search
REKLAMA
Recenzje

CZARNOBYL 1986. Katastrofalny film katastroficzny

Film, którego nie rozgrzał nawet wybuch reaktora.

Przemysław Mudlaff

24 lipca 2021

REKLAMA

W 2019 roku za sprawą rewelacyjnego serialu Czarnobyl Craiga Mazina i Johana Rencka temat katastrofy w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej z 26 kwietnia 1986 roku stał się niezwykle popularny i szeroko omawiany. Trudno zatem nie porównywać dziś każdej nowej produkcji dotykającej tego tragicznego wydarzenia ze wspomnianym telewizyjnym arcydziełem HBO. W przypadku filmów lub seriali z Rosji jest o to jeszcze trudniej. Już w czasie emisji miniserii Mazina i Rencka w 2019 roku Rosjanie zapowiedzieli bowiem, że przygotowują odpowiedź na wyprodukowaną przez HBO, ich zdaniem przekłamaną i propagandową, historię. Gwoli ścisłości należy zaznaczyć jednak, że film Daniły Kozłowskiego nie jest tą buńczucznie zapowiadaną ripostą rosyjskiej stacji NTV. Dostępny na Netfliksie, wyprodukowany przez Non-Stop Production Czarnobyl 1986 zdaje się bowiem jedynie tego odzewu prologiem.

Film opowiada o Aleksieju Karpuszynie (grany przez reżysera, Daniłę Kozłowskiego), strażaku, który po dziesięciu latach przypadkowo odnajduje swoją dawną miłość Olgę (Oksana Akinshina). Wkrótce dowiadujemy się, że Olga ma dziesięcioletniego syna. Wszystko wskazuje na to, że jego ojcem jest właśnie Aleksiej. Odnalezienie Olgi oraz poznanie Loszy powoduje, że Karpuszyn odchodzi z pracy, aby wraz z dziewczyną i synem przenieść się do Kijowa. Jego plany krzyżuje nagły wybuch reaktora w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej. Emerytowany strażak zrobi wszystko, aby powstrzymać możliwe następstwa awarii.

W filmie Daniły Kozłowskiego katastrofa w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej jest zaledwie tragicznym tłem dla opowiadanej historii o miłości oraz bohaterskiej postawie strażaka Aleksieja Karpuszyna, którego działania przywodzą na myśl czyny największych herosów hollywoodzkiej kinematografii. Oglądając Czarnobyl 1986, trudno oprzeć się bowiem wrażeniu, że jego twórca zapragnął przenieść najbardziej rozpoznawalne motywy amerykańskiego kina katastroficznego (i nie tylko) na rosyjski grunt. Rezultat przyjętej przez autora Czarnobyla 1986 strategii jest jednak mało satysfakcjonujący. Wpływ na taki stan rzeczy mają słabo rozpisane postaci i właściwie brak wyrazistego drugiego planu. Ostatecznie otrzymujemy więc zbudowaną ze znanych schematów, chłodną i nieprzekonywającą historię miłości dwojga ludzi oraz dość nudną i niewzbudzającą większych emocji opowieść o mężczyźnie, który wręcz w pojedynkę zapobiegł następstwom wybuchu reaktora i uratował przed nimi swoją ojczyznę, a przy okazji Europę. W takiej sytuacji nawet dobre występy Kozłowskiego i Akinshiny nie są w stanie uratować filmu.

Chociaż katastrofa z kwietnia 1986 roku wydaje się dla Kozłowskiego wyłącznie scenerią opowiadania, to obok scen inspirowanych Stranger Things lub Super 8 i eksplozjami z filmów Michaela Baya mamy tu także do czynienia z dziwną próbą krytyki kilku wojskowych przywódców, których największą zbrodnią jest najpewniej zatajanie faktów o awarii reaktora przed światem. Jeżeli te momenty filmu miały w jakiś sposób komentować nieudolność działań przedstawicieli partii, a także analizować problem czarnobylskiego kłamstwa, to raczej wybrzmiały one zbyt cicho i niewyraźnie.

Według producenta Czarnobyla 1986 film ten miał stanowić również hołd dla zwykłych ludzi czyniących dla innych rzeczy niezwykłe. Plan to rzeczywiście chwalebny, ale w przypadku, gdy czarnobylską katastrofę równie dobrze można by w przypadku omawianego filmu Netfliksa zastąpić każdym innym tragicznym wydarzeniem (także takim w całości zmyślonym), trudno wyobrazić sobie, aby poświęcenie głównego bohatera symbolizowało ofiarność likwidatorów. Wspominali o tym zresztą sami strażacy, którzy przeżyli Czarnobyl i obejrzeli film Kozłowskiego. Większość z nich zgodnie uznała, że Czarnobyl 1986 to niemająca wiele wspólnego z prawdą historyczną stracona szansa na odkopanie z gruzów niepamięci prawdziwych bohaterów feralnych wydarzeń 1986 i 1987 roku.

Twór Kozłowskiego ma jednak swoje dobre strony. Największą zaletą Czarnobyla 1986 jest jego warstwa wizualna i muzyczna. Film może pochwalić się znakomitą scenografią, a także wybitną pracą kamery zaledwie 26-letniej Kseni Seredy, która wspaniale wychwytuje intymne szczegóły, naprawiając swoimi zdjęciami wspomniane wyżej błędy w rozpisaniu postaci. Odpowiedzialny za muzykę Oleg Karpachev doskonale wie natomiast, jak za pośrednictwem dźwięku wzmocnić przekaz najbardziej intensywnych, ale zbyt rozwleczonych scen w filmie.

Czarnobyl 1986 jest tworem przede wszystkim nieprzemyślanym. Chociaż odznaczają się w nim elementy godne uwagi, to Daniła Kozłowski nie potrafił połączyć ich w spójną wizję. Posłużenie się tematem popularnej ostatnimi laty za sprawą słynnego już serialu HBO katastrofy w Czarnobylu nie jest więc gwarantem poklasku wśród światowej publiczności. Rosjanie powinni wziąć to pod uwagę, produkując ostateczną odpowiedź na wybitną produkcję Rencka i Mazina.

Przemysław Mudlaff

Przemysław Mudlaff

Od P do R do Z do E do M do O. Przemo, przyjaciele! Pasjonat kina wszelkiego gatunku i typu. Miłośnik jego rozgryzania i dekodowania. Ceni sobie w kinie prawdę oraz szczerość intencji jego twórców. Uwielbia zostać przez film emocjonalnie skopany, sponiewierany, ale też uszczęśliwiony i rozbawiony. Łowca filmowych ciekawostek, nawiązań i powiązań. Fan twórczości PTA, von Triera, Kieślowskiego, Lantimosa i Villeneuve'a. Najbardziej lubi rozmawiać o kinie przy piwku, a piwko musi być zimne i gęste, jak wiecie co.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA