search
REKLAMA
Recenzje

SOLID GOLD. „Potężna, zasrana polityka”

Odys Korczyński

1 grudnia 2019

REKLAMA
Gdyby tak jakimś cudownym zrządzeniem losu Antoni Krauze zdecydował się przemontować Smoleńsk, może dałoby się go oglądać bez zażenowania. Jacek Bromski niemal w ostatniej chwili właśnie tak się zachował i dzięki temu nie uciekłem z kina po pierwszych 20 minutach seansu. A TVP i tak oskarżyło go o cenzurowanie własnego filmu i wycinanie „ważnych” scen, otwarcie sugerujących, że chodzi o tamtą ekipę rządzącą przed PiS i o Amber Gold. Władze telewizji publicznej chyba zapomniały, że czasy, gdy kino było propagandowym narzędziem prominentów, należą już do przeszłości. Tym razem Bromskigate w Gdyni okazało się zwycięskie dla reżysera i sztuki filmowej jako takiej – wolnej od neobolszewickiej propagandy.

Czy Jacek Bromski wyszedł z twarzą z tej afery? Jak najbardziej, chociaż, można się zastanawiać, co go w ogóle skłoniło do współpracy z TVP. Przecież to musiało się tak skończyć. Telewizja od samego początku miała pewną wizję na taki film – spełniający wymogi polityczne, a nie artystyczne. W tej wizji nie było miejsca na niuanse, delikatne sugestie, metafory z polityką gdzieś daleko w tle. Widzowski elektorat telewizji publicznej może być zaspokojony wyłącznie czarno-białym spiskiem, radykalnym podziałem na dobrych i złych oraz podniesionym do rangi absolutnej stwierdzeniem, że tamci kiedyś byli źli, a my teraz jesteśmy jako jedyni dobrzy. A to wszystko na życzenie polityków. Czyż więc sytuacja nie jest bardzo podobna do tej przedstawionej przez Bromskiego w Solid Gold? Takiej ironii TVP nie mogła zaakceptować – ona czy ci, co dają na nią dotacje?

Faktycznie, światy biznesu, policji i nawet usług restauratorskich przedstawione w Solid Gold są przesiąknięte polityką. Wszystko zdaje się podporządkowane pewnej wąskiej grupie ludzi na szczycie państwowej władzy. Nieformalnym jej opiekunem, wręcz szarą eminencją jest niejaki generał Wilkosz (Olgierd Łukaszewicz), człowiek związany z poprzednim ustrojem. Nie trudno się domyślić, że jego poplecznicy również mają korzenie w PRL. Czy to zarzut? Być może byłby nim w wersji zaplanowanej przez TVP, ale w tej formie produkcji jest to po prostu informacja, pewien fakt bez wyraźnej konotacji etycznej. Bo jeden z głównych bohaterów, oficer CBŚ, Nowicki (Janusz Gajos), również ma podobne korzenie, a jednak należy do tych dobrych. Jego antagonista, Tadeusz Kawecki (Andrzej Seweryn), to lokalny biznesmen z Pomorza, który za wszelką cenę chce przekwalifikować się z gdyńskiego mafiosa na poważanego biznesmena z politycznymi znajomościami. Oczywiście jako mafioso już je ma, jednak politycy ze względów bezpieczeństwa naciskają na niego, by stał się nieco bardziej „grzeczny”. Inwestycje w linie lotnicze mają być tego przypieczętowaniem. Póki co jego parabank o wdzięcznej nazwie Solid Gold oferuje nadzwyczajnie wysokie zyski – 13%. Chciałbym tyle zobaczyć w dzisiejszych czasach na bankowych lokatach. Jest jeszcze policjantka po przejściach, Kaja Miller (Marta Nieradkiewicz), chociaż wciąż mam wątpliwości, czy jej rola powinna zostać uznana za pierwszoplanową. Kaja Miller jest ważnym epizodem, zwłaszcza dla Kaweckiego, bo go dość nieoczekiwanie uczłowiecza, co pewnie też spowodowało napad duszącego kaszlu u szefów TVP.

Odys Korczyński

Filozof, antyteista, zwolennik teorii ćwiczeń Petera Sloterdijka, neomarksizmu w wydaniu Slavoja Žižka, operator DTP, fotograf, retuszer i redaktor związany z małopolskim rynkiem wydawniczym oraz reklamowym. Od lat pasjonuje się grami komputerowymi, w szczególności produkcjami RPG, filmem, medycyną, religioznawstwem, psychoanalizą, sztuczną inteligencją, fizyką, bioetyką, a także mediami audiowizualnymi. Opowiadanie o filmie uznaje za środek i pretekst do mówienia o kulturze człowieka w ogóle, której kinematografia jest jednym z wielu odprysków. Mieszka w Krakowie.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA