Publicystyka filmowa
Filmy, które MUSISZ OBEJRZEĆ, jeśli podobał ci się PARASITE
Odkryj FILMY, KTÓRE MUSISZ OBEJRZEĆ, jeśli podobał ci się PARASITE. Poznaj tytuły, które zachwycą i zaskoczą niczym arcydzieło Bonga.
Nazwisko Bong oraz tytuł Parasite są obecnie synonimami sukcesu. Cztery statuetki złotego rycerza przyznane Pasożytowi podczas 92. ceremonii wręczenia Oscarów, w tym bezprecedensowe zwycięstwo obrazu nieanglojęzycznego w kategorii najlepszy film, spowodowały, że obejrzenie południowokoreańskiego arcydzieła stało się wręcz obowiązkiem każdego kinomana.
Jeśli zatem ktoś z was nie doznał jeszcze przyjemności oglądania hitu Bonga, to gorąco do tego zachęcam i przy okazji zazdroszczę rychłego obcowania z dziełem sztuki. Jeśli jednak oglądaliście już najważniejszy film ubiegłego roku (oraz pozostałe dzieła Bonga) i – podobnie jak mnie – spodobał się wam na tyle, że chcielibyście więcej kina w podobnym klimacie lub temacie, przygotowałem dla was kilka tytułów, które na różnych poziomach przypominają Parasite.
Filmowe inspiracje Bonga
Pomysł na Parasite zrodził się w głowie Bonga już w 2013 roku przy okazji pracy nad filmem Snowpiercer: Arka przyszłości. Inspiracją dla fabuły Pasożyta były zresztą doświadczenia życiowe reżysera. Okazuje się bowiem, że Bong pracował jako korepetytor matematyki dla chłopca z zamożnej seulskiej rodziny. Co więcej, zajęcie to zorganizowała przyszłemu zdobywcy Oscara koleżanka (aktualnie żona), która tego samego chłopca uczyła angielskiego. Oczywiście fabuła Parasite idzie zdecydowanie dalej i w rezultacie film opowiada o klasowych konfrontacjach oraz niesprawiedliwościach, chytrej infiltracji bogatych i braku sensu planowania, gdy i tak jest się skazanym na żebraczy los, ale punkt wyjściowy dla tej historii napisało życie, a także kinematograficzne dzieła, które utrwaliły się w pamięci Bonga.
Filmowe inspiracje twórcy Okjy mogą więc stanowić doskonałą polecajkę obrazów podobnych do Pasożyta (ewidentną Psychozę celowo pomijam).
Pokojówka (1960, reż. Kim Ki-young)
Pokojówka Kima to najbardziej znany film koreański powstały przed latami 90. XX wieku, czyli okresem popularności i docenienia na świecie kinematografii Korei Południowej. Obraz Kima stanowi część tzw. Trylogii Pokojówki, ponieważ reżyser jeszcze dwa razy (ale za każdym razem trochę inaczej) ukazywał wydarzenia przedstawione w filmie z 1960 roku.
Pokojówka opowiada o spełnionej koreańskiej rodzinie z lat 60. XX wieku z ich pięknym dwupoziomowym domem będącym świadectwem awansu społecznego, a także modernizacji kraju. Pozorny azyl państwa Kim wkrótce zamieni się w ich więzienie. Wszystko za sprawą tytułowej atrakcyjnej pomocy domowej, którą zatrudnia mający duże powodzenie u kobiet pan domu. Film Kima zawiera interesujący komentarz socjologiczny, według którego człowiek z różnych przyczyn (klasowa wyższość, romans, tajemnica) wykazuje skłonność do rządzenia drugą osobą. Pokojówka to zaskakująco aktualny thriller przepełniony zaskakującymi zwrotami akcji i wątkami.
Niebo i piekło (1963, reż. Akira Kurosawa)
W Parasite Bong przedstawia kontrast pomiędzy klasą wyższą a niższą na zasadzie opozycji góra–dół. Rodzina biedna mieszka więc w suterenie na nisko położonym terenie, dlatego też w czasie obfitych opadów ich lokum często jest zalewane. Dół, który zamieszkują, to zatem oczywista przenośnia ich klasowej przynależności. W opozycji rodzina bogatych zajmuję nowoczesną willę wybudowaną na wzgórzach. Tak uwydatnione społeczne podziały ukazywał już prawie 60 lat wcześniej Akira Kurosawa w obrazie Niebo i piekło, który z pewnością stanowił inspirację dla Bonga.
W dziele japońskiego mistrza tytułowe niebo to również posiadłość na wzgórzu, piekłem zaś są tutaj slumsy pełne narkomanów i prostytutek. Film Kurosawy to interesujący kryminał z dylematem społeczno-moralnym w tle.
Służący (1963, reż. Joseph Losey)
Służący to kino wybitne, które również zajmuje się analizą systemu klasowego. Tym razem chodzi o ten brytyjski z lat 60. XX wieku. Mamy więc do czynienia z panem – arystokratą Tonym – oraz jego kamerdynerem Barrettem. Po zbadaniu gruntu przebiegły służący pozwala sobie na coraz więcej w celu poprawienia własnego statusu społecznego. Jest nawet w stanie wkroczyć w prywatne życie swojego pana, a także doszczętnie je zniszczyć.
Gatunkowa żonglerka
Siła i sukces Parasite tkwią w umiejętności jego twórcy do ukazywania ważnych problemów społecznych w sposób czytelny i przystępny dla większości odbiorców. To niezwykle trudne zadanie, któremu Bong w pełni podołał, jednając miłośników kina arthouse’owego i popularnego. Na pomoc w tak uniwersalnym ujęciu tematu kontrastów klasowych przyszła południowokoreańskiemu twórcy zdolność mieszania gatunków. Parasite jest bowiem przecież zarówno komedią, jak i dramatem oraz thrillerem.
W mroku pod schodami (1991, reż. Wes Craven)
Zacznijmy od tytułu, którego mało kto się zapewne spodziewał w tym zestawieniu. Wes Craven i Bong? A daj pan spokój. A jednak! Spójrzcie! Zarówno w filmie Cravena, jak i w obrazie Bonga mamy schody skąpane w mroku, pod którymi/za którymi ktoś się ukrywa lub jest przez kogoś ukrywany. W obu filmach planowanie czegokolwiek przez biednych kończy się fiaskiem. Wreszcie obaj twórcy sprytnie żonglują gatunkami, aby stworzyć nieszablonowe satyry na zakłamane współczesne społeczeństwo.
Craven w filmie W mroku pod schodami łączy horror i komedię, aby zawrzeć społeczny komentarz na temat hipokryzji klasy średniej, a także rasizmu. Jeśli jeszcze was nie przekonałem do obejrzenia dzieła Cravena, to weźcie pod uwagę, że główne role grają tutaj Wendy Robie i Everett McGill, czyli słynne małżeństwo Hurley z serialu Miasteczko Twin Peaks (1990–1991).
Elle (2016, reż. Paul Verhoeven)
Tym razem film o przywdziewaniu przez ludzi masek, dzięki którym stają się kimś innym w pracy, kimś innym w domu, kimś innym wśród przyjaciół, a kimś innym w sytuacjach kryzysowych. Oczywiście w ten sposób dostosowujemy się do rzeczywistości, rezygnując ze swojego prawdziwego oblicza.
Chociaż Elle Paula Verhoevena to film zupełnie inny aniżeli Parasite, to obaj twórcy zdecydowanie potrafią budować atmosferę poprzez mieszanie gatunków. Obaj są również doskonali w podlewaniu swoich dzieł czarnym humorem i dostrzeganiu perwersyjnych, fetyszystycznych zachowań ludzi o wyższym statusie materialnym.
Służąca (2016, Park Chan-wook)
Park Chan-wook był do zeszłotygodniowej ceremonii rozdania Oscarów najbardziej rozpoznawalnym południowokoreańskim reżyserem. Chociaż obecnie w rankingu najpopularniejszych twórców filmowych z kraju położonego na południe od 38. równoleżnika przoduje Bong, to nie można zapominać o autorze Oldboya (2003) oraz właśnie Służącej (2016).
Obraz Parka z 2016 roku to przecież, jak w przypadku Parasite, stylowa mieszanka gatunków. Mamy więc do czynienia z podniecającym erotykiem, przejmującym melodramatem oraz zaskakującym psychologicznym thrillerem. Na tym zresztą podobieństwa się nie kończą. Znów wraca tu temat podszywania się pod służkę, dochodzi także fascynacja wpływami kultury zachodniej jednoczesna ich krytyka.
Gry w klasy
Najważniejszym zadaniem Parasite jest eksploracja tematu podziałów społecznych. Bong robi to znakomicie i czytelnie, jednocześnie nikogo przy tym nie faworyzując. Temat ten wydaje się być współcześnie niezwykle aktualny, o czym świadczą liczne filmy zajmujące się w sposób bezpośredni lub pośredni klasowymi podziałami. Oto kilka przykładów.
Borgman (2013, reż. Alex van Warmerdam)
Borgman mógłby być dzieckiem biedaków z Parasite wychowanym przez rodzinę znaną z Kła (2009) Lanthimosa (Pasożyt podobny jest także pod wieloma względami do Faworyty). Film Alexa van Warmerdama jest bowiem niezwykle odważny formalnie i tu należy dopatrywać się jego atutów. Przy okazji opowiadania o złu, reżyser skupia się również na krytyce sfer wyższych z ich ekscentrycznymi zwyczajami, potrawami, przyzwyczajeniami i domami.
To my (2019, reż. Jordan Peele)
To dość dziwne, ale może być znakiem czasów, że dwa tak podobne tematycznie filmy miały swoją premierę w odstępie zaledwie dwóch miesięcy. Wydaje mi się, że jeśli Bong oglądał To my, którego seanse rozpoczęły się w marcu (Parasite miał premierę w Cannes), to miał w trakcie trwania projekcji filmu Peele’a kilka mikrozawałów.
Zarówno Peele, jak i południowokoreański zdobywca Oscara dotykają bowiem tematu podziałów klasowych i w obu filmach mamy do czynienia z wychodzącymi na powierzchnię ludźmi, którzy dotychczas zamieszkiwali podziemie. W To my i w Parasite mamy przecież także do czynienia z motywem sobowtórów i indiańską symboliką. Na szczęście oba dzieła mijają się na poziomie dosłowność–metafora. Myślę jednak, że te dwa rewelacyjne filmy mogłyby się z powodzeniem znaleźć w jednym zestawie, na przykład na wydaniu Blu-ray. Ciekawe, czy ktoś w przyszłości wpadnie na taki pomysł.
W cudzej skórze (2012, reż. Bart Layton)
Na deser pozycja dokumentalna, którą ogląda się jak najlepszy thriller. Film opowiada bowiem o mężczyźnie podszywającym się pod zaginionego syna rodziny Barclayów. Niesamowita to historia, ponieważ mimo braku fizycznego podobieństwa do utraconego Nicolasa i różnicy wieku rodzina Barclayów przyjmuje oszusta pod swój dach na prawie pięć miesięcy (tyle trwało, zanim prawda wyszła na jaw).
Podszywający się pod zaginionego Frédéric, który zresztą kradł tożsamość innych ludzi już wcześniej, wyznał, że to jego sposób na szukanie miłości, której nie zaznał w dzieciństwie. Jakie jednak powody kierowały w tej sytuacji państwem Barclay? Jedni twierdzą, że to kwestia żalu po tragicznej stracie, inni, że mają najprawdopodobniej w tej sprawie coś do ukrycia.
Teraz wasza kolej. Dajcie znać w komentarzach, jakie jeszcze tytuły powinienem nadrobić, skoro tak bardzo polubiłem Parasite.
