Od szeptu w krzyk

Wampir lat 80. POSTRACH NOCY kończy 35 lat!

Kultowy horror komediowy o nastolatku podejrzewającym swego nowego sąsiada o bycie wampirem. Ma rację!

Autor: Krzysztof Walecki
opublikowano

Zanim Tom Holland (nie mylić z aktorem odtwarzającym Disneyowskiego Spider-Mana) został reżyserem, dziś nade wszystko znanym jako twórca oryginalnej Laleczki Chucky, dał się poznać jako utalentowany scenarzysta horrorów i thrillerów. W pierwszej połowie lat 80. napisał mroczne, bliskie Lovecraftowi Wcielenie, brutalną Klasę 84 o morderczym konflikcie nauczyciela z punkową młodzieżą oraz Psychozę II, zaskakująco udany sequel arcydzieła Hitchcocka. W tym ostatnim filmie nie wiedzieliśmy, czy możemy jeszcze zaufać rzekomo wyleczonemu Normanowi Batesowi, który jednak wciąż odczuwa obecność swej „matki” oraz wokół którego znów zaczynają ginąć ludzie – łatwiej było to przypisać jego chorobie psychicznej niż działaniu osób trzecich. W mniej popularnych Płaszczu i szpadzie, Krzyku w ciemnościach, a także późniejszym horrorze o psychopatycznej lalce Holland na swych bohaterów również wybierał osoby dostępujące pewnej tajemnicy, którym jednak nikt nie wierzył. Nic dziwnego, że ten sam schemat wykorzystał w swym reżyserskim debiucie.

Nastoletni Charlie Brewster odkrywa, że jego nowym sąsiadem jest wampir – tak w skrócie można streścić kończący 35 lat Postrach nocy, szalenie popularny horror komediowy, przebój amerykańskich kin sezonu letniego w 1985 roku. Oczywiście początkowo chłopakowi (William Ragsdale gra go jako sympatycznego zwyczajniucha) nikt nie daje wiary w te rewelacje, zwłaszcza kiedy każdy poznaje przystojnego i czarującego Jerry’ego Dandrige’a (doskonale bawiący się Chris Sarandon), dalekie echo łysego Nosferatu czy ubranego w nieodłączną pelerynę Drakuli. Wraz z kolejnymi ofiarami krwiopijcy oraz rosnącym niebezpieczeństwem, że Charlie będzie następny, zwraca się on po pomoc do… gospodarza telewizyjnego programu, dawnej gwiazdy gotyckich horrorów, Petera Vincenta (Roddy McDowall, grający z odpowiednią dozą ciepła, ironii i lęku).

W dekadzie, która słynęła głównie z niezliczonej ilości slasherów, a kino wampiryczne było niemal w niebycie (powstała zaledwie 2 lata wcześniej kultowa dziś Zagadka nieśmiertelności zaliczyła w kinach klapę), sukces filmu Hollanda był znaczący. Wystarczy przypomnieć sobie, że przez praktycznie całe lata 70. postać wampira została zepchnięta na gatunkowy margines – trudno było przecież brać na poważnie kolejne, coraz bardziej kuriozalne horrory z wytwórni Hammera, skierowanego do czarnej publiczności Blakulę czy jawną parodię Miłość od pierwszego ugryzienia. Nakręcony przez George’a A. Romero Martin był zbyt niszowym tytułem, aby zaistnieć w świadomości widzów, zaś dobrze przyjęty Drakula z Frankiem Langellą głównie umocnił przeświadczenie, że wampir jest reliktem przeszłości. Tymczasem Postrach nocy przywrócił modę na krwiopijców, przede wszystkim jednak z powodzeniem umieścił ich we współczesnych twórcom czasach.

Ubrany w szary skórzany płaszcz i czerwony szal przypomina inkarnację arystokratycznego wampira, ale wystarczy, że zdejmie to, aby przeobrazić się w czterdziestoletniego japiszona, rozsmakowanego w luksusowych prostytutkach i mieszkającego z drugim mężczyzną, z którym łączy go nigdy nienazwana relacja.

To nie tak, że Dandrige jest nowoczesnym potworem, którego na ekranie jeszcze nie widzieliśmy. Prawdę mówiąc, im lepiej go poznajemy, tym wyraźniej ujawnia się on w swej tradycyjności, na czele ze spaniem w trumnie, brakiem odbicia w lustrze, umiejętnością przemiany w nietoperza oraz alergią na wodę święconą, drewniane kołki i światło słoneczne. Ubrany w szary skórzany płaszcz i czerwony szal jeszcze bardziej przypomina inkarnację arystokratycznego wampira, ale wystarczy, że zdejmie to, aby przeobrazić się w czterdziestoletniego japiszona, rozsmakowanego w luksusowych prostytutkach i mieszkającego z drugim mężczyzną (Jonathan Stark jako Billy Cole, ni wampir, ni człowiek), z którym łączy go nigdy nienazwana relacja. Pojawienie się kogoś takiego na typowych, amerykańskich przedmieściach, w miejscu, które hołduje tradycyjnym wartościom, po prostu musi wytworzyć tarcie i trochę szkoda, że Holland niemal od razu przedstawia nam Dandrige’a jako wampira. Wydaje się, że nawet gdyby Jerry nie był krwiopijcą, byłby dla nastoletniego Charliego równie fascynującym sąsiadem.

Nic dziwnego, że przy kimś takim młodociani bohaterowie nie są tak interesujący, choć nabierają kolorytu właśnie dzięki wampirowi. Kiedy poznajemy Charliego, jest na dobrej drodze, aby po raz pierwszy kochać się ze swoją dziewczyną, Amy. Początkowo ta nie chce, a kiedy w końcu się rozbiera, czekając w łóżku na Charliego, on jest już bardziej zainteresowany widokiem nowych sąsiadów, przenoszących nocą trumnę do sąsiedniego domu. Relacja miłości i śmierci jest jeszcze mocniej zaznaczona przez wyświetlany w tle film grozy inspirowany Drakulą (słyszymy imiona bohaterów – Jonathan i Nina) z Peterem Vincentem w roli pogromcy wampirów. Charlie nie jest specjalnie zainteresowany tym, co leci w telewizji, póki może zabawić się ze swoją dziewczyną, ale wybierając między nią a prawdziwym horrorem, Amy musi iść w odstawkę. Dopiero kiedy zainteresuje się nią Dandrige, widząc w niej reinkarnację swojej dawnej miłości, główny bohater zrozumie swój błąd.

Ostatnio dodane