Recenzje

EUROPA. Ceną za krzywdę jest krzywda

Siła oddziaływania tego filmu jest niezwykła. Lars von Trier ma prawdziwy dar - historie, które opowiada, nie pozostawiają obojętnym.

Autor: Aleksandra Krupińska
opublikowano

Rzeczywistość staje się koszmarem, a koszmar rzeczywistością...

Każdy ludzki uczynek niesie ze sobą określone konsekwencje – to, co robimy, zostawia ślad nie tylko na naszym życiu, ale i na życiu tych, którzy w jakiś sposób, pośrednio lub bezpośrednio, są z nami związani. Zdarza się, że owe konsekwencje dotykają setek, tysięcy, a nawet milionów ludzi, a świat oglądany z perspektywy tego, co się stało, na zawsze zmienia swe oblicze…

Rzeczywistość ukazana w Europie Larsa von Triera przeraża – jest pełna gniewu, bezsilności, daremnej walki i zwątpienia. Skończyła się wojna – mamy rok 1945 i oczami głównego bohatera oglądamy jej skutki. Leopold Kessler – bo o nim mowa – młody Niemiec mieszkający w USA, wraca do kraju swych przodków. Jest idealistą, wierzy, że uda się naprawić to, co zostało zniszczone, zaprzepaszczone – wraca do Niemiec, bo jak twierdzi „czas, by ktoś okazał temu krajowi odrobinę dobroci”. Dzięki stryjowi dostaje pracę w Zentropie, firmie słynącej z luksusowych pociągów, które w czasie wojny służyły do przewozu jeńców do obozów koncentracyjnych, a po jej zakończeniu woziły oficerów amerykańskich. Leopold zostaje konduktorem wagonu sypialnego i od tego momentu, przemierzając każdego dnia setki kilometrów, wkracza do świata niczym z kafkowskiej prozy, w którym dominuje mrok i nad którym rozciąga się metaforyczna noc. To smutna rzeczywistość – głód, ruiny miast, tłumy ludzi, którzy nie mają dokąd pójść, godziny policyjne, bezustanny nadzór – nie do zniesienia zwłaszcza dla tych, którzy z pozycji panów musieli pokornie zgiąć karki i wejść w rolę niewolników. Stąd brak nadziei, ale i wiara, że lepiej zginąć niż się poddać, lepiej walczyć, nawet jeśli ta walka z góry skazana jest na niepowodzenie. Role uległy odwróceniu – teraz to naród niemiecki staje się ofiarą – nieczuły na krzywdy, które stały się jego udziałem, domaga się odkupienia, ale znowu za cenę krwi.

Dla mnie Europa to jeden z najważniejszych filmów, jakie widziałam. To obraz, który bardzo mocno zapada w pamięć i nie pozwala pozostać obojętnym.

Kessler – początkowo bierny obserwator – zostaje bezpardonowo wciągnięty w walkę, która rozgrywa się wokół niego. Nie rozumie już tego świata – jego mentalność jest inna, a punkt widzenia ukształtowany przez życie w Stanach. Dlatego nie umie się odnaleźć – jest obcy, odtrącony przez ludzi, dla których jest tylko przybyszem z zewnątrz. Leopold dostrzega wynaturzenie otaczającej go rzeczywistości – widzi zło, czuje nienawiść, tak głęboko zakorzenioną w duszach tych, którzy kiedyś byli jego rodakami. Ogląda świat, w którym giną dzieci, wykorzystywane do walki z aliantami – krajobraz usiany powieszonymi partyzantami, ruinami zniszczonych miast. Wie, że jest bezsilny – jego młodzieńcze ideały okazują się niewiele warte, bo sam nie jest w stanie zmienić mentalności i sposobu myślenia ludzi działających według zasady „oko za oko, ząb za ząb”. Los jednak nie pozwoli mu wycofać się – na jego drodze stanie bowiem córka właściciela Zentropy, Katharina Hartmann. To ona wciągnie go w polityczną rozgrywkę – po raz kolejny uczucie przegra w zderzeniu z brutalną codziennością. Katharina przyznaje się do swoich powiązań z organizacją Werwolf, czyli hitlerowską organizacją podziemną, utworzoną do walki z aliantami. Ona dokonała wyboru, a każdy wybór, o czym już wspominałam, pociąga za sobą określone konsekwencje. To właśnie Katharina uświadomi Leopoldowi, że był tylko marionetką w rękach ludzi chcących wykorzystać go do własnych celów.

Podczas ich ostatniego spotkania rzuci gorzkie słowa pod adresem zdezorientowanego Kesslera, który nie potrafi zrozumieć okrutnej działalności Werwolfu – „w moim mniemaniu to ty jesteś większym zbrodniarzem”. Kiedy zdziwiony Leopold odpowiada -„przecież nic nie zrobiłem – nie jestem po żadnej ze stron”, ona kwituje to krótko – „właśnie”. I ten moment, ta chwila staje się punktem zwrotnym, początkiem tragicznych zdarzeń – Kessler podejmuje decyzję, opowiada się po jednej ze stron, wybiera – i wszystko się zmienia, los zostaje przypieczętowany, pytanie tylko – jakim kosztem? Od razu nasuwa się refleksja – czy jest coś ponad ludzkie istnienie? Kto i w imię jakich wartości ma prawo dokonywać wyborów, gdy w grę wchodzi życie nie tylko nasze, ale i innych? Reżyser nie odpowiada na te pytania, ale dobitnie podkreśla, że ceną za krzywdę jest krzywda, ceną za życie – życie, ceną za wolność – wolność, także i w sensie egzystencjalnym, metafizycznym. Nie zawsze zapłacimy od razu, ale to odwieczne prawo w końcu się o nas upomni, a wówczas nie będzie już odwrotu. Podróż dobiegnie końca – stąd właśnie pociąg jako symbol czegoś nieuniknionego – maszyna, która zmierza do wyznaczonego celu, ku ostatecznej katastrofie.

Siła oddziaływania tego filmu jest niezwykła. Lars von Trier ma prawdziwy dar – historie, które opowiada, nie pozostawiają obojętnym. Widzowie – podobnie jak bohaterowie – muszą zadecydować zgodnie ze swoim sumieniem, stanąć po konkretnej stronie, choć granica między dobrem a złem jest w tym przypadku bardzo płynna. Mimowolnie zostajemy wciągnięci do mrocznego świata Europy, przesyconego atmosferą grozy, klaustrofobii i niepewności. Poruszamy się po nim niczym w hipnotycznym transie, gdy trudno odróżnić sen od jawy, koszmar od rzeczywistości. Wrażenie ułudy potęgują doskonałe zdjęcia autorstwa Henninga Bendtsena, Jean-Paula Meurisse’a oraz Edwarda Kłosińskiego – są naprawdę wspaniałe, czego przykładem niech będzie scena przejazdu pociągu przez tunel czy ostatnie sekwencje filmu – widać wyraźne nawiązania do niemieckiego kina ekspresjonistów. Ciekawy efekt uzyskano poprzez nałożenie na siebie kilku warstw taśmy, dzięki czemu obraz zyskuje dodatkową głębię. Zrezygnowano z kolorów – czarno-białe zdjęcia potęgują mroczny klimat filmu, a pojawiające się od czasu do czasu barwy wyostrzają odbiór konkretnych scen. Do tego dochodzi jeszcze bardzo dobre operowanie światłem – wyłaniające się z mroku twarze bohaterów, niewyraźnie zarysowane kontury przedmiotów – wszystko to robi naprawdę niesamowite wrażenie. Warta podkreślenia jest także zapadająca w pamięć muzyka Joakima Holbeka.

Kilka słów o grze aktorów. Moim zdaniem wszyscy bardzo dobrze wpasowali się w specyficzną stylistykę tego filmu. Jean-Marc Barr (Leopold) znany głównie z występu w Wielkim błękicie Bessona, zagra również w późniejszych filmach von Triera – Przełamując fale, Tańcząc w ciemnościach oraz Dogville. Barbarę Sukovą (Katharina) możemy podziwiać m.in. w Homo Faber Schlondorffa, M.Butterfly Cronenberga czy w Trzecim cudzie Holland. Oprócz nich występują etatowi aktorzy von Triera – Udo Kier oraz Ernst-Hugo Jaregard. Koniecznie trzeba wspomnieć także o narratorze, którego głos słyszany zza kadru wprowadza bohatera w hipnotyczny trans – w tym przypadku głosu użyczył sam wielki Max von Sydow, wybitny aktor szwedzki. Dla mnie Europa to jeden z najważniejszych filmów, jakie widziałam. To obraz, który bardzo mocno zapada w pamięć i nie pozwala pozostać obojętnym. To film o tym, jak trudno jest żyć, gdy wokół nas napotykamy mur wrogości. To opowieść o ludziach, którym przyszło istnieć w czasach pozbawionych nadziei, gdy jedynym celem i sensem była walka kosztem wszelkich wartości. Opowieść o ludziach, którzy nie potrafili, a może po prostu nie chcieli przewidzieć konsekwencji swoich czynów, co sprawiło, że losy świata potoczyły się w wiadomym kierunku…

Tekst z archiwum film.org.pl.

Ostatnio dodane