Connect with us

Plebiscyt

NAJLEPSZE FILMY WOJENNE XXI wieku. Wyniki głosowania czytelników!

Sprawdź ten ranking czytelników Film.org.pl!

Published

on

NAJLEPSZE FILMY WOJENNE XXI wieku. Wyniki głosowania czytelników!

Film wojenny jako gatunek niejedno ma imię. Tytuły, które się doń kwalifikuje, mogą bowiem nie zawierać żadnej, nawet najmniejszej wojenki. Nie muszą też odnosić się do konkretnej batalii, o której czytaliśmy w historycznych książkach. Tak! Kino wojenne może skupiać się na życiu codziennym wojskowych i cywili w trakcie wojny. I to również tej fikcyjnej. Drodzy czytelnicy, oto wyniki Waszego głosowania na 50 najlepszych filmów wojennych XXI wieku!

50. „Misja Greyhound” (2020)

Misja Greyhound operuje na dwóch skrajnościach, które trudno zbalansować. Z jednej strony mamy Toma Hanksa w roli kolejnego męża stanu, znajomego kapitana, który nie ulega morskim bandytom. Dowodzony przez niego statek porusza się jednak po niezgrabnej makiecie 3D, symulującej wojenny odmęt oceanu. Tutejsze efekty specjalne bardziej pasują do wieczornego seansu na Pulsie sprzed dwudziestu lat niż do flagowego tytułu Apple. W pewnym momencie wręcz obawiamy się, że obraz zacznie się rozmazywać, a odtwarzacz video wciągnie taśmę. Mimo wszystko w tej historii kryje się pewna doza ekscytacji, niebezpieczeństwa i realnego zagrożenia.

Advertisement

Można rozkładać ręce nad realizacją filmu, bo gatunek „wojenna łódź podwodna” zazwyczaj filmowcom wychodził. Ale można też po prostu przymknąć oko, zrelaksować się i dobrze się bawić. [Tomasz Ludward]

49. „Generał Nil” (2009)

Film Ryszarda Bugajskiego z Olgierdem Łukaszewiczem w tytułowej roli to jedna z chwalebnych prób przedstawienia młodym Polakom przy pomocy kina bohaterskich postaci z historii ich kraju, o których mówi się zdecydowanie za mało. Generał Nil robi to dobrze, mocno, dosadnie i jest przy tym realistyczny. Łukaszewiczowi udaje się tu stworzyć bohatera, w którego postawę i poświęcenie można uwierzyć, a na pewno je podziwiać. [Przemysław Mudlaff]

Advertisement

48. „Hitler: Narodziny zła” (2003)

Być może Hitler: Narodziny zła nie jest najbardziej wiernym faktom filmem w historii kina, ale trzeba przyznać, że opowiada o Hitlerze w sposób intrygujący, odmienny. Bardzo duża w tym zasługa Roberta Carlyle’a, który skutecznie kreuje tytułową postać. Jest przekonujący zarówno jako wrażliwy artysta, oddany swojemu krajowi, jak i jako przepełnione nienawiścią uosobienie zła. [Przemysław Mudlaff]

47. „Green Zone” (2010)

Green Zone to dobry amerykański film, a Paul Greengrass to dobry „amerykański” reżyser, twórca innych dobrych amerykańskich filmów, takich jak m.in. Krucjata Bourne’a czy Ultimatum Bourne’aGreen Zone nie jest jego szczytowym osiągnięciem, ale bez dwóch zdań jest świadectwem jego niebywałej sprawności warsztatowej oraz rzetelnego podejścia do fachu reżysera.

Advertisement

Bo sam film to nie tylko polityczna intryga czy też zapis z placu boju o zdecydowanie paradokumentalnym charakterze. To także wybuchowe kino akcji, zrealizowane z nerwem i jajem, co w przypadku tego twórcy zresztą nie dziwi (patrz: ww. przygody Bourne’a). [Bolesław Dochuński-Duchoński, fragment recenzji]

46. „Bardzo długie zaręczyny” (2004)

To nie jest mdły melodramat. To nie jest też typowy film wojenny. To nie jest również kolejna uśmiechnięta, słodka do znudzenia rola Audrey Tautou. Nie ma tu też patosu ani nachalnego wyciskania łez z oczu widzów. Jest za to wiele krwi, pokazane wprost okrucieństwo wojny (żołnierzy rozerwanych przez bomby nie brakuje), przejmująca historia, zarówno miłosna (wzruszające, liczne retrospekcje), jak i niemal kryminalna, gdy Matylda (Tautou) próbuje odnaleźć odpowiedź na pytanie, czy jej ukochany, skazany na karę śmierci za samookaleczenie, zginął gdzieś między okopami Francuzów i Niemców na tak zwanej ziemi niczyjej, czy też cudem ocalał.

Advertisement

Film Bardzo długie zaręczyny, stając w opozycji do romantycznie brzmiącego tytułu, oferuje spektakularne, widowiskowe kino, chwytające raz za gardło, raz za serce – jednak w żadnym wypadku nie jest to ckliwe romansidło, co mylnie mogą sugerować plakaty! [Rafał Donica, fragment recenzji]

45. „Kamienie na szaniec” (2014)

Nowe Kamienie na szaniec przyciągnęły do kin niemal milion widzów, a choćby Tomaszowi Ziętkowi i Marcelowi Sabatowi otworzyły drzwi do aktorskiej kariery. Adaptacja książki Aleksandra Kamińskiego, choć nie zawsze w pełni zgodna z rzeczywistością i budująca własną interpretację losów Rudego, Zośki i Alka stanowi nowoczesną, widzianą poniekąd okiem dzisiejszych młodych dorosłych odpowiedź na ocenzurowaną Akcję pod Arsenałem z 1977. Mimo iż klimatem, jak i scenariuszem film Roberta Glińskiego kwalifikuje się raczej do typowo edukacyjnego kina, polecanego w ramach uzupełnienia do lekcji języka polskiego, Kamieniom na szaniec godnie udało się przetrwać próbę czasu i spojrzeć na okres dorastania bohaterów Szarych Szeregów bardziej współczesnym okiem. [Mary Kosiarz]

Advertisement

44. „Braterstwo broni” (2004)

Tae Guk Gi: The Brotherhood of War to koreański dramat wojenny z akcją osadzoną w czasie wojny na Półwyspie Koreańskim w latach 1950–1953. Opowieść skupiająca się na dwóch braciach wcielonych do armii siłą, oddzielonych nagle od rodziny, postawionych w sytuacji ekstremalnej, która raz na zawsze może położyć kres ich marzeniom i planom. Film oprawiony w ramy retrospekcji, podobnie jak Szeregowiec Ryan (1998) – skala obu dzieł jest porównywalna.

Imponujący budżet, spektakularny sukces w kinowych kasach, zachwyty krytyków i aplauz widowni – to łączy produkcję Spielberga z jej koreańskim odpowiednikiem, reżyserowanym przez Je-gyu Kanga. Braterstwo broni pokazuje wojnę bez upiększania, nie unikając widoku zakrwawionych ciał i odciętych kończyn. To manifest przeciwko wojnie, kwestionujący moralność żołnierzy, ukazujący ich jako pozbawione skrupułów bestie, ulegające masowej histerii i politycznej manipulacji. Dwaj bracia przechodzą w trakcie filmu ciekawą metamorfozę – jeden z opiekuńczego brata przemienia się w bezduszną maszynę do zabijania, drugi ze słabowitego, zależnego od brata, 18-latka przeistacza się w człowieka, który podejmuje walkę z demonami pragnącymi zatruć umysły młodych ludzi nienawiścią i agresją. Ten braterski konflikt doskonale oddaje rozdarcie, jakie nastąpiło w koreańskim społeczeństwie. [Mariusz Czernic]

Advertisement

43. „Obława” (2012)

Rodzimi twórcy rzadko przykładają tak wielką uwagę do zdjęć, montażu, kolorystyki kadrów. U Krzyształowicza strona wizualna idealnie wpasowuje się w to, co dzieje się w warstwie fabularnej – zdjęcia są szaro-brązowe, wyprane z kolorów, ale jednocześnie rewelacyjnie skomponowane, a cięcia montażowe następują dokładnie wtedy, kiedy powinny, żeby utrzymać widza w odpowiednim nastroju. Klimat pomagają też budować aktorzy, obsadzeni w większości na przekór ich dotychczasowemu emploi – Marcin Dorociński może nie zaskakuje, bo miał już kilka podobnych ról, ale wielkie wrażenie robi znany z komediowego repertuaru Maciej Stuhr i nadzwyczaj skromna Weronika Rosati, zupełnie nieprzypominająca tej Weroniki Rosati, którą znamy z rubryk towarzyskich i mało elokwentnych wypowiedzi w wywiadach.

Krzyształowicz nakręcił film mądry i dojrzały, zostający w głowie na długo (widziałem go pół roku temu, a do dziś pamiętam prawie każdą scenę), wypełniony bohaterami, w których po prostu chce się wierzyć. To właśnie na Obławę,  a nie na żenującą Bitwę pod Wiedniem, powinny pójść polskie szkoły. [Grzegorz Fortuna, fragment recenzji]

Advertisement

42. „Zaginiony batalion” (2001)

Zaginiony batalion Russella Mulcahy’ego nie jest filmem wojennym, który w jakiś szczególny sposób wyróżnia się na tle innych produkcji dotyczących Wielkiej Wojny. To przeznaczona do telewizji, zaskakująco brutalna i poprawnie zrealizowana opowieść o patriotyzmie, odwadze i bezsensowności wojny. [Przemysław Mudlaff]

41. „Ocalony” (2013)

Wartka akcja, a także zgrabnie nakręcone sceny walki w górzystym terenie Afganistanu nie pozwalają się nudzić. Bardzo dobry montaż i udźwiękowienie sprawiają, że chce się oglądać dalej (za przykład niech posłuży scena, w której Marcus oddaje pierwszy strzał, rozpoczynając tym samym walkę o przetrwanie). Produkcja jest przy tym niezwykle brutalna. Widać, że twórcy nie silili się, aby uzyskać konkretną kategorię wiekową. Obraz  jest bardzo realistyczny, co czasami wręcz szokuje. Oczywiście pojawiają się momenty, w których reżyserowi brak konsekwencji i ciężko jest uwierzyć w prawdziwość pewnych sekwencji.

Advertisement

Nic dziwnego skoro sam autor książki nie mógł zdecydować się chociażby w sprawie liczby talibów, która zaatakował ich zespół (w raporcie po akcji zaznaczył, że było ich około 35, podczas gdy w swojej książce podbił ich liczbę do 200). Niedociągnięcia rekompensują nam naturalistyczne sceny konfrontacji z talibami czy walki z niedogodnościami terenu. Trup ściele się gęsto, ilość head-shotów niczym z gry komputerowej. To wszystko ma swoje odzwierciedlenie w widowiskowości, a przy świetnym i dynamicznym montażu robi jeszcze większe wrażenie i pozwala poczuć klimat wydarzeń. [Dominik Jedliński, fragment recenzji]

40. „Za linią wroga” (2001)

Za linią wroga olśniewa pod względem technicznym. To świetnie zrealizowane kino akcji z ogromną dawką energii i stylu. Dobrze jest tu również pod względem aktorskim. Głównie za sprawą Gene’a Hackmana. Jeżeli więc skupimy się na tych elementach, a kwestii racjonalności działań bohaterów lub sensu większości pomysłów fabularnych nie będziemy analizować, to film Johna Moore’a zapewni nam sporo wysokooktanowej frajdy. [Przemysław Mudlaff]

Advertisement

39. „Wróg numer jeden” (2007)

Dramatyzacja trwającej prawie dekadę obławy na Osamę bin Ladena. Skomplikowany, pełen niuansów, dotykający problemu obsesji, która sama staje się obsesją, film przypominający takie tytuły, jak Wszyscy ludzie prezydenta (1976) czy Monachium (2005). Na ekranie fenomenalna Jessica Chastain i pokłady napięcia, które momentami aż trudno znieść. [Przemysław Mudlaff] 

38. „Jutro idziemy do kina” (2007)

Jutro idziemy do kina to zrealizowana dla telewizji wzruszająca, urokliwa, kameralna opowieść o pięknie młodości i miłości, które zaburzają ataki nazistów. Film Michała Kwiecińskiego zasługuje na pochwały ze względu na romantyczną, ale nie mdłą atmosferę, dobre aktorstwo, a także swój uniwersalizm. [Przemysław Mudlaff]

Advertisement

37. „Karbala” (2015)

Od strony technicznej Karbala jest osiągnięciem niespotykanym, nieustępującym wysokobudżetowym produkcjom amerykańskim. Montaż, praca kamery, efekty dźwiękowe i scenografia są na najwyższym poziomie. Przypominającym nieco filmy Kathryn Bigelow. W Karbali nie ma śladu żadnej prowizorki, twórcy unikają również pirotechnicznego efekciarstwa. Stawiają natomiast na realizm: z ekranu aż unosi się wojenny pył. To film idealnie wyważony, którego forma koresponduje z ponurym wydźwiękiem ideologicznym.

Ostatnie ujęcie filmu nie może budzić żadnych wątpliwości. Łukaszewicz wie, że najważniejsze jest to, by wrócić do domu. Nieważne, w jakim stanie. By więcej nie pociągać za spust. Bo wygrać nie mamy szans. Nie w ten sposób. [Maciej Niedźwiedzki, fragment recenzji]

Advertisement

36. „Midway” (2019)

Midway nie jest najlepszym filmem Rolanda Emmericha, ale dzięki temu obrazowi słynny twórca Dnia niepodległości mógł dać upust swoim wyobrażeniom i pokazać, co można wyczarować, gdy do dyspozycji posiada się 100 milionów dolarów budżetu. Czasami bywa sztucznie, zbyt patetycznie, a nawet nudnawo, ale widzowie potrzebują prostych, nieskomplikowanych i efektownych opowieści wojennych i po to jest właśnie twórczość Rolanda Emmericha. [Przemysław Mudlaff]

35. „Strefa interesów” (2023)

Jedyny taki film o Holokauście, w którym najbardziej boli to, co na pierwszy rzut oka niewidoczne. W którym potęgą cierpienia i okrucieństwa są słyszane z oddali krzyki, dym unoszący się nad Oświęcimiem. W którym obojętność staje się największym złem tego świata. Jonathan Glazer w Strefie interesów przeraził bardziej niż w niejednym filmie grozy, bez przelania na ekranie choć kropki niepotrzebnej krwi. Zeszłoroczny laureat Oscara za najlepszy dźwięk rozgromił konkurencję swoją wrażliwością na detale i zupełnie nowatorskim sposobem przedstawienia wojennego piekła za zamkniętymi drzwiami.

Advertisement

Upiorna, poruszająca, odarta z fałszu i niepotrzebnej egzaltacji Strefa interesów nie bez powodu zajmuje w plebiscycie tak wysokie miejsce, a ma szansę stać się jednym z klasyków współczesnego wojennego kina. [Mary Kosiarz]

34. „Sisu” (2022)

Aksel Hennie i Jack Doolan w filmie "Sisu" (2022)

Film Jalmariego Helandera miesza kino wojenne z survivalowym, stawiając w centrum uwagi bohatera o niezwykłej niezłomności. Fiński weteran, który zabił setki rosyjskich żołnierzy, jest już zmęczony wojowaniem i pragnie wreszcie osiąść gdzieś na stałe i żyć w spokoju. Ale jego spokój zostaje zakłócony przez wycofujących się niemieckich trepów, którzy – czując widmo porażki – próbują jeszcze coś ugrać dla siebie.

Advertisement

Musi dojść do brutalnej konfrontacji. Jest ona daleka od realizmu, bliższa estetyce komiksowej i zabawie gatunkowymi kliszami pochodzącymi ze spaghetti westernów i amerykańskich akcyjniaków o ludziach czynu biorących odwet za krzywdy swoje lub innych. Konflikt jest tutaj prosty, nie ma wątpliwości, kto jest dobry, a kto zły, nie ma też miejsca na sentymenty i rozterki moralne. Całość jest zrealizowana efektownie i utrzymana w dobrym tempie, angażuje odbiorcę dzięki odpowiedniej dawce przemocy, wartkiej akcji i wizualnemu szaleństwu. [Mariusz Czernic]

33. „Walc z Baszirem” (2008)

Obrazy, jakie oglądamy w Walcu z Bashirem, same w sobie są małymi dziełami sztuki. Piękna animacja i świetnie przemyślane sceny są na przemian wzruszające i wstrząsające, metafizyczne i prozaiczne. Różne oblicza wojny układają się w skomplikowaną mozaikę znaczeń, skojarzeń i emocji. Najważniejsze jednak, że na koniec obojętność jest niemożliwa. Zostajemy pozostawieni w niewygodnej pozycji i niemal zmuszeni do refleksji. Esencja kina dokumentalnego. [Karol Kućmierz, fragment recenzji]

Advertisement

32. „Hotel Ruanda” (2004)

Hotel Ruanda to historia Paula Rusesabagina, menadżera hotelu Mille Collines w Kigali, który w latach 90., w czasie największego nasilenia walk plemiennych w Ruandzie, postanowił udzielić schronienia w prowadzonej przez siebie placówce setkom uchodźców. Wojna widziana oczami tych, którzy cierpią najbardziej, zawsze jest przejmująca. Don Cheadle w roli Paula świetnie wykorzystał swoje warunki fizyczne (wydaje się, że wyraz troski na stałe wyrzeźbiony jest na jego obliczu), żeby podkreślić poczucie niepewności i stałego zagrożenia, które towarzyszy uciekającym przed walkami. Zasłużona nominacja do Oscara dla niego, zasłużone pochwały dla Terry’ego George’a, który stworzył film wstrząsający, ale nie ckliwy, o bohaterstwie jednego człowieka. [Agnieszka Stasiowska]

31. „Walkiria” (2008)

Bryan Singer szturmem zdobył serca widzów swoim kultowym już filmem Podejrzani. Umościwszy się wygodnie na pozycji ulubieńca za pomocą serii X-Men, postanowił sięgnąć po historię opartą na faktach. Walkiria opowiada o nieudanym zamachu na Adolfa Hitlera w 1944 roku. Sercem operacji był Claus von Stauffenberg, szef sztabu armii rezerwowej, który po początkowym zachwycie polityką Hitlera zaangażował się w działania ruchu oporu. Zamach przeprowadzono w Wilczym Szańcu, nieskutecznie, bo Hitler został jedynie lekko ranny.

Advertisement

Rolę Stauffenberga powierzono Tomowi Cruise’owi, który rzekomo uważał, że jest niezwykle podobny fizycznie do oryginału. Niestety, chyba wyłącznie na tym oparł swoją kreację, ponieważ Claus jest najsłabszym, wręcz nudnym elementem filmu Singera. Mimo to całość sprawia niezłe wrażenie, historia zresztą prowadzi się sama, a wsparcie postaci drugoplanowych (Kenneth Branagh jako von Tresckow czy Bill Nighy jako Friedrich Olbricht) jest bezcenne. [Agnieszka Stasiowska]

30. „Pogorzelisko” (2010)

Wbrew temu, co zdaje się podsuwać nam popkultura, wojna to nie tylko I i II wojna światowa oraz Wietnam, ewentualnie Korea czy Zatoka Perska. Obecnie na świecie toczy się blisko 180  wojen, a wszystkich konfliktów tylko z ostatniego wieku niemal nie sposób zliczyć. O jednym z nich, wojnie domowej w Libanie toczącej się w latach 1975–1990 opowiada film Denisa Villeneuve’a Pogorzelisko. Dla fanów Kanadyjczyka kojarzących go z wielkich widowisk może być to szok – produkcja z 2010 roku to kameralna opowieść o podróży dwójki rodzeństwa, odkrywających krok po kroku prawdę o życiu ich zmarłej matki.

Advertisement

Choć znajdą się tu także mocne wizualnie sceny, prowadzące widzów do przerażających zwrotów akcji, reżyser umieszcza dramaturgię głównie na płaszczyźnie psychologicznej. Pogorzelisko wymienia się jednym tchem wśród najbardziej nieprzyjemnych i trudnych w odbiorze seansów właśnie dlatego, że operuje na poziomie fundamentalnych emocji, obnażając okrucieństwo i odczłowieczenie, które przynosi każda wojna. [Tomasz Raczkowski]

29. „Syn Szawła” (2015)

Kino wojenne (a równocześnie kino Zagłady), którego nie chcieliśmy, ale którego potrzebowaliśmy i na które zapewne zasłużyliśmy. W swoim brawurowym debiucie László Nemes wrzuca widzów w sam środek morderczego wnętrza niemieckiego obozu koncentracyjnego, od razu od progu zmuszając nas do oglądania z bliska pracy niesławnych komór i pieców, następnie rysując makabryczny obraz codzienności więźniów. Konwencja nie przez przypadek przypomina trzecioosobową grę fabularną – większość filmu oglądamy zawieszeni nad ramieniem głównego bohatera, doświadczając wszystkiego z jego wąskiej, ale wystarczająco sugestywnej perspektywy.

Advertisement

Syn Szawła buduje turpistyczną przypowieść o człowieczeństwie, pokazując, jak wojna – tutaj w tym najmniej heroicznym wydaniu przemysłu zagłady – przeżuwa po kawałku każdą uwikłaną w nią osobę. [Tomasz Raczkowski]

28. „Katyń” (2007)

Katyń nie jest Szeregowcem Ryanem. Nie jest też Listą Schindlera. Krytyka, jaka spotkała ten film Wajdy, często odnosiła się do braku uniwersalizmu, jaki charakteryzuje kino popularne, do fasadowych charakterów, jakimi okazali się bohaterowie, do bogojczyźnianego klimatu, który wylewa się z kadrów. Wajda chciał jednak osiągnąć coś zgoła innego – chciał przywołać emocje, uczucia, wartości i potrzeby tych, którzy wówczas walczyli i umierali. Z Bogiem na ustach, z pamięcią o Ojczyźnie, z czytelnie zdefiniowanym Honorem. Typowi bohaterowie romantyczni pogodzeni ze swym losem, ale widzący jednocześnie celowość swej śmierci.

Advertisement

Jeśli przyjmiemy tę optykę, Katyń może nabrać nowych barw. Nie do przecenienia jest również diametralna zmiana klimatu opowieści w ostatnich minutach – nostalgia zamienia się w brutalny realizm. To z pewnością jedne z najbardziej wstrząsających obrazów wojny w historii kina. [Rafał Oświeciński, fragment artykułu]

27. „Sztandar chwały” (2006)

Bitwa o wyspę Iwo Jima była jednym z najważniejszych starć wojny na Pacyfiku (zaciętość Japończyków broniących Iwo Jimy oraz Okinawy miała utwierdzić Amerykanów w słuszności decyzji o zrzuceniu bomb atomowych). Ewentualna wygrana aliantów otwierała im bezpośrednią drogę do desantu na teren Cesarstwa. Sztandar chwały przedstawiał tę samą bitwę (co film Listy z Iwo Jimy) z punktu widzenia atakujących. Po serii dramatycznych starć przychodzi kulminacyjny moment: żołnierze zatykają amerykańską flagę na szczycie góry Suribachi. Wydarzenie to, uwiecznione na zdjęciu przez fotografa Joego Rosenthala, stało się później jednym z najbardziej rozpoznawalnych obrazów II wojny światowej.

Advertisement

Sztandar chwały odwoływał się zatem do wzniosłej symboliki, trafiając w ten sposób do patriotycznych uczuć amerykańskiej widowni. [Adam Gaafar, fragment rankingu]

26. „Civil War” (2024)

Tym razem zamiast pochylać się nad faktycznym, zapisanym w historii konfliktem zbrojnym, Alex Garland snuje wizję wojny domowej w dzisiejszych Stanach Zjednoczonych, na pierwszy front swojej opowieści rzucając grupkę doświadczonych dziennikarzy i jedną, łaknącą adrenaliny adeptkę fotografii (w tej roli rewelacyjna Cailee Spaeny). W Civil War ekstremalne wojenne warunki są idealnym podłożem dla przedstawienia ewolucji współczesnego dziennikarstwa w bezduszną pogoń za chwałą i wielkością, nawet kosztem ludzkiego życia. Kino drogi z drastycznie trafnymi spostrzeżeniami o kruchości globalnego pokoju i bezpieczeństwa. Oby na kolejnych Oscarach dzieło Garlanda otrzymało od Akademii tyle entuzjazmu, ile wyraziliście wy w swoich głosach. [Mary Kosiarz]

Advertisement

25. „Pan i władca: Na krańcu świata” (2003)

Obecność tego tytułu wśród filmów wojennych jest dla mnie mocno dyskusyjna, gdyż konflikty XIX-wieczne i wcześniejsze są tłem produkcji historycznych, a nie stricte wojennych. Niemniej jednak to znakomite kino wyreżyserowane sprawną ręką Petera Weira, będące w dużym stopniu opowieścią przygodową, szczególnie atrakcyjną dla miłośników marynistycznych klimatów. Strona wizualna została opracowana w najdrobniejszych szczegółach, a Russell Crowe podobnie jak w Gladiatorze (2000) udowadnia, że doskonale się czuje w kostiumie z epoki.

Mocnym punktem filmu jest realizm, jaki uzyskano, portretując życie na okręcie wojennym w czasie wojen napoleońskich, oraz relacje pomiędzy komandorem marynarki, kapitanem Aubreyem (Russell Crowe), a lekarzem okrętowym, doktorem Maturinem (Paul Bettany). [Mariusz Czernic]

Advertisement

24. „Jeniec: Tak daleko jak nogi poniosą” (2001)

Adaptacja powieści Josefa Martina Bauera, która doczekała się ekranizacji już w 1959 – wtedy powstał sześcioczęściowy niemiecki serial, który odniósł wielki sukces. Ta historia fascynowała ówczesne pokolenie głównie dlatego, że reklamowano ją jako opartą na faktach – Cornelius Rost rzekomo uciekł z sowieckiego łagru. Dziś już wiadomo, że to fikcja… Trudno ten film określić mianem kina wojennego, gdyż akcja rozgrywa się w okresie powojennym, w latach 1945–1952.

Niemiecki oficer Clemens Forell zostaje postawiony przed sądem sowieckim i jako wróg polityczny otrzymuje wyrok 25 lat pracy przymusowej w kopalni ołowiu na Syberii. Po pierwszej nieudanej próbie ucieczki zostaje pobity przez współwięźniów, kolejna próba ma większe szanse powodzenia dzięki pewnemu niemieckiemu lekarzowi. Droga do domu będzie jednak długa… Po piętach depcze mu nieustępliwy porucznik Kamieniew, ostro dają się we znaki także syberyjskie mrozy. Reżyserem filmu jest kaskader Hardy Martins, który wydobył z tej historii cały przygodowo-survivalowy potencjał. Jest tu też trochę z westernu – bohater spotyka na swej drodze poszukiwaczy złota, a także rdzennych mieszkańców – Czukczów, którzy przypominają Indian wraz z ich szamańskimi rytuałami. [Mariusz Czernic]

Advertisement

23. „Szyfry wojny” (2002)

Szyfry wojny to praktycznie zapomniany amerykański film wojenny autorstwa Johna Woo. To obraz z gatunku tych, które amerykanizują II wojnę światową, a więc pełno w nim patosu, bezinteresownej ofiarności, poświęceń dla kraju oraz łopotania flag z gwiazdkami i paskami. Nic w tym dziwnego, zwłaszcza że ma to związek z faktem, iż studio filmowe realizujące produkcję przekazało jej scenariusz wojsku, aby to udostępniło ekipie sprzęt „z epoki”. [Przemysław Mudlaff]

22. „Miasto 44” (2014)

Miasto 44 jest filmem młodych, przede wszystkim dla młodych. To ich oczyma patrzymy na płonące miasto i zadajemy sobie pytanie, co my – pokolenie, które nigdy nie zostało wystawione na próbę – zrobilibyśmy w podobnej sytuacji. To przejmujące i autentycznie wzruszające kino, a w Polsce z całą pewnością nowa jakość. Mimo wad scenariuszowych Miasto 44 potwierdza reżyserski status Jana Komasy, w którym po Sali samobójców pokładano wielkie nadzieje. [Miłosz Drewniak, fragment recenzji]

Advertisement

21. „Jaja w tropikach” (2008)

Jeśli ktokolwiek wątpił w talent komediowy Bena Stillera, to film Jaja w tropikach udowadnia, że gość nie tylko potrafi autentycznie rozbawić, ale robi to też z głową; jest jednym z autorów scenariusza. Produkcja koncentruje się na grupie egocentrycznych aktorów, którzy przekonani, że kręcą film wojenny, trafiają w sam środek konfliktu zbrojnego. Na pierwszy rzut oka to klasyczna parodia filmów wojennych. Kiedy jednak przyjrzymy się bliżej, otrzymamy perfekcyjnie skrojoną satyrę na współczesny przemysł filmowy, o którym opowiadają aktorzy mający w biznesie zarówno swoje wzloty, jak i upadki.

Do tego dodajmy fantastyczne fałszywe trailery oraz genialną rolę Toma Cruise’a odgrywającego postać żądnego krwi producenta, co jest prawdziwą wisienką na torcie. Interesujące jest, że mamy przede wszystkim do czynienia z samoświadomą satyrą, gdzie poszczególni aktorzy nie boją się przyznać do popełnionych w przeszłości błędów. Z jednej strony głupkowata rozrywka rozgrywająca m.in. kontrowersyjny motyw black face, a z drugiej mądre podejście do tematyki współczesnego Hollywood i nie tylko. [Gracja Grzegorczyk-Tokarska, fragment zestawienia]

Advertisement

20. „Pearl Harbor” (2001)

Jak w każdym filmie Baya kamera gania jak szalona, śledząc pociski ryjące beton, powietrzne pojedynki i tonące okręty. W kadrze nie zabrakło oczywiście mnóstwa eksplozji. Niezapomnianym ujęciem-wizytówką filmu pozostaje do dziś spektakularna pogoń kamery za bombą lotniczą zrzuconą przez japoński myśliwiec Zero – od momentu jej zrzucenia aż do uderzenia w pokład amerykańskiego okrętu. Można kręcić nosem na fakt, że cały atak na Pearl Harbor nakręcony został z towarzyszeniem współczesnej floty, co odjęło filmowi spójności historycznej, ale dodało zdjęciom i akcji dużej dozy realizmu, bo w większości widzieliśmy prawdziwe wybuchy zainscenizowane wśród prawdziwych okrętów.

Pod względem rozmachu i jakości widowiska (mowa oczywiście o części batalistycznej filmu) Pearl Harbor do dziś pozostaje wzorem nie do pobicia. [Rafał Donica, fragment zestawienia]

Advertisement

19. „Jarhead: Żołnierz piechoty morskiej” (2005)

Przeniesiona na ekran historia Anthony’ego Swofforda to bynajmniej nie dzieło o bohaterskich, przewrotowych walkach i wojennym poświęceniu, ale raczej pozbawiony upiększeń i gloryfikacji dziennik żołnierza, który ostatecznie na wojnie nie oddaje w stronę wroga ani jednego strzału. Operujący mocnym językiem, wychodzący poza schematy typowego kina wojennego Jarhead ma wręcz dokumentalny charakter, bez zbędnego patosu rejestruje codzienne aktywności grupy Marines przebywających na pustyni w Zatoce Perskiej, którzy sami nie potrafią do końca znaleźć sensu w swoich militarnych (?) działaniach. Choć nie dostaniecie w nim widowiskowych scen prosto z bitewnego pola, wybitne kreacje aktorskie Jake’a Gyllenhaala i Petera Sarsgaarda pochłoną was całkowicie. [Mary Kosiarz]

18. „Chłopiec w pasiastej piżamie” (2008)

Niewychodząca raczej poza gatunkowe schematy, jednak wciąż poruszająca i alegoryczna adaptacja powieści Johna Boyne’a z Asą Butterfieldem w jednej z pierwszych ekranowych ról. Wojna widziana oczami małego dziecka, w dodatku syna oficera niemieckiej armii jest jedną wielką zagadką, której sensu i powodu za nic nie potrafi zrozumieć. Choć niewinną, bezinteresowną przyjaźń Bruna i Szmula dzieli kolczaste obozowe ogrodzenie, chłopcy buntują się przeciw oczekiwaniom uległych propagandzie dorosłym, sami ustalają własne zasady i w najprostszych możliwych słowach i czynach ujmują prawdziwe sedno człowieczeństwa.

Advertisement

Chłopiec w pasiastej piżamie, mimo iż widziany przez was pewnie wielokrotnie, wciąż w symboliczny i pozbawiony nadmiernej brutalności sposób obrazuje konsekwencje niedorzecznej ideologii i społecznego podziału, a dla młodszych widzów pozostaje dobrym wstępem do tematyki piekła II wojny światowej. [Mary Kosiarz]

17. „9 kompania” (2005)

To, że Rosjanie potrafią tworzyć filmy z iście hollywoodzkim rozmachem, wiadomo nie od dziś, a mimo wszystko na 9 kompanię Fiodora Bondarczuka patrzy się nadal z otwartymi z wrażenia ustami. 9 kompania to absolutnie oszałamiające wojenne widowisko. Bondarczuk bez propagandowego i gloryfikującego zadęcia opowiada niezwykle przygnębiającą historię o bezsensowności wojny, nie tylko tej Związku Radzieckiego, przeciwko Afganistanowi. [Przemysław Mudlaff]

Advertisement

16. „Jojo Rabbit” (2019)

Jojo Rabbit absurd i groza maszerują ramię w ramię. Wszak mamy tu do czynienia z Waititim i nazistami. Twórca Dzikich łowów (brawurowo odgrywający tu również wyobrażenie Adolfa Hitlera) to inteligentny śmieszek, a zatem bynajmniej nie ma zamiaru odwracać wzroku od strasznej prawdy. Doskonale widać to w oczach Jojo (rewelacyjny dojrzały występ młodziutkiego Romana Griffina Davisa), w których – wraz z kolejnymi traumatycznymi wydarzeniami – maluje się coraz większy niepokój. Każdy z nas zechciałby go przytulić i pomóc mu przetrwać piekło wojny zgotowanej z niedorzecznej nienawiści. Tylko o to i aż o to chodziło Waititiemu. [Przemysław Mudlaff]

15. „Wołyń” (2016)

Smarzowski nakręcił film ogromnie bolesny, ale przygotowany niezwykle rzetelnie i w jak najlepszych intencjach. Reżyser pragnął rzucić wreszcie światło na sprawy, które przez dekady zamiatane były pod polityczny dywan. Wołyń robi ogromne wrażenie nie tylko ze względu na tematykę, ale też inscenizacyjny rozmach – realizacja scenografii i kostiumów zasługuje na największe uznanie, a duża w tym zasługa całego zastępu ekspertów i konsultantów, którzy dbali o to, by Wołyń przedstawiony został jak najwierniej. Smarzowski zdecydował się w swym najnowszym dziele na zastosowanie technik edycyjnych, które przywołują na myśl Eisensteinowski montaż atrakcji – wielokrotnie w filmie mamy do czynienia z nietypowymi zestawieniami kadrów, elipsami i szybkimi cięciami, które nadają Wołyniowi odpowiednią dla tej historii dynamikę.

Advertisement

Reżyserowi należą się brawa za to, że – nie chcąc zrobić kolejnej historyczno-filmowej czytanki – miał w sobie odwagę do pewnych eksperymentów formalnych. [Dawid Myśliwiec, fragment recenzji]

14. „Snajper” (2014)

Bradley Cooper jako legenda amerykańskiego wojska – Chris Kyle, który podczas swoich misji w Iraku na początku XXI wieku wsławił się jako wybitnie celny snajper. Film w reżyserii Clinta Eastwooda nakreśla nam nie tylko rewolucyjny okres w Stanach Zjednoczonych tuż po atakach z 11 września, ale porusza m.in. temat stresu pourazowego u zawodowych żołnierzy i konsekwencji, jakie niesie ze sobą na całe życie. Sprawnie zrealizowany, wręcz brutalnie realistyczny obraz poświęcenia i odwagi, która zamiast oczekiwanej dumy i satysfakcji, dla głównego bohatera okazała się największym przekleństwem. [Mary Kosiarz]

Advertisement

13. „Upadek” (2004)

Wszyscy znają memy z Hitlerem, który w ataku furii ruga swoich sparaliżowanych gniewem wodza podkomendnych. Ten fragment pochodzi ze znakomitego filmu Olivera Hirschbiegela – wbrew otoczce, której nabrała wspomniana scena – bynajmniej nie będącego komedią. Upadek opowiada o ostatnich dniach nazistowskiej wierchuszki w oblężonym Berlinie, stanowiąc dosadną wiwisekcję zła, które do samego końca nie chce się poddać. Topografia rujnowanej stolicy III Rzeszy, psychotyczna kreacja Bruno Ganza i posępna atmosfera końca pracują na paradoks filmu – z jednej strony oglądamy triumf nad Złem, zwycięstwo „naszej strony”, ale wobec wszechobecnego zniszczenia i dramatów ludzi, czasem niewinnie zamieszanych w cały chaos, nie pozwalają nam się z tego w pełni cieszyć. I dzięki tej ambiwalencji Upadek jest tak znakomitym filmem. [Tomasz Raczkowski]

12. „The Hurt Locker. W pułapce wojny” (2008)

Produkcja wyróżniona sześcioma Oscarami, w tym jednym o szczególnym znaczeniu historycznym. Nagrodę Akademii za reżyserię zdobyła po raz pierwszy kobieta. Kathryn Bigelow od lat 80. realizowała znakomite kino gatunkowe i były to często produkcje określane jako „męskie”, ociekające testosteronem, mocne i bezkompromisowe, bardzo odległe od „manifestów feministycznych”. Taki jest również jej oscarowy hit opowiadający o oddziale saperów wykonującym niezwykle trudną misję podczas wojny w Iraku.

Advertisement

Przy współudziale brytyjskiego operatora Barry’ego Ackroyda powstał film utrzymany w paradokumentalnym stylu, rzetelny i uczciwy, wypełniony atmosferą nieufności i trzymającymi w napięciu scenami rozbrajania bomb. Film spopularyzował pochodzące ze slangu wojskowego określenie „hurt locker” oznaczające stan skrajnego cierpienia lub bardziej dosłownie – szafkę zamkniętą na klucz, w której mieszczą się ból, cierpienie i trauma. Takie obciążenie psychiczne wiąże się szczególnie z profesją sapera, gdyż jeden błąd może doprowadzić do kalectwa lub śmierci. [Mariusz Czernic]

11. „Listy z Iwo Jimy” (2006)

Scenariusz Listów z Iwo Jimy został po części oparty na listach dowódcy obrony wyspy, gen. Tadamichi Kuribaiashiego, do jego rodziny. Eastwood podszedł do tematu bardzo profesjonalnie, odczarowując utarte mity o japońskich żołnierzach. Obrońcy Iwo Jimy nie stanowią tutaj monolitu. Na ekranie widzimy wiele osobowości – są wśród nich zarówno fanatyczni dowódcy, którzy wolą popełnić samobójstwo niż się poddać, jak i zwykli szeregowi, pragnący wrócić za wszelką cenę do swoich rodzin. Niektórzy nie mają żadnego doświadczenia w walkach, trafili tu prosto z poborów. Zupełnie do nich nie trafiają patetyczne hasła militarystów, prawiących o honorowej śmierci i walce do ostatniego żołnierza.

Advertisement

Jakże inny jest to obraz od powszechnie dziś znanego wizerunku japońskich żołdaków. [Adam Gaafar, fragment rankingu]

10. „Byliśmy żołnierzami” (2002)

Byliśmy żołnierzami to kino wojenne z rodzaju tych gorzkich, przygnębiających i opisujących bezsensowność działań na frontach. Niezależnie od tego, jakiej narodowości jest żołnierz, jego żona, dzieci, bliscy. Dla wszystkich wojna to przeżycie traumatyczne i w najlepszym przypadku pozostawiające blizny na psychice. Właśnie o tym opowiada film Randalla Wallace’a. [Przemysław Mudlaff]

Advertisement

9. „Dunkierka” (2017)

Wraz z niepokojącymi dźwiękami tykającego zegara doświadczamy Operacji Dynamo oczami młodych, przerażonych ewakuacją żołnierzy, pilota spitfire’a czy cywili, którzy nieoczekiwanie znajdują się w epicentrum wiekopomnych wojennych działań. Dunkierka to kolejne bezprecedensowe wyzwanie Christophera Nolana, którego efekty wizualne zdumiewają, szczególnie jeśli jesteśmy zaopatrzeni w odpowiednio duży ekran. Widowiskowa uczta dla oka, ale i odpowiednio zbalansowana narracyjnie lekcja historii, z udziałem stałej aktorskiej załogi reżysera. [Mary Kosiarz]

8. „Na Zachodzie bez zmian” (2022)

Na Zachodzie bez zmian 2022

Widowiskowo zrealizowany film Edwarda Bergera, okraszony znakomitymi zdjęciami Jamesa Frienda i porażającą niekiedy muzyką Volkera Bertelmanna, tak naprawdę nie wnosi do interpretacji prozy Remarque’a niczego nowego – ale nie musi. Niejako odświeża antywojenny przekaz wielkiego pisarza i niegdysiejszego żołnierza; przekaz, który w dzisiejszej rzeczywistości wybrzmiewa wyjątkowo głośno. To jednocześnie przygnębiające i przerażające, że Na Zachodzie bez zmian to tekst nadal brutalnie aktualny. [Dawid Myśliwiec, fragment zestawienia]

Advertisement

7. „1917” (2019)

1917 obrosło mitem już na długo przed premierą. Machina marketingowa zawisła nad pracą Rogera Deakinsa, ukazując jego zakulisowe perypetie z kamerą. Chodziło oczywiście o to, by pokazać, warsztat i metodę na realizację całego filmu w formie piekielnie długiego ujęcia. Czy było warto? I tak, i nie. Sam Mendes, reżyser 1917, uruchamia efekt immersji, umieszczając widza tuż za plecami Schofielda i Blake’a, dwóch żołnierzy z rozkazem najwyższej wagi. Mają przedostać się za linię wroga i dostarczyć wiadomość, która ocali Brytyjczyków na froncie. Na papierze wygląda to oryginalnie i intrygująco, a nazwisko reżysera nie budzi wątpliwości.

Jednak gdy zagłębimy się w tę historię i zabrudzimy ręce błotem z okopów, zauważymy, że warstwa techniczna stopniowo przytłacza scenariusz, wypuszczając powietrze z bańki, którą studio od początku napompowało. Sam byłem zaskoczony, jak potoczył się ten seans, bo on się właśnie toczy. Raz pod górkę, raz w dół, raz plącze bohaterów w nudnych lokacjach, by za chwilę zaoferować czysty surrealizm w postaci ruin, spowitych nocą i oświetlonych pięknym, aczkolwiek złowrogim światłem. [Tomasz Ludward]

Advertisement

6. „Przełęcz ocalonych” (2016)

Mel Gibson się w tańcu… nie ogranicza. Kameralne produkcje ogląda pewnie na festiwalach lub u przyjaciół, bo sam konsekwentnie stawia na rozmach na każdej płaszczyźnie swoich filmów. Wojna pojawiła się u Gibsona już wcześniej, za sprawą solidnego Byliśmy żołnierzami, w którym wystąpił. Dopiero jednak w Przełęczy ocalonych reżyser Pasji zamyka wojenny dyptyk, opowiadając historię Desmonda Dossa, amerykańskiego żołnierza i sanitariusza z czasów II wojny światowej, który jako pacyfista odmówił noszenia i używania broni, ale mimo to uratował wiele istnień podczas bitwy o Okinawę.

I choć Przełęcz ocalonych to kwintesencja hollywoodzkiego kina, wydaje się, że Gibsonowi najbardziej zależało na jednej, kluczowej sekwencji, w której Doss w imponujący i dramatyczny sposób ratuje swoich braci (sic) broni. Zasłużone miejsce w stawce, bo – co ciekawe – podobnych filmów w niedawnych latach przestaliśmy doświadczać. [Tomasz Ludward]

Advertisement

5. „Wróg u bram” (2001)

Jean-Jacques Annaud, twórca takich klasyków lat 80., jak Walka o ogień (1981), Imię róży (1986) i Niedźwiadek (1988), wkroczył w XXI wiek ze spektakularnym filmem wojennym. Wróg u bram to w dużej mierze ekscytujący thriller, czerpiący zarówno ze źródeł historycznych dotyczących II wojny światowej, jak i klisz hollywoodzkich i legend wykreowanych przez propagandę rosyjską. W centrum opowieści znajdują się dwaj snajperzy – Wasilij Zajcew (Jude Law) i major Erwin König (Ed Harris).

Ten pierwszy pełni funkcję propagandowego narzędzia mającego podnieść morale radzieckich żołnierzy – w związku z tym ich pojedynek przedstawiony jest jako walka klasowa (pasterz z Uralu kontra bawarski arystokrata). Bardzo solidnie zrealizowane widowisko z dużą dawką batalistyki i pełnych napięcia akcji snajperskich. Nie ma tu wielkich kreacji aktorskich, ale Bob Hoskins w roli Nikity Chruszczowa mocno zapada w pamięć… Tym, którzy oczekują wiarygodnej historii z czasów bitwy stalingradzkiej 1942 rok, można polecić nakręcony osiem lat wcześniej Stalingrad (1993) w reżyserii Josepha Vilsmaiera. [Mariusz Czernic]

Advertisement

4. „Furia” (2014)

David Ayer zapragnął nakręcić film wojenny. Potrzebował czołgu, Brada Pitta i prawie 70 milionów dolarów budżetu. To wystarczy, by przyciągnąć do kin widzów. To wystarczy, by inwestycja się zwróciła. Niestety, Furii bardzo wygodnie siedzi się w gatunkowych koleinach wyżłobionych przez starsze produkcje – reżyser Bogów ulicy sprawdził jedynie ich drożność. Ayer nie chciał mocować się z konwencją, zaproponować cokolwiek nowego, uciec z rozpoznanego pola bitwy, spojrzeć w innym kierunku, wywrócić estetyczne ramy do góry nogami (tak jak nie bał się tego zrobić Komasa w Mieście 44).

Wojenne kino postspielbergowskie, poststone’owskie niewątpliwie trzyma się bardzo dobrze, a Furia jest tego idealnym przykładem. [Maciej Niedźwiedzki, fragment recenzji]

Advertisement

3. „Pianista” (2002)

Niezapomniany film Romana Polańskiego z każdym kolejnym seansem dobitnie uświadamia, że w gatunku kina wojennego właściwie nie ma sobie równych. Adrien Brody wiele poświęcił, by wiarygodnie oddać okupacyjny wycinek z życia Władysława Szpilmana, a efekt jego pracy niezmiennie imponuje i stawia go w rankingach jako jednego z najlepszych zwycięzców Oscara w głównej kategorii aktorskiej. Poruszające fortepianowe kompozycje stanowią tu tło dla umierającej, opustoszałej Warszawy, a pamiętnej sceny z balladą Chopina odegraną przed niemieckim oficerem, raz obejrzanej, już nic nigdy nie wymaże z pamięci. Pianista to prawdziwa duma polskiego kina, nakręcona w duchu przetrwania, miłości i walki o choćby najmniejsze szczęśliwe chwile. [Mary Kosiarz]

2. „Bękarty wojny” (2009)

Doskonale pamiętam, że gdy podczas seansu w kinie rozpoczęły się napisy końcowe Bękartów wojny, moje dłonie bezwiednie złożyły się do oklasków. Już wiele osób napisało tę myśl w sieci, ale słowa, które mówi bohater Brada Pitta na końcu – a więc o tym, że stworzył arcydzieło – mogłyby zostać wypowiedziane przez samego Quentina Tarantino. Bękarty zachwycają już od samego prologu, będącego dopiero pierwszą z kilku scen, na których siedzimy na krawędzi fotela. Reżyser jest tu w szczytowej formie, tak pod względem dialogów, jak i akcji, satysfakcjonujących rozwiązań oraz postaci. O Hansie Landzie w wykonaniu Christopha Waltza napisano już chyba wszystko, a wydaje się, że to wciąż za mało. Wybitna postać i wybitna rola. [Łukasz Budnik]

Advertisement

1. „Helikopter w ogniu” (2001)

Podobno Helikopter w ogniu to jedyny film wojenny, na który dziewczyny szły chętnie ze swoimi chłopakami – w nadziei na ujrzenie na ekranie przystojnego Orlando Blooma. Ciekawe, ile z nich w trakcie seansu doceniło to absolutnie doskonałe kino wojenne. Akcja filmu dzieje się w latach 90. w Mogadiszu i opowiada o nieudanej misji amerykańskiego oddziału 120 Delta, który miał za zadanie porwać dwóch przywódców wojsk somalijskich. Operacja zaplanowana na niewiele ponad godzinę po zestrzeleniu dwóch helikopterów Black Hawk przerodziła się w kilkunastogodzinną akcję ratunkową, w której zginęło 18 żołnierzy oddziałów Delta Force i Rangers.

Po stronie somalijskiej szacowano nawet kilkaset ofiar. Na bazie tej dramatycznej historii Ridley Scott stworzył film, który po ponad dwudziestu latach od premiery nie zestarzał się nawet o sekundę. Zagrało w nim bowiem wszystko – od prawdziwej, przejmującej historii, poprzez wspaniałą muzykę niezawodnego Hansa Zimmera, brutalne, realistyczne, skąpane w sugestywnej żółci zdjęcia Sławomira Idziaka, aż po doskonały dźwięk. Ten ostatni element zwłaszcza budzi mój nieustanny zachwyt, zawsze będę twierdziła, że oglądanie Helikoptera na małym ekraniku bez odpowiednich głośników, które każde uderzenie łopatek spadającej maszyny wtłaczają widzowi prosto w serce, to zbrodnia.

Advertisement

No i aktorstwo, oczywiście. Orlando Bloom zbyt wiele się nie napracował, ale żeby wymienić wszystkich, którzy każdym swoim pojawieniem się na ekranie odwalają kawał fantastycznej roboty, trzeba by zrobić kopiuj-wklej z zakładki obsada na stronie filmu. Zresztą, to dodatkowy smaczek – będąc pod kolosalnym wrażeniem filmu jako całości, wrócić do niego po latach i odnaleźć w nim Jaimego Lannistera czy Lucjusza Malfoya. Eric Bana. Ewan McGregor. Josh Hartnett. Tom Sizemore. William Fichtner. Sam Shepard. Jason Isaacs. Nikolaj Coster-Waldau. Tom Hardy. Boyd Kestner. Kim Coates. Hugh Dancy. Ioan Gruffudd. Zeljko Ivanek. I tak, także Orlando Bloom. Dzięki, panowie, i do zobaczenia wkrótce, jeszcze nie raz. [Agnieszka Stasiowska]

Advertisement

film.org.pl - strona dla pasjonatów kina tworzona z miłości do filmu. Recenzje, artykuły, zestawienia, rankingi, felietony, biografie, newsy. Kino klasy Z, lata osiemdziesiąte, VHS, efekty specjalne, klasyki i seriale.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *