Connect with us

Recenzje

Ghost in the Shell 2.0

Odświeżony klasyk cyberpunku. Czy „Ghost in the Shell” wciąż wytrzymuje próbę czasu?

Published

on

Ghost in the Shell 2.0

W 1995 roku, wyposażony w dziesięciomilionowy budżet i otoczony przez grono najbardziej zaufanych współpracowników, Mamoru Oshii stworzył anime z gatunku science fiction pt. Ghost in the Shell. Jak wiadomo, film z miejsca stał się obiektem kultu i przedmiotem akademickich dyskusji, a reżyser mógł przyozdobić gablotę pokaźną ilością międzynarodowych nagród i wyróżnień.

Advertisement

Trzynaście lat później, w ramach premiery Ducha w Pancerzu w formacie Blu-ray, Japończyk dokonał reedycji swojego dzieła, wypuszczając je z symbolicznym podtytułem 2.0. O różnicach między klasyczną wersją filmu a jego nowszą formą wspomnę w dalszej części tekstu, najpierw bowiem pragnąłbym się skupić na faktycznej wartości merytorycznej dzieła, dzięki której zyskał w świecie filmowym status, o jakim lwia część doskonałych obrazów z gatunku science fiction może tylko pomarzyć. Postaram się jednocześnie uzyskać odpowiedź na zadane w nagłówku pytanie, prócz treści analizując także jego stronę formalną.

Wypuszczenie przez Mamoru Oshiiego Ghost in the Shell 2.0 stwarza doskonałą okazję do tego, by raz jeszcze odbyć fascynującą podróż z Motoko Kusanagi w świat niewiadomych i zwątpień. Do ich zrozumienia niezbędna będzie pewna wiedza na temat wcześniejszych dokonań japońskiego reżysera oraz jego artystycznej drogi, rozpoczętej w połowie lat 80., której pewien jej etap zakończył się w roku 2004, przy okazji sequela omawianego tytułu, czyli Innocence.

Advertisement

GITS2

Pierwszym całkowicie autorskim dziełem Mamoru Oshiiego była kilkuczęściowa seria OVA zatytułowana Dallos (1983). W obrazie tym autor zadał istotne pytanie: „Czy możliwe jest, aby społeczeństwo żyło z nieświadomością tego, czyim kosztem może prowadzić egzystencję?. Mimo mocno komercyjnego charakteru produkcji, Oshii zdołał przemycić kilka społecznych zagadnień, na większość nie udzielając odpowiedzi. Niespełna dwa lata później, za sprawą anime Angel’s Egg, Japończyk mocno zaakcentował kolejny wyróżnik wszystkich swoich następnych dzieł – mistycyzm. Anielskie jajo w całości przypominało alegoryczną przypowieść, a zdominowane zostało przez głęboką symbolikę religijną.

Kolejne lata twórczości artysty to przede wszystkim produkcje z uniwersum Patlabor. Osadzone w niedalekiej przyszłości perypetie oddziału policji wykorzystującej labory (mechy) posłużyły krnąbrnemu reżyserowi za kontekst, w którym twórca osadził swoje rozważania na temat funkcjonowania administracji rządowej, relatywności pojęć wojna/pokój i stosunku doń, podważył suwerenność Japonii w relacjach z USA, a wreszcie zarysował szarą i mało pociągającą wizję przyszłości (co oznaczało pójście pod prąd panujących wówczas trendów w świecie japońskiej animacji). Wszystkie powyższe elementy, które zaczęły pojawiać się już w pierwszych produkcjach Oshiiego, zostały formalnie uporządkowane w doskonałym Patlabor: The Movie 2 (1993). Muzykę ponownie skomponował Kenji Kawai, a Oshii zastosował w warstwie fabularnej i formalnej zabiegi charakterystyczne dla kina aktorskiego (narracja, budowa kadrów, poetyka obrazu).

Advertisement

Wcześniejsze dokonania zawodowe miłośnika basetów przytoczyłem nie bez powodu, gdyż dopiero teraz widać, iż film taki jak Ghost in the Shell nie mógł powstać od razu. Wykorzystując zaledwie kilka ostatnich rozdziałów mangi Masamune Shirowa, Oshii stworzył całkowicie bezkompromisową filmową wizję, w której, by należycie przedstawić warstwę ideową, musiał odwołać się do wszystkich poruszonych we wcześniejszym okresie artystycznej kariery wątków, a także wykorzystać wypracowane przez lata rozwiązania warsztatowe – tak aby obraz, który miał powstać, był spójny i można było go zatytułować Duch w Pancerzu. I znów, jak miało to miejsce wcześniej, reżyser osadził główny wątek i problematykę w szerszym kontekście.

GITS4

Akcja Ghost in the Shell rozgrywa się w przyszłości Anno Domini 2029. Sieć, do której szeroki dostęp ma każdy, stała się tak rozległa i niezbadana, iż kwestią czasu było pojawienie się cybernetycznej przestępczości. Sekcja 9 Bezpieczeństwa Publicznego jest komórką do zwalczania sieciowych zbrodni i występków. Główną protagonistką jest stojąca na czele grupy dochodzeniowo-uderzeniowej Motoko Kusanagi. Pani „Major” posiada ciało, które jest prawie w całości sztuczne, organiczny jest tylko mózg. Partnerują jej cyborg Batou (głos rozsądku Motoko) oraz niemal w stu procentach ludzki Togusa (posiada jedynie niezbędną wtyczkę umożliwiającą łączenie się z Siecią).

Advertisement

Agenci Sekcji 9 badają tajemniczą sprawę Władcy Marionetek – hakera, który włamuje się do cybermózgów, modyfikując „ducha” swoich ofiar, bliżej nieokreślony element, pozwalający odróżnić człowieka od maszyny, a następnie nimi manipuluje. Podążając tropem przestępcy, Motoko zadaje sobie coraz więcej pytań egzystencjalnych, nabierając wątpliwości co do istoty i definicji własnego człowieczeństwa, które zaczyna kwestionować…

Koukaku Kidoutai (oryginalny tytuł japoński) porusza przed wszystkim trzy istotne zagadnienia: próbę uchwycenia tego, co decyduje o człowieczeństwie, fizyczną ewolucję człowieka, a także prawdopodobny obraz przyszłości. Sprawa Władcy Marionetek staje się z czasem katalizatorem przemyśleń bohaterów. Kiedy agenci przechwytują pewnego mężczyznę, którym posługiwał się Puppet Master, Kusanagi stawia znak zapytania nie tylko nad „duchem”, w istnienie którego zwątpiła, ale nawet nad rzeczywistością, niebędącą odtąd żadnym pewnikiem. Przy okazji rozważań postaci na temat „ducha”, Oshii odwołuje się do jednego ze swoich ulubionych tematów – wiary.

Advertisement

A skoro sięga po tak abstrakcyjne zjawisko, jak obecność duszy, nasącza film fantastyczno-naukowy mistycyzmem, jakim w jego filmografii pochwalić się może jedynie Angel’s Egg. Autor świadomie eksponuje wątek fizyczności, począwszy od monumentalnej czołówki filmu, poprzez rozmowy postaci na temat ich ciał, a na finalnych wydarzeniach skończywszy. Nie przez przypadek główną bohaterką jest kobieta. Dzięki technologicznym możliwościom, Motoko ewolucyjnie pokonuje wszelkie nierówności i kompleksy społeczne – wyposażona w ulepszone organy zrzuca z siebie ograniczenia słabszej płci, z czasem zaś osiąga prawdopodobnie najwyższą formę jestestwa.

Wreszcie trzeci najistotniejszy wątek anime, czyli świat przyszłości. Miejsce, w którym indywidualizm zdaje się całkowicie zacierać, wyraźnie dominuje forsowany przez potężne korporacje skrajny konsumpcjonizm, a majestatyczne drapacze chmur sąsiadują z brudnymi slumsami. W tak zurbanizowanym, przytłaczającym i szarym świecie Oshii stara się przemycić nutkę melancholii: pies rasy baset, podwodne głębiny, drewniane chatki, łodzie…

Advertisement

GITS3

Patlabor: The Movie 2, mimo że treściowo i wizualnie także był świetny, nie odniósł nawet ułamka komercyjnego sukcesu Ducha w Pancerzu. Prawda, jednym z powodów była dość hermetyczna tematyka tamtego filmu, w rzeczywistości jednak Ghost in the Shell w 1995 roku stanowił szczyt ludzkich możliwości w dziedzinie rysunku, animacji i cyfrowej obróbki. Objawiało się to w kapitalnie zrealizowanych, dynamicznych scenach akcji, wykonanej z obłędną dokładnością scenografii czy filmowym kadrowaniu. Nowa wersja nieco leciwego dziś klasyka doczekała się kilku poprawek.

Niestety, nie są to do końca zmiany na lepsze, choć na szczęście dokonano ich tylko w kilku fragmentach. Zieloną poświatę Sieci zastąpiono kilkoma odcieniami sepii – ten element akurat nie przeszkadza, nie gryzie się także z konsekwentnie realizowaną koncepcją kolorystyczną całego filmu. Kontrowersyjne zmiany w oprawie wizualnej dotyczą trzech-czterech sekwencji wykonanych w całości w technologii 3D-CGI. Początkowa sekwencja z udziałem Major, scena nurkowania czy asysta helikoptera w muzeum – w tych właśnie momentach klasyczną kreskę zastąpiono komputerowymi wstawkami bardzo przeciętnej jakości.

Advertisement

Z tego powodu wizualna atrakcyjność tytułu nieco traci na wartości, choć wcale nie tak dużo, gdyż odświeżony 15-letni obraz wciąż prezentuje się bardzo dobrze. Niemniej twórcy zupełnie niepotrzebnie zostawili rysy na wciąż, mimo upływu lat, lśniącej powierzchni. Dlatego, mimo odświeżonej strony wizualnej i nieco zmodyfikowanej tonacji kolorystycznej, nie mogę tego elementu filmu uznać za lepiej wykonany niż w oryginale.

Największe zmiany zaszły w sferze audio Ghost in the Shell 2.0. Wprawdzie zjawiskowe kompozycje Kenjiego Kawai pozostawiono w niezmienionej formie, zremiksowano je jednak z wersji kanałowej 2.0 do 6.1 Channel Surround. Nad konwersją dźwięku czuwał laureat Oscara z firmy Skywalker Sound, Randy Thom, który wcześniej pracował z Mamoru Oshiim przy Ghost in the Shell 2: Innocence. Po odnowieniu ścieżki dźwiękowej mistrza Kawai, zdecydowano raz jeszcze nagrać sesje z aktorami odpowiedzialnymi za voice-acting, modyfikując w niektórych miejscach kwestie bohaterów z oryginalnego skryptu o słowa i wyrażenia, które częściej rozbrzmiewają w mowie potocznej Japończyków. Przez prawie szesnaście lat aż tak dużo się w Japonii pod tym względem zmieniło? Ciekawe…

Advertisement

ghost-in-the-shell-20

Idąc dalej, oryginalny męski głos Władcy Marionetek, w którego wcielił się seiyuu Iemasa Kayumi, zastąpiony został przez Yoshiko Sakakibarę (w interesującym nas uniwersum aktorka ta użyczyła wcześniej głosu doktor Harraway w Innocence, natomiast w serialu Ghost in the Shell: Stand Alone Complex Kenjiego Kamiyamy wcieliła się w rolę premier Yoko Kayabuki). Modyfikacja ta jest dla mnie trochę niezrozumiała, gdyż Puppet Master w oryginale wypadł doskonale, nie stanowi to jednak większego problemu, ponieważ Sakakibara również brzmi enigmatycznie i dostojnie.

Reszta aktorów powtórzyła swoje role w reedycji. Tak więc rolę Major ponownie odgrywa Atsuko Tanaka, Batou to Akio Otsuka, czyli Snake z japońskich wersji gier Metal Gear Solid, Togusę zaś jak zwykle dubbinguje Kouichi Yamadera (m.in. Spike z Cowboy Bebop oraz Jubei z kinowego Ninja Scroll). Mimo zaskakującej zmiany głosu Władcy, odnowioną warstwę dźwiękową oceniam pozytywnie.

Advertisement

Nawiązując do zadanego w nagłówku recenzji pytania o to, czy tytuł ten wciąż wytrzymuje próbę czasu, odpowiadam z pełnym przekonaniem, iż jak najbardziej. Część merytoryczna Ghost in the Shell to wciąż zachwycająca głębią i wielowątkowością historia, która zaprowadziła gatunek cyberpunk tam, gdzie filozofia i nauki ścisłe biorą się za ręce. Mimo upływu lat film Oshiiego nie stracił nic a nic ze swojej rozrywkowej atrakcyjności i wątpię, czy przez kolejne piętnaście lat coś miałoby się w tej materii zmienić – mimo że paradoksalnie reedycja niewiele w tym aspekcie pomaga.

.. Podsumowując, jeśli ktoś jakimś cudem nie zapoznał się jeszcze z tym epokowym dziełem, niechaj szybko nadrobi tę ogromną zaległość. A obecność na rynku także Ghost in the Shell 2.0 stwarza po temu jeszcze lepszą okazję.

Advertisement

P.S. Wersję oryginalną oceniam punkt wyżej.

Tekst z archiwum film.org.pl (26.09.2011r.)

Advertisement
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *