ambitnych kaskadersko akcyjniakach angażowany był do ról nieopierzonych protagonistów, a szeroki biały uśmiech niemal nie znikał z jego twarzy. Tutaj gra Joela Goodsena, nastolatka mającego w perspektywie parę samotnych wieczorów w dużej posiadłości. No a co innego ma zrobić młody chłopak pod nieobecność rodziców jak… trochę na tym zarobić? Zwłaszcza gdy jego sympatia okazuje się dorabiać jako kobieta lekkich obyczajów, a na horyzoncie pojawia się okazja do przemiany domu prywatnego w publiczny.
To nie może się nie udać! Lekki, aczkolwiek niewymuszony i zawsze wynikający z wydarzeń humor sprawia, że przez film prześlizgujemy się równie błyskawicznie jak główny aktor w jednej z najsłynniejszych scen w historii kina.
Supersamiec
Trójka przegrywów, chęć przeżycia pierwszej przygody seksualnej jeszcze przed wyjazdem na studia i perspektywa największej imprezy w historii ich krótkiego życia. Tak w skrócie prezentuje się historia przedstawiona w filmie. Mamy więc prawdziwą klasykę komedii młodzieżowych, ikonicznych aktorów (Jonah Hill, Michael Cera, Christopher Mintz-Plasse, Bill Hader, Seth Rogen, Emma Stone), doświadczonego reżysera i głupawe, ale nie głupie podejście do tematu.
Czy coś mogło pójść nie tak? Okazuje się, że nic, bo to znakomita produkcja na odstresowanie, która pomiędzy mniej lub bardziej obrzydliwymi gagami przemyca także komentarz dotyczący relacji romantycznych (i tego, że instrumentalne traktowanie drugiej osoby to bilet w jedną stronę), a seks wcale nie jest nagrodą na zakończenie, jak mogłoby się początkowo wydawać. Świetna i mądra, nawet jeśli często sztubacka rozrywka. W swoim gatunku absolutna czołówka.
Uczniowska balanga
Zanim Richard Linklater zasłynął jako twórca rozłożonych w czasie produkcji, takich jak trylogia Przed czy Boyhood, skupiał się na portretowaniu życia młodych osób. Spośród nieco zapomnianej już dwójki Slacker i Uczniowska balanga pozwolę sobie wyróżnić ten drugi film, gdyż jako jeden z najlepszych w historii oddaje wrażenie rzeczywistego przebywania na imprezie.
Ten niemal afabularny utwór, w którym zamiast głównego bohatera otrzymujemy całą grupę, przedstawia wydarzenia z ostatniego dnia roku szkolnego w pewnym amerykańskim liceum. Młodsi są koceni, starsi chcą napić się alkoholu i zjarać, tutaj ktoś szuka prawdziwej miłości, tam ktoś po prostu chce być cool, a to wszystko oprawione w przepiękną kolorystykę (już na tym etapie kariery Linklater miał oko do kadrów) i niesamowity soundtrack, z którego wiele piosenek zostało później wykorzystanych choćby w Strażnikach Galaktyki. Seans obowiązkowo z piwkiem w ręku – pod warunkiem pełnoletności oczywiście!
Projekt X
Choć sam zdecydowanie wolę inne tytuły wymienione w zestawieniu, to nie da się ukryć, że obecnie na sam dźwięk słów „film o imprezie” pierwszym, jaki przychodzi do głowy, jest właśnie Projekt X. Forma mockumentu (pamiętajmy, że wtedy bardzo popularna, m.in. za sprawą serii Paranormal Activity), świetna promocja – nawet jeśli trudno określić, na ile zamierzona, a na ile wynikająca z viralowości motywu – wpadający w ucho soundtrack i nieśmiertelna historia o największej domówce na świecie złożyły się na prawdziwą klasykę gatunku.
To pełnoprawna komedia dla nastolatków, odpowiednio wulgarna, przesadzona i prezentująca nagie kobiece biusty tu i tam, którą warto obejrzeć także dzisiaj – choćby tylko po to, by przekonać się na własnej skórze o jednym z największych fenomenów współczesnej kinematografii.
Łatwa dziewczyna
Najmniej wulgarny film na liście to jeden z ostatnich projektów Emmy Stone przed przejściem do kina ambitnego. To przede wszystkim pokazówka jej aktorskiej charyzmy, a przy tym również trafna – mimo że niekoniecznie odkrywcza – satyra wymierzona w purytanizm na pokaz. Tytułowa bohaterka, Olive, chcąc pomóc koledze kryptogejowi, udaje randkowanie z nim zwieńczone, oczywiście, seksem. Niestety w pewnym momencie sytuacja wymyka się spod kontroli, a poprzez naprawę reputacji przyjaciela jednocześnie niszczy swoją, jednocześnie coraz bardziej podkopywaną przez wyzwiska i plotki rozsiewane w szkole.
Humor opierający się w dużej mierze na gierkach słownych, rzadziej na gagach korzystających z tematów okołoseksualnych może przypaść do gustu tym, których myśl o innych wymienionych w zestawieniu tytułach przyprawia o mdłości.
Grzeczni chłopcy
Ciekawostką jest, że w wyniku przyznanej kategorii wiekowej grający trójkę głównych bohaterów aktorzy do dziś nie mogą go obejrzeć, o ile zgody nie udzielą ich prawni opiekunowie. Zostało to zresztą wykorzystane w promocji produkcji, a na jej plakacie znajdziemy następujące pytanie: „Czy nie jesteś za mały, by zobaczyć ten film?”.
Jeśli odpowiedź jest negatywna, to serdecznie polecam, gdyż korzystając z dowcipów balansujących na granicy przyzwoitości, a często ją przekraczających, próbuje nam się tu przekazać lekcję o dojrzewaniu seksualnym i emocjonalnym. O presji ciążącej na młodych chłopakach, którzy „powinni” już umieć się całować, podczas gdy chcieliby przede wszystkim się bawić. Im dalej w las, tym fabuła coraz bardziej wpada w absurd, a uśmiech nie znika z naszej twarzy, podtrzymywany przez sympatyczne postacie i świetnie odgrywających je aktorów. To nie jest kolejna komedia dla kretynów, lecz inteligentnie napisana rozrywka.
Strażnicy cnoty
Mieliśmy już perspektywy dziecięce, nastoletnie i młodych dorosłych – tym razem pora na bohaterów w średnim wieku. Ci ewidentnie naoglądali się za dużo filmów z tego zestawienia i w trakcie przygotowań córek do balu maturalnego uznają, że te chcą zwieńczyć noc seksualną inicjacją. Co więc robią jako przykładni i odpowiedzialni rodzice? Wyruszają w podróż, żeby je przed tym powstrzymać! Na całe szczęście reżyser Kay Cannon zdaje sobie sprawę z niedorzeczności ich działań i poprzez humor natury fizjologicznej (bywa, że wyjątkowo niesmaczny) podkreśla żenujące zachowania oraz godną pożałowania nadopiekuńczość dorosłych. Tym samym całość staje się pretekstem do historii o tym, że w pewnym wieku powinniśmy pozwolić innym decydować za siebie, a kuratela może przynieść więcej szkód niż korzyści.
Eurotrip
Na zakończenie listy proponuję film niewątpliwie kultowy – nawet jeśli niekoniecznie dobry. Do Eurotripu można żywić sympatię – niezależnie od tego, czy wynikającą z nostalgii, czy z pozytywnego odbioru – albo nie, jednak nie da się ukryć, że pozostaje jednym z czołowych przedstawicieli swojego gatunku. Fantazja młodych Amerykanów o podróży do wyzwolonej seksualnie Europy znajduje tu ujście w formie przedstawienia najsłynniejszych stereotypów dotyczących jej kultury, okraszonych zazwyczaj niewybrednymi (choć często zaskakująco odważnymi – scena z papieżem będzie tu najlepszym przykładem) gagami.
Nie zestarzał się najlepiej, ale to dodatkowy powód, dla którego warto go powtórzyć albo obejrzeć po raz pierwszy i wyrobić sobie własną opinię. Warto również dodać, że właśnie z tego filmu pochodzi ta wpadająca w ucho, acz biorąc pod uwagę kontekst, niezwykle przykra dla głównego bohatera piosenka.
Jakie inne tytuły przychodzą wam do głowy? A może któryś z powyższych darzycie wyjątkową sympatią lub wręcz przeciwnie – niechęcią? Co ogólnie sądzicie o nurcie komedii dla młodzieży? Dajcie znać w komentarzach!
