Recenzje

Ghost in the Shell 2.0

Odświeżony klasyk cyberpunku. Czy "Ghost in the Shell" wciąż wytrzymuje próbę czasu?

Autor: Michał Włodarczyk
opublikowano

Duch w pancerzu 2.0

W 1995 roku, wyposażony w dziesięciomilionowy budżet i otoczony przez grono najbardziej zaufanych współpracowników, Mamoru Oshii stworzył anime z gatunku science fiction pt. Ghost in the Shell. Jak wiadomo, film z miejsca stał się obiektem kultu i przedmiotem akademickich dyskusji, a reżyser mógł przyozdobić gablotę pokaźną ilością międzynarodowych nagród i wyróżnień.

Trzynaście lat później, w ramach premiery Ducha w Pancerzu w formacie Blu-ray, Japończyk dokonał reedycji swojego dzieła, wypuszczając je z symbolicznym podtytułem 2.0. O różnicach między klasyczną wersją filmu a jego nowszą formą wspomnę w dalszej części tekstu, najpierw bowiem pragnąłbym się skupić na faktycznej wartości merytorycznej dzieła, dzięki której zyskał w świecie filmowym status, o jakim lwia część doskonałych obrazów z gatunku science fiction może tylko pomarzyć. Postaram się jednocześnie uzyskać odpowiedź na zadane w nagłówku pytanie, prócz treści analizując także jego stronę formalną. Wypuszczenie przez Mamoru Oshiiego Ghost in the Shell 2.0 stwarza doskonałą okazję do tego, by raz jeszcze odbyć fascynującą podróż z Motoko Kusanagi w świat niewiadomych i zwątpień. Do ich zrozumienia niezbędna będzie pewna wiedza na temat wcześniejszych dokonań japońskiego reżysera oraz jego artystycznej drogi, rozpoczętej w połowie lat 80., której pewien jej etap zakończył się w roku 2004, przy okazji sequela omawianego tytułu, czyli Innocence.

GITS2

Pierwszym całkowicie autorskim dziełem Mamoru Oshiiego była kilkuczęściowa seria OVA zatytułowana Dallos (1983). W obrazie tym autor zadał istotne pytanie: „Czy możliwe jest, aby społeczeństwo żyło z nieświadomością tego, czyim kosztem może prowadzić egzystencję?”. Mimo mocno komercyjnego charakteru produkcji, Oshii zdołał przemycić kilka społecznych zagadnień, na większość nie udzielając odpowiedzi. Niespełna dwa lata później, za sprawą anime Angel’s Egg, Japończyk mocno zaakcentował kolejny wyróżnik wszystkich swoich następnych dzieł – mistycyzm. Anielskie jajo w całości przypominało alegoryczną przypowieść, a zdominowane zostało przez głęboką symbolikę religijną.

Kolejne lata twórczości artysty to przede wszystkim produkcje z uniwersum Patlabor. Osadzone w niedalekiej przyszłości perypetie oddziału policji wykorzystującej labory (mechy) posłużyły krnąbrnemu reżyserowi za kontekst, w którym twórca osadził swoje rozważania na temat funkcjonowania administracji rządowej, relatywności pojęć wojna/pokój i stosunku doń, podważył suwerenność Japonii w relacjach z USA, a wreszcie zarysował szarą i mało pociągającą wizję przyszłości (co oznaczało pójście pod prąd panujących wówczas trendów w świecie japońskiej animacji). Wszystkie powyższe elementy, które zaczęły pojawiać się już w pierwszych produkcjach Oshiiego, zostały formalnie uporządkowane w doskonałym Patlabor: The Movie 2 (1993). Muzykę ponownie skomponował Kenji Kawai, a Oshii zastosował w warstwie fabularnej i formalnej zabiegi charakterystyczne dla kina aktorskiego (narracja, budowa kadrów, poetyka obrazu).

Wcześniejsze dokonania zawodowe miłośnika basetów przytoczyłem nie bez powodu, gdyż dopiero teraz widać, iż film taki jak Ghost in the Shell nie mógł powstać od razu. Wykorzystując zaledwie kilka ostatnich rozdziałów mangi Masamune Shirowa, Oshii stworzył całkowicie bezkompromisową filmową wizję, w której, by należycie przedstawić warstwę ideową, musiał odwołać się do wszystkich poruszonych we wcześniejszym okresie artystycznej kariery wątków, a także wykorzystać wypracowane przez lata rozwiązania warsztatowe – tak aby obraz, który miał powstać, był spójny i można było go zatytułować Duch w Pancerzu. I znów, jak miało to miejsce wcześniej, reżyser osadził główny wątek i problematykę w szerszym kontekście.

Ostatnio dodane