Recenzja filmu "Haker" (2015) | FILM.ORG.PL

Haker




Super-informatyk 2.0




Robert Skowroński
19.01.2015


Tekst ukazał się również na blogu autora: http://trochekurtury.blogspot.com

haker-posterW dzisiejszym świecie równie niebezpieczna, co broń palna, potrafi okazać się klawiatura komputera. Nic dziwnego, że Michael Mann, spec od filmów na pograniczu thrillera i sensacji wziął na warsztat temat cyberataków. Zwłaszcza, że w jego perspektywie w tej działce równie często łamie się zabezpieczenia sieci, co biega się z pistoletem przy boku.

Od ostatniej kinowej produkcji reżysera minęło aż sześć lat. Czy przełożyło się to na dopracowanie najnowszego filmu i uczynienie z niego kinowego majstersztyku? Zdecydowanie nie. Co prawda nie możemy mówić o nudzie, jaką laik mógłby odczuwać przy programowaniu zero-jedynkowym, ale dzieło Manna nie przejawia też żadnego geniuszu na miarę Jobsa czy Gatesa.

W „Hakerze” odbijają się obawy współczesnego świata – dramatyczne sytuacje gospodarcze, włamania do ściśle strzeżonych systemów informatycznych. Dzięki wirusowi, który niebotycznie podwyższa rynkowe ceny soi, komuś udaje się zgarnąć wielomilionową sumę. Skala przekrętu jest ogromna, dlatego jego rozpracowaniem zajmują się amerykańscy oraz chińscy specjaliści. Jednak rozgryzienie sprawy jest możliwe tylko z pomocą Nicholasa Hathawaya, tytułowego hakera, który odsiaduje wyrok w więzieniu. Jego stary kumpel, Chen Dawai, obecnie chiński agent specjalny, wyciąga go zza krat i razem z ludźmi z FBI angażują się w uchwycenie odpowiedzialnych za całe zamieszanie.

haker2

Fabuła niekiedy plącze się niczym kable w serwerowni dostarczając widzowi kilku nieoczywistych zwrotów akcji, jednak nie obyło się też bez niedociągnięć scenariusza. Na szczęście Mann umiejętnie potrafi wyważyć proporcje pomiędzy wybuchowymi scenami akcji, a spokojniejszymi momentami służącymi rozwojowi historii. Dzięki temu mielizny ekranowej historii nie są aż tak drażniące, a miłośnicy „Gorączki” czy „Miami Vice” szybko odnajdą się w uniwersum „Hakera”. Gorzej twórcy wyszło za to napisanie postaci. Są one zaledwie zarysowane, posiadamy o nich strzępki informacji, nie poznajemy ich wnętrza i motywacji. Bohaterowie, niczym pionki na szachownicy, skaczą z miejsca na miejsca, raz są w USA, następnie w Hong Kongu czy Dżakarcie. Są bardziej narzędziami służącymi pchaniu fabuły na przód niż ludźmi z krwi i kości.

Szkoda trochę znanego z „Thora” Chrisa Hemswortha, odtwórcy głównej roli, który po udanej roli w „Wyścigu”, tworzy w „Hakerze” niezbyt  ciekawą kreację. Hathaway’owi daleko do bycia ślęczącym przed komputerem nerdem z nadwagą, to bardziej nadczłowiek obdarzony genialnym umysłem oraz wachlarzem umiejętności równie szerokim, co jego klatka piersiowa. Z taką samą łatwością porusza się po cybernetycznym świecie, co pięściami t(h)oruje sobie drogę przez zgraję azjatyckich bandziorów. Brzmi interesująco, ale wypada mało wiarygodnie i „płasko”, podobnie jest z resztą obsady.

haker1

Liczne niedoskonałości zatuszował Mann warstwą wizualną, która przez „brudne” zdjęcia i liczne zbliżenia, wpisujące się w jego reżyserski styl, nadrabiają to, co film traci na poziomie scenariusza. „Haker” stawia przed nami okienko z dwoma guzikami – „Akceptuj” i „Odrzuć”. Ja wybieram tę pierwszą opcję, mimo że w trakcie seansu ma się bardzo często ochotę postawić na drugą możliwość.

 

Robert Skowroński - ostatnie teksty: (zobacz wszystkie)







  • SoKoMoK

    Witam, to już druga recenzja Hakera, a kiedy recenzja Taken 3?

    • Andriej

      Mam nadzieję że Liam Neeson tego nie przeczyta, ale chyba możemy się domyślić ile naprawdę jest wart kolejny „Taken”… Jeśli liczysz na pozytywną ocenę, to nie rób sobie nadziei

      • SoKoMoK

        Zawsze recenzje na KMF były dla mnie bardziej miarodajne niż na takim np. Filmwebie, a ja po prostu planuję się wybrać do kina. Ale ponieważ film jest zewsząd bombardowany kiepskimi opiniami, to mam wątpliwości.

        • Andriej

          I słusznie, już sequel był strasznie „wymęczony”, a jeszcze jeden film w oparciu o identyczny scenariusz to jak próba degustacji piwa, które wlane było do kufla tydzień temu i tak sobie po prostu stało.

  • miszmasz

    Ależ beznadziejna, ogólnikowa, płaska recenzja. Serio to trafiło na główną kmfu? Niech autor publikuje sobie dalej na blogu.

  • panegir

    Bardzo słabo napisana recenzja. Szkoda że pojawia się tutaj.

  • Lizergamid

    ” dzieło Manna nie przejawia też żadnego geniuszu na miarę Jobsa czy Gatesa”

    jakże trafne porównanie…

  • Szamian

    Niby tekst powtarza wnioski poprzedniej recenzji ale ocena jest już diametralnie inna. Zgodzę się jednak, że to zaskakująco słaby tekst jak na KFM, a autor przecież pierwszych kroków tu nie stawia.

  • Kelevra

    Nie rozumiem tego ciągłego przyczepiania się do postury tytułowego „Hakera”. Poszukajcie sobie zdjęć operatorów FORMOZA, SWW czy innych specjalsów którzy są przydzieleni do pododdziałów ‚cyberwojny’. Czy nawet przejdzie się po kilku firmach informatycznych, gdzie programiści, wdrożeniowcy i inne nerdy robią ze sobą coś więcej niż levelowanie w ‚Czołgach’ i ‚WoWie’.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Tosty po meksykańsku

Następny tekst

Palo Alto



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE