search
REKLAMA
Nowości kinowe

JASON BOURNE

Maciej Niedźwiedzki

29 lipca 2016

REKLAMA

Jason Bourne odzyskał pamięć. Wie w jakim programie brał udział, wie przed kim uciekał, wie dlaczego był ścigany. Po kilku latach przerwy wracamy do tego herosa akcji. Ukrywa się w Atenach i zarabia na życie, biorąc udział w amatorskich pojedynkach na pięści. Nie wychyla się, nie prowadzi żadnego śledztwa, nie wnika we własną przeszłość, nie chce być przez nikogo namierzony i nie musi już sobie nic udowadniać. Na swoim ciele ma już dość blizn. Egzystuje poza systemem, z którym nie ma ochoty już walczyć. Jednak za sprawą swojej dawnej znajomej ponownie zostanie wciągnięty do gry. Jasone Bourne ponownie stanie się „wrogiem numer jeden” .

Czwartą część z Mattem Damonem otwiera epizod ze znaną z trylogii Nicky Parsons (Julia Stiles). Była agentka tajnych służb włamuje się do serwera CIA. Kradnie z nich pliki, mogące skompromitować jej dawnego pracodawcę. Znajdują się tam informacje o agentach, skany poufnych umów i badań lekarskich, dane odnośnie licznych misji czy specyfikacje szkoleń. Oczywiście jednen z folderów zawiera szczegółowe dane o programie Treadstone, oczywiście Jasonie Bournie oraz… jego ojcu, który również pracował dla tajnych służb. Nicky przekazuje pendrive z danymi tytułowemu bohaterowi. To z kolei napędza lawinę zdarzeń. Zapobiec temu za wszelką cenę chce dyrektor CIA – Robert Dewey (Tommy Lee Jones o demonicznym spojrzeniu). Do kierowania operacją schwytania Bourne’a wyznacza wyrahowaną i ambitną służbistkę Heather Lee (Alicia Vikander). To samo zadanie otrzymuje bezimienny płatny zabójca CIA grany przez Vicenta Cassela.

b

Jason Bourne powiela ukształtowaną w poprzednich częściach formułę. Jednak ona nie nuży, dzięki perfekcyjnej realizacji. Paul Greengrass wie jak tworzyć wzorowe kino sensacyjne. Reżyser przy trzecim spotkaniu z Bournem nie przeciera nowych szlaków, ale usprawnia i doskonali wszystko to, co udało się wcześniej. W przypadku tej serii nie chodzi o budowanie złożonych konfliktów i fabularne zawiłości, ale o podkręcanie tempa i stawianie coraz trudniejszych wyzwań niezniszczalnemu bohaterowi. Największą frajdę przynosi wymyślna inscenizacja kolejnych pojedynków, ucieczek i strzelanin. Właśnie za sprawą tego trylogia o Bournie zdobyła uznanie.

Jason Bourne gwarantuje tego typu wrażeń w nadmiarze. Kapitalne są dwie główne rozbudowane sekwencje pościgów. Pierwsza z nich rozgrywa się w opanowanych przez demonstrantów Atenach. Szybki montaż, dynamiczna praca kamery, wspaniałe oświetlenie oddają chaos i wysoką temperaturę zamieszek. Przez protestujący i walczący z policją tłum przedziera się Bourne, zmierzając na pierwsze spotkanie z Nicky. W tym samym czasie Heather Lee z siedziby CIA w Stanach stara się namierzyć Bourne’a, wykorzystując liczne kamery rozlokowane na placu przed greckim parlamentem. To wspaniale zrealizowana, rozbudowana i klimatyczna sekwencja, w trakcie której trudno się nie spocić. Mimo gwałtownego tempa, rozchwianego i czasami tracącego ostrość obrazu, jest ona całkowicie czytelna. Paul Greengrass w cudowny sposób opanował tę metodę opowiadania. Zazwyczaj w kinie ona drażni, tutaj fascynuje.

b

Druga, równie przebojowa sekwencja, ma miejsce w Las Vegas, gdzie dochodzi do finalnej konfrontacji między obiema stronami. Reżyser doskonale buduje w niej napięcie. Każda sekunda wydaje się być na wagę złota, a wyborna oprawa dźwiękowa sprawia, że widz może poczuć się jak uczestnik filmowej fabuły. To z resztą wizytówka tej serii. Cenię ją również za powagę i zupełnie inny klimat niż wzbogacone o humor i dystans cykle o Ethanie Hunt i Jamesie Bondzie. W czwartej części konsekwentnie utrzymywany jest ten nastrój, pozbawiony jakiegokolwiek “przymrużenia oka”.  To dobre kino na serio.

W Jasonie Bournie, podobnie jak w poprzednich częściach, przewija się problematyka inwigilacji jakiej poddany jest człowiek. Tym razem, idąc z duchem czasów, Greengrass wprowadza wątek gigantycznego portalu społecznościowego (oczywistej analogii do facebooka), którego uczciwość wobec użytkowników jest bardzo wątpliwa. Reżyserowi udaje się wytworzyć atmosferę ciągłej niepewności, wrażenia opresji i bycia podglądanym.

b (1)

Jason Bourne to też emocjonujący pojedynek aktorski. Lee Jones, Damon, Vikander i Cassel to dobrze napisane, charyzmatyczne postaci. Vincent Cassel w ciągu całego filmu wypowiada nie więcej niż dwa zdania, ale i tak przyciąga uwagę i budzi respekt. Oczywiście to czysto gatunkowe kino sensacyjne. Bohaterów w zdecydowanie większym stopniu definiuje działanie, a nie rozterki etyczne. Choć i w tej warstwie udaje się twórcom wygrać wewnętrzny konflikt jednej z postaci. Mimo to, każdy z bohaterów jest jakąś osobowością, nikt nie jest mi obojętny.

Paulowi Greengrassowi znowu się udało. Z jego filmu można wyjść z podwyższonym tętnem. Naprawdę, dokładnie tego oczekiwałem.

film.org.pl_b

Maciej Niedźwiedzki

Maciej Niedźwiedzki

Kino potrzebowało sporo czasu, by dać nam swoje największe arcydzieło, czyli Tajemnicę Brokeback Mountain. Na bezludną wyspę zabrałbym jednak ze sobą serię Toy Story. Najwięcej uwagi poświęcam animacjom i festiwalowi w Cannes. Z kinem może równać się tylko jedna sztuka: futbol.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA