search
REKLAMA
Zestawienie

Filmy, które POWINIENEŚ zobaczyć, jeśli podobało ci się WSZYSCY MOI PRZYJACIELE NIE ŻYJĄ

Krzysztof Nowak

13 stycznia 2021

REKLAMA

Wszyscy moi przyjaciele nie żyją spotkało się ze skrajnym odbiorem publiki, ale pośród głosów ludzi, delikatnie mówiąc, zawiedzionych poziomem filmu znajdziemy także opinie bardzo przychylne. Ten artykuł kieruję przede wszystkim do osób zadowolonych z seansu, które pozytywnie zaskoczone polską produkcją chciałyby zobaczyć podobne do niej tytuły. W większości skupię się na wyróżnieniu komedii dla nastolatków, sekskomedii i filmów o imprezach, gdyż wydaje mi się, że te najlepiej oddają ducha wspomnianej pozycji. Cofnijmy się więc do tych przedstawicieli kinematografii, którzy niezależnie od rzeczywistego wieku odbiorcy pozwalają znowu poczuć się młodo i razem z bohaterami śmiać ze spotykających ich przygód (choć głównie z tego, jak żałośnie podczas nich wypadają). Niech zabawa trwa wiecznie!

Ryzykowny interes

Na początek wróćmy do czasów, gdy Tom Cruise zamiast skakać między wieżowcami w coraz bardziej ambitnych kaskadersko akcyjniakach angażowany był do ról nieopierzonych protagonistów, a szeroki biały uśmiech niemal nie znikał z jego twarzy. Tutaj gra Joela Goodsena, nastolatka mającego w perspektywie parę samotnych wieczorów w dużej posiadłości. No a co innego ma zrobić młody chłopak pod nieobecność rodziców jak… trochę na tym zarobić? Zwłaszcza gdy jego sympatia okazuje się dorabiać jako kobieta lekkich obyczajów, a na horyzoncie pojawia się okazja do przemiany domu prywatnego w publiczny. To nie może się nie udać! Lekki, aczkolwiek niewymuszony i zawsze wynikający z wydarzeń humor sprawia, że przez film prześlizgujemy się równie błyskawicznie jak główny aktor w jednej z najsłynniejszych scen w historii kina.

Supersamiec

Trójka przegrywów, chęć przeżycia pierwszej przygody seksualnej jeszcze przed wyjazdem na studia i perspektywa największej imprezy w historii ich krótkiego życia. Tak w skrócie prezentuje się historia przedstawiona w filmie. Mamy więc prawdziwą klasykę komedii młodzieżowych, ikonicznych aktorów (Jonah Hill, Michael Cera, Christopher Mintz-Plasse, Bill Hader, Seth Rogen, Emma Stone), doświadczonego reżysera i głupawe, ale nie głupie podejście do tematu. Czy coś mogło pójść nie tak? Okazuje się, że nic, bo to znakomita produkcja na odstresowanie, która pomiędzy mniej lub bardziej obrzydliwymi gagami przemyca także komentarz dotyczący relacji romantycznych (i tego, że instrumentalne traktowanie drugiej osoby to bilet w jedną stronę), a seks wcale nie jest nagrodą na zakończenie, jak mogłoby się początkowo wydawać. Świetna i mądra, nawet jeśli często sztubacka rozrywka. W swoim gatunku absolutna czołówka.

Uczniowska balanga

Zanim Richard Linklater zasłynął jako twórca rozłożonych w czasie produkcji, takich jak trylogia Przed czy Boyhood, skupiał się na portretowaniu życia młodych osób. Spośród nieco zapomnianej już dwójki Slacker i Uczniowska balanga pozwolę sobie wyróżnić ten drugi film, gdyż jako jeden z najlepszych w historii oddaje wrażenie rzeczywistego przebywania na imprezie. Ten niemal afabularny utwór, w którym zamiast głównego bohatera otrzymujemy całą grupę, przedstawia wydarzenia z ostatniego dnia roku szkolnego w pewnym amerykańskim liceum. Młodsi są koceni, starsi chcą napić się alkoholu i zjarać, tutaj ktoś szuka prawdziwej miłości, tam ktoś po prostu chce być cool, a to wszystko oprawione w przepiękną kolorystykę (już na tym etapie kariery Linklater miał oko do kadrów) i niesamowity soundtrack, z którego wiele piosenek zostało później wykorzystanych choćby w Strażnikach Galaktyki. Seans obowiązkowo z piwkiem w ręku – pod warunkiem pełnoletności oczywiście!

Projekt X

Choć sam zdecydowanie wolę inne tytuły wymienione w zestawieniu, to nie da się ukryć, że obecnie na sam dźwięk słów „film o imprezie” pierwszym, jaki przychodzi do głowy, jest właśnie Projekt X. Forma mockumentu (pamiętajmy, że wtedy bardzo popularna, m.in. za sprawą serii Paranormal Activity), świetna promocja – nawet jeśli trudno określić, na ile zamierzona, a na ile wynikająca z viralowości motywu – wpadający w ucho soundtrack i nieśmiertelna historia o największej domówce na świecie złożyły się na prawdziwą klasykę gatunku. To pełnoprawna komedia dla nastolatków, odpowiednio wulgarna, przesadzona i prezentująca nagie kobiece biusty tu i tam, którą warto obejrzeć także dzisiaj – choćby tylko po to, by przekonać się na własnej skórze o jednym z największych fenomenów współczesnej kinematografii.

Avatar

Krzysztof Nowak

Kocha kino azjatyckie, szczególnie koreańskie, ale filmami zainteresował się dzięki amerykańskim blockbusterom i ma dla nich specjalne miejsce w swoim sercu. Wierzy, że kicz to najtrudniejsze reżyserskie narzędzie, więc ceni sobie pracę każdego, kto potrafi się nim posługiwać.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA