Connect with us

Recenzje

WALKIRIA. Widowiskowy thriller o czasach wojny

WALKIRIA to porywający thriller, który odkrywa nieudany zamach na Hitlera. Historia pułkownika Stauffenberga intryguje i zaskakuje.

Published

on

WALKIRIA. Widowiskowy thriller o czasach wojny

W 1944 roku w Wilczym Szańcu – kwaterze głównej Hitlera i Naczelnego Dowództwa Sił Zbrojnych – dokonano nieudanego zamachu na kanclerza III Rzeszy. Grupie spiskowców przewodził pułkownik Claus von Stauffenberg, który osobiście podłożył ładunki wybuchowe w bunkrze, w którym znajdował się niemiecki wódz. Operacja zakończyła się jednak niepowodzeniem. Wybuch bomby jedynie zranił Hitlera, a spiskowcy zostali niezwłocznie pojmani i rozstrzelani. W wyniku tego, że wydarzenia potoczyły się tak, a nie inaczej Stauffenberg jest dzisiaj narodowym bohaterem Niemiec i niejako symbolem walki i buntu przeciwko nazizmowi.

Advertisement

Niewątpliwie jest to postać interesująca i nie do końca jednoznaczna. Pułkownik nieraz wygłaszał skrajnie rasistowskie uwagi, a jego plan działania po przejęciu władzy w wyniku zamachu, zakładał przejęcie panowania nad ziemiami polskimi i twarde negocjacje z aliantami. Na pewno nie jest to więc bohater kryształowy i próba analizy jego osobowości mogłaby zaowocować czymś naprawdę ciekawym i wartym uwagi.

W najnowszym filmie Bryana Singera podjęto próbę opowiedzenia o tej właśnie postaci oraz o wydarzeniach, jakie miały miejsce w ciągu tych kilku dni roku 1944. Całość zaczyna się jednak już w 1943 roku, gdzie na froncie afrykańskim, w wyniku nalotu, pułkownik zostaje ciężko okaleczony. Traci wtedy prawą rękę, dwa palce lewej dłoni oraz oko. Już od początku możemy dostrzec wątpliwości, jakie targają Stauffenbergiem, w związku z jego służbą. Rozdarty pomiędzy wiernością kanclerzowi i ojczyźnie wybiera jednak to drugie i po powrocie z frontu szybko dołącza do grupy spiskowców, której właśnie nie powiódł się jeden z zamachów na życie Hitlera.

Advertisement

Stauffenberg wdraża w życie własny plan, którego pierwszym punktem jest zabicie kanclerza, kolejnym natomiast przejęcie władzy w Berlinie, a następnie w całej Rzeszy oraz wyzwolenie narodu spod władzy nazistów. Z pomocą generała majora Henninga von Tresckowa pułkownik powoli i skrupulatnie przystępuje do realizacji swojego pomysłu.

Dlaczego Walkiria w ogóle powstała? Czy w hołdzie dla narodowego bohatera Niemiec, aby przybliżyć tę postać osobom, które niewiele o niej wiedzą i pokazać jak ważną rolę pełniła w tamtych czasach? Czy może po to, aby przypomnieć wydarzenia, jakie miały miejsce w Wilczym Szańcu oraz te po nieudanym zamachu, kiedy spiskowcy rozpaczliwie starali się przejąć kontrolę nad Berlinem? Jeżeli celem jest to pierwsze – film uważam za porażkę na całej linii. Powód jest bardzo prosty. Sposób przedstawienia postaci Stauffenberga jest szalenie nieudany. Nie chodzi już nawet o to, że pułkownik zostaje ukazany jako wielki bohater, patriota i nieomal męczennik, który w wyniku szlachetnych pobudek decyduje się dokonać szalonego czynu.

Advertisement

Chodzi o to, że bohater kreowany przez Toma Cruise’a jest nieznośnie płaski i nijaki. Stanowi niemal tylko figurę, która służy pokazaniu oddania i szlachetnej postawy. Nie uświadczymy tutaj wątpliwości, czy głębszych motywów postępowania pułkownika. Jego portret psychologiczny został ominięty szerokim łukiem. Bohater się nie waha, nie roztrząsa swojego postępowania, tego dokąd zmierza i dlaczego to robi. Jest źle i trzeba z tym skończyć. Rządy Hitlera to tragiczna pomyłka, żołnierze wysyłani są na bezsensowną śmierć, giną niewinni. To nie jest kraj, w którym Stauffenberg chciałby żyć. Tyle. Zamach jest konieczny.

Jest źle, będzie lepiej. Krótko. A wielka szkoda, bo przecież postać pułkownika jest nietuzinkowa i warta większej uwagi. Pełna sprzeczności i niuansów, które ukazane na ekranie mogłyby dać naprawdę intrygującą mieszankę. Można by przedstawić ją w o wiele ciekawszy i bardziej niejednoznaczny sposób. Niestety, mamy tutaj do czynienia jedynie z kryształowym bohaterem, który nie zostaje obarczony nawet cieniem jakiejś cechy negatywnej. Sytuacji nie ratuje Tom Cruise, który po prostu jest i niespecjalnie pomaga w uwiarygodnianiu postaci niemieckiego pułkownika.

Advertisement

Zabrakło mu czegoś, co mogłoby „tchnąć ducha” w tę postać, pokazać motywy jej postępowania w nieco ciekawszy i głębszy sposób, sprawić, że pułkownik stałby się bardziej ludzki. Charyzma, wynikająca ze spojrzenia jednego oka, okazała się niewystarczająca, choć mimo wszystko to i tak jeden z bardziej udanych występów Cruise’a ostatnimi czasy. Reszta obsady wypada poprawnie, ale nie ma co spodziewać się pokazu wielkiego aktorstwa.

Ogólną miałkość i nijakość pułkownika Stauffenberga ratuje jednak świetnie opowiedziana historia. Na tym tle i oglądana pod tym kątem Walkiria sprawdza się doprawdy genialnie. Rewelacyjnie zaaranżowane sceny (na czele z samym zamachem, przedstawionym bardzo dokładnie, niemal sekunda po sekundzie) składają się na historię, która naprawdę wciąga i trzyma w napięciu. Już początek filmu i przygotowania do całego przedsięwzięcia dają przedsmak tego, co wydarzy się w wyśmienitym finale, a mianowicie w sekwencji próby przejęcia kontroli nad Berlinem, podczas której dosłownie wstrzymywałem oddech, mimo tego, że przecież wiedziałem jak cała historia się zakończy.

Advertisement

Napięcie jest świetnie dawkowane, przez co seans autentycznie wciąga i daje poczucie obcowania z czymś więcej niż ze zwykłą historyczną opowieścią, podczas której można by spokojnie uciąć sobie krótką drzemkę. Tutaj raczej nie ma na to szans. Nawet jeżeli ktoś jest antyfanem filmów o podobnej tematyce i nie może zdzierżyć dwóch godzin takiego seansu, powinien spróbować „Walkirii”, gdyż jest to naprawdę świetna dawka sensacji, a nawet historycznego thrillera. Scena z odbieraniem ładunku ukrytego w butelce, scena podpisywania przez Hitlera zmodyfikowanego przez spiskowców planu Walkiria, czy uzbrajanie ładunków przez jednorękiego Stauffenberga, naprawdę wbijają w fotel i pozostają w pamięci długo po wyjściu z kina.

muppet

Nieźle prezentują się także pozostałe elementy filmu. Świetna jest zwłaszcza muzyka. John Ottman zaserwował dość gęste, a nawet surowe dźwięki, które świetnie budują klimat zarówno w wyżej wymienionych scenach, gdzie skutecznie podbiją napięcie, jak i w momentach wytchnienia, dając odrobinę odpoczynku skołatanym nerwom. Do spółki ze scenografią i zręcznymi zdjęciami Newtona Thomasa Sigela, daje nam to bardzo ciekawy obraz wojennej rzeczywistości i atmosfery panującej w niemieckich kręgach wojskowych tamtego ponurego okresu. Bez wątpienia jest to wizja sugestywna, przemawiająca do widza i kolejny bardzo udany element tego obrazu, który wybija go z odmętów przeciętnego widowiska historycznego.

Advertisement

Czy można więc powiedzieć, że Walkiria to film udany? Jak najbardziej. Zrealizowany bardzo widowiskowo i zręcznie, w świeży sposób opowiada o nie tak dalekiej przeszłości. Forma thrillera sprawdza się tutaj znakomicie. Dzięki niej oraz całkiem wiernie przedstawionym wydarzeniom historycznym, wiele osób, których dotychczas, być może nie interesowały przedstawione tu wydarzenia, wyjdzie z kina z uczuciem pożytecznie spędzonego czasu. Być może występ Toma Cruise’a sprawi, że film rzeczywiście będzie cieszył się większym zainteresowaniem niż miałoby to miejsce w przypadku innego aktora.

Co do pułkownika Stauffenberga, to w czasie seansu należy wziąć go w cudzysłów i potraktować jako figurę służącą opowiedzeniu tej frapującej historii. Bo na film sumiennie i konkretnie opowiadający o tej postaci będziemy musieli niestety jeszcze poczekać.

Advertisement

Tekst z archiwum Film.org.pl (15 lutego 2008). Autorem jest Adrian Jankowski

Advertisement
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *