Zestawienie

HORROR w 2021 roku. 13 filmów grozy, na które czekam

Autor: Krzysztof Walecki
opublikowano

Lista horrorów na 2021 rok może nas przyprawić o efekt déjà vu, gdyż część pozycji będziemy zapewne kojarzyć z listy zeszłorocznej. Koronawirus pokrzyżował jednak plany również w przemyśle filmowym, stąd przeniesione premiery i nadzieja na to, że jeszcze w tym roku kina wrócą do normalnego funkcjonowania. Już teraz jednak wiemy o tym, że horrory Jamesa Wana (Malignant, którego jest reżyserem, oraz Obecność 3, gdzie pełni funkcję producenta) będą miały premiery hybrydowe, pojawiając się równocześnie w kinach i na HBO Max, przynajmniej w Stanach Zjednoczonych. Jak to będzie w Polsce? Zobaczymy, ale nie zdziwię się, jeśli po pojawieniu się rzeczonej platformy streamingowej u nas – gdzieś w drugiej połowie tego roku – i my będziemy mieli możliwość obejrzenia nowych filmów również w domu. Osobiście wolę doświadczenie kinowe, ale sytuacja wymusiła na nas w pierwszej kolejności dbanie o zdrowie, a dopiero później dobrą zabawę. Mimo to liczę, że rok 2021 zaskoczy nas w kinie grozy, dając nam prawdziwie horrorowe doznania, czego poniższe 13 tytułów ma być obietnicą. Już wkrótce zobaczymy, czy spełnioną.

Army of the Dead

Zack Snyder porzuca – przynajmniej na chwilę – komiksowe światy na rzecz wyprodukowanej dla Netfliksa opowieści o grupie najemników, którzy w trakcie apokalipsy zombie planują skok na kasyno w Las Vegas. Pomysł wyjściowy jest idiotyczny, a reżyser 300, Strażników, Człowieka ze stali oraz Batman v Superman przyzwyczaił nas do przerostu formy (dla wielu wątpliwej) nad treścią, co nie znaczy, że nawet jego najsłabsze dzieła nie oferowały przynajmniej powierzchownej atrakcyjności. Jednak Army of the Dead ląduje na liście przede wszystkim ze względu na fakt, że Snyder już raz miał do czynienia z zombie, debiutując bardzo udanym remakiem Świtu żywych trupów. Jeśli uda mu się nakręcić równie intensywne i bezlitosne widowisko co wtedy, wybaczę mu nawet największe głupoty scenariusza. Plus Dave Bautista w roli głównej, który udowodnił już, że doskonale czuje się zarówno w komediowym (Strażnicy Galaktyki), jak i dramatycznym (Blade Runner 2049) repertuarze.

Candyman

Pierwszy z tytułów na liście, które miały mieć swoją premierę w 2020 roku, ale ostatecznie zdecydowano się przełożyć ją na ten rok. Oryginalny Candyman w reżyserii Bernarda Rose’a wciąż pozostaje jednym z najlepiej pamiętanych horrorów lat 90., który dał nam charyzmatycznego, kultowego dziś potwora, ale przede wszystkim zastanawiał się, w jaki sposób działa we współczesnym świecie mit. Oparty na opowiadaniu Clive’a Barkera horror doczekał się dwóch znacząco słabszych kontynuacji, ale liczę, że wyprodukowany przez Jordana Peele’a remake/reboot/sequel (wciąż nie wiemy, jak nowy film będzie się odnosił do poprzedniego) przyniesie nam równie mocne wrażenia co pierwowzór, stawiając też na komentarz społeczny, wpisany przecież w legendę „słodkiego pana”. Reżyseruje Nia DaCosta, (Little Woods) w roli głównej Yahya Abdul-Mateen II (Aquaman, serial Watchmen), a w obsadzie również Tony Todd, czyli oryginalny Candyman.

Ciche miejsce 2

Kolejna przesunięta na ten rok premiera – sequel jednego z największych horrorowych sukcesów ostatnich lat, a przede wszystkim wielka niespodzianka od Johna Krasinskiego, aktora do tej pory najlepiej kojarzonego z serialowego Biura. Okazał się on być jeszcze lepszym reżyserem, potrafiącym doskonale budować atmosferę grozy i napięcie, ale również utrzymać je od początku do samiutkiego końca w opowieści o rodzinie, która walczy o przetrwanie w świecie opanowanym przez wyczulone na dźwięk potwory. W kontynuacji powraca Emily Blunt (prywatnie żona Krasinskiego), a stawkę aktorską uzupełniają niezawodni Cillian Murphy oraz Djimon Hounsou. Z całej listy jest to tytuł, który najbardziej chciałbym obejrzeć w wypełnionej widzami sali kinowej, pamiętając wspaniałe doświadczenie podczas seansu pierwszej części, kiedy to publiczność „zgodziła się” na zasady rządzące ekranowym światem, oglądając film w ciszy i skupieniu.

Ostatnio dodane